AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

poniedziałek, 30 września 2013

Chodzę przy meblach

Ostatnie dni spędziliśmy blisko 400 kilometrów od domu, w rodzinnej miejscowości mojego taty. Z dala od internetu, wielkomiejskiego pędu i wszechobecnego hałasu. Wśród bliższej i dalszej rodziny. I chociaż powód naszego wyjazdu był bardzo smutny, to dni tam spędzone po raz kolejny utwierdziły mnie w przekonaniu, że rodzina jest najcenniejszą rzeczą, jaka spotyka nas w życiu.

Hubiś, nasz mały wędrowniczek, podróż zniósł bardzo dobrze. Jechaliśmy nocą, by zminimalizować trudy długiej trasy i po raz kolejny okazało się to najlepszym możliwym rozwiązaniem. Na szczęście nie przestraszył się też nowych twarzy różnych cioć i wujków. Rozdawał uśmiechy, tylko czasami strzelał wstydziochę i wytrwale raczkował na najróżniejszych podłogach. Tylko kąpać się w nowych miejscach nie chciał, krzycząc jakby go ktoś wrzątkiem polewał :-).

Teraz, po powrocie do domu, ze zdwojoną werwą ćwiczy przemieszczanie się. O tym, że raczkuje tak szybko, że nie mogę za nim nadążyć, to już nawet nie będę Wam pisać :-). Teraz na tapecie jest chodzenie! Hubiś ma niecałe 9 miesięcy, a tak oto pięknie chodzi przy meblach:



Jak myślicie, kiedy zrobi pierwszy samodzielny krok :-)? To już chyba tuż tuż, prawda :-)? Jak to było u Was?

Buziaki wielkie przesyłamy,


środa, 25 września 2013

Szczoteczka

Pod ostatnim postem pytałyście o naszą „szczoteczkę z kółkiem”. To nic innego, jak szczoteczka treningowa do nauki mycia ząbków z zabezpieczeniem chroniącym dziecko przed zranieniem przełyku. Kupiłam ją w Rossmanie w zestawie z dwoma innymi szczoteczkami dla dzieci. Hubi ją uwielbia i targa ze sobą dosłownie wszędzie :-). A wygląda tak:





Mam nadzieję, że pomogłam :-). Chciałam Wam też podziękować za komentarze pod poprzednim postem. Pasty do Hubisiowych ząbków już namierzyłam, niedługo zaczynamy wielkie testowanie :-). 

Aaaa, i zapomniałabym napisać, że za Waszą namową kupiłam Młodemu kubeczek 360 stopni. Na razie się go uczymy, ale już widzę, że jest dużo fajniejszy niż kubek niekapek. Jeszcze raz dziękuję!

Trzymajcie się cieplutko,


 

wtorek, 24 września 2013

Szczotka, pasta, kubek, ciepła woda :-)

Od zawsze miałam lekkiego bzika na punkcie swoich zębów :-). Uwielbiam je myć, uwielbiam nitkować, mam całą kolekcję past, płynów i szczoteczek :-). Od wielu lat śpię w specjalnych szynach, by nie szczękać zębami i nie niszczyć szkliwa. A że bratowa mojego męża jest stomatologiem, to i wizyty u dentysty uwielbiam :-). Mój Luby początkowo śmiał się ze mnie, ale szybko zaraził się moją „zębową” pasją i teraz we dwoje mamy w tym temacie małego fioła.

Hubi, dziecię nasze, już na starcie miało więc z nami przechlapane:-). Gdy tylko przyjął pierwszą marchewkę, wprowadziliśmy mu rytuał mycia dziąsełek. Zgodnie z radą naszego pediatry, po każdym posiłku Młody dostaje do popicia wodę. Następnie czyszczę mu dziąsła palcem, owiniętym w miękki gazik namoczony ciepłą, przegotowaną wodą (w sumie robiłam to od urodzenia młodego, bo na początku pił oprócz mojego mleka również mleko modyfikowane). Oczywiście, początkowo nie podobało mu się to wcale, wyrywał się i krzyczał, ale po jakimś tygodniu przestał protestować i teraz sam już otwiera dzioba w oczekiwaniu na mycie :-).

Nie pokażę ząbków, nawet mnie mamo nie proś :-)!

