AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

sobota, 18 stycznia 2014

Hubisiowe hity 2013 roku

Chciałabym pokazać Wam dzisiaj, co w 2013 roku skradło serducho Hubisiowej rodzinie. Rzeczy, które sprawdziły się u nas w stu procentach i które z ręką na sercu mogę Wam polecić. Bo były piękne, albo niezwykle przydatne, bo ułatwiały nam życie albo pozwalały zaoszczędzić czas :-). 

Oto przed Wami Hubisiowe hity 2013 roku: 

Nosidełko ergonomiczne Tula

Tula to absolutna królowa dzisiejszego rankingu :-). Prezent od Hubisiowych Dziadków, którego zalety mogłabym wymieniać do rana. Oprócz spełnienia wszelkich wymogów bezpieczeństwa i posiadania na to ogromu certyfikatów, jest po prostu nieziemsko wygodna i zwyczajnie ładna. Hubiś uwielbia być w niej noszony, a ja uwielbiam go w niej nosić. Tulą się Hubisiowi rodzice, tulą się Hubisiowi Dziadkowie. Tulimy się na spacerach i podczas odkurzania, tulimy się usypiając i szalejąc na weselu :-). Tuliliśmy się też na wakacjach. Nie wyobrażam sobie naszego urlopu w Chorwacji bez tego nosidełka. Żaden wózek nie wytrzymałby tych kilometrów skał i wertepów, jakie codziennie pokonywaliśmy. 

Tula na pewno znajdzie się też w Hubisiowych hitach 2014, bo do końca przyszłego roku Hubiś raczej nie osiągnie maksymalnych 20 kilogramów "udźwigu" :-).


     Bambusowy otulacz mgiełka La Millou by Anna Mucha

Bambusową mgiełkę kupiłam pod wpływem pochlebnych recenzji i troszkę dla kaprysu posiadania pięknej rzeczy :-). W tajemnicy przed mężem, który do tej pory nie wie, ile mnie ona naprawdę kosztowała :-). Ale gdybym znowu miała na nią oszczędzać, zrobiłabym to bez wahania. Wykorzystywana praktycznie codziennie. Na pogodę i nie pogodę. By cień w wózku zrobić i nóżki od słońca okryć. Od wiatru Hubisia osłonić i podczas snu przykryć. Służyła nam jako kocyk do rozłożenia na trawie i jako prześcieradełko. Podczas urlopu niezastąpiona. No i zacnych rozmiarów 120 x 100 cm. Prana setki razy, nawet odrobinę nie straciła na swojej jakości. Cudo po prostu :-).


 
Noworodkowa sesja zdjęciowa

Oczywiście u Magdy Sulwińskiej, która robi najpiękniejsze zdjęcia na Warmii i Mazurach :-). Sesja wymarzona i wyczekana... Gdy na świat przyszedł Hubiś, taki przed czasem i maleńki, stała się jednak przyczyną osobistych rozterek i wyrzutów sumienia. Czy na pewno dobrze robię? Czy nie narażę mojego 2,5 kilogramowego synka na niebezpieczeństwo? Postanowiłam jednak zaufać Magdzie i opłaciło się. Osiemnastodniowy Hubiś, śpiąc smacznie w cieplutkim otoczeniu, nawet nie zauważył, że przez kilka godzin ciocia przekładała go i stylizowała. O tym moim spełnionym marzeniu pisałam Wam tutaj.

Efektem naszej noworodkowej sesji jest prawie 70 pięknych zdjęć, które mogłabym oglądać godzinami. I które są wyjątkową, niepowtarzalną pamiątką pierwszych dni życia naszego synka :-).



Elektroniczny podgrzewacz do butelek Baby Ono

Moja i Hubisia droga do zgodnej współpracy „cycowej” była długa i wyboista. Że tak wspomnę tylko te przykładowe wpisy: klik, klik i klik. I chociaż ostatecznie dogadaliśmy się w tej kwestii, elektroniczny podgrzewacz do butelek nie raz ratował mi życie. 

Precyzyjnie wybiera temperaturę, nie dopuszcza do przegrzania i jest niezniszczalny. W Hubisiowie stoi włączony non stop od... 11 miesięcy :-). Ma podświetlany wyświetlacz, dzięki czemu docieram do niego półprzytomna i w kompletnej ciemności. Jest szeroki, więc mogę zapakować do niego każdą butelkę. I ma jeszcze jedną zaletę – wybacza gapiostwo. Po wyparowaniu wody automatycznie sam się wyłącza. Jest naprawdę godny polecenia i żałuję tylko pierwszego miesiąca, gdy męczyłam się z innym ustrojstwem.


