AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

środa, 13 marca 2013

Wspomnień czar

Choróbska

Nareszcie wróciłam do świata żywych. Chorowanie w trakcie karmienia piersią, przy braku możliwości zażywania lekarstw, jest naprawdę nieprzyjemne. Gdy dochodzi do tego jeszcze chore maleństwo, sytuacja jest już skrajnie nieprzyjemna. Na szczęście udało mi się stanąć na nogi i mogłam znów 100% sił poświęcić na kurowanie Huberta.

W związku z tym, że okropny, męczący katar wciąż mu nie mijał, ponownie wylądowaliśmy u pediatry. I tak, jak się spodziewałam skończyło się na antybiotykach. Lekarz stwierdził, że nie można dłużej ryzykować, że katar zejdzie Młodemu na oskrzela, bądź uszy. Antybiotyki przyjmuje od wczoraj i już widzę delikatną poprawę. Mam nadzieję, że w końcu pozbędziemy się tego paskudztwa. Już nie mogę patrzeć, jak moje dziewięciotygodniowe dziecko płacze, nie mogąc w nocy złapać oddechu, jak męczy się przy karmieniu, jak ucieka buzią na sam widok fridy...

Urodziny

Gdy wszyscy świętowali dzień kobiet, ja obchodziłam swoje 32 urodziny. I po raz pierwszy w życiu nie poświęciłam tego dnia nawet sekundy na refleksję nad mijającym czasem. Bo i po co? Moi dwaj mężczyźni nadają sens mojemu życiu. Jestem po prostu szczęśliwa. Tu i teraz. Nic bym nie zmieniła, nie chcę niczego więcej.

Historia naszej rodziny

Sentyment natomiast dopadł moich rodziców. Siedzieliśmy sobie ostatnio przy herbatce i od słowa do słowa temat rozmowy zszedł na naszych przodków. Tata zaczął wspominać, jak babcia wysyłała go z kaneczką po piwo i jak później próbowali je z bratem podebrać :-). Opowiadał też jak jego mama otworzyła pasmanterię i o tym, że oprócz materiałów i guzików, sprzedawała cukierki, które miała w wielkich szklanych słojach. Żałował, że nie spisał dokładnie opowieści o tym, jak we wrześniu 1939 roku jego mama, wraz ze swoim pierwszym mężem i dwójką maleńkich dzieci uciekała w rodzinne strony. Pierwszy mąż babci był ciężko ranny. Z zawodu był policjantem i miał przy sobie broń. Niemcy karali to wówczas śmiercią przez rozstrzelanie. Po drodze zatrzymali się na nocleg u jakichś ludzi i właśnie wtedy przyszli Niemcy. Znaleźli broń, ale zlitowali się i nie odebrali im życia.

Takich historii jest mnóstwo, niestety dziadkowie już nie żyją i jedynym ich źródłem są teraz moi rodzice.

Dlaczego Wam o tym piszę? A dlatego, że w moje ręce wpadł przedwczoraj album „Historia naszej rodziny. Wspomnienia dziadków”. Pięknie wydana książka, z miejscem na fotografie, pamiątki i zapisanie najcenniejszych wspomnień. Autorzy zadają naprawdę fajne, inspirujące pytania, które ułatwiają stworzenie rodzinnego albumu. Moim zdaniem doskonały prezent od dziadków dla wnuków.  Kupiłam i dzisiaj spędziłam dzień z mamą, spisując wspomnienia o jej dziadkach, rodzicach, dzieciństwie i o tym, jak poznała mojego tatę. Potem zrobię to samo z tatą.


Hubert będzie miał wspaniałą pamiątkę :-).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.