AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

wtorek, 7 maja 2013

Ciąg dalszy historii

Pamiętacie wpis o starych fotografiach, które znalazłam parę lat temu i których historię próbowałam odkryć? (Jeśli nie, to zajrzyjcie tutaj). Już po zrobieniu wpisu na blogu, postanowiłam wrzucić skany tych zdjęć na mojego facebooka. Poprosiłam, by znajomi dali mi znać, jeśli kogoś poznają, a jeśli nie, by udostępnili zdjęcia u siebie. Miałam nadzieję, że może wspólnie uda się coś ustalić.

Znajomi mnie nie zawiedli i bardzo szybko ruszył łańcuszek udostępniania. Nieznani mi ludzie komentowali, doradzali, podawali numery telefonów np. do Towarzystwa Przyjaciół Wilna i Wileńszczyzny. Dziesiątki, setki kliknięć „Lubię to”, ale wciąż bez żadnych konkretów. Nawet się nie obejrzałam, jak sprawa zaczęła żyć własnym życiem. W końcu zainteresowały się nią lokalne media.

Jako pierwsza odezwała się do mnie dziennikarka z największego w naszym regionie dziennika z pytaniem, czy wyraziłabym zgodę na opublikowanie zdjęć i opisanie całej historii. Zgodziłam się oczywiście, tym bardziej, że artykuł miał się ukazać w piątkowym wydaniu, które tradycyjnie ma największy nakład i cieszy się w naszym województwie sporą popularnością. Całkiem niedawno miałam więc przyjemność trzymać w ręku gazetę z wydrukowanymi fotkami i tą moją przedziwną przygodą. Co więcej, zapowiedź artykułu pojawiła się na pierwszej stronie!

Dosłownie dzień wcześniej o sprawie napisał też nasz miejski portal internetowy, którego redaktor naczelny przeprowadził ze mną krótki wywiad telefoniczny. Wywiad był bardzo rzeczowy, ale sam artykuł został napisany w tak sensacyjnym tonie, jakby od rozwiązania tej zagadki miało zależeć moje życie :-). Śmiać mi się z tego chciało bardzo. Choć trzeba też autorowi oddać, że dołożył wszelkich starań, by „wyjaśnić tajemnicę kryjącą się za tymi zdjęciami”. Dzwonił po różnych stowarzyszeniach i towarzystwach, dopytywał, szukał. Dotarł też do najbardziej znanego przewodnika po naszym mieście, którego rodzina przyjechała z Wilna. A na koniec artykułu zaapelował do czytelników, by spróbować wspólnie rozwiązać zagadkę :-).

Gdyby nie to, że mój blog jest z założenia anonimowy, zamieściłabym Wam linki do obu artykułów. To niesamowite, w jak różny sposób można przedstawić tę samą historię :-).

Ale wracając do tematu. Od ukazania się obu artykułów minęło już trochę czasu i szczerze powiedziawszy, przestałam sobie nią już zawracać głowę. Aż tu nagle dostaję tę oto wiadomość:

"Odnośnie zdjęć z Wilna, być może jednak niespodziewanie się coś uda ustalić, ale to nic pewnego. Moja Babcia na zdjęciu, które wysyłam Pani ponownie, być może rozpoznaje kobietę. Jest ona podobna do Jadwigi Wysockiej, która mogła mieć w 1925 r. około 23-25 lat. Zgadzałoby się to z dedykacją na odwrocie zdjęcia. Dodatkowo Jadwiga Wysocka była sanitariuszką, biorąc pod uwagę pozostałe zdjęcia, robi się coraz bardziej ciekawie. Oczywiście to wszystko może być tylko zbiegiem okoliczności i wcale się to nie musi potwierdzić."

Jestem taka podekscytowana! Już nie mogę się doczekać, by sprawdzić ten trop! Trzymajcie kciuki, może w końcu uda się coś ustalić :-).

1 komentarz:

  1. Może potem film na ten temat powstanie :-) Uwielbiam takie zagadkowe historie. Trzymam kciuki za rozwiązanie tej tajemniczej zagadki!

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.