AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

poniedziałek, 1 lipca 2013

Panieński Młodej

Niebiosa wysłuchały moich modłów i w sobotę nie nastąpił żaden kataklizm w postaci Hubisiowej gorączki, wysypki, bądź wymiotów :-). Co więcej, nie miały też miejsca światowe problemy mniejszej wagi w postaci trzęsienia ziemi, trąby powietrznej, czy powodzi, mogłam więc spokojnie (no dobra, z małym drżeniem serca) wybrać się na wieczór panieński mojej siostry :-).

Wielkimi krokami zbliża się bowiem ślub Młodej i żeby tradycji stało się zadość, w miniony weekend jej świadkowa zorganizowała wieczór panieński. Nie wyobrażałam sobie, że mogłoby mnie tam nie być, tym bardziej, że ze względu na mnie odbył się on dość blisko domu. Początkowo dziewczyny chciały pojechać aż nad morze, ale z oczywistych przyczyn cyckowo-dzieciowych ja nie mogłabym wtedy jechać i moja siostrzyczka zdecydowała, że zostajemy na miejscu.

Z racji tego, że Młoda nie chciała imprezy w klubie, wynajęłyśmy domek nad jeziorem, przygotowałyśmy muzykę i tonę jedzenia na grilla. Ja zostałam mianowana pierwszą asystentką świadkowej i zajęłam się różnego rodzaju zabawami. A że uwielbiam organizować tego typu akcje i mam już praktykę (pamiętacie wieczór panieński Anetki? jeśli nie, można zajrzeć o tutaj), pomysłów mi nie brakowało. Był więc tradycyjny test zgodności z przyszłym mężem, egzamin na dobrą żonę (i tu Młoda zdała na piątkę, wyrzucając podarte majtki narzeczonego, zamiast próbować je cerować), test znajomości swoich koleżanek oraz pisanie listu w butelce i wyrzucanie go do jeziora o zachodzie słońca. Na pamiątkę odbiłyśmy i podpisałyśmy nasze uszminkowane usta, a całość oprawiłyśmy w ramkę. Każda z nas napisała też do Panny Młodej list na pięknej papeterii, zastrzegając na kopercie, że będzie go mogła otworzyć dopiero w dziesiątą rocznicę ślubu, czyli 20 lipca 2023 roku :-). Było wesoło, ale nie wulgarnie; z pieprzykiem, ale nie sprośnie, tak jak życzyła sobie moja siostra.

Nasze listy  do Panny Młodej :-)

I chociaż obawiałam się troszkę, czy osiem bab jest w stanie się dobrze bawić, bez żadnych foch i problemów, to impreza okazała się naprawdę świetna. Oczywiście nie było pięciu minut, bym nie zastanawiała się, co u Hubiego i Mojego Lubego, ale starałam się nie wydzwaniać za często. Wiedziałam, że sobie chłopaki doskonale poradzą i nie pomyliłam się. Około 20stej dostałam smsa, że Hubi zjadł zostawione przeze mnie mleczko, z uśmiechem zniósł nie tylko kąpiel, ale i ubieranie w piżamkę (znienawidzony punkt wieczornego programu), potem poprawił mleczkiem modyfikowanym, obrzygał kanapę i poszedł grzecznie spać :-). Byłam dumna z obu moich panów.

Do domu wróciłam przed północą, a dziewczyny bawiły się do dwunastej następnego dnia. Do ślubu zostały trzy tygodnie, a potem „Już po ptokach Młoda”, jak to miałyśmy napisane na naszych przypinkach :-).

4 komentarze:

  1. Cudownie ;) Aż przypomniał mi się wieczór panieński mej Maryś, który organizowałam.
    Super są takie spotkania.
    Życzę udanego ślubu i życia Pannie Młodej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję w imieniu Panny Młodej i gorąco pozdrawiam :-)!

      Usuń
  2. Super pomysł z tymi kopertami na 10 lat. Ja już bym mogła otwierać za rok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł z kopertami zaczerpnęłam z własnego życia :-). Od 11stych urodzin, każdego roku piszę list do samej siebie za 10 lat. Teraz w każde swoje urodziny czytam jeden. Śmiechu, ale i wzruszenia jest co niemiara :-).

      Usuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.