AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

poniedziałek, 14 października 2013

Gdy dzieci nie ma w domu...

Oj, dał nam popalić Hubiś ostatnio, dał... Nie spaliśmy my, nie spali sąsiedzi, maruda w dzień, lament w nocy. Młody usypiał tylko na rączkach, a przy jakiejkolwiek próbie zmiany pozycji z pionowej na poziomą, natychmiast zaczynał swój koncert. Spaliśmy po 2-3 godziny na dobę. Ja rozumiem, że ząbki, że boli, że to minie, ale nie dawaliśmy już rady. 

Wykończył nas synek... i to do tego stopnia, że po raz pierwszy w życiu postanowiliśmy skorzystać z propozycji moich rodziców, którą ponawiali już od dłuższego czasu. Pozwoliliśmy mu zostać na weekend u dziadków. Nie ukrywam, że targało mną milion obaw i wątpliwości. Nie tylko, czy da radę Hubi, lecz także, czy damy radę my i dziadkowie... Bałam się, jak to będzie, ale zmęczenie zwyciężyło. 

W piątkowe popołudnie zapakowaliśmy do samochodu cały Hubisiowy majdan i wywieźliśmy młodego 50 kilometrów od domu. I chociaż wiedziałam, że nasz łobuz jest pod najlepszą możliwą opieką, to serce mi ściskało na myśl o naszej pierwszej rozłące. Wracaliśmy do domu i już rozmawialiśmy, co Hubi robi i czy za nami tęskni. 

Zastanawiając się kiedyś, co byśmy zrobili, gdybyśmy mieli wieczór tylko dla siebie, myśleliśmy wówczas o kinie, kolacji i tańcach z przyjaciółmi. Gdy doszło co do czego, nasz wybór padł na coś dużo przyjemniejszego... Wróciliśmy do domu i poszliśmy spać :-).

Spaliśmy jak zabici, głębokim, nieprzerwanym snem. Gdy Mój Luby obudził mnie, po ponad 13 godzinach, nie mogłam wręcz uwierzyć w to, co zobaczyłam na zegarku :-). Hubi tymczasem jadł obiadek, zadowolony i wyspany. Grzeczny był podobno jak aniołek. W domu to spać łobuz nie chciał, a u dziadków pobijał wszelkie swoje rekordy. Półtoragodzinna Hubisiowa drzemka w dzień? Ach, co ja bym za to oddała :-). 

Gdy udało nam się w końcu wygrzebać z łóżka, resztę soboty spędziliśmy w miłym towarzystwie, przy pysznym jedzeniu i ciekawych rozmowach :-). I chociaż z częstotliwością co 10 minut sprawdzałam telefon, to taka tęsknota ogromna, wykręcająca serce na lewą stronę, włączyła mi się dopiero w niedzielę rano.  I natychmiast złapały mnie potworne wyrzuty sumienia. Bo dlaczego poczułam tęsknotę tak późno? Czy jestem złą matką? Jak mogłam spać w najlepsze, gościć się, śmiać i relaksować, gdy moje dziecko, tak maleńkie przecież, było gdzieś tam, daleko...? Bez mamy i taty...

A potem pomyślałam, że przecież my też mamy prawo do zmęczenia. Że przez ostatnie 9 miesięcy opiekowaliśmy się nim non stop. Że u moich rodziców Hubi czuje się, jak u siebie. Że żadna krzywda mu się nie dzieje. Że jesteśmy młodzi i jak czasami przyjmiemy ofertę pomocy, to przecież nie świadczy o nas źle...

Raczyliśmy się m.in. takimi smakołykami -
zapiekane polędwiczki z serem gorgonzola i suszonymi pomidorami,
podane z tapenadą na grzankach :-)

Targały mną sprzeczne uczucia i najchętniej już z samego rana wskoczyłabym do samochodu. Mój Luby musiał jednak stawić się na uroczystej inauguracji programu „Lekcje Prawa”, a potem wziąć udział w meczu piłki nożnej pomiędzy reprezentacją radców prawnych, a reprezentacją nauczycieli.

Do Hubiego dotarliśmy w końcu wczoraj ok. 14stej. Zastanawiałam się, czy w ogóle zauważy, że wróciliśmy, czy nie przerwie nawet zabawy? Czy nie jest jeszcze za malutki na takie uczucia, jak tęsknota, czy radość z powrotu rodziców? 

Gdy zobaczyłam, jak się cieszy na nasz widok i raczkuje szybko w naszą stronę, mało nóg nie gubiąc, aż mi łzy w oczach stanęły ze wzruszenia. Po pięciu minutach bawił się dalej i wcale nie wyglądał na dziecko, które przeżyło traumę, bo niewdzięczni rodzice postanowili oddać go na weekend :-).

Gdy wracaliśmy z nim do domu, zrobił nam jak zwykle awanturkę o przypięcie pasami do fotelika, ale wyspani i naładowani pozytywną energią, nawet się tym nie przejęliśmy. Podobnie zresztą, jak przy awanturce, gdy trzeba było iść spać, a nasz syn nie bardzo miał na to ochotę :-).

