AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

czwartek, 31 października 2013

II Hubisiowy Konkurs + wyniki

Wiem, że nie skończył się jeszcze nasz premierowy konkurs, ale po prostu nie mogłam się już doczekać!!!

Panie i Panowie, serdecznie zapraszamy na II Hubisiowy Konkurs!!! Tym razem mamy dla Was śliczną, ręcznie wykonaną lalę od Tulanki


Osoba, która lalę wygra, będzie mogła wybrać dowolne imię/słowo/krótkie hasło, które zostanie na lali wyhaftowane.

Co trzeba zrobić, by lala powędrowała właśnie do Was?

1. Polubić Hubisiowo na FB (klik).
2. Udostępnić publicznie banerek konkursowy.
3. Napisać w komentarzu, jakie słowo będziecie chcieli wyhaftować, jeśli lala trafi w Wasze ręce.
 
Jeśli nie macie Facebooka, dodajcie Hubisiowo do obserwowanych blogów, udostępnijcie u siebie banerek (do pobrania tutaj) i w komentarzu pod tym postem napiszcie, co chcielibyście wyhaftować na brzuszku lali :-).

Konkurs trwa od tej chwili do 6 listopada 2013 r. do godz. 23.59. Zwycięzcę wylosuje oczywiście Hubisław Wiercidupka :-).

Serdecznie zapraszamy :-)))!

 

***WYNIKI***



Hubisiowa mama 


środa, 30 października 2013

Hubisiowa wieża z książek

Właśnie sobie uzmysłowiłam, że już chyba tylko na Hubisiowie nie było wieży z książek. Wstyd i zaniedbanie z naszej strony, poprawiamy się więc czym prędzej, szczególnie, że akcja, zainicjowana przez Olgę z bloga O tym, że, zbliża się ku końcowi.

Oto nasza kolekcja Hubisiowych książeczek, wzbogacona ostatnio przez ciocię Nadię. Zbudowanie wieży nie było łatwe, gdyż Hubiś odkrył w sobie talenty rozbiórkowe, ale po kilku próbach nareszcie się udało :-).  

Podstawą wieży jest oczywiście największa, najwspanialsza i najbardziej zwariowana książeczka, jaką mamy, czyli  Naciśnij mnie Harve Tullet'a (jeśli jeszcze ktoś nie widział, zapraszamy na konkurs, w którym można wygrać między innymi tę właśnie książkę - klik). Mamy też troszkę pozycji z serii książeczek kontrastowych, oczywiście „Różnimisie” i „Robimisie” i całą serię tak zwanych grubasków, które pokazują młodemu świat zwierząt, roślin, pojazdów, dźwięków itp.


Jak tylko Hubiś zacznie przejawiać zainteresowanie książkami, inne niż smakowe, nasza kolekcja niewątpliwie powiększy się o wiele innych pozycji. Mam już całą listę książkowych must have, dzięki cudnym recenzjom dziewczyn z LifeStajla Baby Blog i Jej cały świat :-).



Gdy mój mały Bob Budowniczy dokonał już pełnej rozbiórki zbudowanej przez Hubisiową Mamę wieży, zainteresował się losem swojego misia, uwięzionego w łóżeczku. A że przyjaciół nie zostawia się w biedzie, wszystkimi siłami próbował go uwolnić :-).




To się nazywa prawdziwa przyjaźń :-).

Jestem urwisem :-)


Spokojnej nocki Kochani, 

Hubisiowa mama


wtorek, 29 października 2013

Yogi Tea

Pytałyście mnie ostatnio o herbatkę, która na swoich torebkach ma różne fajne sentencje. Jest to herbata firmy Yogi Tea. Moja akurat z serii Women's Balance. Kupuję ją na allegro, bo w Olsztynie nie mogłam jej znaleźć w "stacjonarnych" sklepach. 

Smak ma nieziemski :-). Połączenie liści malin, werbeny cytrynowej, lukrecji, kwiatu lawendy, cynamonu, imbiru, tymianku i oregano. Zawsze piję małymi łyczkami, by jak najdłużej delektować się tą cudną mieszanką. Aczkolwiek muszę zaznaczyć, że Mojemu Lubemu nie bardzo przypadła do gustu. Twierdzi, że wprawdzie pięknie pachnie, ale smak ma "ohydny". Ech, mężczyźni... :-) :-) :-)!

A to moja dzisiejsza herbatkowa sentencja:

Eyes are the mirror of the soul.

