AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

piątek, 24 stycznia 2014

Nowości w Hubisiowej biblioteczce

Hubisiowa biblioteczka wzbogaciła się ostatnio dość znacząco, a to za sprawą mojej firmy, która postanowiła sprawić dzieciakom pracowników paczki świąteczne :-). Co więcej, wyboru prezentów dokonać mogli rodzice, przedstawiając tylko szefostwu fakturę na ustaloną wcześniej, całkiem przyjemną dla oka, kwotę. 

W grę wchodziły zabawki, słodycze, sprzęt sportowy, płyty i książeczki. Hubisiowa mama nie wahała się więc nawet chwili i po małych z Wami konsultacjach (dziękuję!), postanowiła nabyć te oto książeczki:


Widząc, jak bardzo podoba się Hubisiowi książeczka szwedzkiej autorki Anny-Clary Tidholm Jest tam kto? (klik), postanowiłam dokupić pozostałe części z serii, czyli Wymyśl coś!, A dlaczego? i Gdzie idziemy?. I sama nie mogę w to uwierzyć, ale jestem nimi zachwycona. A właściwie nie tyle nimi samymi, co tym, jak Hubi na te książeczki reaguje! Śmieje się, przewraca strony, pokazuje paluszkiem, tłumaczy mi coś po swojemu. I chociaż osobie dorosłej mogą wydawać się one tak proste, że aż brzydkie, to w tych kontrastowych kolorach i bardzo prostych kształtach jest coś, co mój Hubi pokochał. To pierwsze książeczki, które potrafią skupić jego uwagę na dłużej niż mrugnięcie okiem. Potrafi już nawet pokazać w nich lalę, piłkę i małpkę :-).



Kolejne trzy pozycje również wyszły spod pióra autorki rodem ze Szwecji i gościły już w Hubisiowych progach. Całkiem niedawno rozdawaliśmy je Wam na naszym facebookowym profilu i przy tej okazji kompletnie się w nich zakochaliśmy (ja w ilustracjach, a Hubi w czytanych przeze mnie słowach). Miłość była tak wielka, że musieliśmy nabyć je również dla siebie :-). I chociaż mają miękkie strony i muszę bardzo pilnować, by Hubiś ich nie zniszczył, to są to jedne z tych książeczek, które będziemy w Hubisiowie czytać bardzo często :-).




Nie byłabym też sobą, gdybym nie dała się skusić na coś Oldze z O tym, że i Ruby Soho z Life Stajla Baby Blog :-). Dziewczyny tak pięknie piszą o książeczkach dla dzieci, że po każdej wizycie na ich blogach moja lista „must have” tylko się wydłuża :-). O książce Opowiem ci mamo, co robią mrówki Katarzyny Bajerowicz i Marcina Brykczyńskiego też pisały :-). I chociaż nasz synek jest chyba jednak jeszcze troszkę za malutki, by ją docenić, to Hubisiowym rodzicom bardzo się spodobała. Oglądaliśmy ją z pół godziny, co chwila zauważając kolejny zabawny szczegół. A Hubiś pewnie dorośnie do niej szybciej, niż nam się wydaje. Podobnie zresztą jak do Zimy na ulicy Czereśniowej Rotraut Susanne Berner, po której, spodziewałam się jednak odrobinę więcej, jeśli mam być zupełnie szczera... No, ale jest i czytana na pewno będzie :-).

 



 
Dorosnąć też Hubisław będzie musiał do dwóch książek z ilustracjami Kasi Cerazy Pan Pierdziołka spadł ze stołka i Nowe fikołki Pana Pierdziołki. Te książeczki, po brzegi przepełnione powtarzankami i śpiewankami, swój czas będą miały za dobrych kilka lat. Gdy mój smyk będzie potrafił powiedzieć coś więcej, niż „mama”, czy „bam”. Póki co, czytam je sama, przypominając sobie wszystkie te śmieszne rymowanki z dzieciństwa, a potem recytuję młodemu, gdy włącza mu się maruda i potrzebuje natychmiastowego rozśmieszenia -).



Do Hubisiowej kolekcji dołączyły też Pierwsze urodziny prosiaczka Aleksandry Woldańskiej-Płocińskiej. Książeczka przyjemna dla oka dziecka, troszkę mniej dla rodzica (na jednej ze stron czcionka jest tak dziwaczna, że trzeba nieźle wysilać szare komórki, by coś przeczytać). Generalnie, jak dla mnie, szału wielkiego nie robi, ale Hubisia zainteresowała.