Teraz już wiem, że rodzice też ludzie i odpoczynek im się należy. Dziękuję Ci Mamo jeszcze raz za tę możliwość :-)!

16 komentarzy:

  1. jesteś wspaniała mama!
    Tobie też należy się odpoczynek :-* dobrze, że masz możliwość by korzystać z pomocy najbliższych :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Mama jest kochana, bardzo mi pomaga :-). Pozdrawiamy

      Usuń
  2. Oczywiście, że należy się Wam odpoczynek! My niestety i moich rodziców i rodziców Pana M. mamy dalej, ale za to jak ich odwiedzamy albo oni są u nas to zasada jest taka, że jak Oleńka wstaje to idzie do Dziadków na klub malucha a rodzice wracają do spania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze mają te mamy, które dziadków mają na miejscu, prawda :-)?

      Usuń
  3. OOO ile ja bym dała za taką możliwość, ale jakoś dwójki nie mam sumienia nikomu wciskać ;) może za jakiś czas, a zmęczenie już mam maksymalne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam wyrzuty sumienia, okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Zresztą, w razie czego, nie wciskasz przecież dzieci na rok, tylko na 1-2 dni :-)

      Usuń
  4. O jak ja Ci zazdroszczę. Sama mam takie myśli, że jeden dzień, jeden jedyny dzień i noc bez dzieci by mi się przydała. Bez budzenia w nocy i dawania cyca, bez marudzenia, bez śpików i wymiotów , które ostatnio nam towarzyszą, jeden dzień odpoczynku. Bardzo dobrze, ze przyjęliście taką propozycję. I przyjmujcie od czasu do czasu. Bo o ile więcej siły do zabawy ma mama , gdy jest naładowana akumulatorami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, z całego serca życzę Ci takiego odpoczynku :-)

      Usuń
  5. odpoczynek jest potrzebny! ile razy zadawałam sobie to pytanie: czy jestem złą mamą bo nie tęsknię tak bardzo? pamiętam jak miesiąc po porodzie udało mi się wyrwać do centrum handlowego na przeceny! po jakichś 3 godzinach buszowania po sklepach przypomniałam sobie, że .. mam dziecko, gdzieś w domu pod opieką dziadków :) też poczułam się jak straszna wyrodna matka :) Taki już nasz los, te ciągłe sprzeczne uczucia. A tak serio to taka rozłąka czasem jest nam potrzebna, a i dziecku dobrze robi raz na jakiś czas "zmiana dekoracji" i wyspani, kreatywni i entuzjastyczni opiekunowie w postaci dziadków. No i potem ta radość, gdy rodzice wracają :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :-). Pozdrawiam Was serdecznie

      Usuń
  6. Hubiś taki łobuz? Ten sympatyczny, roześmiany chłopczyk co to się dzieli ciastkami ze mną i Alą? Nie wierze!!!
    Pierwszy raz kiedy wyszliśmy z domu zostawiając Alę pod opieka moich rodziców miała 4 tygodnie. Też co chwilę patrzyłam na zegarek. Te 3h poza domem z dorosłymi ludźmi dały nam kopa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten sam Hubiś ciociu Olu, ten sam :-). Nasz potomek ma skrajne stany emocjonalne - albo jest przeszczęśliwy i uśmiechnięty od ucha do ucha, albo mega zły. Niezwykle rzadko zdarza się coś pomiędzy :-)

      Usuń
  7. Oby więcej takich wolnych chwil :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz, jak się już przełamałam, będziemy sobie na to pozwalać częściej. Pozdrawiam

      Usuń
  8. zgadzam się w 100%, rodzice też mają prawo do wypoczynku:) i jak tylko ktoś oferuje chęć pomocy przy dziecku, to warto korzystać:) my też jakiś czas temu, umęczeni ząbkowaniem, stanami podgorączkowymi, ciągłym płaczem, marudzeniem stwierdziliśmy, że wypad małego do dziadków, to będzie dobra odskocznia dla nas i dla niego. wiadomo, wyrzuty będą, ale trzeba dziecko przyzwyczajać, a poza tym dwa dni szybko lecą. poza tym u dziadków było tyle wrażeń, dostaliśmy od nich nianię z aventa z projektorem, to się mały nią nadziwić nie mógł, fascynacja muzyczkami i obrazkami wzięła górę, tak że zapomniał o naszym istnieniu:P poza tym nowe otoczenie, to miał frajdę z poznawania nowych zakamarków:) a po weekendzie laby, wróciliśmy z nowymi siłami do naszego szkraba, a czy się stęsknił, to nie wiem, dzieci mądre są, ale czy to już wiek, żeby brał to sobie tak do serduszka, to nie wiem? ale najważniejsze, że jak rodzice wypoczęci i szczęśliwi, to i dziecko szczęśliwe:) i tego się trzeba trzymać:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dobrze postąpiliście - Zadowoleni rodzice to szczęsliwe dziecko :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.