Hubiś śpi, a my z Lubym właśnie mamy zamiar obejrzeć kolejny odcinek "Homeland". A może polecicie nam jakiś dobry serial, najlepiej o tematyce kryminalno-sensacyjnej :-)? Przy czym od razu się przyznam, że "The Killing", "The Following" i "Dextera" mamy już obcykane :-).

Pozdrawiam Was ciepło,

 Hubisiowa Mama


poniedziałek, 28 października 2013

MAM Baby Bottle

Swoją przygodę z butelką Hubiś rozpoczął już pierwszego dnia życia. Z różnych względów, przede wszystkim zdrowotnych, leżących zarówno po mojej, jak i jego stronie, z cycem zaprzyjaźnił się później. I chociaż był karmiony piersią przez dziewięć miesięcy, to mlekiem z butelki również nie pogardził. Pod jednym jednak warunkiem – butelka musiała mieć kauczukowy smoczek. Przez silikonowy nie wypił nawet mililitra mleka, plując, krzycząc i złoszcząc się okrutnie.

Skąd mu się to wzięło, nie mam pojęcia... Podejrzewam, że pielęgniarki karmiły go właśnie takim smoczkiem, gdy leżał w inkubatorze. I chociaż mięciutki smoczek kauczukowy dobrze sprawdzał się, gdy Hubiś był noworodkiem, to teraz, gdy podrósł i dorobił się ząbków, nie jest już tak miło. Każdy nowy smoczek jest przez niego błyskawicznie „wyciągany”. Wymieniam je więc taśmowo, bo wiadomo, że odkształcony smoczek to zabójstwo dla zgryzu. I chociaż wielokrotnie próbowałam podawać mu smoczek silikonowy, najróżniejszych firm, zawsze kończyło się to porażką.

Dlaczego o tym piszę? A to dlatego, że w nasze Hubisiowe łapki, dostała się ostatnio buteleczka firmy MAM Baby Bottle 330 ml z silikonowym smoczkiem właśnie. Przyznam się Wam szczerze, że gdy dostałam listę produktów, z których mogłam wybrać kilka do przetestowania, mój wybór padł na tę buteleczkę przede wszystkim ze względu na dużą pojemność i szeroką szyjkę. Smoczkiem zupełnie się nie interesowałam, z góry zakładając, że jeżeli Hubiś zrobi swój tradycyjny strajk, zamienię smoczek na kauczukowy.

Gdy butelka do nas dotarła, byłam naprawdę mile zaskoczona. Nie dość, że faktycznie była śliczna, to jeszcze dopracowana w najmniejszych szczegółach. Czy widziałyście wcześniej tak ładnie wyprofilowaną osłonkę na górną część butelki i to w dodatku posiadającą miarkę? Ja nie :-). Niby bzdura, a jednak, gdy podawałam ostatnio młodemu syropek, nie musiałam szukać naszej starej strzykawki, tylko miarkę miałam pod ręką. 


Ponadto, butelka wykonana jest z przyjemnego, dość miękkiego silikonu, a szeroka szyjka bardzo ułatwia dozowanie, szczególnie w stanie półsnu o czwartej nad ranem :-). Smoczek natomiast był tak mięciutki i fajnie wyprofilowany, że nabrałam nadziei, że kto wie, może tym razem się uda...? Producenci zapewniali, że został zaprojektowany w sposób ułatwiający bezproblemową zamianę mamy na MAM.


Niestety, tak jak przewidywałam, Hubi podniósł bunt już przy pierwszym teście i tak długo nam uciekał, że w końcu daliśmy mu spokój. Za drugim i trzecim razem było podobnie. W dodatku okazało się, że ze względu na szeroką szyjkę, nie mogę znaleźć pasującego do tej butelki smoczka kauczukowego. I gdy już myślałam, że z naszego testowania nic nie będzie, Hubi nagle załapał :-).

Nie ukrywam, że mogła być w tym zasługa jego ulubionej kaszki z herbatnikami, ale najważniejsze, że Hubi ssał. A potem znowu i znowu :-). I zdarzyła się rzecz niesłychana. Po raz pierwszy w całym swoim Hubisiowym życiu, młody zaakceptował silikonowy smoczek!!! 




I chociaż miałam mocne postanowienie, że pisząc swoją pierwszą recenzję, będę całkowicie obiektywna i bardzo surowa, do tej butli naprawdę w żaden sposób nie mogę się przyczepić :-)! Jest po prostu najlepszą, najwygodniejszą i najładniejszą butelką, jaką do tej pory miałam, w dodatku z jedynym silikonowym smoczkiem, zaakceptowanym przez Hubisia.

