AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Mijający tydzień

Szczepienia

Jesteśmy po drugiej rundzie szczepień Juniora. Już pierwsza była dla mnie traumatycznym przeżyciem, ale ta była prawdziwym horrorem.  Pielęgniarka, robiąc Hubertowi zastrzyk, rozcięła mu strzykawką skórę na nóżce prawie na 2 centymetry. Krew lała się mocnym strumieniem, babka bardzo długo nie mogła jej zatamować. Młody krzyczał wniebogłosy, wyrywał się, krew rozmazywała się po jego nodze, była na moich i pielęgniarki rękach, a trzeba było jeszcze zrobić kolejne zastrzyki. Koszmar. Byłam tak wściekła, że miałam ochotę udusić tę kobietę. Co mi po jej przeprosinach, jak moje dziecko wyło z bólu i przerażenia dobre pół godziny. Co mi po tłumaczeniach, że to się jej praktycznie nie zdarza, skoro udo Juniora było opuchnięte przez długie dwa dni. Wracając do domu, płakałam z nerwów i bezsilności. Nawet nie chcę myśleć o kolejnych szczepieniach. Zrobię wszystko, by był z nami Mój Luby. Ja jestem za miękka na takie akcje.

Bioderka

W tym tygodniu mieliśmy też drugą wizytę w poradni preluksacyjnej, popularnie zwanej bioderkową. Czekając na swoją kolejkę, miałam okazję przyjrzeć się innym trzymiesięczniakom i ku swojej wielkiej radości stwierdziłam, że Junior wcale nie „odstaje” od dzieci urodzonych w terminie. Może nie jest tak okrągły i tłuściutki, ale jest równie długi i rozwinięty. Pięknie trzyma główkę, interesuje się zabawkami i próbuje po swojemu gadać. Mając trzy miesiące podwoił swoją wagę urodzeniową. No i bioderka ma pierwsza klasa :-).

Ząbki

O dziwo w tym tygodniu odpuściły Młodemu ząbki. Ślini się oczywiście dalej i pożera z pasją piąstki, ale przestał marudzić i gorączkować. Potrafi przez bite 40 minut masować sobie dziąsła palcem mamy lub taty, przerywając tylko na moment, po to by przesłać nam rozanielony uśmiech.
Karuzela
Z racji tego, że Maluszek zaczął wyciągać rączki do zabawek i długimi minutami uśmiechać się do swojego jaskrawo pomarańczowego lwa, stwierdziliśmy z Lubym, że nadszedł czas na zakup karuzeli do łóżeczka. Niech stymuluje rozwój naszego szkraba. Wybraliśmy taką na pilota, z melodyjkami i projektorem wyświetlającym motylki na suficie. Młody potrafi pół godziny patrzeć na kręcące się maskotki, piszcząc z zachwytu. Generalnie, super zakup, z jednym małym, śmiesznym „ale”. Pilot od karuzeli nadaje na tych samych częstotliwościach, co nasz pilot od telewizora. Za każdym razem, gdy przełączamy program, zaczyna grać karuzela :-).

Kąpiel

No i jeszcze jedno wydarzenie z mijającego tygodnia. Nasze dziecię po raz pierwszy w życiu śmiało się podczas kąpieli :-). Długo trwało zanim przekonał się, że woda nie jest taka zła :-).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.