Gdy miesiąc temu pojawił się pierwszy Hubisiowy ząb, do naszych narzędzi tortur dołączyła silikonowa szczoteczka, zakładana na palec. Hubi polubił ją tak bardzo, że wielokrotnie nie chce mi jej oddać :-). Niedawno zauważyłam też szczoteczkę do nauki mycia ząbków, z kółeczkiem, które zapobiega zbyt głębokiemu włożeniu jej do buzi i oczywiście ją nabyłam. Szczoteczka okazała się hitem, Hubi potrafi przez godzinę nie wypuścić jej z rączki. Raczkuje i wstaje, ciągle trzymając ją w łapkach.

Otwór gębowy naszego Hubisława jest więc płukany, dziąsełka przecierane gazikiem, a ząbki myte silikonową szczoteczką. Mam nadzieję, że to na razie wystarczy, by Młody miał piękne, zdrowe ząbki :-). 

A jak Wy dbacie o higienę jamy ustnej Waszych pociech? Orientujecie się też może, jakie pasty i szczoteczki są najlepsze dla maluszków? I kiedy można zacząć je wprowadzać? 


sobota, 21 września 2013

Rock Star Duck

To była miłość od pierwszego wejrzenia :-). Gdy tylko ją zobaczyłam, wiedziałam, że po prostu muszę ją mieć. Dla Hubisia oczywiście, bo przecież ja już troszkę za duża jestem na zabawki do kąpieli :-). Oficjalnie więc kupiłam ją dla synka. I tej wersji będę się trzymać :-).

Przedstawiam Wam Rock Star Duck – najbardziej wyczesaną kaczkę do kąpieli, jaką miałam okazję zobaczyć :-).
Zdobycie jej okazało się trudniejsze, niż myślałam, ale po kilku tygodniach oczekiwania, w końcu do nas dotarła. Dzisiaj miała swoją premierę w Hubisiowej wanience. Młodemu najbardziej przypadł do gustu irokez rockowej kaczki, bo świetnie drapał mu dziąsła :-).


  
I pewnie zrobię teraz komuś darmową reklamę, ale trudno, niech stracę :-). Jeśli chcecie zobaczyć inne, szałowe kaczki do kąpieli (m.in. królową Elżbietę II lub astronautę) zajrzyjcie tutaj.

Pozdrawiam serdecznie,


piątek, 20 września 2013

Bobas w bibliotece

Od dzisiaj mój 8,5 miesięczny synek jest pełnoprawnym członkiem Miejskiej Biblioteki Publicznej. Ma swoją kartę i hasło do internetowego zamawiania książeczek :-).

Podczas pierwszej wizyty w bibliotece wybrał pięć książeczek ze specjalnego regału dla milusińskich. Dzisiaj czytaliśmy więc kultową „Lokomotywę” Juliana Tuwima, „Małego Jeża” z serii Bajki na spokojny sen, „Zabawy maleństwa” z zestawem wierszyków typu Kosi, kosi i W pokoiku na stoliku oraz dwie książeczki z serii Brum, Brum, a konkretnie „Wóz policyjny” i „Mała koparka”. Wszystkie książeczki są niewielkich rozmiarów i mają twarde strony, w sam raz dla małych łapek Huberta.

Młodemu najbardziej spodobała się "Lokomotywa" :-). Słuchał uważnie i śmiał się głośno przy każdym Uff, jak gorąco! I chociaż ciężko mu było skupić uwagę na książeczce dłużej niż na kilka minut, nie miało to żadnego znaczenia. Najważniejsze, by oswajał się z czytaniem. 

Bardzo, bardzo chciałabym, by pokochał książki tak samo jak ja :-).


Przypomniało mi się dzieciństwo i książeczki z serii "Poczytaj mi mamo". Ciekawe, czy znajdę je jeszcze u rodziców...?

Pozdrawiamy gorąco!!!!




czwartek, 19 września 2013

W drzwiach

W czerwcu byliśmy na ślubie znajomych (to z nimi byliśmy niedawno w Chorwacji). Uroczystość odbyła się w małym, starym kościółku w jednej z mazurskich wiosek.

