AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

piątek, 30 sierpnia 2013

Jedziemy!

Kochani, przepraszam, że dzisiaj będzie krótko, ale piszę do Was z autka. Od półtorej godziny jesteśmy w drodze do Chorwacji. Przed nami 1500 kilometrów, za nami pierwsza próba sił z Hubisiem. Było ostro, bo ma charakterek ten nasz syn, ale dzięki Bogu udało się opanować sytuację i śpi teraz grzecznie w foteliku.

Hubiś w drodze na swoje pierwsze wakacje

Samochód zapakowaliśmy po sam dach, w większości rzeczami Hubiego :-). Nasze graty upchnęliśmy u znajomych, którzy jadą z nami, ale drugim autkiem. A i tak nie wzięłam kilku zaplanowanych rzeczy, bo się zwyczajnie nie zmieściły.

Następny wpis będzie już znad Adriatyku. Trzymajcie kciuki, byśmy bez przygód dotarli na miejsce. Całuję i ściskam,


czwartek, 29 sierpnia 2013

Łóżeczko treningowe

Ledwo udało mi się uporać z Hubisiowym wstawaniem po dziesięć razy w ciągu nocy, to mam kolejny „senny” problem. Dziecię moje, odkąd nauczyło się stawać przy meblach, łóżeczko swoje zaczęło traktować jak salę treningową, a nie jak miejsce do spania.

Nie jestem w stanie uspać go w łóżeczku. W ogóle. Za każdym razem gdy próbuję go do niego odłożyć, natychmiast łapie za szczebelki i podciąga się do góry. W dzień podczas drzemki, wieczorem przy usypianiu i w środku nocy, gdy budzi się na karmienie... Chociażby był ledwo ciepły, miał już zamknięte oczy i generalnie już dawno powinien spać snem sprawiedliwego, jakimś wewnętrznym radarem wyczuwa, że w zasięgu jego łapek znajdują się szczebelki i natychmiast przystępuje do dzieła.


Zobacz mamo, jak pięknie stoję :-)

I potem stoi tak biedak z zamkniętymi oczkami i krzyczy, bo puścić się jeszcze bezpiecznie nie potrafi, a gdy ruszam z akcją ratunkową i odkładam z powrotem do pozycji horyzontalnej, w następnej sekundzie wspina się z powrotem. Dzisiaj bawił się tak ze mną od 19stej do 23ciej, aż w końcu skapitulowałam i położyłam go w naszym łóżku, gdzie – czary mary – śpi teraz słodko jak aniołek. 

Nie wiem już co robić. W łóżeczku nie zasypia w ogóle. Na rękach to i owszem, ale z chwilą gdy odkładam go delikatnie do łóżeczka, zawsze zaczyna swoją akcję wspinaczkową. W naszym łóżku na dłuższą metę spać nie może, bo wtedy to my już w ogóle jak zombie będziemy chodzić. Ani Mój Luby, ani ja usnąć mocniej z Hubisiem obok nie potrafimy. A na podłodze przecież go kłaść nie będę...

Mam nadzieję, że to przejściowa fascynacja wstawaniem i za jakiś czas wszystko wróci do normalności. Póki co, całe wieczory bawimy się w odrywanie krzyczącego przez sen bobasa od szczebelek łóżeczka. I niestety, jak na razie to bobas wygrywa...

It's still summer

Gdy wstałam dzisiaj rano, termometr pokazywał 9 stopni. Po raz pierwszy od dawna sięgnęłam po ciepłe skarpety i zrobiłam sobie gorącą czekoladę. Już koniec sierpnia i nieubłaganie zbliża się do nas jesień. 

Ale na szczęście, póki co, mamy jeszcze lato :-). Słonecznego dnia Wam życzę!!!



środa, 28 sierpnia 2013

Nosidełko bobasa

Zobaczcie, jaki piękny prezent dostaliśmy od dziadków Hubiego. Prezent, którym zachwyceni jesteśmy nie tylko my, ale przede wszystkim nasz synek :-). 



Ergonomiczne nosidełko, bo o niego właśnie chodzi, okazało się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Szczególnie biorąc pod uwagę nasz niedaleki urlop. Jest nie tylko ładne, świetnie wykonane, ale przede wszystkim wygodne i praktyczne. Posiada szerokie siedzisko, dzięki czemu Hubiś ma nogi na „żabkę”. Nie jest usztywniane, więc pięknie dostosowuje się do jego plecków. A szeroka regulacja pasów pozwala nosić Hubiego przez Mojego Lubego, co zresztą z ochotą robi. No i jest przyszłościowe, bo ma „udźwig” do 20 kilogramów.

Cieszę się z niego ogromnie, bo bardzo nam się przyda na urlopie. Miejsce, do którego jedziemy w piątek, to tak naprawdę mała wioska rybacka, gdzie chodniki są w jeszcze gorszym stanie, niż u nas w Polsce. Ma to oczywiście swój urok, bo droga znajduje się jakieś 5 metrów od brzegu morza, ale nasz wózek parasolka mógłby nie przeżyć jazdy po takich wertepach :-). A do sklepu po bułki, trzeba się rano przejść :-).