Bezdotykowy termometr na podczerwień Diagnostic NC300.

Prezent od mojej siostry, którego używamy kilkanaście razy dziennie. Do mierzenia temperatury ciała, powietrza, wody i pokarmów. To nim sprawdzamy, czy w mieszkaniu nie jest za ciepło, czy woda na kąpiel nie jest za gorąca i czy zupka ma swoje przepisowe 37 stopni :-).

Szybki, precyzyjny, wygodny. Tak się do niego przyzwyczailiśmy, że nie wyobrażamy już sobie bez niego codziennego życia :-).


     Mój pierwszy album. Chłopiec, wyd. Arkady. 

Poświęciłam mu niedawno oddzielny post (klik), więc nie będę się rozwodzić. Świetny jest i tyle :-).


      
      Szara czapka Family vintage z naszywkami od Little Rose & Brothers

Przestałam już liczyć, ile osób zaczepiło mnie z pytaniem, gdzie kupiłam Hubisiowi tę rewelacyjną, szarą czapę. Pasuje do wszystkiego, a młody wygląda w niej po prostu rozbrajająco :-). Jesienią nosiliśmy ją pojedynczo, teraz gdy są mrozy, zakładamy pod nią dodatkowo bawełnianą czapeczkę. Kupiłam ją, gdy Hubisia nie było jeszcze na świecie i zastanawiam się nad zakupem kolejnej, bo nasza się już trochę sfatygowała :-).


     Sally Hansen Insta-Dri – wysuszacz do lakieru

Cudo po prostu :-)! Błyskawicznie wysusza lakier, więc jestem w stanie zrobić pełen manicure i pedicure w jakieś 5 minut. Dodatkowo wydłuża trwałość lakieru. Moim zdaniem, tego typu specyfik, to niezbędnik w kosmetyczce każdej zabieganej mamy. Kosztuje około 20 zł i starcza na bardzo długo. Mam już trzecią buteleczkę i jedyną jego wadą jest to, że coraz trudniej go kupić.
     
    
      
      Suchy szampon do włosów w pudrze Kisby

Naturalny, na roślinnych ekstraktach, kupuję go w aptece i wciąż na nowo się nim zachwycam. W sytuacjach awaryjnych, gdy nie mam czasu albo możliwości na mycie i układanie włosów, odświeża je w dwie minuty. Moje długie włosy podporządkowują mu się błyskawicznie, robią się puszyste i miękkie. Jak dla mnie to kolejny niezbędnik w kosmetyczce młodej mamy. Z jedną jednakże uwagą – jestem jasną blondynką, więc ciężko mi stwierdzić, czy nie pozostawia on osadu na ciemnych włosach :-). 

Dla mnie jest idealnym kołem ratunkowym :-).


I to wszystkie nasze typy :-). Czy któryś z Hubisiowych hitów, sprawdził się też u Was? A może macie swoje hity? Podzielicie się nimi ze mną :-)?

Gorąco pozdrawiam, 

Hubisiowa mama

48 komentarzy:

  1. My też piszemy taki post! :D :P
    W bambusie jesteśmy zakochane ale tylko przez monitor! :D
    ale chyba, muszę przed partnerem też jakoś wykombinować, bo podoba mi się bardzo! :))))
    Świetna lista matko! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze dwie pozycje też mamy tylko w innych wersjach kolorystycznych. Podgrzewacz do butelek teraz nam niepotrzebny, bo mamy butelkę-termos Pacific Baby. Termometr u nas też świetny - Microlife.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my mieliśmy podgrzewacz, inny niż w Hubisiowie, który totalnie się nie sprawdził, teraz mamy Pacific i już nic nam nie potrzeba <3 :D

      Usuń
    2. Dziewczyny, zainteresowałyście mnie bardzo tą butelką-termosem, zaraz zajrzę, co to za cudo :-). Dzięki wielkie!!!!

