AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

czwartek, 29 sierpnia 2013

Łóżeczko treningowe

Ledwo udało mi się uporać z Hubisiowym wstawaniem po dziesięć razy w ciągu nocy, to mam kolejny „senny” problem. Dziecię moje, odkąd nauczyło się stawać przy meblach, łóżeczko swoje zaczęło traktować jak salę treningową, a nie jak miejsce do spania.

Nie jestem w stanie uspać go w łóżeczku. W ogóle. Za każdym razem gdy próbuję go do niego odłożyć, natychmiast łapie za szczebelki i podciąga się do góry. W dzień podczas drzemki, wieczorem przy usypianiu i w środku nocy, gdy budzi się na karmienie... Chociażby był ledwo ciepły, miał już zamknięte oczy i generalnie już dawno powinien spać snem sprawiedliwego, jakimś wewnętrznym radarem wyczuwa, że w zasięgu jego łapek znajdują się szczebelki i natychmiast przystępuje do dzieła.


Zobacz mamo, jak pięknie stoję :-)

I potem stoi tak biedak z zamkniętymi oczkami i krzyczy, bo puścić się jeszcze bezpiecznie nie potrafi, a gdy ruszam z akcją ratunkową i odkładam z powrotem do pozycji horyzontalnej, w następnej sekundzie wspina się z powrotem. Dzisiaj bawił się tak ze mną od 19stej do 23ciej, aż w końcu skapitulowałam i położyłam go w naszym łóżku, gdzie – czary mary – śpi teraz słodko jak aniołek. 

Nie wiem już co robić. W łóżeczku nie zasypia w ogóle. Na rękach to i owszem, ale z chwilą gdy odkładam go delikatnie do łóżeczka, zawsze zaczyna swoją akcję wspinaczkową. W naszym łóżku na dłuższą metę spać nie może, bo wtedy to my już w ogóle jak zombie będziemy chodzić. Ani Mój Luby, ani ja usnąć mocniej z Hubisiem obok nie potrafimy. A na podłodze przecież go kłaść nie będę...

Mam nadzieję, że to przejściowa fascynacja wstawaniem i za jakiś czas wszystko wróci do normalności. Póki co, całe wieczory bawimy się w odrywanie krzyczącego przez sen bobasa od szczebelek łóżeczka. I niestety, jak na razie to bobas wygrywa...

14 komentarzy:

  1. ale w Chorwacji będzie miał łóżeczko bez szczebelek, i zobaczymy, kto będzie sprit'e :)
    TT

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla niewtajemniczonych TT (czytaj Tyty, jak to wymawia nasz bobas:-)) to Tata Hubisia

    OdpowiedzUsuń
  3. Uśmiałam się! Z Zońką miałam ten sam problem i... do dzisiaj z łoża naszego nie wyszła. Sporadycznie prześpi nockę u siebie, ale zazwyczaj wraca jak bumerang. Najbardziej lubi spać przy moich karmidłach :)

    Mam pomysł: należy wstawić obok waszego łóżka, a nawet przy łóżeczko dziecięce :) stopniowo wynosić.

    Pewnie, że TT będzie sprit'eniejszy :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że Ula ma rację.

    My mamy łóżeczko Małego u siebie w sypialni. Planuję po roku, stopniowo, stopniowo oddalać się od Niego, aż będzie spał sam pokoju i łóżeczku. Pewnie nie obędzie się bez problemów..