No i dotarliśmy do ostatniej pozycji i mojego wielkiego rozczarowania, czyli do Pomelo i przeciwieństwa Ramony Bădescu i Benjamina Chaud. I żebyście mnie źle nie zrozumieli, ja tego małego, wesołego słonika Pomelo, naprawdę lubię. Podobał mi się bardzo w innych książeczkach z tej serii, ale „przeciwieństwa” naprawdę mnie zawiodły. I nie chodzi już nawet o szorstki papier i miękkie kartki. Chodzi o treść, która według wielu recenzji miała być niezwykle zabawna, a która jak dla mnie, wcale taka nie jest. A przeciwieństwa, które Pomelo pokazuje są, moim zdaniem, mylące, niezrozumiałe, a momentami nawet upokarzające. 


Bo czy naprawdę to, że słonik na obrazku jest inny i ma duże uszy oznacza, że jest brzydki??? A co z dziećmi, które mają duże uszy? Albo różnią się czymś od reszty? One też są brzydkie? Czy naprawdę tego chcemy uczyć nasze szkraby?


Albo brak włosów? Czy włosy powinny być marzeniem? Przecież maluch może zobaczyć osobę chorą, albo mieć łysego dziadka... Ludzie bez włosów są gorsi? Może mylnie, ale ja to jednak tak właśnie odebrałam.

 
Albo te obrazki? Nie podoba mi się, co sobą przekazują. Mnie, osobie dorosłej, bo obawiam się, że nie każdy trzylatek będzie w stanie zrozumieć, że nie powinno się rzucać pomidorem w twarz drugiej osoby. Że to wcale zabawne nie jest. Albo wytłumaczcie mi obrazek z okrutnym zdmuchiwaniem dmuchawca? Ja chciałabym z Hubim zdmuchiwać latem dmuchawce na łące.



Przypominam sobie, jak mamy opisywały na swoich blogach, że ich dzieci zaśmiewały się z przeciwieństw Pomelo i zastanawiam się, czy chociaż przez moment pomyślały, jaki obraz świata wyniosą z tej książeczki ich dzieci? 

Nie wiem, może się czepiam, ale ja naprawdę nie chciałabym, by mój synek usłyszał kiedyś od kolegi, że jest brzydki, tylko dlatego, że będzie miał duże uszy.

I chociaż ta jedna książeczka powędruje pewnie na allegro, to pozostałe cieszą niezwykle oko Hubisiowej mamy :-).

Takie prezenty tygryski lubią najbardziej :-). Dziękuję firmo!

Pozdrawiam Was gorąco,

Hubisiowa mama

56 komentarzy:

  1. ja myślę że on tego dmuchaw a wyrywa a nie dmucha na niego. Obrazki faktycznie nie bardzo trafione.
    Na mrówki mnie korci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mrówki są świetne :-). Duża, kartonowa książeczka o fajnej tematyce i zabawnych obrazkach :-). Nam się spodobały bardzo

      Usuń
  2. mam podobną wrażliwość - też by mi się nie spodobała ta ostatnia pozycja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, są tam też fajne obrazki, ale tych kilka "problematycznych" psuje jakoś efekt całości :-(

      Usuń
  3. hm, co do tego Pomelo to absolutnie się z Tobą zgadzam! Też nie chciałabym, aby Ola uczyła się, że jak ktoś ma duże uszy albo mało włosów to jest brzydki. I fajnie, że tak ładnie sfotografowałaś te książeczki, żeby wszystko było dobrze widać - i to co doceniasz i to co Ci się nie podoba.
    A tak w temacie książek to mam do Ciebie pytanie - czy macie w Hubisiowie jakieś książki 'z dziurami' albo z ruchomymi elementami? Bo moja Oleńka takie uwielbia, ale mamy takie tylko z zagranicy. I choć bardzo je lubię i właśnie zamówiłam kolejny mini-zestawik to chciałabym też poszukać takich polskich książek, ale nie bardzo wiem gdzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, jest świetna kartonowa książeczka z dziurą pt. "W dżungli" Guettier Benedicte. Jeszcze jej nie mamy, ale mieć będziemy na pewno :-). Jest też "Książka z dziurą" Herve Tulleta, ale ona raczej dla starszych dzieci. Co do ruchomych elementów, mamy takie dwie książeczki i nasz Hubiś bardzo je lubi. Pierwsza to "Krówka i wielka niespodzianka" (pluszowy łepek krówki wystaje z okładki i każdej strony), a druga z tej serii to "Szczeniak i zabawa w ogrodzie" (tym razem wystaje łepek pieska). Zabawy jest co niemiara, może Oleńce też się spodobają? Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
    2. Wiedziałam, że można na Ciebie liczyć! Jutro poszukam tych książeczek w sieci - dziękuję za podpowiedzi!

