AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

wtorek, 8 października 2013

Warsztaty "Mamo to ja"

Wielkiego pecha miały warsztaty organizowane przez magazyn „Mamo to ja”, przyjeżdżając do Olsztyna tylko dwa dni po Akademii "Bezpiecznego Malucha". Gdy wrażenia po sobotnim spotkaniu były jeszcze świeże, a w myślach wciąż tkwiły omawiane tematy...

Źródło

Gdyby te dwa spotkania zamieniły się datami, może podobałoby mi się bardziej. Ale gdy wiedziałam już, jak mogą wyglądać warsztaty edukacyjne dla mam, impreza organizowana przez „Mamo to ja” po prostu nie miała szans. 

Niby tematyka wczorajszych warsztatów była równie ciekawa. Poruszono nawet więcej kwestii, niż na Akademii, ale hałas, brak organizacji i problemy z nagłośnieniem nie pomogły w ogólnej ocenie. Dodatkowo prelegenci naprawdę przegięli z nachalnością reklam (żeby być uczciwym, muszę jednak przyznać, że nikomu nie udało się przebić kobietki z wiosennej edycji, zachwalającej pralki :-)). Denerwowało mnie, że rozmawiając o poszerzeniu diety dziecka, mówiono tylko i wyłącznie o słoiczkach, i to jednej konkretnej firmy. Że tylko jedne konkretne foteliki samochodowe przedstawiono jako bezpieczne, w delikatnych słowach, ale jednak, potępiając konkurencję. Wykład o żywności ekologicznej był niestety tak ciężkostrawny, że uśpił nawet dzieci :-). A kobietki z firmy produkującej pieluchy, po skończonym pokazie, zaczęły zwijać stoisko, nie zważając na to, że na sali wciąż trwają zajęcia.

Pochwalić muszę za to ratownika medycznego i jego pokaz pierwszej pomocy. Wiem, że już to pisałam, ale takiej wiedzy nigdy dosyć (oby się nigdy nie musiała przydać). Sprawnie i rzeczowo odbyły się też wykłady na temat chustonoszenia i spokojnego snu niemowląt.

Miłym akcentem były upominki, które każdy uczestnik otrzymał na koniec warsztatów. Wśród nich był jeżyk-maskotka, który bardzo przypadł do gustu Hubisiowi; łyżeczka do karmienia, których u nas nigdy za dużo; myjka frotte i próbki kosmetyków dla dzieci. Rozczarowało mnie jednak, że w upominkach zabrakło, obiecywanych na pokazie, witaminek D w postaci aerozolu.

Wielkim plusem tych warsztatów było też to, że nareszcie znalazłyśmy się z Karoliną, prowadzącą bloga Karolibu. Znak rozpoznawczy w postaci wściekle różowych spodni spisał się doskonale :-). Jej synek Kacprowy jest po prostu rozkoszny :-). Los posadził mnie również obok przesympatycznej dziewczyny o imieniu Sylwia, z którą, mam nadzieję, będziemy utrzymywały dalszy kontakt. Pozdrawiam Was dziewczyny serdecznie :-)!

Na kolejną edycję warsztatów „Mamo to ja” już się nie wybiorę. Ale kto nie był i nie przeszkadza mu dość nachalna reklama sponsorujących firm, niech zajrzy pod ten adres: http://babyonline.pl/mamo-to-ja-warsztaty-informacje.html. W najbliższych dniach impreza odbędzie się jeszcze w Gdyni, Gdańsku, Warszawie, Białymstoku, Lublinie i Łodzi. 

Pozdrawiam ciepło,



19 komentarzy:

  1. trochę mi było żal, że chora jestem i mnie ominęły, ale dzięki! bo już mi żal minął ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, chociaż też żałuję, że nie mogłaś przyjechać. Pamiętasz wiosenne warsztaty i to jak jechałyśmy autobusem, do którego wcisnęło się prawie dwadzieścia wózków :-)? Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  2. To faktycznie nie ciekawie. Ale ja nigdy nie byłam na takich warsztatach. I z chęcią bym poszła, żeby chociaż sprawdzić jak takie impresy "działają".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, warto pójść, chociażby dla pierwszej pomocy, to bardzo ważny temat :-). No i zawsze są na koniec fajne gadżety :-).

      Usuń
  3. Ja również spotkałam się z tak nachalną reklamą produktów przy okazji uczestnictwa w szkole rodzenia. Irytowało mnie to do granic możliwości, a jak wiadomo - ciężarna nerwowa jest :D Chciałam zdobyć kompleksową wiedzę na temat różnych produktów, a niestety skończyło się na wiedzy dotyczącej jednej firmy w dodatku "najlepszej na rynku". No cóż - zdarza się i tak :) Czytając Twojego ostatniego posta i warsztatów "Bezpieczny maluch" też postanowiłam się na nie zapisać - w moim mieście będą za tydzień w środę :) Jesteśmy na etapie wyboru nowego fotelika samochodowego i mam nadzieję, że zdobędę tam trochę przydatnej wiedzy.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się spodoba. A zapisałaś się na akademię, czy na warsztaty? Bo ja na warsztatach nie byłam i ciekawa jestem, czy też będą takie fajne, jak akademia. Dasz znać, jak było?

      Usuń
  4. Czyli nas omijają szerokim łukiem :*

    OdpowiedzUsuń
  5. ja byłam na "Mamo, to ja" w czerwcu w Gdynii, jutro miałam znów jechać na te Warsztaty ,zapisana jestem ,ale sobie daruję ...jak dla mnie to źle nie było ,ale jakoś super extra też nie ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, uważam, że warto pójść, chociażby ze względu na zajęcia z pierwszej pomocy, ale nie ma się też co nastawiać na jakieś mega edukacyjne fajerwerki. Ja rozczarowałam się, bo liczyłam, że jednak dużo więcej dam rade wynieść z tych zajęć.

      Usuń
  6. może bym się wybrała, gdyby było niedaleko. Ale z tego co piszesz, to bardzo tendencyjnie było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż raz wybrać się warto, ja byłam dwa razy i jak dla mnie to wystarczająca dawka :-)

      Usuń
  7. Ach, Bigosik, jak ja nie znosze takiej dezorganizacji, taniochy, tandety. Po co ktos sie zabiera, skoro nie umie sie zorganizowac. Ach, szkoda slow. Potem zadne prezenty mnie nie zmotywuja. Dobrze, ze znalazlas jakies pozytywy. Nie wiem, czy ja bym potrfila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłabym niesprawiedliwa, gdybym tych plusów nie opisała :-). Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki w kwestii kotka :-). Nota bene, pierwszy raz słyszę o wizytacji szanownej komisji ze schroniska :-).

      Usuń
  8. No tak już jest, nawet jeśli chce się dziewczynke, a bedzie chlopiec to nie mozna sobie poznie wyobrazic zeby bylo inaczej :) Najwazniejsze zeby zdrowe bylo, a teraz nie nastawiam sie an nic! :)
    pozdrawiam, bede zagladac:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda że nie mieszkam w większym mieście...u nas niestety takich spotka nie ma a szkoda bo chętnie bym się wybrała. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie jest plus większego miasta. Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Miałam jechać...i się zagapiłam :) Może następnym razem się uda :)
    Szkoda, że nie dali tych sprayowych witaminek, bo sprawdzają się naprawdę rewelacyjnie. Ja używam Vita DK. Bardzo łatwo aplikuje się je nawet malutkim dzieciaczkom. I nie ma obaw o odpowiednią dawkę. Pozdrawiam - Evika

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.