AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

niedziela, 11 listopada 2012

Glukozowo

Piątkowy wieczór. Gdy Mój Luby wrócił ze szkoleniowych wojaży, zamówiliśmy pizze i wybraliśmy się na godzinkę do znajomych. Było tak miło, że z godzinki zrobiło się kilka. Spać położyliśmy się o drugiej.

Następnego dnia miałam stawić się w szpitalu na badania. Krzywa glukozowa, mocz i morfologia. W laboratorium kazali mi przyjść po przebudzeniu, oczywiście na czczo, przynieść glukozę i limonkę. Wiedziałam, że po wypiciu tej mdłej zawiesiny, będę musiała siedzieć tam przez godzinę, więc jeszcze wieczorem wcisnęłam do torebki książkę.

Po nocnych wojażach, obudziłam się ok. dziesiątej rano. Mój Luby jeszcze smacznie spał, gdy ogarnęłam się szybko i pojechałam do szpitala. Stanęłam w kolejce do rejestracji, a gdy dotarła do mnie, usłyszałam oburzony głos:

- Pani przyszła na krzywą? Chyba pani żartuje?! Przecież jest jedenasta, a tu trzeba przyjść zaraz po przebudzeniu.

- Ale ja dopiero się obudziłam! No i jestem oczywiście na czczo – powiedziałam dumna z siebie. Co, oni nie wiedzą, że ciężarne długo śpią :-)?

Pielęgniarka znacząco spojrzała na zegarek na ścianie, kilka osób w kolejce zachichotało, a ja twardo nie ruszałam się z miejsca.

- Proszę pani, mówię pani, że jest już za późno. Badanie robimy do dziesiątej, a trochę ono trwa, więc musi tu pani być najpóźniej o ósmej. Proszę przyjść jutro! – powiedziała do mnie tonem nie znoszącym sprzeciwu.

W tym momencie przypomniały mi się siuśki, które przytachałam w torebce. Spytałam więc, czy zrobią mi chociaż mocz i morfologię, skoro już tam jestem. Oczywiście usłyszałam kolejne dobitne NIE i zostałam wyrzucona z kolejki.

Przy drzwiach zdałam sobie sprawę, że jutro jest święto narodowe i że jest ryzyko kolejnego odprawienia z kwitkiem, postanowiłam się więc wrócić i upewnić. Na mój widok pielęgniarka tylko westchnęła i nie pytana odpowiedziała:

- Tak, zrobimy pani jutro te badania, pomimo święta. Do widzenia.

W niedzielę czeka mnie więc ciąg dalszy akcji "glukoza". A co do laboratorium - mam nadzieję, że im się tam myszy zalęgną za to odmawianie ciężarnej :-)!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.