AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

czwartek, 13 lutego 2014

Przedłużacze do body

Czy Wasze dzieci też rosną jak na drożdżach? Paluszkami sięgają coraz wyższych półek, a stópkami końca śpiworka w wózku?

Ja ostatnio mam wrażenie, że Hubiś sterydy w mleczku przemyca :-). Ledwo zdążę go ubrać pierwszy raz w jakiś ciuszek, a za tydzień nie mogę go już w niego wcisnąć. Ma 13 miesięcy, jeszcze niedawno nosił ubranka w rozmiarze 74, a tu już 80tki się nie dopinają. Kiedy??? Jak??? Dlaczego???

Wprawdzie lubię kupować mu nowe ubrania, ale domowy budżet i nasze remontowe plany nie pozwalają mi za mocno szaleć. Mam swój tajemny sh, gdzie często udaje mi się upolować prawdziwe cudeńka za naprawdę przyzwoitą cenę i staram się też o Hubisiową szafę dbać. Coraz częściej jednak zdarza mi się zwyczajnie nie zdążyć go w coś ubrać. Szkoda mi bardzo tych ubranek, tym bardziej, że często są naprawdę świetne gatunkowo.

Dlatego, gdy zauważyłam gdzieś w necie przedłużacze do body, wiedziałam, że będą moje :-)! Prosty, niby oczywisty, a jakże odkrywczy patent na przedłużenie życia ulubionym bodziakom. W Hubisiowie przydał się nam tym bardziej, że syn nasz długi jest, a szczupły :-).



Przedłużacze kupiłam na allegro, ale wiem, że można je znaleźć również w sklepach internetowych. Za kilka złotych dosłownie, z bawełny, albo flaneli, we wszystkich kolorach tęczy i wielu wzorach :-). Na dwie napy, albo trzy. Szersze i węższe. Każdy znajdzie coś dla siebie :-).

Jak na razie sprawdzają nam się dobrze. Napki nie wypadają, przedłużacze są dopasowane do naszych ubranek, a piorę je przyczepione do bodziaków (ze względu na swoje małe gabaryty).

Co do minusów, również jakieś zauważyłam, ale niewielkie i chyba do przebaczenia w ogólnym rozrachunku :-). Po pierwsze, przedłużacz zsuwa się na bok, gdy Hubiś ma dość mocno napompowaną pieluszkę po nocy (dlatego używamy go teraz tylko w dzień). A po drugie, przy trzecim praniu „wyciągnął się” o ok. 1 centymetr. 


Podsumowując, jestem z przedłużaczy naprawdę zadowolona. Nasze bodziaki żyją dłużej, a to, oprócz ekonomii, jest również bardziej „eko”, nieprawdaż :-)?

A Wy używacie przedłużaczy do body? A może macie jakieś inne patenty na przedłużenie życia dziecięcych ubranek? Będę wdzięczna za wszystkie pomysły i namiary!

Miłego dnia życzę!

Hubisiowa mama

38 komentarzy:

  1. Nasze też sie wyciągnęły i szerokość sie zmniejszyła.
    Ja nie jestem zadowolona z tego wynalazku niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miałaś przedłużacze z bawełny czy flanelki?

      Usuń
  2. Oooo szkoda, że nie wiedziałam bo u nas szła wymiana strasznie- 30 miesięcy rozmiar 104 zaczynamy. W wieku Hubisia 86 już dawno było. Teraz już body nie nosimy bo łatwiej na nocnik w koszulce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda z tym nocnikiem, ja też się powoli przymierzam i chyba będę musiała przejrzeć pod tym kątem Hubisiową garderobę. Zanim o tym nie napisałaś, jakoś o tym nie myślałam :-).

      Usuń
  3. ucięło szybko :) miało być wymiana szła strasznie szybko ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas też 80 już przymała ale wszystko za szerokie:) Fajny patent z tym przedłużaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny :-). Tani i pomysłowy :-). Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  5. O proszę, nie słyszałam o takich cudach a wyglądają bardzo sprytnie. U nas jednak nie bedą potrzebne, bo po pierwsze Oleńka nie rośnie aż tak szybko, a po drugie mama-zakupoholiczka do spółki z babciami o podobnych tendencjach = nie mogę domknąć szuflady z bodziakami kiedy wszystkie są akurat czyste ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara z tej Oleńki :-)! Buziaki

      Usuń
  6. U nas nadal 68 rozmiar ;)
    Też mamy przedłużacze, jednak jeszcze nie używaliśmy ;))
    Post bez Hubiśowej buźki :((( Gdzie ten słodziak mały? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodziak ostatnio mało pozuje, bo ma aspiracje do zajęcia miejsca po drugiej stronie aparatu. Jak tylko próbuję go uwiecznić, natychmiast biegnie, by wyrwać mi aparat i podotykać paluszkiem w te różne rzeczy, których dotyka mama :-).