      Usuń
  3. U nas absolutnym hitem była chusta - trochę bardziej skomplikowana niż nosidełko, ale i my i Oleńka się w niej zakochaliśmy. A ja nawet postanowiłam się wykształcić w tym zakresie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój Hubiś z chustą na dłuższą metę się nie dogadał, ale myślę, że to była moja wina. Nie przeszłam żadnej fachowej szkoły, jak ją poprawnie wiązać (filmiki na youtubie raczej ciężko nazwać profesjonalnymi) i pewnie młodemu zwyczajnie niewygodnie było :-). Ale chustę mam, kupiłam kiedyś nowiusieńką w sh, spróbuję raz jeszcze przy ewentualnym Hubisiowym rodzeństwie :-). I już wiem, do kogo się zgłoszę :-)!

      Usuń
  4. Bardzo przydatny wpis, dzieki hubisiowa mamo! Chce absolutnie wszystko z Twojej listy dla mojej majacej sie urodzic w marcu dziewczynki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę się zebrać w sobie i sama zanotować moje hity. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ogromną przyjemnością poczytam :-)!

      Usuń
  6. A ja bym chciała dopytać o ten termometr - do tej pory (często na siłę :( ) używałam najzwyklejszego termometru, ale synek coraz gorzej go akceptuje. Dlatego rozglądam się za takim bezdotykowym i głównie chodzi mi o to czy jest on dokładny w pomiarach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nasz egzemplarz jest precyzyjny :-). Gdy mierzymy temperaturę dwa razy z rzędu (oczywiście po upływie rozsądnych kilkunastu sekund, by nam urządzenie nie wariowało), jeżeli występuje rozbieżność, to w granicach 1-2 kresek. Gdy wyjmuję butelkę z wodą z podgrzewacza ustawionego na 37 stopni, to termometr też mi pokazuje 37 stopni. Porównywałam też pomiar tego termometru i rtęciowego przy mierzeniu temperatury ciała Huberta i wyszła mi różnica 1 kreski (więc w sumie żadna). Ja jestem z niego naprawdę zadowolona, chociaż wiem, że krążą różne opinie o termometrach bezdotykowych. Myślę, że chyba po prostu trzeba mieć trochę szczęścia i dobrze trafić :-).

      Usuń
    2. My mamy ten sam termometr co Wy i potwierdzam, że jest świetny a co najważniejsze, bardzo dokładny :)

      Usuń
  7. Ojej, hitów było sporo - największym chyba kołyska Tiny Love Rocker Napper, wielofunkcyjna i idealna dla noworodków. Wkrótce będzie służyć Kropeczce :) Co do Twoich hitów, to bardzo ale to bardzo ostrzę sobie zęby na TULĘ. Tyle pochlebnych opinii już przeczytałam i bardzo chciałabym nosić maleństwo w takim nosidełku. Mamy wprawdzie chustę, ale nie sprawdziła się przy naszym trybie życia, ciągle musieliśmy ją wiązać gdzieś na parkingach.. Suchy szampon i wysuszacz do lakieru też muszę nabyć. Jak to możliwe że jeszcze nie mam??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzymam kciuki za piękną Tulę dla Kropki, a kołyskę u Was widziałam, rewelacyjna jest, to prawda :-). Buziaki ogromniaste

      Usuń
  8. Insta - Dry skradło i moje serducho - odkąd go odkryłam malowanie i zmiana koloru to prawdziwa przyjemność nawet 15 minut przed wyjściem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia, wyobrażasz sobie już bez niego malowanie paznokci :-)??? Bo ja nie :-)!

      Usuń
  9. Super, że zrobiłaś taki post. Żałuję, że nie kupilam tej Tuli, może Miłosz też chętnie by w niej siedział. Myślę, że muszę ją kupić mojej siostrze.Suchy szampon też używam, ale akurat Timotei z Rossmana, nie do końca spełnia moje wymagania, tak jak bym chciała, więc może ten co proponujesz zakupie i wypróbuje. A osuszacz do lakieru, to coś absolutnie dla mnie. Bo nigdy nie mam czasu na szybki manicure i ostatnio inwestuję w hybrydę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, to daj znać koniecznie, czy Ci jasnego osadu na Twoich ciemnych włosach nie zostawia, dobrze :-)? Z góry dziękuję i gorąco pozdrawiam!

