AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

środa, 21 sierpnia 2013

Oto my, pierwszy raz oficjalnie :-)

Wątpliwości odnośnie prowadzenia „otwartego” bloga miałam od zawsze. Swoje zapiski prowadzę od dawna, bo od 2009 roku. Aż do lipca tego roku pisałam na platformie gazety wyborczej. Anonimowo, bo uważałam, że tylko taka forma pozwoli mi na szczere, często mocne wyrażanie własnego zdania. Z drugiej strony, nie chciałam też sytuacji, by ktoś poczuł się urażony, czytając moje przemyślenia i wiedząc, o co lub o kogo konkretnie chodzi.

A pisałam o wszystkim. O pracy (poprzedniej i obecnej) i moich stosunkach z przełożonymi i współpracownikami, o polityce (a pracuję w miejscu, w którym muszę być kompletnie apolityczna), o sprawach sądowych, o miłości, zaręczynach i ślubie i o wielu, wielu innych rzeczach.

Gdy teraz czytam te moje dawne posty, widzę, jak ostre było moje pióro. I jak bardzo zmieniło się z chwilą, gdy zaszłam w ciążę. Zmieniłam się nie tylko ja i moje życie, zmienił się też mój blog. Zaczęły pojawiać się komentarze, że „to już nie to samo”, albo że „za dużo” lub „za mało” robię wpisów o przebiegu mojej ciąży. Z perspektywy czasu już wiem, że źle zrobiłam, że nie rozdzieliłam swojego bloga od razu na część „parentingową” i dotychczasową, bardziej, że tak się wyrażę, publicystyczną. Ale czasu już nie cofnę.

Gdy przeniosłam się na platformę bloggera, kontynuowałam anonimową formę wpisów. Jednocześnie, jak każda zakochana w swoim dziecku matka, chciałam pochwalić się Wam moim ósmym cudem świata. Dlatego cięłam zdjęcia Hubiego, fotografowałam go od tyłu, albo w ogóle rezygnowałam z wklejania fotek, próbując Wam go po prostu opisać w jak najbardziej obrazowy sposób.

Nie doceniłam jednak popularności bloggera. Szybko okazało się, że zostałam zdemaskowana :-). I wiecie co? Wcale się tym nie zmartwiłam. Wykasowałam wszystkie moje posty sprzed okresu ciąży (a nazbierało się ich przez te kilka lat całkiem sporo) i w końcu mój blog stał się w pełni Hubisiowy. Tam, gdzie miałam poucinane fotki, wrzuciłam całe. I powoli uzupełniam o zdjęcia stare posty.

Tak na marginesie, to właśnie wykasowanie postów z ponad trzech lat spowodowało, że odsyłacz „Zobacz także” pokazuje Wam czasami linki do postów już nieistniejących. Gdyby ktoś wiedział, jak się z tym uporać, proszę, niech da mi znać na e-maila. Sama sobie nie poradzę, kiepski ze mnie informatyk :-).

Oczywiście, wciąż mam dylematy, czy pokazywanie Hubiego nie narusza jego prywatności, czy nie będzie miał kiedyś do mnie o to pretensji. Mam nadzieję, że nie. Chciałabym, by ten blog stał się dla mojego synka i dla nas piękną pamiątką pierwszych lat jego życia.

Martwię się też, czy fotki Hubiego nie zostaną przez kogoś wykorzystane w sposób, z którego nie byłabym zadowolona. Postanowiłam więc, że jeśli tylko coś będzie nie tak, to już się zastanawiać nie będę. Hubi i tylko on jest moim priorytetem.

Póki jednak spotyka nas w blogosferze tyle ciepła i przyjaznych fluidów, będziemy tworzyć Hubisiowo. Mam nadzieję, że uśmiech mojego bobasa i opis jego przygód będą umilać Wam dni i zostaniecie z nami na dłużej.

I na koniec przedstawimy się Wam oficjalnie. W końcu :-). Oto my – Hubi i Asia:

Fot. Magdalena Sulwińska

I na koniec jeszcze pytanie. Chciałabym zmienić nazwę bloga na "Hubisiowo". Podoba się Wam?

Pozdrawiamy Was serdecznie!



8 komentarzy:

  1. Miło Was zobaczyć ;)))


    Hubisiowo bardzo ładnie ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba :-). W ogóle planuję troszkę zmian na blogu, ale to chyba już po urlopie. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Witamy! Ładna parka :) i dobrze, że zdążyłam już wcześniej wszystko przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, Ty moja wierna czytelniczko :-). Dziękuję Ci, że przeniosłaś się ze mną pod nowy adres i pamiętaj, że zawsze jesteś mile widziana w Hubisiowie :-)

      Usuń
  3. Nazwa bardzo ładna! A Wy? Już Ci pisałam moja Ty Szyjo Łabędzia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hubisiowem zaczęliśmy nazywać nasze maleńkie mieszkanko, w którym niepodzielnie rządzi teraz Młody. Hubisiowe jest też teraz nasze życie, całkowicie wywrócone przez niego do góry nogami :-). Dlaczego nie miałby być Hubisiowy blog :-)?

      Usuń
  4. Odważna decyzja! Nazwy bloga bym nie zmieniała. A zdjęcia, aby nikt ich nie wykorzystał, możesz oznaczyć napisem z adresem bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O podpisywaniu zdjęć już nawet myślałam. Masz rację, będzie to pewne zabezpieczenie przed ewentualnym wykorzystaniem.

      Usuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.