AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

środa, 6 listopada 2013

Hubisiowe menu

Od kilku miesięcy syn mój Hubisław Wiercidupka spożywa nie tylko mleko, piloty od telewizora i maminy telefon, ale także mięso, owoce i warzywa wszelkiej maści :-). I dopóki jadł potrawy jedno, maks dwuskładnikowe, przygotowywanie posiłków dla niego nie było dla mnie specjalnym wyzwaniem. Wrzucałam po prostu do garnka jakieś warzywko, blendowałam po ugotowaniu i obiadek był gotowy. Deserek natomiast załatwiałam zwykle rozgniecionymi owocami.

Ale teraz, gdy Hubi skończył 10 miesięcy i może się poszczycić dwoma zębami, zależy mi na tym, by jego dieta była jak najbardziej zdrowa i zróżnicowana. I żeby nie jadł już tak często słoiczków. I żeby moje potrawy mu smakowały. I żeby nie uczulały. I żeby nauczył się pięknie żuć :-). A jakby jeszcze były szybkie i łatwe do zrobienia, to już w ogóle byłoby super :-).

W ciągu dnia Hubiś wciąga trzy stałe dania – zupkę warzywną; obiadek z mięskiem lub rybą i deserek owocowy. A że syn mój słodki to największa motywacja świata, do gotowania zabrałam się z wielkim zapałem. Hubi jednak okazał się mieć dość wykwintne podniebienie :-). Tradycyjny rosołek, pomidorówka i zupa brokułowa, to i owszem. Na inne mamine potrawy reagował zwykle kręceniem noska. Kalafiorem i dynią pluł dalej niż widział, a mięsko z kurczaka przełykał z wielkim cierpieniem w oczach.

Gdy więc sąsiadka pożyczyła mi książkę „Kuchnia dla dzieci”, z zapałem godnym Masterchefa zabrałam się do wypróbowywania przepisów kulinarnych dla maluszków :-).

Na pierwszy ogień poszła zupka ryżówko-dyniówka. Chciałam sprawdzić, czy książka przejdzie test bojowy i Junior zje dynię przygotowaną w inny, niż mamusiowy sposób.


Zupka wyszła fantastyczna! Może nie tak piękna wizualnie, jak na obrazku, ale naprawdę smaczna. Ku mojemu zaskoczeniu Hubiś wciągnął ją aż miło, zupełnie nie zwracając uwagi na znienawidzoną dynią :-). I chyba nie popełnię żadnego plagiatu, jak podzielę się z Wami tym przepisem. Jest to zupka dla dzieciaczków od 9 miesiąca życia :-).

Składniki (nam starczyły na dwa obiadki):

- 1 szklanka drobno pokrojonej dyni
- 1/2 marchewki
- 1/2 pietruszki
- 6 malin
- 1 łyżeczka ryżu
- 1 łyżka masła
- 1 ugotowane żółtko
- ok. 2 cm pora
- koperek
- majeranek

Miseczka zastępcza, gdyż plastikowa na przyssawkę
nie wytrzymała próby sił w zderzeniu z podłogą i roztrzaskała się na kawałki :-)

Wszystkie warzywa ugotować w wodzie z koperkiem i majerankiem. Odcedzić, połączyć z żółtkiem, masłem i malinami, a następnie zmiksować na gładką masę. Do zupki dodać ugotowany wcześniej ryż. Odstawić na chwilę przed podaniem.

Prawda, że bajecznie proste :-)?


Co do książki, naprawdę mi się spodobała. Ma mnóstwo praktycznych informacji, na przykład o wielkości porcji w zależności od wieku dziecka, możliwości zamrożenia posiłku, zawartości cukru oraz mięsa i mleka krowiego. Znalazłam ją na allegro (używaną) i kupiłam za całe 6 zł :-). Mam zamiar wypróbować jeszcze wiele przepisów. Mam nadzieję, że Hubi będzie je wcinał z podobnym apetytem :-).

Chciałybyście, bym wrzucała na bloga przepisy, które będą smakowały Hubisiowi? A może macie jakieś ciekawe przepisy na dania dla najmłodszych? Podzielicie się :-)?

Pozdrawiam ciepło,

Hubisiowa mama

32 komentarze:

  1. Qurcze, to mnie zaintrygowałaś tą książka i tym przepisem. Bo ostatnio Miłosz też coś gardzi jedzeniem. Musze ta zupkę wypróbować , ciekawe czy mu posmakuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem jak najbardziej za przepisami na blogu! Sama szukam pomysłów na dania, które Oli gotować będzie pani niania, no bo wiadomo, że nie ja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam, naleśniki robisz podobno niezłe :-)

      Usuń
  3. Chcemy, chcemy więcej przepisów! Bo powoli inwencja twórcza się "wypala";) Ja będę czekać z niecierpliwością na kolejny a ten na pewno wypróbujemy!
    PS. Rozumiem, że Hubi pokonał miseczkę z przyssawkami?! Ma chłopak moc! ;)
    Czytałam i śmiałam się sama do siebie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miseczka wytrzymała dokładnie pół godziny :-). Jest Hubi, jest moc :-).

