AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

niedziela, 14 października 2012

Flash

Czwartek, piątek i sobota w telegraficznym skrócie :-):

W czwartek byliśmy na imieninkach u mamy Mojego Lubego. Było miło, smacznie i wesoło, ale niestety teściówka totalnie zbombardowała moje pomysły na imię dla Juniora. Ze względu na nasze nazwisko imię Adam jest według niej absolutnie wykluczone. „Dzieciaki w szkole nie dadzą mu spokoju”. A imię Grzegorz jest z kolei „po prostu paskudne”. Najlepsze dla wnusia jest według niej imię Błażej, no ewentualnie Paweł. Podobno wszystkie Pawły to wybitnie uzdolnione osobniki :-). Ja znam tylko dwa Pawły. Jeden wybił koledze oko strzałem z procy; a drugi ma czterdzieści lat, wciąż mieszka z rodzicami i robi nagie zdjęcia dziewczynom, które marzą o tym, by „zostać modelkami” :-).

Pomimo separacji od stresu biurowego, mój bruksizm trwa w najlepsze. Jak szczękałam zębami nocy, tak szczękam dalej. Już od dłuższego czasu śpię w specjalnej szynie na dolne zęby, ale okazuje się, że nawet tak twardy silikon nie daje rady mojemu uściskowi bulteriera. Moja szyna popękała we wszystkich możliwych miejscach. W piątek wylądowałam więc u dentysty po nową „szczękę”. Przy okazji okazało się, że pierwszy raz od kilku lat mam ubytek do załatania. Wyszło mi bokiem to ciągłe podjadanie. Na szczęście dziurka była na tle mała, że nic nie bolało :-).

Skończyłam dzisiaj czytać trylogię Suzanne Collins. Po obejrzeniu „Igrzysk śmierci” po raz pierwszy w życiu nie potrafiłam się określić, czy film mi się podobał, czy nie. Wyszłam z kina kompletnie zdezorientowana. Z jednej strony niesamowita, trzymająca w napięciu fabuła, z drugiej odpychająca, przerażająca satyra na kulturę celebrytów... Postanowiłam przeczytać książkę. Dwa tygodnie temu wydębiłam od sąsiadki wszystkie trzy części serii i zabrałam się do lektury. Początki były trudne, bo książki tej serii ewidentnie adresowane są do młodzieży i zostały napisane tak prostym językiem, że aż mnie to raziło. Ale gdy już się przyzwyczaiłam, dałam się wciągnąć. Pierwsza część – fajna, ale bez większych fajerwerków (pewnie dlatego, że znałam już zakończenie), druga – rewelacja (nie mogę się doczekać wersji filmowej), a ostatnia – moim zdaniem kompletna klapa. Całe dotychczasowe tempo siadło, ledwo ją zmęczyłam. Mimo wszystko uważam, że to bardzo wartościowa, złożona i niosąca przesłanie seria. Przeczytajcie, jeśli będziecie mieli okazję :-).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.