AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

niedziela, 14 lipca 2013

Ślubowanie

Dzisiaj nie będzie o Hubim, bo o tym, jak bardzo dał mi ostatnio w kość, to już nawet nie mam siły pisać. Dzisiaj będzie o Moim Lubym. I troszeczkę o mnie (ale tylko odrobinkę). Chciałam Wam króciutko opowiedzieć o bardzo fajnej uroczystości, w której braliśmy niedawno udział.

Pisałam Wam już, że małżonek mój skończył aplikację radcowską, zdał egzamin końcowy i po otrzymaniu uchwały o wpisie na listę radców prawnych wyposażył się w ekstra kieckę (patrz: Toga). W końcu nastał czas na ostatni punkt programu, czyli na złożenie ślubowania.

Impreza odbyła się w przepięknej restauracji nad jeziorem i zgromadziła wszystkich świętych naszego lokalnego światka prawniczego. Mogłam wybrać się na nią i osobiście oklaskiwać męża dzięki teściowej, która została z Hubim. Byłabym niepocieszona, gdyby mnie tam zabrakło. Uwielbiam takie uroczystości, zresztą kiedyś sama organizowałam wiele podobnych. Poza tym, fajnie było też spotkać się ze znajomymi ze studiów (byliśmy z Lubym na jednym roku, ja również skończyłam prawo).

Atmosfera była bardzo swobodna, radosna, ale czuć też było w powietrzu ekscytację. Po grupowym złożeniu ślubowania, wyczytywano po kolei nazwiska i w burzy oklasków serwowanych przez rodzinę i znajomych, na środek sali wychodził świeżo upieczony radca. Składał podpis na jakimś dokumencie, otrzymywał gratulację od Dziekana Izby (czyli takiego ich lokalnego Szefa) i wracał na miejsce wyższy z dumy o jakieś 10 centymetrów :-). Ja, podczas całej uroczystości biegałam z aparatem i robiłam miliony zdjęć. Gdy przyszła kolej Mojego Lubego pobiłam rekord naciskania spustu migawki :-). Ależ byłam z niego dumna :-). 

Wraz ze złożeniem tego podpisu Mój Luby oficjalnie stał się papugą :-)

Po wszystkim wybraliśmy się na starówkę na obiad, pierwszy raz odkąd Hubi pojawił się na świecie. Było słonecznie, smacznie i romantycznie. A ja byłam taka szczęśliwa. 

I właśnie takie chwile chciałabym kolekcjonować w mojej pamięci... By móc do nich wracać, gdy dopadnie nas proza życia.

Spokojnej nocki Kochani.



4 komentarze:

  1. Ale cieplutko w tym poście :)
    Tak pięknie piszesz. Słowa u Ciebie są takie poukładane i wyważone. Musisz być fantastyczną babeczką! Szczęściarz z Twojego męża :D
    Życzę aby proza dnia, nas nie dopadała i żeby życie było miłym wspomnieniem - nie tylko dla nas. Niech nas pamiętają.

    Można by powiedzieć: "Trwaj chwilo, jesteś piękna." - tylko czy można duszą ryzykować ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kubiczkowa Mamo, tyle komplementów... aż nie wiem, co powiedzieć :-). Dziękuję :-)

      Usuń
  2. Gratulacje wielkie dla Lubego!!! :)

    Cieszę się, że mogliście wspólnie celebrować ten dzień i cieszyć się sobą. Oby więcej takich chwil

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.