      Usuń
    3. Jeśli mogę jeszcze coś zaproponować, poza wymienionymi wyżej pozycjami, to z dziurkami jest książka "Gąsienica" (Eric Clape). Roczniak bez problemu wsadzi paluszek w każdą dziurkę. Moja ma ponad dwa lata, ale wciąż ją czyta. Uwielbia do tego stopnia, że wylizuje rysunki lodów, ogórka, sera, ciastek, arbuza... Szał. Paluszki już jej do dziurek nie wchodzą, więc przeplata przez nie sznurówkę. Jeśli chodzi o wystające elementy, polecam "Nie bój się, Alusiu". Piękna książka o tym, jak pokonywać strach i jak nie wzbudzać w dziecku niepotrzebnego przestrachu. Wystające części są super - np. Aluś zjeżdża po trąbie słonia, chowa się za mamę, wskakuje mamie na ręce. Ale to książka raczej już dla 2,5 - 3-latków. Mniejsze dzieci mogłyby zniszczyć te "ruchomki".

      Ilcza

      Usuń
    4. OOoooo! Właśnie, zapomniałam o "Bardzo głodnej gąsienicy", którą mamy i bardzo lubimy również. Dziurki tam malutkie, ale są i pełnią ważną rolę :-). Dziękuję!! A "Nie bój się Alusiu" zaraz pędzę oglądać :-).

      Usuń
  4. Faktycznie te przeciwieństwa Pomela niezbyt trafione. Fajnie macie z tą firmą że takie prezenty robi! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz taka paczka do nas trafiła. Wcześniej, jako bezdzietna, byłam w tej kwestii pomijana :-).

      Usuń
  5. Zgadzam się, przeciwieństwa są straszną książką i nie kupiłabym jej moim dzieciom. A mrówki są cudowne! No i Pan Pierdziołka numer 1 ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan Pierdziołka to kopalnia króciutkich wierszyków, które przedszkolaki tak bardzo kochają. Nawet się nie obejrzymy, a nasze chłopaki też będą je klepać :-).

      Usuń
  6. No popatrz, a ja kupiłam Pomelo, obejrzałam i sama osobiście, jako dorosła, byłam zachwycona żartem, nie zastanowiłam się jednak, co synek może wynieść z tej książki... Chociaż jeśli np. o brzydkie chodzi, to mi się wydaje, że chodzi o fakt, że Pomelo ma jednak długą trąbę i małe uszy, więc przeciwienstwo jest dla niego nieatrakcyjne. A okrutne - Pomelo jednak mieszka pod dmuchawcem i jest z nim mocno zżyty, stąd to okrucieństwo.

    Mnie w tej książeczce bardziej zastanawia fakt, jak wytłumaczyć 5cioletniemu pewne abstrakcje, które dość niezrozumiale są pokazane na niektórych stronach.......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, może faktycznie o to chodzi z tym dmuchawcem. Ale czy takie maluszki, dla których przeznaczona jest ta książeczka będą potrafiły to zrozumieć? O abstrakcjach to już nawet nie pisałam... Widziałaś jak pokazano "banalne" i "nietuzinkowe" :-)???

      Usuń
    2. No właśnie wątpię w to, ale może postawię sobie takie wyzwanie, żeby wytłumaczyć... Albo szybko przewrócę stronę :D

      Aż spojrzałam jeszcze raz :D garbata marchew xD Mi się podobają te oczywistości niektóre. I w ogóle jestem ciekawa "Pomelo i kolory" bodajże będzie następna. Mamy w domu "Pomelo śni" i jestem zachwycona. :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Jaki :-)? Jaki :-)? A na Twojego e-maila dalej czekam, bo nie wiem, gdzie mam folder z urodzinowymi inspiracjami wysłać :-)

      Usuń
  8. Świetne książeczki, mamy Mrówki i serię z Babo, Lalo i Bintą. Na Czereśniową się czaimy. A Pomelo stoi na półce i się raczej kurzy. Mamy inną część, ale ta, którą opisujesz faktycznie zaskakuje negatywnie...Pozdrawiamy, miłej lekturki Hubisiowi życzymy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam nauczkę, by obejrzeć wcześniej w księgarni książeczkę, którą zamierzam kupić :-). Pozdrawiamy gorąco!

