AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

piątek, 16 listopada 2012

Od Annasza do Kajfasza

Dzisiejszy dzień pokazał mi, że trzeba być niezłego zdrowia, żeby leczyć się w tym kraju :-).

Z uwagi na zdiagnozowanie u mnie cukrzycy ciążowej, dostałam skierowanie do specjalistycznej poradni diabetologicznej, w której pomoc mogą uzyskać również przyszłe mamy. Wiązało się to oczywiście z małą wyprawą, bo w naszym regionie jest tylko jedna taka przychodnia i mieści się przy szpitalu wojewódzkim. Wiedziałam, że będzie kolejka do rejestracji, ale takich tłumów, jakie tam zastałam, zdecydowanie się nie spodziewałam. Ciężarnych wprawdzie było tylko kilka, ale co z tego… Sądząc po nastrojach czekających, pewnie by nas zlinczowali, gdybyśmy próbowały zarejestrować się bez kolejki. Odczekałam więc swoje, popychana co rusz przez najróżniejszej maści mohery.

Gdy po godzinie dotarłam do okienka, okazało się, że skierowanie jakie otrzymałam od ginekologa jest „nie takie”. W związku z tym, że leczę się prywatnie, oni mnie informują, że „tu potrzeba skierowania z numerem umowy z NFZ-tem, bo wie pani, jest koniec roku, limity”, itp. itd. Na takie skierowanie przyjęliby mnie może na początku roku, ale teraz to już nie. Najlepiej więc zrobię, jeśli wybiorę się do swojego lekarza rodzinnego i „przepiszę” skierowanie na inny druczek. Wtedy mnie przyjmą, oczywiście po wcześniejszej rejestracji :-).     

Co robić? Zapakowałam tyłek w autobus i pojechałam  z powrotem do domu, modląc się w duchu, by mój rodzinny jeszcze mnie przyjął. Gdy w końcu dotarłam do przychodni, kolejna niespodzianka. Na drzwiach wisiała kartka z informacją o zmianie adresu i lakonicznymi wskazówkami, jak tam dotrzeć. Wiedziałam już, że nie zdążę wrócić do szpitala, dlatego na spokojnie ruszyłam na poszukiwania przeniesionej przychodni.

Po kolejnej godzinie siedziałam w poczekalni u lekarza rodzinnego, pełnej zasmarkanych i kaszlących dzieciaków. Dzięki Bogu, gdy doszło do mnie lekarz nie robił większych problemów z przepisaniem skierowania.

Do domu wróciłam po południu zmęczona, zła, głodna i zziębnięta. Ciekawe, czy jutro będzie równie ciekawie :-)?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.