Polecam Wam ją z czystym sumieniem :-).

Hubisiowa Mama

* post powstał przy współpracy z firmą MAM

sobota, 26 października 2013

Herbatka z przesłaniem

Gdy przychodzi jesień, w Hubisiowie do łask wraca herbata. Czarna, zielona, owocowa, nie pogardzimy żadną :-). Ostatnio jednak odkryłam herbatę wyjątkową. Jest nie tylko pyszna, ale potrafi też sprawić, że uśmiecham się do filiżanki :-). 

Każda torebka niesie bowiem za sobą inne przesłanie. Czasami refleksyjne, czasami zabawne, ale zawsze bardzo mądre... Tak wyglądała moja herbata wczoraj:

Whatever you do from the heart is absolutely effective.

Chciałybyście zobaczyć inne :-)?

Pozdrawiam Was serdecznie,

Hubisiowa Mama


piątek, 25 października 2013

Hubiś poszedł w świat

Przychodzę dziś do Was z nowiną tak wielką, że wciąż sama uwierzyć nie mogę :-). Otóż, syn nasz jedyny, Hubisiem zwany, licząc sobie dziewięć i pół miesiąca, poszedł w świat! Właściwie to dopiero ruszył, ale fakt pozostaje faktem. Hubiś poszedł!

Całe cztery kroki od fotela w stronę okna, samodzielne zupełnie, które może by i w krok piąty i szósty przeszły, gdyby nie matki rozpraszający okrzyk radości :-). Tak, tak, panie i panowie! Hubiś poszedł! Na miękkich nóżkach, pełnych stópkach, z wypiętym do przodu brzuszkiem. W dodatku dzierżąc w łapce telefon mamy, który udało mu się podstępnie zdobyć.

Nikt do niego rączek nie wyciągał, nikt nie zachęcał. Nie przeszedł pierwszych kroczków wpadając w rozłożone ramiona taty, czy mamy :-). Sam się wypuścił, łobuz mój kochany, jak gdyby nigdy nic, jakby chodzenie od zawsze praktykował :-). 

Podejrzewam, że wrażenie chciał zrobić na cioci i jej słodkiej córeczce, która swoimi wielkimi, ciemnymi oczkami akurat Hubisia obserwowała :-). Na wszelki wypadek więc, gdyby popis mu się nie udał, odczekał dwie minutki po tym, jak aparat fotograficzny na półkę został odłożony i... poszedł :-)!!!! O włos się Hubisiowa mama spóźniła z dokumentacją zdjęciową, ale to nieważne. Zamykam oczy i znowu widzę syna mojego takiego dzielnego :-)!



I chociaż ostatecznie na rączki upadł, to wielką życiową przygodę właśnie rozpoczął...

A mama jego, dumna niesłychanie, chciała się Was podpytać. Kiedy szkraby Wasze w świat poszły?

Buziaki wielkie,

Hubisiowa mama


środa, 23 października 2013

I Hubisiowy Konkurs + wyniki

Kochani, jak pewnie zauważyliście, Hubisiowo dorobiło się swojej strony na Facebooku. Z tej okazji, chciałam Was serdecznie zaprosić na pierwszy Hubisiowy konkurs! 

Mamy dla Was trzy książeczki dla dzieci, w tym naszą ulubioną "Naciśnij mnie"!



Co trzeba zrobić, by je zdobyć? Nic prostszego, wystarczy:

1. Polubić Hubisiowo na FB (klik).
2. Udostępnić publicznie banerek konkursowy.
3. Podać w komentarzu, którą książeczkę chcielibyście dla swojej pociechy. Do wyboru macie „Naciśnij mnie”, „Różnimisie” oraz „Robimisie”.

Uczestników konkursu podzielimy na trzy grupy, w zależności od tytułu wybranej książeczki i Hubiś wylosuje zwycięzcę w każdej grupie .

Konkurs trwa od tej chwili do 31 października 2013 r. do godz. 23.59

Serdecznie zapraszamy do udziału.


*** WYNIKI***



Hubisiowa Mama 


wtorek, 22 października 2013

Pierwsze "ma-ma"

Ostatnimi czasy z naszego Hubisia zrobiła się niezła gaduła. Gada, gdy się budzi; gada, gdy się bawi; gada na spacerze i w kąpieli. Mówi pięknie ta-ta, ba-ba, da-da i ga-ga. Mówi neeee, eee i buuu. Tylko „ma-ma” wciąż mu jakoś przez gardełko przejść nie chciało.

