AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

sobota, 22 czerwca 2013

Animalistyczne symbole

Pamiętacie, jak pisałam Wam, że wygrałam bilety do kina? Niby nic wielkiego, ale biorąc pod uwagę, jak dawno nie byliśmy w kinie, byłam przeszczęśliwa. W środę do Młodego przyjechała babcia, a my wybraliśmy się z Lubym na naszą pierwszą od wieków randkę :-). Wprawdzie randka rozpoczęła się o godzinie 16stej, bo chcieliśmy zdążyć przed wieczorną kąpielą Huberta, ale kto by tam zwracał uwagę na szczegóły :-).

Do wyboru mieliśmy komedię „Kac Vegas 3” (którą już widzieliśmy), bajkę animowaną, kryminał „Tylko Bóg wybacza” i dramat „Drugie oblicze”. Pierwsze dwa od razu odpadały, dramatów Mój Luby nie dzierży, drogą eliminacji padło więc na kryminał. Zresztą film zapowiadał się całkiem fajnie, opis intrygujący, a i obsada niezła, bo z Ryanem Goslingiem i Kristin Scott Thomas w rolach głównych.

Zakupiliśmy colę i popcorn, i zasiedliśmy na praktycznie pustej o tej porze sali. Czekając aż skończą puszczać zwiastuny, chłonęłam kinowy klimat i cieszyłam się jak dziecko. Przytulając się do Lubego, przestałam się nawet na moment zastanawiać, co słychać u Hubiego. A potem się zaczęło...

Tyle krwi naraz w jednym filmie jeszcze nie widziałam. Tak wyprutych z jakichkolwiek emocji aktorów też. Podobnie jak okropnej muzyki i wstrętnej, tandetnej scenografii. Film był porażająco, totalnie, kompletnie TRAGICZNY!!! Żeby Wam zobrazować, o co mi chodzi, spróbuję streścić fabułę.

Dwóch braci handluje w Tajlandii narkotykami, jeden z nich gwałci i morduje dziewczynkę. W ramach zemsty szef policji, który ma się chyba za tamtejszego Dextera, umożliwia ojcu dziewczynki zamordowanie mordercy. Oczywiście żadnym tam humanitarnym strzałem, tłucze go bejsbolem, jak ziemniaki do obiadu. Krew bryzga na wszelkie strony, a wnętrzności wypływają na podłogę. Wtedy brat mordercy postanawia pomścić jego śmierć. Zaczyna się jedna wielka sieczka, w której czynny udział bierze szef policji, wymachujący maczetą i odcinający ludziom najróżniejsze, strategiczne części ciała. Po czym idzie na karaoke śpiewać romantyczne piosenki. W tym wszystkim są jeszcze małe dzieci, które patrzą, jak morduje się bliskie im osoby i nawet nie drgną. Chore, chore, chore...

Ten film był tak straszny, że w połowie seansu zaczęliśmy się z niego po prostu śmiać. Mój Luby zażartował nawet, że jeśli zabierając go na ten film, chciałam mu coś powiedzieć, to mogłam to zrobić w bardziej subtelny sposób :-). Dotarliśmy jakoś do końca, ale wyleczyliśmy się z kina na dłuższy czas :-).

 

W domu sprawdziliśmy na filmweb.pl jego recenzję i oto, co tam znaleźliśmy:

"To kolejna medytacja na temat męskości i jej nieodzownego atrybutu, jakim jest przemoc. Dwóch braci należy w takim przypadku traktować jako symbole animalistyczne. Są to bestie, które trzymane w zamknięciu są w miarę łagodne, ale jeśli uciekną, staną się śmiertelnym zagrożeniem dla innych i siebie samych. Dlatego też Refn nie podaje przyczyn, dla których starszy brat dokonuje mordu. Z tego samego powodu młodszy z braci zdaje się tkwić niczym Minotaur w labiryncie, a jego męską brutalność pętają obecne wokół niego kobiety; z matką na czele, która wydaje się bardziej męska niż jej młodszy syn. Jednak brutalność pozbawiona kontroli jest słabością. Stąd postać policjanta, zdyscyplinowanego, łagodnego człowieka, który jest jednak bezwzględnym sędzią i katem, kiedy okoliczności tego od niego wymagają. Refn wyraźnie zachwyca się siłą pasywności, ideą powszechnie kojarzącą się w naszym kręgu cywilizacyjnym ze Wschodem.”

I wszystko jasne... :-).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.