      Usuń
  10. muszę chyba zakupić ten "przyspieszacz" do paznocki bo ja strasznie lubie kolorowe pazurki, a tu zwyczajnie czasu brak na siedzenie po kilkanascie minut w bezruchu ;)

    gdzie go dostanę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba Kasiu najłatwiej Ci będzie na allegro go namierzyć :-). Ja swoją ostatnią buteleczkę kupiłam w olsztyńskim Douglasie, ale gdy chciałam niedawno kupić przyjaciółce, już go nie mieli.

      Usuń
  11. Uśmiech na pierwszym zdjęciu - bezcenny :) Chyba Hubiś zadowolony :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. O ciekawe ten przyspieszacz do malowania, przyda sie przy wiecznie niecierpliwej LU :)
    fajna ta lista
    Pozdrawiamy
    mamailusia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My również cieplutko pozdrawiamy z naszego Hubisiowa :-)

      Usuń
  13. Zapisuję ten suchy szampon na listę rzeczy do wypróbowania:) Ciekawa jestem jak to się sprawdzi na moich ciemnych włosach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, to nie kupuj na razie, wpadniesz do mnie na kawkę, to sobie wypróbujesz i kupisz, jak się sprawdzi :-)

      Usuń
  14. My rowniez w swoim "niezbedniku" mielismy zarowno dla Sary, jak i dla Alexa, nosidelko, ktore jednak nie sluzylo nam nigdy dluzej niz przez 6-7 pierwszych miesiecy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my właściwie dopiero wtedy zaczęliśmy ich używać :-). Pozdrawiamy gorąco

      Usuń
  15. i u nas tworzy się lista hitów:) ale ja z termometru, choć nie mam identycznego, to nie jestem zadowolona, bo moim zdaniem jest nieprecyzyjny i przekłamuje temperaturę...a ten suchy szampon muszę wypróbować:)) dzięki za cynk, też blondynką jestem:) co do tuli, to żałuję, że się nie zdecydowałam, teraz już myslę nie ma sensu...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak to właśnie z tymi termometrami bezdotykowymi jest Judytko. Tyle zadowolonych, co i rozczarowanych... Ciekawe, od czego zależy, czy będą się sprawdzać? Firmy? Ceny? Przypadku? Sama już nie wiem...

      Usuń
    2. No właśnie, też się zastanawiam, choć mój właściwie bezdotykowy nie jest, tzn. trzeba go przyłożyć do czółka, albo zdjąć grubszą końcówkę i wsunąć nieco do uszka i pomiar jest bardzo szybko, niestety rozgryźliśmy, że trzeba dodać do wyniku conajmniej pół stopnia. Ale moja koleżanka ma taki, co twierdzi, że spokojnie zaniża o trzy stopnie (bezdotykowy) i zamierza go reklamować...w każdym razie dobrze, że chociaż Wy trafiliście na porządny egzemplarz:) pozdrawiam!

      Usuń
  16. marzy mi się Tuli dla człowieka rosnącego w moim brzuchu, ale cena mnie zwala z nóg jednak... będę się rozglądać za używanym może, bo bardzo żałowałam, że z Ewką nie miałam ergonomicznego.
    PS podzieliłabym się hitami, ale do diaska średnio pamiętam te maluchowe gadżety ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tulę dostaliśmy w prezencie od Hubisiowych Dziadków i nie ukrywam, że gdyby nie oni, raczej byśmy sobie na tulę nie mogli pozwolić. Będę o Tobie pamiętać, gdybym słyszała, że ktoś ze znajomych będzie chciał ją sprzedać :-). Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  17. Tula - super:)
    My mamy chustę taka normalną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie z chustą niestety nie poradziłam...:-)

      Usuń
  18. Lakier i szampon zapisuję na mojej liście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będą Ci służyć tak dobrze, jak mnie :-). Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  19. Termometr niezastąpiony w każdym wieku

    OdpowiedzUsuń
  20. Pierwsze zdjęcie w Tuli wymiata absolutnie! :) Hubert jest tak radosny, że to zdjęcie mogłoby być reklamą! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!!! Nawet nie wiesz, jak mi miło, bo to moje dzieło :-).

      Usuń
  21. Zaciekawiła mnie bambusowa mgiełka, muszę się dowiedzieć o niej więcej :) a Tuli zazdoszczę! super prezent dziadkowie sprawili :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :-). I też Tulę pokochali. Moja mama tylko w Tuli Huberta usypia :-).

      Usuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.