Nie byłam nawet pewna, czy wie, że „mama” to ja. Gdy Mój Luby pytał Hubisia: „Gdzie jest mama?”, młody błądził wzrokiem po wszystkich, tylko nie po mnie :-). A najczęściej uśmiechał się po prostu i wracał do zabawy. Natomiast pytany o tatę lub babcię, nie miał zwykle większego problemu ze spojrzeniem we właściwą stronę. Torturował mnie tak łobuz długi czas :-). Pewnie w słodkiej zemście za te wszystkie czapki, których nie znosi; za przewijanie, podczas którego zawsze mi ucieka i kalafiora, którym pluje aż pod sufit :-).

Aż w końcu dopadł go katar. Pomyślicie pewnie, a co niby katar ma wspólnego z mówieniem? Otóż, okazuje się, że ma. A właściwie nie tyle katar, co narzędzie tortur zasmarkanych dzieci w postaci fridy :-). Dla wszystkich niewtajemniczonych wyjaśniam, że frida to taka unowocześniona gruszka do odciągania gili.

Jak większość dzieci, Hubiś fridy nienawidzi. Na sam jej widok raczkuje na drugi koniec pokoju i profilaktycznie zaczyna krzyczeć.  Nie pomaga dawanie mu jej do zabawy, młody pamiętliwy jest i za nic nie daje się do niej przekonać.

Ale cóż, czasami smarki wyciągnąć trzeba. Dwa tygodnie temu idę więc z nią w ręku w stronę Hubisława, a ten, zamiast uciec, spojrzał na mnie i z wielkim wyrzutem w głosie powiedział: „mmmaa-mmma”. Głośno i wyraźnie. Zatkało mnie tak, że aż przystanęłam. Czyżby Młody świadomie powiedział w końcu „mama”? Bo ewidentnie tak to brzmiało :-). Ale pewności też nie miałam. Postanowiłam więc poczekać i zobaczyć, czy to się powtórzy.

Czekałam krótko, bo już następnego ranka, gdy zostawiłam Hubisia na chwilkę samego w pokoju i poszłam do kuchni zrobić sobie herbatkę, przyraczkował do mnie, krzycząc (znów z wyrzutem): „mmmaaa-mmma”, „mmmaaa-mmma”. Wtedy zrozumiałam, że Hubisław już nie tylko potrafi wypowiedzieć to słowo, ale też wie, że to chodzi o mnie :-).


Fot. Magdalena Sulwińska

I chociaż nie szasta nim teraz za często (pewnie bym się za bardzo nie ekscytowała), to jednak coraz częściej zdarza mu się powiedzieć do mnie „mama”. Muszę się w tym miejscu jednak przyznać, że na razie słyszę je tylko i wyłącznie w formie wyrzutu, ale pierwszy krok został jednak zrobiony :-).

A Wasze szkraby też tak długo zwlekały z powiedzeniem tego jednego, jedynego słowa :-)?

Pozdrawia Was ciepło
Hubisiowa Mmmma-mmmaaa,


niedziela, 20 października 2013

Przytulaski

Bardzo długo trwało, zanim Hubiś przytulił się do mnie pierwszy raz. Tak z własnej woli, a nie z przymusu podczas usypiania:-). Nie ukrywam, męczyło mnie to trochę. Marzyłam po cichaczu, że wpadnie rozpędzony w moje ramiona i dłuższą chwilę w nich zostanie, a nie będzie natychmiast się wyrywał i biegł gdzieś dalej. Zastanawiałam się, dlaczego jeszcze tego nie robi, skoro młodsze od niego dzieciaki wtulają się już w swoje mamy. Nie potrafi? Nie potrzebuje? Nie chce?

Ponad dziewięć miesięcy czekałam, by Hubisia naszła ochota na przytulanie. A gdy w końcu to się stało, przytulania nie ma dość :-). Od paru dni Hubisław obdarowuje przytulaskami nie tylko mamę i tatę. Przytula dziadków, ciocię, no i oczywiście swojego misia.

Na prośbę: „Hubi, idź przytul misia”, raczkuje przez pół pokoju, a jak już misia dorwie, wtula główkę w jego miękki brzuszek i tarmosi na wszystkie sposoby. Jest przy tym tak rozkoszny, że nie mogę się powstrzymać i znowu go męczę: „Hubi, przytul misia” :-). I tak z pięćdziesiąt razy dziennie :-).