      Usuń
  9. Pomelo to jakaś pomyłka. ;/ Dla mnie kompletnie niezrozumiałe.
    Natomiast co wymiata? Pan Pierdziołka!!! :)
    Pozdrawiamy! :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja słyszałam jak dotąd raczej złe opinie o Pomelo Przeciwieństwa, dlatego skreśliłam ją z listy "do kupienia". Pierdziołka też mi się średnio podoba - mam inne śliczne książki z rymowankami. Ale Eva Susso i ulica Czereśniowa jak najbardziej u nas rządzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie czytałam do tej pory same "ochy" i "achy" i dlatego taka rozczarowana byłam, bo nastawiałam się na rewelacyjna książeczkę :-). Pozdrawiam Was serdecznie

      Usuń
  11. Rysunki w "Opowiem Ci mamo" wywołały uśmiech na mojej twarzy! ;D U nas też na pewno Pan Pierdziołka się pojawi, ale to jeszcze nie teraz. Póki co planujemy zakup całej serii książek "Mały chłopiec" Mamy już 2 z tej serii i Gabryś jrst w nie niesamowicie zapatrzony, a "Dźwig Darka" Wgl rządzi :)

    Jeśli chodzi o "Pomelo" to jak zobaczyłam zdjęcie na Waszym FB to od razu wiedziałam, że mi się nie spodoba i już wiem, że na pewno nie kupię bo mam podobną opinię do Twojej na ten temat. A tyle dobrych rzeczy się o tej książeczce naczytałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Małego chłopca" też kilka posiadamy, ale służą Hubisiowi na razie tylko do gryzienia :-). Cieszę się, że nie tylko ja tak odbieram przeciwieństwa Pomelo, bo przynajmniej wiem, że się tak zupełnie bezpodstawnie nie czepiam :-).

      Usuń
  12. wow! świetny pomysł z prezentami od firmy :) jestem pod wrażeniem, gdzie Ty pracujesz kochana ;)
    książeczki fajne, skorzystamy jak dojdziemy już do tego etapu ;)
    pozdrawiamy Was mocno.
    P.S. Hubis już taki dorosły mi się wydaje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracuję w małym urzędzie, a zaszczytu otrzymania paczki firmowej otrzymałam w tym roku po raz pierwszy w życiu. Do tej pory, jako osoba bezdzietna, byłam w tej kwestii pomijana zupełnie :-).
      Co do Hubisia - dzisiaj rozszyfrował blokadę "antydzieciową" w naszej pralce :-). Coraz sprytniejszy jest ten nasz łobuz i coraz większy :-). Czas ucieka tak szybko...

      Usuń
  13. Fajnie, że u Ciebie firma pomyślała o prezentach dla pociech :) U nas nie ma paczek Świątecznych ale dostałam 13 pensje w wysokości 106 zł (hahhahaha)
    Co do Pemela nie wiedziałam, że tak wygląda w środku i trochę mnie to przeraża...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiedziałam właśnie... Pozdrawiam Cię serdecznie

      Usuń
  14. Mnie też ten konkretny tytuł Pomelo bardzo zawiódł zwłaszcza, że Wojtuś jest wielkim fanem "Pomelo jest zakochany" :/ Tyle miałam szczęścia, że zobaczyłam książeczkę w Empiku i odłożyłam na półkę :))))))
    Ja jeszcze bardzo polecam "Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham" . Hubiś może jest ciut mały na rozumienie tak wielkich słów ale kiedy mama pokaże strona po stronie własnymi rękami nogami itd myślę, że będzie zachwycony, nasza Ala ma 5 m-cy i bardzo lubi takie aktywne czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz biegnę zobaczyć co to za książeczka! Dziękuję i pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  15. świetny zestaw książeczek, no i firma trafiła w dziesiątkę z pomysłem na paczki dla pracowników, super! A Pomelo dość abstrakcyjne, jak dla dzieci:) bardziej humorystyczne dla dorosłych moim zdaniem:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A książeczka przeznaczona dla dzieciaków +2 / +3 lata :-)