    Tyty- oryginalnie Hubiś nazywa tatę ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. My zrobiliśmy tak, że przez pierwsze pół roku maluch spał w przenośnej kołysce przy naszym łóżku - to w nocy, a za dnia spał w tejże kołysce, gdziekolwiek usnął. Mamy dość duże mieszkanie, więc przemieszczaliśmy go ze sobą. Poza tym maluch ma swój pokoik i już wtedy spędzał w nim sporo czasu za dnia. Czasem ucinał sobie drzemki w swoim łóżeczku - właśnie takim ze szczebelkami. Gdy skończył ok. 5-6 mesięcy zaczęliśmy przenosić go do własnego pokoju. Usypianie do tej pory odbywa się na naszym łóżku: maluch dostaje butlę, wypija, kręci się, walczy , wspina na oparcie łóżka, bryka po pościeli, aż w końcu odpływa. Wówczas przenosimy go do jego pokoiku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ważne było to, że dość wczesnie przyzwyczajaliśmy go do własnego pokoju, by czuł się tam bezpiecznie. Dlatego, gdy nawet obudzi się u siebie nie czuje się oszukany ani nic w tym stylu - wie, że jest to jego miejsce. Ale tak samo jak Hubiś nie jest w stanie usnąć w swoim łóżeczku, za dużo rzeczy go rozkojarza. Na naszym łóżku ma dużą przestrzeń do wybrykania się zanim uśnie, kontrolujemy tylko by nie spadł, nie zszedł na ziemę. Światła zawsze przygaszamy, mówimy szeptem i staramy się stworzyć atmosferę wyciszenia przed nocnym wypoczynkiem. Maluch ma 15 miesięcy i bardzo rzadko zdarza mu się narzekać z powodu spania w osobnym miejscu. Gdy ma bardzo złą noc i chce się przytulić wtedy nic na siłę - bierzemy go do siebie, by wtulił się w rodziców i miał poczucie bezpieczeństwa. My się oczywiście wówczas nie wysypiamy, ale przynajmniej dziecko jest szczęśliwe. Ale takie sytuacje zdarzają się może raz na 2 miesiące, więc da się przeżyć.

      Usuń
    2. Znam to brykanie, tańczenie i łazikowanie po rodzicach. To chyba norma :D Rodzicielstwa uroki :/
      Ja tam się z nimi wysypiam pomimo, że czasem budzę się i nie dowierzam (dzisiaj) pozycji Miłka, (a kiedyś) Z.

      Zośka i Miłek były usypiane podobnie jak Ruby Soho pisze. Zośka też nie czuje się oszukana. To przypełzanie do nas, albo ciągnięcie mnie do niej bardzie polega na chęci ciepła i przytulenia. Najbardziej lubię spać we czwórkę, chyba, że z mężem planujemy akt oddania ;p

      Usuń
  6. Dziewczyny, my mieszkamy w większej kawalerce - mamy jeden pokój z kuchnią i Hubiś śpi z nami już od samego początku. Jego łóżeczko stoi jakieś 1,5 metra od naszego łóżka. Nigdy nie miał problemu z tym, by w nim spać, teraz tylko dostał szału jakiegoś na to wstawanie :-). I na przytulanie :-). Zobaczymy, może to przejściowe? Buziaki ogromniaste dla Was

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak potrzebuje się przytulić, to trzeba przytulić! może ma jakieś przejściowe problemy? jakiś ząb, albo coś innego, zły sen, cokolwiek, co wymaga wsparcia od mamy i taty. czasem dziecko bywa marudne - co zrobić. Od czegóż w końcu jesteśmy jeśli nie od przytulania, prawda? Buziaki dla Was również :)))

      Usuń
  7. Spoko, przy drugim dziecku okazuje się, że może zasypiać samo i w ogóle jakieś takie samowystarczalne prawie od początku jest. Ja z Olkiem byłam twarda i ile razy wstał tyle razy o kładłam. Teraz max. to 3-4 razy i śpi :) A Miki do dziś zasypia z Tatą w swoim pokoju w swoim łóżku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ja nie jestem taka twarda, ale przy drugim to na bank będę :-)

      Usuń
    2. oo, to wspaniałe co piszesz! drugie dziecko jest samowystarczalne? mam nadzieję, że nasze takie będzie :)) w sumie jak tak pomyślę, to ja zawsze byłam dużo samodzielniejsza niż moja starsza siostra, może coś w tym jest:)))) Oby tak było, bo drugie w drodze :))

      Usuń
  8. he he he, ale się uśmiałam ..Hubuś nie chce żeby jego mama się zbytnio nudziła ;) Całuski dla Waszego Aniołka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak :-). Nudzić to mi się nie pozwala. Buźka

      Usuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.