      Usuń
  4. Z przepisów chętnie skorzystam! :)
    a Hubi jaki elegant przy stole! ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. skąd wzięłaś maliny o tej porze roku ? ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Hubiś jest normalnie do schrupania :)
    Malin w czeluściach mojej zamrażalki też kilka pudełek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maliny najlepiej smakują zimą, prawda :-)?

      Usuń
  7. Oooo! Mój Młody uwielbia dynię :)
    A Hubiś widać że zajada się ze smakiem :)
    Wrzucaj przepisy, wrzucaj, skorzystamy napewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zrobiłam i nakarmiłam młodego kolejnym specyfikiem - rosołkiem z cukinią. Zjadł bez grymaszenia, więc chyba był smaczny. Na pewno się z Wami podzielę przepisem :-).

      Usuń
  8. Asiu a próbowałaś podawać synkowi zupki z kawałkami warzyw bez używania blendera? Z menu Julkowego polecam krupniczek i zupkę warzywna z cukinią. U mnie sprawdziło się też wekowanie zup w słoiczkach po koncentratach pomidorowych :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super pomysł z tymi słoiczkami po koncentratach :-). A co do kawałków warzyw, jakoś tak mi się utarło, że zupkę warzywną robię raczej płynną i blenduję, a kawałki warzyw i mięska dostaje na obiadek i wtedy musi je sobie pogryźć. Ale faktycznie, przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by sobie warzywka i w zupce popływały :-). A co do zupki warzywnej z cukinią, jak ją Aniu robisz? Na mięsku?

      Usuń
    2. słoiczki szczerze polecam. A gotowanie zup wyglądało u mnie tak.....gotowałam wywar na warzywach i..rozdzielałam go np. na trzy garnuszki..do jednego dodawałam pomidory i ryż i była pomidorowa, do drugiego cukinie(pokrojoną w kostkę) i była warzywna do trzeciego brokuł i była brokułowa ;). Do każdej zupki dodawałam przed podaniem pulpecika..zawsze miałam zapas w zamrażalce :) a dawałaś już Hubertowi avocado?

      Usuń
    3. Tak, ale bardzo mu nie smakowało :-). Próbowałam go też dawać w zestawieniu z innymi owocami, ale też bez specjalnych fajerwerków.

      Usuń
    4. Sprecyzuję mój poprzedni post...chodzi mi oczywiście o słoiczki własnej roboty :P i jak koleżanka z komentarza niżej..polecam BLW. Julko w ciągu dnia miał tylko jeden "swój" posiłek. Drugi obiadek miał od nas z talerzy :D

      Usuń
  9. Dawajcie cykl z przepisami, tych dla Maluchów nigdy za wiele;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. A od którego do którego miesiąca są tam przepisy? Przymierzam się właśnie do kupna jakiejś książki z przepisami. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O rany, podziwiam! To strasznie dużo pracy. My kupiliśmy książkę kucharską BLW, są w niej przepisy na dania dla całej rodziny. Wypróbowałam ze trzy i zaczęłam gotować "po swojemu". Antuan je dokładnie to samo co my (to co da radę uchwycić w łapki) i wszyscy jesteśmy z tego zadowoleni. Co sądzisz o BLW?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę Ci się przyznać, że coraz poważniej zastanawiam się na BLW. Byłaby to też świetna okazja na zrewidowanie diety Hubisiowej starszyzny :-). A mogłabym Cię poprosić o namiary na tę książeczkę o BLW? Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  12. O, proszę bardzo:
    http://www.empik.com/bobas-lubi-wybor-ksiazka-kucharska-rapley-gill-murkett-tracey,p1052644264,ksiazka-p
    To jest książka, którą my mamy. Są w niej przepisy, ale też streszczona teoria BLW. Nam wystarczyła. Jest też pierwsza ksiażka o BLW, która nie ma przepisów:
    http://www.empik.com/bobas-lybi-wybor-rapley-gill-murkett-tracey,prod58419622,ksiazka-p

    Kupiliśmy w Empiku:)

    A to fakt co piszesz - teraz jemy same pyszne i zdrowe rzeczy, a chipsy tylko kiedy Ąte śpi:D

    Jakbyś miała pytania :D:D:D to wiesz;)


    PS. A tak komentuję raz z tego a raz z tego profilu, bo raz przy komputerze jestem, a raz stukam na telefonie^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Super :) Z przepisu skorzystam bo wydaje się dobrą alternatywą. Ja już nie wiem co gotować bo mój Rojber gardzi często nie którymi potrawami i nie wiem jak przemycać nie które składniki. Będę musiała poszukać książki i się zaopatrzyć choć do tej pory robiłam na oko :)
    Pozdrawiam Matka Wariatka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też robiłam na oko i przyłapałam się na tym, że wciąż robię kilka tych samych potraw, albo mniej więcej w ten sam sposób. Gdy próbowałam coś zmieniać, Hubiś nie bardzo chciał jeść. A tu proszę, zajadał aż miło :-). Pozdrawiam gorąco

      Usuń
  14. Troszkę żałuję, ze gdy Bubcia była malusia nie miałam takiej książki...

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze, że ma taki apetyt. Mój od urodzenia niejadek...

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.