AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

piątek, 16 sierpnia 2013

Wzrok młodej mamy

Po  wielu miesiącach tak zwanego wybierania się, w końcu udało mi się dotrzeć do okulisty. Musicie wiedzieć, że bez szkieł kontaktowych jestem bowiem ślepa jak kret. Serio :-). Mam takie minusy, że zimą traktuje się je jako całkiem przyzwoity mróz :-).

Przed urodzeniem Hubiego zupełnie jednak tej mojej wady wzroku nie odczuwałam. Po prostu zdejmowałam szkła kontaktowe przed snem i zakładałam je rano. Gdy na świecie pojawił się mały, jak każda młoda mama, zaczęłam włóczyć się po nocach. Z płaczącym Hubisiem w ramionach robię rundy honorowe dookoła pokoju, idę do kuchni wyrzucić pieluszki, szukam ciuszków na zmianę, gdy nastąpi nocny przeciek, itp. Z reguły jestem wtedy tak nieprzytomna, że chociaż kładę sobie pod ręką okulary, to albo o nich zapomnę, albo mi je diabeł ogonem przykryje. A całodobowych szkieł nosić nie mogę, bo mi bardzo podrażniają oczy. Biegam więc tak po ślepaku, wpadając ciągle na najróżniejsze meble i nie trafiając w drzwi :-). W efekcie siniaków mam już tyle, że niedługo nasz dzielnicowy się mną zainteresuje :-).

Moja słodka męczałka wzroku w ulubionej ostatnio pozycji :-)

Przed porodem myślałam, że wada wzroku będzie wskazaniem do cesarskiego cięcia. Mój ginekolog był jednak innego zdania, czym szczerze mówiąc trochę mnie zmartwił, bo wiedziałam, jakich naturalny poród może narobić krótkowidzowi kłopotów. Ostatecznie, to i tak nie miało żadnego znaczenia, bo przy tym moim zwariowanym porodzie z zaskoczenia, rodem ze stacji TLC, i tak nie mogło być mowy o cesarce :-).

W każdym razie po urodzeniu Hubiego zauważyłam, że znowu gorzej widzę. Obraz rozmazywał mi się, delikatnie, ale odczuwalnie. Niby widziałam ostro, ale coś było nie tak. Na dokładkę codziennie rano bolały mnie oczy, no ale to akurat normalne przy dziecku, które sen uważa za absolutną stratę czasu :-). Wiedziałam, że muszę w końcu wybrać się do okulisty, ale wciąż miałam coś ważniejszego do zrobienia.

I tak niepostrzeżenie minęło siedem miesięcy... :-).

A dlaczego Wam to piszę? A to dlatego, że nareszcie zabrałam swoje cztery litery do mądrego człowieka od patrzałek. I wiecie, co się okazało? Że gorzej widzę, bo moje szkła są za mocne! W sensie, że moja wada wzroku zmalała! I to aż o całą dioptrię w jednym i drugim oku! Po raz pierwszy od siedemnastu lat poprawił mi się wzrok :-)! Do tej pory uwierzyć nie mogę, jak o tym myślę. 

Podsumowując, ważę pięć kilo mniej niż przed ciążą, lepiej widzę, odkryłam w sobie ogromne pokłady cierpliwości... I gdybym tak włosów nie traciła, to normalnie bym pomyślała, że jestem po prostu stworzona do rodzenia dzieci :-).

6 komentarzy:

  1. Haha! Uśmiałam się :-) Jak to możliwe? Może miałaś wcześniej źle dobrane? ;-))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie były dobrze dobrane, bo wadę miałam tę samą już od pięciu lat :-)

      Usuń
  2. Zgadzam się! Jak mnie by tak na mniej wchodziło to co 9 miesięcy mogłabym rodzić, a mnie na plus :)

    Bardzo dobrze Twój przystojniak na Ciebie działa :* Chłopak wspaniały!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic tylko się cieszyć i wycałować tego cudownego,małego człowieczka :) Hubiś ma szałową koszulkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, a całusów nigdy dość :-). Ps. Koszulka upolowana w H&M :-)

      Usuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.