A Wasze dziaciaczki kiedy zaczęły się przytulać?

Przytulamy mocno,

Hubisiowa Mama

piątek, 18 października 2013

Historia jednej znajomości

Pewnego słonecznego, październikowego dnia...

Piękna i sprytna Ala z Rodzinki z innego świata spotkała na spacerze...
Hubisława Wiercidupkę rodem z Hubisiowa :-).
A że ich mamy nabrały ochoty na ploteczki...
Piękna ta para miała okazję poznać się bliżej :-).
Hmmm... jaki fajny młotek... ciekawe, dlaczego Hubiś trzyma go z dala ode mnie?
O nie, ona ma chrapkę na mój młotek! Trzeba odwrócić jakoś jej uwagę...
Alu, jakie masz śliczne buciki!
Takie stylowe i z podeszwą idealną do gryzienia...
Myślisz? Twój młoteczek też jest niczego sobie...
Potrzymam go chwilkę, dobrze? Jeśli chcesz, możesz wziąć w zamian moją pszczółkę.
Pszczółki są dla dziewczyn... Ale niech weźmie, mama zawsze mi mówiła, że trzeba być gentelmenem...
Hmmm, ta dziewczyńska pszczółka nie jest wcale taka głupia :-)!
I klocka mi czerwonego dała...
Fajna z Ciebie dziewczynka Alu, wiesz?
Niech mamy sobie plotkują, a my w tym czasie podrapiemy sobie dziąsła...
I jak Ci Hubisiu smakuje mój klocek? Fajny, prawda?
O nie, mamy nas podglądały!!!
Nic się nie martw się Alu, obślinię aparat i cała dokumentacja fotograficzna zniknie! Już mam jakiś na oku!
Co Ty mamo mówisz??? Jak to nie jest to ten aparat?!!
Mam pomysł! Obślinię właściwy aparat w domu, gdy tylko mama się odwróci :-).
Do zobaczenia pięknowłosa Alu! Mam nadzieję, że nasze mamy spotkają się znowu :-).

Myślicie, że Hubiś ma u Ali jakieś szanse :-)???

Buziaki wielkie,

Hubisiowa Mama



czwartek, 17 października 2013

Bobas sam je :-)

Już od dłuższego czasu Hubiś próbuje sam jeść. Chwyta za łyżeczkę, którą go karmię, wkłada rączki do miseczki i wyciąga z niej, co tylko zdoła. Ogląda, podziwia, a potem pakuje do buzi.

Nie uznaje talerzyków, wyrzuca je od razu na podłogę. Toleruje tylko małe miseczki i to koniecznie niebieskie, bo jeśli są w innym kolorze, szybko podzielają los talerzy :-). Zwykle więcej rozchlapie niż zje, a jedzenie traktuje jak zabawę :-). 

Nie ukrywam, że bałagan jest przy tym straszny i nie raz już zeskrobywałam marchewkę ze ściany, ale trudno... Pozwalam mu na to, bo jak inaczej ma się nauczyć samodzielnie jeść :-)?



I skorzystam z okazji, by Was podpytać. Jak Wam się sprawdziły talerzyki na przyssawki? Warto zainwestować w coś takiego? Czy maluszki radziły sobie i z tym?

Pozdrawiam Was ciepło i życzę spokojnej nocki,

Hubisiowa Mama


środa, 16 października 2013

Pumpy dla bobasa

Znacie Kamilę i jej bloga Hania-Mania? Jeśli tak, to wiecie, jak kreatywną osobą jest mama uroczej Hani. Jeśli nie, to serdecznie zapraszam do obejrzenia próbki jej talentu. 

Jako model wystąpi Hubisław Wiercidupka, a prezentowane cudo, to stworzone przez Kamilę spodenki, które przyfrunęły do nas poniedziałkową pocztą :-).


Spodenki są nie tylko szałowe, ale jeszcze bardzo praktyczne :-). Wykonane z szarego, dresowego materiału, z duuuużą przestrzenią na pieluchę :-). Obniżony krok, kokardka w pasie, długie ściągacze... czego chcieć więcej :-)? Nasze są jeszcze odrobinkę za duże, ale chciałam by były "przyszłościowe" i służyły nam całą zimę.

Dziękujemy Ci jeszcze raz Ciociu Kamilo za wspaniały prezent! A wszystkich zainteresowanych odsyłamy do projektantki (klik).

Pozdrawiamy ciepło,



Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.