AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Słodki ślinotok

Patrząc na ilość moich wpisów, a właściwie na ich brak, domyśliliście się już pewnie, że moje ostatnie przypuszczenia okazały się słuszne. Wraz z początkiem czwartego miesiąca, Junior rozpoczął też ząbkowanie. Ślini się biedak jak buldog; wcina piąstki, rękawki, pieluszki, maskotki i wszystko, co mu się uda w buzię złapać, no i maruda włącza mu się wyjątkowo często. Próbujemy z Lubym ulżyć mu, jak potrafimy. Smarujemy i masujemy dziąsełka żelami wszelkiego rodzaju, mamy najmniejszego i najlżejszego gryzaczka, jakiego mogła załatwić moja siostra farmaceutka, no i na zmianę tulimy, nosimy i uspokajamy. Od tego noszenia (preferowana pozycja brzuszkiem w dół) naciągnęłam sobie mięsień barku i bez wieczornych masaży w wykonaniu Mojego Lubego pewnie bym już szyją kręcić nie mogła. Ale jak mogłabym nie tulić moich kochanych 5 kilo?

Mimo zębowych problemów Junior z każdym dniem robi się coraz bardziej radosny. Każdego ranka wita nas szerokim uśmiechem, odpowiada uśmiechem na uśmiech, śmieje się przez sen i uśmiechem nagradza nasze wysiłki masowania dziąsełek. Śmieje się do zabawek, mebli i telewizora. I chociaż jest małą miniaturką taty, to śmieje się zupełnie jak ja. Mruży oczy, podwija górną wargę i trzęsie wąską bródką :-). I jest to chyba jedna, jedyna rzecz, którą ma po mnie :-).

Niestety we wtorek ma kolejną rundę szczepień i coś mi się zdaje, że już ani jemu, ani mnie nie będzie do śmiechu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.