AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

środa, 29 sierpnia 2012

Ciążowo

Wróciłam do życia. Nareszcie… Ostatnie tygodnie nie należały do najłatwiejszych. Ale pomimo tego, że zupełnie straciłam kontrolę nad swoim ciałem, to i tak jestem najszczęśliwszą kobietą pod słońcem. Pod moim sercem bije inne serce… tak bliskie i kochane :-).

Już teraz wiem, co miały na myśli kobiety twierdzące, że tego uczucia nie da się porównać do żadnego innego. Nie rozumiem tylko dlaczego nie mówiły, że oprócz porannych mdłości, są też mdłości przedpołudniowe, południowe, popołudniowe, wieczorne i nocne :-)? Że ukochane do tej pory potrawy stają się istnym żołądkowym horrorem? Że zapach ryby smażonej u sąsiada dwa piętra wyżej, może doprowadzić do katastrofy, nie wspominając o zapachu niemytej pachy u osoby stojącej obok :-).

Przez 1,5 miesiąca na przemian spałam i przytulałam się do naszego kibelka, nie mając siły na nic więcej. Chudłam, miałam kiepskie wyniki. Dostałam zwolnienie lekarskie i nie wróciłam już do pracy. Szefowa na wieść o mojej ciąży, pogratulowała, ale potem wygłosiła długą mowę na temat niewątpliwych trudności, jakie ta sytuacja wywoła. Musiała jednak zauważyć, że nie czuję się zbyt dobrze, bo wymogła na mnie tylko obietnicę, że jak lekarz mi pozwoli, to wrócę do pracy. 

Prawda jest taka, że nie wrócę do pracy i mam w nosie przytaczane w mediach argumenty w stylu „ciąża niszczy etaty”, albo „zwolnienie lekarskie w trakcie ciąży to zwyczajne nadużycie”. Nie mogę już czytać tych głupot. Jak można tak generalizować? Przecież każdy przypadek jest inny. Ja pierwszą ciążę straciłam, nie mogę ryzykować ponownie... Potrafię zrozumieć żal przedsiębiorców, ale jest też druga strona medalu. Jest tak niewielu pracodawców, którzy potrafią dostosować się do potrzeb ciężarnej pracownicy. Bo który szef przestrzega zakazu nadgodzin, czy pracy przy komputerze dłużej niż 4 godziny? Który pozwoli kobiecie wcześniej wyjść?

I wiecie co? Może i mogłabym już wrócić do pracy, ale zdrowie, a przede wszystkim spokój naszego dziecka jest dla mnie najważniejszy. Nie wrócę i mam gdzieś, co o tym sądzi reszta świata.
Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.