Gdy Państwo Młodzi rozpoczęli składanie przysięgi, małolata naszego Hubisława, naszło nagle na gaworzenie i to tak głośne, że ludzie w pierwszych ławkach zaczęli się na nas oglądać :-). Ewakuowaliśmy się więc szybko z kościoła, by Hubi nie zakłócił strategicznego momentu. Resztę ślubu oglądaliśmy już z zewnątrz.

Przypomniało mi się to wydarzenie, bo dzisiaj dostałam od Pana Młodego zdjęcia z ich ślubu. Wśród fotek znalazła się również ta:


Szalenie mi się spodobało to zdjęcie. Niby ciemne, niby niewiele mówiące, ale ta nasza trójka stojąca gdzieś w oddali, w świetle, pomimo otaczającego mroku, wydała mi się symboliczna :-).

A jak Wam się podoba :-)?

Pozdrawiam Was ciepło w ten jesienny wieczór,




środa, 18 września 2013

Maluszek

Nie wiem, czy to plucha za oknem tak mnie dzisiaj sentymentalnie nastroiła, czy może nowa umiejętność Hubiego, który nauczył się robić „Brawo, brawo”... Nagle uzmysłowiłam sobie, że nie jestem już mamą bobasa. Mój synek raczkuje, siedzi, wstaje, gada jak najęty, próbuje sam jeść i stać bez podpórki. Z dzidziusia przerodził się w maluszka. Nawet nie wiem kiedy...

A jeszcze niedawno ważył niewiele ponad 2 kilogramy. Jego główka mieściła się na mojej dłoni, a na chudziutkich kolankach wisiała różowa skóra. Na tych zdjęciach, zrobionych przez Magdę Sulwińską, ma osiemnaście dni. Mam wrażenie, że to było wczoraj.





 

Czy Wam też tak szybko mija czas?

Pozdrawiam ciepło w ten zimny wieczór,


wtorek, 17 września 2013

Kocyk dla bobasa

Dzisiaj chciałam Wam pokazać, jaki prezent czekał na mojego synka po powrocie z wakacji i jaka historia się za tym prezentem kryje. Będzie to historia o pomyłce i zbiegu okoliczności, a także o talencie i dobrym sercu pewnej naszej rodaczki, mieszkającej na stałe w Hiszpanii :-).

Wszystko zaczęło się od Caroline z bloga Życie Multi Babki (klik), a konkretnie od zdjęcia, które przypadkowo do niej wysłałam. Zdjęcie przedstawiało śliczny, szary kocyk, którego wzór znalazłam gdzieś w sieci i zapisałam sobie na pulpicie. Wysyłając Caroline nasze fotki, przypadkiem podłączyłam też zdjęcie kocyka. I tak, od słowa do słowa, okazało się, że Caroline zna kogoś, kto mógłby dla mnie taki kocyk zrobić i że już nawet do tej osoby napisała z pytaniem, czy może mi udostępnić jej dane. W ten sposób poznałam Edytę, prowadzącą bloga Sweterki, swetereczki (klik).

Edyta praktycznie od razu zgodziła się zrobić kocyk dla Hubisia. Co więcej, nie chciała wziąć za to nawet grosza! Poprosiła tylko, bym przelała jakieś pieniążki na rzecz osoby potrzebującej. Wysokość tej kwoty miałam ustalić sobie sama. Zgodziłam się bez chwili zastanowienia :-).

Kocyk dotarł do Polski, gdy byliśmy w Chorwacji. Wiedziałam od mamy, że jest mięciutki, delikatny i dokładnie taki, jaki chciałam. Nie mogłam się doczekać, by go zobaczyć :-). W końcu go mam i mogę go Wam zaprezentować (przy udziale mojego małego pomocnika):

Oto i on, mój nowy kocyk do przytulania :-)
Kocyk w pełnej krasie :-)!
Nie tylko ładny, ale i smaczny :-)
Dziękuję Ciociu Edytko :-)!!!

Do tej pory nie mogę uwierzyć, że są jeszcze na świecie tak dobre osoby, które poświęcają swój czas, wysiłek i pieniądze, by zupełnie bezinteresownie pomóc drugiej osobie. 

Edytko, jesteś wielka! Jeszcze raz dziękuję i serdecznie Cię pozdrawiam!
 

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.