AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

wtorek, 22 października 2013

Pierwsze "ma-ma"

Ostatnimi czasy z naszego Hubisia zrobiła się niezła gaduła. Gada, gdy się budzi; gada, gdy się bawi; gada na spacerze i w kąpieli. Mówi pięknie ta-ta, ba-ba, da-da i ga-ga. Mówi neeee, eee i buuu. Tylko „ma-ma” wciąż mu jakoś przez gardełko przejść nie chciało.

Nie byłam nawet pewna, czy wie, że „mama” to ja. Gdy Mój Luby pytał Hubisia: „Gdzie jest mama?”, młody błądził wzrokiem po wszystkich, tylko nie po mnie :-). A najczęściej uśmiechał się po prostu i wracał do zabawy. Natomiast pytany o tatę lub babcię, nie miał zwykle większego problemu ze spojrzeniem we właściwą stronę. Torturował mnie tak łobuz długi czas :-). Pewnie w słodkiej zemście za te wszystkie czapki, których nie znosi; za przewijanie, podczas którego zawsze mi ucieka i kalafiora, którym pluje aż pod sufit :-).

Aż w końcu dopadł go katar. Pomyślicie pewnie, a co niby katar ma wspólnego z mówieniem? Otóż, okazuje się, że ma. A właściwie nie tyle katar, co narzędzie tortur zasmarkanych dzieci w postaci fridy :-). Dla wszystkich niewtajemniczonych wyjaśniam, że frida to taka unowocześniona gruszka do odciągania gili.

Jak większość dzieci, Hubiś fridy nienawidzi. Na sam jej widok raczkuje na drugi koniec pokoju i profilaktycznie zaczyna krzyczeć.  Nie pomaga dawanie mu jej do zabawy, młody pamiętliwy jest i za nic nie daje się do niej przekonać.

Ale cóż, czasami smarki wyciągnąć trzeba. Dwa tygodnie temu idę więc z nią w ręku w stronę Hubisława, a ten, zamiast uciec, spojrzał na mnie i z wielkim wyrzutem w głosie powiedział: „mmmaa-mmma”. Głośno i wyraźnie. Zatkało mnie tak, że aż przystanęłam. Czyżby Młody świadomie powiedział w końcu „mama”? Bo ewidentnie tak to brzmiało :-). Ale pewności też nie miałam. Postanowiłam więc poczekać i zobaczyć, czy to się powtórzy.

Czekałam krótko, bo już następnego ranka, gdy zostawiłam Hubisia na chwilkę samego w pokoju i poszłam do kuchni zrobić sobie herbatkę, przyraczkował do mnie, krzycząc (znów z wyrzutem): „mmmaaa-mmma”, „mmmaaa-mmma”. Wtedy zrozumiałam, że Hubisław już nie tylko potrafi wypowiedzieć to słowo, ale też wie, że to chodzi o mnie :-).


Fot. Magdalena Sulwińska

I chociaż nie szasta nim teraz za często (pewnie bym się za bardzo nie ekscytowała), to jednak coraz częściej zdarza mu się powiedzieć do mnie „mama”. Muszę się w tym miejscu jednak przyznać, że na razie słyszę je tylko i wyłącznie w formie wyrzutu, ale pierwszy krok został jednak zrobiony :-).

A Wasze szkraby też tak długo zwlekały z powiedzeniem tego jednego, jedynego słowa :-)?

Pozdrawia Was ciepło
Hubisiowa Mmmma-mmmaaa,


25 komentarzy:

  1. Najpierw było "mama" oznaczające jeść, pomoc, a dopiero potem takie świadome "mama" czyli osoba...Oj byłam zazdrosna, że pierwsze co powiedziała to "tata", o wiele,łatwiejsze do wymówienia...tak sobie tłumaczę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też byłam zazdrosna, tym bardziej, że "tata" Hubiś mówił już od bardzo dawna :-). I identycznie to sobie tłumaczyłam :-)

      Usuń
  2. Serdecznie Ci gratuluję usłyszenia jednego z najpiękniejszych słów!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale wspaniałe nowiny. Pewnie pękasz z dumy ;-))). Gratulacje. Przecudne to zdjęcie. Ps. Mój tez fridy nienawidzi biedaczysko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj pękam, pękam :-). I cieszę się, że podoba Ci się zdjęcie, bardzo je lubię :-).

      Usuń
  4. Super! Pamiętam, że moja Zu też długo mnie torturowała zanim wymówiła "mama", ale warto było czekać :D Teraz dla odmiany mam dosyć jak milionowy raz w ciągu dnia słyszę "maaaaaaaaaaamooooooooooo" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hiihihi, no tak :-). Pewnie będę przechodziła przez to samo :-).

      Usuń
  5. No w koncu się doczekałas! Ja też dość długo czekałam na to pierwsze "mama". Oczywiscie tata, baba, dada już dawno Hania wypowiadała a z "mama" zwelkała długo. Teraz wciąz powtarza "co to?"- do znudzenia;) hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, uwielbiam jak dzieciaki mają etap pytania, są takie rozkoszne :-). Ciekawe, czy mi nie przejdzie ten zachwyt, jak Hubiś tak zacznie :-)?

      Usuń
  6. Och jak zazdroszczę! u nas na razie tylko bababa i buu (to na widok kota),

    Zdjęcie piękne!

    OdpowiedzUsuń
  7. słodko :)
    pamiętam jak Kubuś po raz pierwszy powiedział "mama" ,cicho ,niewyraźnie ..prawie się popłakałam ..teraz już często to mówi ,jednak najczęściej kiedy coś mu się nie podoba ,albo kiedy chce mnie zawołać ,bo wyszłam na przykład do kuchni :P
    a zdjęcie cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też łezka ze wzruszenia się zakręciła :-)

      Usuń
  8. ooo jakie cudowne zdjęcie Mamy i Hubisia <3 wspaniale jest usłyszeć 'mama' - to chyba najcudowniejsze słówko w ustach małego człowieczka :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwsze mama i od razu z wyrzutem hehe :)))
    A u nas jakoś dziwnie, bo mały się śmieje jak odciągamy fridą ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój M. zawsze mówi maaamaaa jak płacze i mu źle... Wyczekuje takiego prawdziwego, radosnego. Ach. Cudowne zdjęcie, piękne:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i również bardzo serdecznie pozdrawiamy :-)

      Usuń
  11. Och jakież cudne są te pierwsze mammmaaa :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O bardzo miło usłyszeć takie słowo. :)))

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.