Początkowo chciałam zabrać swoją chustę elastyczną, ale nie ukrywajmy, nosidełko jest dużo wygodniejsze. Zapinam klamerkę i już mam młodego gotowego do drogi. I chociaż bardzo lubię moją chustę, to tu nie muszę nic wiązać, ani sprawdzać, jak tam aktualnie wygląda sytuacja z nóżkami mojego bobasa. Jest po prostu szybciej i wygodniej.

Hubi nosidełko pokochał od razu. Już na pierwszym spacerze smacznie zasnął przytulony do taty :-). Ciekawa jestem, jak długo nam posłuży i czy w przyszłym roku Hubi też będzie chciał w nim chodzić?

Macie może takie nosidełko? Jak Wam się sprawuje?




wtorek, 27 sierpnia 2013

Bobas na wizycie kontrolnej

Byliśmy dzisiaj z Hubim na kontrolnej wizycie u neonatologa, czyli u lekarza od wcześniaków. Przy rejestracji poszłam po rozum do głowy i poprosiłam o zaklepanie najwcześniejszej z możliwych godzin. Byliśmy pierwsi, dzięki czemu, po raz pierwszy w historii, udało nam się uniknąć kilkugodzinnych kolejek. Wszystko poszło szybko, sprawnie i przyjemnie.

Pani doktor stwierdziła, że po wcześniakowych zaległościach nie ma już śladu. Młody waży 8,35 kg i mierzy 77 cm (całkiem nieźle, biorąc pod uwagę wyjściowe 2,3 kg i 48 cm). Motorycznie jest nawet lepiej rozwinięty, niż niejedno dziecko w jego wieku, a urodzone w terminie. Prawidłowo stawia stópki przy stawaniu i sztywno siedzi. W „uwagach” dostał adnotację, że jest „towarzyski, uśmiechnięty i ciekawski”.

Śmieszek nasz mały :-)

Dostaliśmy też błogosławieństwo odnośnie kąpania Hubiego w Adriatyku. Ciekawe, czy ogarnie tę nową wanienkę :-)?

Pozdrawiamy ciepło,

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Podróżna apteczka bobasa

W piątek ruszamy na nasz długo wyczekiwany urlop do Chorwacji. Do miejsca, które znamy i kochamy. Jedziemy oczywiście z Hubertem i to zmusiło nas do długich, dokładnych i bardzo starannie przemyślanych przygotowań. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam, jak postaraliśmy się zadbać o zdrowie naszego bobasa za granicą.

Generalnie Młody to twarda sztuka, więc nie przewidujemy większych problemów, ale na wszelki wypadek wyrobiliśmy mu Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego i wykupiliśmy dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne. Przygotowaliśmy mu też całkiem opasły zestaw „ratunkowy”, czyli podróżną apteczkę bobasa :-). Nie ukrywam, że mieliśmy trochę ułatwioną sprawę, bo moja siostra jest farmaceutką i wybitnie przyczyniła się do ostatecznego kształtu apteczki.

Oto lista leków, środków higienicznych i akcesoriów, które zabieramy ze sobą. Takie nasze subiektywne zestawienie. Może komuś z Was się przyda? Oczywiście pamiętajcie, że konkretne leki należy dobrać do wieku i stanu zdrowia dziecka, a całokształt skonsultować z lekarzem lub farmaceutą :-):
  • Leki przeciwgorączkowe – my wybraliśmy Nurofen w syropie i Paracetamol w czopkach;
  • Na zaparcia i bóle brzuszka – Lactulosum w syropie, czopki glicerolowe oraz herbatka z kopru włoskiego;
  • Na biegunkę – probiotyk Osłonik Max, płyn nawadniający Orsalit, a także łagodzący objawy biegunki proszek Tasectan;
  • Na ząbkowanie – żel Dentinox N oraz homeopatyczny roztwór Camilia;
  • Na katar – krople do nosa Nasivin, maść majerankowa oraz woda morska Physiomer Baby;
  • Na odparzenia – Sudocrem i maść Linomag;
  • Na stłuczenia, siniaki i obrzęki – żel Altacet Junior;
  • Na komary i osy – spray Bros (ale do stosowania tylko na ubranko, a nie na ciałko) oraz Fenistil żel;
  • Na ewentualne kleszcze – pompka ssąca Anty-Kleszcz;
  • Witamina D3 dla niemowląt – ale to standard;
  • Do odkażania drobnych zranień – woda utleniona;
  • Sól fizjologiczna w ampułkach do przepłukiwania ropiejących oczek;
  • Jałowe gaziki do przemywania oczu i dziąseł (w ramach higieny jamy ustnej);
  • Plastry z opatrunkiem (delikatne, wąskie i hipoalergiczne) oraz wąski bandaż bawełniany;
  • Termometr bezdotykowy na podczerwień (my mamy Diagnosis NC300);
  • Aspirator do nosa Frida wraz z zapasowymi wkładami;
  • Strzykawka z podziałką do podawania syropku. 
Hubisiowa apteczka

Natomiast takie rzeczy, jak antybakteryjny żel do rąk, olejek do kąpieli, balsam do ciała, Olivo cap i specjalne patyczki do pielęgnacji uszu, krem przeciwsłoneczny, nożyczki, chusteczki nawilżane i maść do pielęgnacji pupy, mamy w Hubisiowej kosmetyczce.

A może o czymś zapomniałam? Może coś mi podpowiecie? 

Z góry dziękuję i pozdrawiam ciepło!




Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.