AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

piątek, 26 lipca 2013

Ślubna relacja cz. 2

Jak już wiecie, w sobotę wyszła za mąż moja młodsza siostra. Ślub, na którym wzruszyłam się jak nigdy, opisałam Wam o tutaj (klik).

Co do wesela, długo byłam przekonana, że mnie na nim zwyczajnie nie będzie. Nie mieliśmy bowiem co zrobić z naszym półrocznym superbohaterem. Niby w luźnych rozmowach wszyscy oferowali pomoc, ale gdy przyszło, co do czego, to nikt nie miał dla nas czasu/możliwości/zdrowia/transportu/wolnego (niepotrzebne skreślić). Cała moja rodzinka bawiła się na weselu, teściowa była na wakacjach, a bliżsi i dalsi znajomi wykręcali się, aż przykro było słuchać. A chodziło przecież tylko o posiedzenie przy śpiącym Hubim w pokoju obok sali weselnej i zadzwonienie, gdyby się obudził, bym w trzy sekundy do niego przybiegła. No, ale umiesz liczyć, licz na siebie. W końcu kupiłam Hubertowi specjalne słuchawki ochronne dla dzieci, które tłumią dźwięk, a które widziałam czasami na meczach siatkówki. Miałam nadzieję, że zadziałają, gdy Hubi będzie spał na sali. Nie bardzo wierzyłam, że to się uda przy tym naszym wrażliwcu i przykro mi było na myśl, że nie zobaczę pierwszego tańca, czy rzucania welonem w wykonaniu mojej małej siostrzyczki.

Ostatecznie z pomocą przyszła nam zupełnie obca osoba, która pilnowała pięciotygodniowej Hani – siostrzenicy Pana Młodego. Ta ciepła, przesympatyczna dziewczyna stwierdziła, że dla niej to żadna różnica, patrzeć na jedno, czy na dwoje śpiących dzieci, wzięła nasze numery telefonów i wygoniła na imprezę :-). Do tej pory nie jestem w stanie wyrazić słów wdzięczności dla tej bezinteresownej pomocy. A Hubi, chyba w ramach rewanżu, nie obudził się ani razu, pozwalając się nam bawić aż do 3.30 :-).

A bawiliśmy się rewelacyjnie! Państwo Młodzi zorganizowali wesele, zdecydowanie nie-staropolskie. Zamiast gospody – elegancka sala w stylu glamour, zamiast zespołu – wodzirej z dj’em. Rewelacyjny wodzirej nota bene. Trzeba młodym przyznać, że tak dobrze opracowanego scenariusza wesela jeszcze nie widziałam. Na pewno nie można się było na nim nudzić, co najwyżej zmęczyć nadmiarem wrażeń. Wodzirej zorganizował mnóstwo konkursów, ale ani jednego z podtekstem seksualnym. Były liczne zabawy dla dzieci, których na weselu było z dwadzieścioro. Jako nagrody wręczano różnego rodzaju prezenty, ale nigdy wódki. Zresztą szampan też był do wyboru, zarówno alkoholowy, jak i bezalkoholowy (dzięki czemu nikt nie czuł się wykluczony, ani dzieci, ani też kobiety karmiące lub ciężarne). Nie grano żadnego disco polo, ale za to światowe, klasyczne hity.

Para Młoda, po tradycyjnym przywitaniu przez rodziców chlebem i solą, podzieliła się nimi z wszystkimi gośćmi. Oprócz księgi gości wyłożony był też wedding tree, na którym każdy mógł odbić odcisk swojego palca. W toaletach wyłożono weselne skrzynki „pierwszej potrzeby” z plastrami na odciski, kolorowymi nićmi, nożyczkami, tabletkami, nitką dentystyczną, tamponami itp.

Do dyspozycji gości było mnóstwo śmiesznych gadżetów, m.in. kolorowe peruki, wielkie okulary i wzorzyste muchy, w których można było zrobić sobie zwariowane zdjęcia. My na przykład z Lubym założyliśmy wielkie peruki i zrobiliśmy sobie zdjęcie z tabliczką: „Zabraliśmy koperty i jedziemy do Vegas! Już nas nie znajdziecie!” :-). Nawet klasyczne rzucanie welonem i krawatem było zorganizowane w nowy, pomysłowy sposób.

Oprócz zabaw, było też troszkę wzruszających momentów, jak pierwszy taniec w morzu baniek mydlanych, podziękowania dla rodziców i romantyczny przytulaniec przy zgaszonym świetle, podczas którego tańczące pary trzymały w dłoniach lampiony, zapalone od świeczki Pary Młodej.

Znalazły się oczywiście osoby, którym brakowało tradycyjnego „a teraz idziemy na jednego”, albo „nas uczyli w szkole, że całuje się na stole”, ale wiadomo, nie można dogodzić wszystkim. Śmieliśmy się z Lubym, że staropolskie zwyczaje rodzinka miała na naszym weselu, bez sensu więc było je znów powtarzać. To wesele było inne niż nasze, ale na pewno równie fajne :-).

Ja spędziłam cudownie czas, jedząc, śpiewając i tańcząc z mężem. A za zdrowie młodych wznieśliśmy tyle toastów (ja oczywiście bezalkoholowych), że przez najbliższe lata nie powinni nawet kichnąć :-).

Sto lat kochani, jeszcze raz!!!! A Ty Szwagier, witaj w rodzinie :-)!!!






Ps. Jak będę miała jakieś fotki, to oczywiście wrzucę :-).

Ps.2. Aniu! Jeszcze raz całą naszą trójką życzymy Ci wszystkiego najwspanialszego z okazji Twoich imienin :-).

5 komentarzy:

  1. Nie mogę się już doczekać tych fotek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniale!

    Ja należę do tych znajomych, którzy oferują się i nigdy nie rezygnują. Wspaniale, że znalazła się bezinteresowna Pani - dla niej wielkie buziaki.

    Gdzie takie pomysły piękne rozdają? :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "My nie ty­le pot­rze­buje­my po­mocy przy­jaciół co wiary, że taką po­moc możemy uzyskać." :-)

      Usuń
  3. Hej Bigosik
    Ja tez czekam na te fotki.
    A napisz troche o tym nowoczecnym rzucaniu welonem i muszka, cala jestem ciekawa.
    I serdecznie pozdrow ta przemila dziewczyne, ktora zostala z Hubim :-)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.