      Usuń
  16. ale firma fiu fiu i biblioteczka wygląda imponująco

    OdpowiedzUsuń
  17. Ooo, widzę dużo zacnych pozycji na Twojej (Hubisiowej) półeczce:) Cieszę się, że mogłam Cię zainspirować, zwłaszcza książką o mrówkach, którą naprawdę uwielbiamy całą rodziną. Książeczki A.C. Tidholm również mają stałe miejsce w naszym repertuarze, Młody zaczął je "czytać" już ok. 8 m.ż i.. do tej pory je lubi, mimo, że zmienia się sposób w jaki się nimi interesuje. O "Zimie na u. Cz" mam wkrotce pisać.. mamy ją od Mikołaja i pierwsze przeglądanie również nie zrobiło na mnie wrażenia.. taka szaro-bura bardziej niż zimowa. No ale cały grudzień i prawie cały styczeń minął i naszła mnie refleksja że w sumie książka pokazuje rzeczywistość. Dziecko dopiero teraz widzi śnieg, więc.. może to i dobrze, trochę realizmu w lekturze. Jeśli chodzi o "Pomelo" to wcale się nie czepiasz - też denerwują mnie takie motywy w książeczkach dla dzieci! Niby czemu ten jeden stwór jest brzydki -ma równie słodkie i sympatyczne spojrzenie.. faktycznie jest to krzywdzące i mało edukacyjne. Bo przecież powinniśmy uczyć dzieci wrażliwości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że masz rację? Że to chyba właśnie ta "szaro-burość" w "Zimie na ulicy Czereśniowej" wpłynęła na to moje lekkie rozczarowanie. Ale "wiosnę" i tak zakupię :-)

      Usuń
  18. Przyznam, że najpierw obejrzałam obrazki, potem przeczytałam tekst. I pierwsze o czy pomyślałam "Dlaczego niby ten słoń z dużymi uszami ma być brzydki i dlaczego ktoś rzuca w słonia pomidorem. Nie popieram tego wyboru". Potem doczytałam, że Ty również nie polecasz :)
    A firmę masz świetną. Takie paczki to ja lubię. Może szukają pracownika ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że masz takie samo zdanie :-). Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  19. Co do "Pomelo" takie same wątpliwości. :/ chyba ktoś nie do końca przemyślał nad przekazem tych treści, bo sama nauka przeciwieństw jest ok. Można by jednak pokazać to w jakiś delikatniejszy sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie to samo zdanie!!! Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  20. Zainspirowałaś mnie ale myślę, że jednak za poważne dla 10 - miesięczniaka? Poleciłabyś coś dla mojej córki? Zainteresowała się książeczkami, mamy niezłą wieżę. Dostaliśmy je od cioci mojej po jej córkach, ale większość jest jeszcze za poważna, no i wszystkie prawie są ze zwierzętami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz tradycyjnych książeczek dla maluszków ze zwierzątkami (najlepiej z realistycznymi obrazkami lub zdjęciami), mogę polecić Ci serię czterech książeczek Anny-Clary Tidholm, o których pisałam w tym poście. Bardzo żałuję, że ich wcześniej nie miałam... A z tego, co napisała w komentarzu powyżej Ruby Soho, jej szkrab interesował się tą serią już mając 8 miesięcy. Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  21. Też muszę nadrobić zaległości książkowe dla małej, za rok oddajemy jej pokój, więc trzeba zbierać kolekcje :)

    OdpowiedzUsuń
  22. No Mamo Hubisiowa zaszalałaś wspaniale z tymi książeczkami. A jeśli chodzi o Pomelo, to masz 100 procentową rację. Mnie również te przeciwieństwa się nie podobają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wsparcie Kasiu! I pozdrawiam!

      Usuń
  23. Pomelo też u mnie ma kreskę:) No ni jak nie umiem się przekonać do tej książeczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cieszę się, że nie tylko ja :-). Buziaki!

      Usuń
  24. Książeczki fajne. Właśnie wpadłam na pomysł żeby chłopcom kupić książeczkę o mrówkach. Sama podobną miałam i bardzo ją lubiłam.
    A Pana Pierdziołka polecano mi w księgarni przed Świętami i bardzo mi się spodobał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, tylko dobrze popatrz na ceny, bo widziałam książeczkę o mrówkach w przedziale od 27 do 38 zł :-). Bez sensu przepłacać :-)

      Usuń
  25. Przeczytane, zapisane , jutro zakupy ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Odpowiedzi
    1. Hubiś też bardzo lubi, szczególnie żuka :-).

      Usuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.