AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

sobota, 15 czerwca 2013

Przed chrztem

Przepraszam za kilka dni przerwy, ale jak to u młodych rodziców, w dzień ganiamy, a wieczorem padamy z nóg, nie mając już na nic siły.

Ten tydzień minął nam pod znakiem przygotowań do chrztu Hubiego. Zakup ubranka, rezerwacja restauracji, sprzątanie mieszkanka, itp. Ksiądz zapędził też nas na obowiązkowe „spotkanie organizacyjne” przed chrztem. Miało trwać maksymalnie 15 minut i pokazać nam chrzciny od strony technicznej. Niestety z organizacją niewiele miało to wspólnego. Najpierw przez pół godziny przemawiała jakaś kobietka ze wspólnoty neokatechumenalnej. Z pasją w głosie opowiadała, jak była mobbingowana w pracy, jak oszukała ją koleżanka i musiała za nią spłacać kredyt i jak z żadnym mężczyzną nie mogła sobie ułożyć życia. Rozwiązaniem wszystkich jej problemów okazał się kościół, a chrzest jest właśnie początkiem przygody z kościołem. I chociaż można było jej naprawdę współczuć, to przecież nie po to w tym momencie do kościoła przyszłam. Inni rodzice też kręcili się w ławkach, jakby chcieli powiedzieć: „No dobrze, urzekła nas twoja historia, ale przejdźmy do rzeczy, bo nam się dziecko zaraz rozedrze”.

Gdy w końcu skończyła, na środek kościoła wyszedł ksiądz i rozpoczął kolejną półgodzinną pogadankę, jak to dziecko nie jest naszą własnością, a własnością Boga i dopiero na sam koniec usłyszeliśmy, że mamy przynieść świecę i białą szatę, a w zakrystii pojawić się na 15 minut przed mszą. Acha, i przynieść podpisane karteczki do spowiedzi. I to by było na tyle, jeśli chodzi o sprawy organizacyjne :-).

Co do spowiedzi, to załatwiłam ją w ubiegłą niedzielę, ale w mojej parafii ustne zapewnienie niestety nie wystarczyło. Dostałam karteczkę i po sześciu dniach musiałam znowu się wyspowiadać, by dostać podpis księdza. Porządek musi być w tym naszym kościele biurokatolickim. Aż żałuję, że nie nagrzeszyłam, bo za bardzo nie było o czym opowiadać :-).

W niedzielę, oprócz chrzcin Huberta, będziemy świętować też dwie inne okazje. W czwartek okrągłe, sześćdziesiąte urodziny obchodziła moja mama, a jutro rocznicę ślubu obchodzą moi rodzice. Cieszę się, że uda nam się połączyć wszystkie te uroczystości :-).

Trzymajcie kciuki, by Hubi nie krzyczał jutro za mocno, bo że płacz będzie, to jestem prawie pewna. Chociaż może to i dobrze, bo pamiętam, że gdy byliśmy w Grecji przewodniczka opowiadała nam, że im głośniej dziecko krzyczy podczas chrztu, tym jest szczęśliwsze w dorosłym życiu, więc stare Greczynki podszczypują te grzeczne maluchy.

Dam znać, jak poszło. Pozdrawiam serdecznie!

Ps. Aaaa, zapomniałam Wam się jeszcze pochwalić, że wczoraj wygrałam bilety do kina. W tygodniu musimy zorganizować jakąś opiekę dla Hubiego i po raz pierwszy od sześciu miesięcy pójdziemy z Lubym na jakiś dobry film :-).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.