AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

wtorek, 18 czerwca 2013

Chrzest Hubiego

Zgodnie z obietnicą, dzisiaj relacja z wczorajszych chrzcin Hubiego.

Poszczęściło się nam z pogodą, bo ładniejszego dnia na chrzest nie mogliśmy sobie chyba wymarzyć. Było ciepło, ale nie upalnie; słonecznie i kolorowo. Hubi obudził się w dobrym nastroju, goście stawili się na czas, a ja zdążyłam nie tylko odświętnie się ubrać i umalować, ale nawet zrobić pasujący do sukienki pedicure :-). I chociaż spodziewałam się najgorszego, to podczas mszy Hubi zachował się jak mały dżentelmen. Pierwszą połowę przespał, podczas samej akcji „chrzest” obserwował wszystko bardzo zainteresowany i nawet nie kwęknął podczas polewania wodą główki, a resztę czasu spędził grzecznie w wózku, oglądając ludzi i kolorowe witraże. Nawet gajerek oszczędził i ulał dopiero przy wyjściu z kościoła :-). Byłam z niego bardzo dumna.

I wprawdzie Grecy na Rodos wierzą, że krzyk podczas chrztu wróży dziecku szczęście, to mam nadzieję, że jego brak nie przyniesie Hubiemu pecha :-). Dzień wcześniej poczytałam o staropolskich zwyczajach związanych z chrztem i mimo, że w to nie wierzę, to trochę dla tradycji, ale i odrobinę dla śmiechu wszyłam Hubiemu w ubranko monetę (by był w przyszłości bogaty), nasypałam do pieluszki szczyptę cukru (by miał słodkie życie), a do wózka włożyłam zeszyt (by był chętny do nauki). Obie babcie na mnie naskoczyły, że to zabobony i bym się nie wygłupiała, ale ja się uparłam, chociażby po to, by mieć później o czym Hubiemu opowiadać :-). Zasuszyłam też czterolistną koniczynkę, którą zauważyłam, gdy wracaliśmy z kościoła. I nie uważam, bym zrobiła w ten sposób komukolwiek krzywdę. Poza tym, jak się śmiała żona chrzestnego Hubiego „Ja nie wierzę w przesądy, bo to przynosi pecha”.

Po chrzcie udaliśmy się całą rodzinką do restauracji na małe przyjęcie i mam nadzieję, że nasi goście bawili się dobrze. Jedzonko było smaczne, napoje zimne, Hubi uśmiechnięty przechodził z rąk do rąk... czego chcieć więcej :-). Gdy goście rozjechali się do domów, zrobiliśmy jeszcze małe after party dla chrzestnych u nas w mieszkanku. Hubi spał w wózeczku w kuchni, a my naśmieliśmy się za wszystkie czasy. I chociaż jestem dzisiaj półprzytomna z niewyspania, to było super.

Podsumowując, chrzest Hubiego mamy zaliczony, diabeł wypędzony i babcie mogą w końcu odetchnąć z ulgą :-).

Pozdrawiamy serdecznie kochani i życzymy miłego tygodnia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.