      Usuń
  7. Bardzo fajny patent! Po wczorajszej wizycie mojej teściowej i zdecydowanym nadmiarze ubranek w mikro rozmiarach na pewno pomyślę o takim zakupie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, bo to fajny, ekonomiczny sposób na przedłużenie życia bodziakom :-).

      Usuń
  8. Droga Hubisiowa mamo :) ! Spadłaś nam z nieba. Nie wiedziałam o istnieniu takiego cuda. Nasz Leoncjusz rośnie wzdłuż natomiast rękawki bodziaków są dobre, ale nie chcą się dopinać bo są zwyczajnie za krótkie. Mamy kilka bodziaków z którymi ciężko się nam rozstać i całe szczęście teraz nie będziemy musieli :-) !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cieszę się bardzo!!!!! U nas też nie ma problemu z zza krótkimi rękawami i pewnie dlatego tak sobie chwalę te przedłużacze. Pozdrawiam gorąco

      Usuń
  9. Według mnie przedłużacz to świetny wynalazek. Jedynym minusem przedłużacza jest to, że ubranko nie wygląda zbyt pięknie w dolnych partiach :) Ale ja do body zakładam dziecku zwykle spodnie czy rajtuzy, więc strefa z przedłużaczem jest w ukryciu. Ja kupiłam przedłużacz firmy Nanaf Organic, nie zauważyłam, żeby zmienił wymiary po praniu, może dlatego, że jest zrobiony z "gęstej" bawełny organicznej, lekko elastycznej, inne ubranka tej firmy też są bez zmian.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam wcześniej o tej firmie, już zaglądam, dzięki za namiary :-). Cieplutko pozdrawiamy z Hubisiowa

      Usuń
  10. Ekoubranka chyba też produkują przedłużacze :) Może faktycznie dobry patent na żywotność bodziaków, wszystkie ulubione jakoś ostatnio skurczyły się w praniu, czy cóś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy z ekoubranek właśnie. I polecamy serdecznie!

      Usuń
    2. Nasze też są z ekoubranek :-).

      Usuń
  11. Ja jak na razie byłam sceptycznie nastawiona więc się nie wypowiem. Ale chyba w końcu wypróbuję, bo rzeczywiście mam wrażenie, że jeszcze wczoraj coś kupowałam, a dziś już chowam do pudła z za małymi ubrankami;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden przedłużacz to koszt ok. 5-6 zł, warto więc wziąć sobie jeden na próbę :-). Może akurat podpasuje? Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  12. Niezły patent, ale u Olka nie działa, bo on wyrasta w rękawkach. Już nosi 80/86 a i tak rękawy zawsze za krótkie :) pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga!!!! Gdzie byłaś, jak Cię nie było???!!! Już miałam się u Ciebie na blogu dobijać o jakieś wieści, bo przepadłaś, jak kamień w wodę :-)! Pozdrawiam gorąco z Hubisiowa!

      Usuń
    2. A jakoś tak czas ucieka, i mam wrażenie, że w kółko to samo piszę ;P

      Usuń
  13. My nie mamy patentu na przedłużanie żywotu ubranek, jak się robią za krótkie nogawki czy rękawki to trzeba delikwenta wyrzucić do pudła z za małymi ;)) A bodziaków nie przedłużamy bo przeważnie jak się robiły za ciasne, to też się w nie ciasno rączki wkładało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz Hubiś to chudzielec z żebrami na wierzchu, więc ubranka wciąż bez problemu na niego wchodzą :-). Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  14. Mamy, mamy :):)
    Pisałam o nich kiedyś: http://alinadobrawa.blogspot.com/2013/07/miaa-byc-kilka-dni-temu-nowa-nazwa-ale.html
    Od tego czasu często ich używam i nic złego się nie dzieję!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. u nas to samo, długi i szczupły:) przedłużacze fajna sprawa!

    OdpowiedzUsuń
  16. Właśnie niedawno przeglądałam bodziaki w szafce i mówię sama do siebie" Kurcze! Tyle fajnych bodziaków, już za małych :/ "
    a tu proszę, co można zrobić :))
    muszę poszukać na allegro i wypróbować .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj Daria, może akurat Ci się spodobają :-)? Buziaki dla Poli i Ciebie oczywiście

      Usuń
  17. Świetna sprawa! Na pewno wyprobujemy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny pomysł! :) My wszystkie za małe bodziaki i inne ubranka chowamy do kartonów, może jeszcze kiedyś się przydadzą nam albo innym :)

    OdpowiedzUsuń
  19. tym wpisem otworzyłaś mi oczy! :D
    nie wiedziałam, że takie rozwiązanie istnieje. Wielkie dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.