AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Popisy

Pewnie większość z Was pomyśli, że przesadzam albo mam zbyt wybujałą wyobraźnię, ale uzmysłowiłam sobie właśnie, że Juniorek, pomimo tego, że nie wykluł się jeszcze na ten świat, ma już swój własny charakterek. I to całkiem silny, po tatusiu pewnie :-).

Przykładowo, jest nocnym markiem. W dzień trochę się powierci, złapie jakąś czkawkę, parę razy kopnie, ale najczęściej śpi jak aniołek. Za to w nocy... hulaj dusza, piekła nie ma :-). W końcu ja nie śpię, to i mama spać nie będzie. Przecież najlepiej jak mama chodzi i kołysze brzuchem, wtedy mogę się ewentualnie zastanowić nad odpuszczeniem ciosów w żebra i wątrobę :-). Ale za to, jak trzeba w środku dnia pokazać się ładnie na usg, wtedy to już mamy inną historię. Wtedy się nie śpi, tylko wierzga kopytkami, chowa buzię i złości potwornie, aż serduszko zaczyna mocniej bić i pan doktor szybko kończy badanie.

Młody ma też swoje ulubione dźwięki, pozycje i smaki. Co więcej, bardzo dobitnie potrafi przekazać mi, co mu się podoba, a co nie. To, że nie znosi jak leżę na plecach, a uspokaja się, gdy przekręcę się na prawy bok, zauważyłam już dawno. Podobnie jak to, że uspokaja się przy balladach Adele i Michaela Buble, a denerwuje przy odgłosie filmowych wystrzałów. Reaguje na mój głos, a czasami (podczas uprawiania kopaniny), zamiera na chwilę, gdy usłyszy skierowany do brzucha głos Mojego Lubego :-). Od jakiegoś czasu wyraża też niezadowolenie, gdy zbyt długo trzymam ręce w górze, albo piję kwaśną herbatę z cytryną. Robi mi z brzucha Himalaje, ale natychmiast przestaje, jak tylko włączamy kamerę. Jakby miał jakiś szósty zmysł. Jest uparty i konsekwentny :-).

Mam wrażenie, że z każdym tygodniem znam go coraz lepiej, ale i tak wciąż na nowo potrafi mnie zadziwić. Otóż w ten weekend pierwszy raz zobaczyłam jak mój Maluszek popisywał się przed ciocią. Nie wiem, może to była kwestia przypadku, podobnej tonacji naszych głosów albo chwilowego ADHD – ale Młody skumulował wszystkie swoje sztuczki w dwudziestominutowym pokazie dla mojej siostry. Były i Himalaje, i morskie fale... Było chowanie się po bokach brzucha i uciekanie z powrotem do środka... wystawianie stópek i łokci. Junior kopał dokładnie w miejsca, gdzie ciocia pukała paluszkiem, reagował na jej głos. Miałam wrażenie, że się z nią zwyczajnie bawi :-). Jak myślicie, to możliwe :-)?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.