AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

sobota, 8 lutego 2014

Zakochana

Wiem, że do Walentynek jeszcze trochę czasu, ale chciałabym Wam coś wyznać... Kocham Hubisiowego Tatę... Bardzo... Jest moim mężem, ojcem mojego dziecka, moim przyjacielem, kochankiem i najwspanialszym rozmówcą. Z nikim mi się tak dobrze nie tańczy, nikt nie potrafi mnie tak rozśmieszyć. Nikt mnie nie zna, ani tak nie rozumie, jak on. Imponuje mi swoją inteligencją, pracowitością i wytrwałością. 

Na co dzień dogadujemy się świetnie i na palcach jednej ręki mogę policzyć nasze poważniejsze kłótnie, a jesteśmy razem już siedem lat (znamy się od ponad trzynastu). Lubię go po prostu jako człowieka (a nie każda żona może to powiedzieć o swoim mężu :-)). Może jest to wynik przyjaźni, która połączyła nas na początku, może dopasowania, nie wiem...:-).

A najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że nie tylko kocham Hubisiowego Tatę, ale wciąż jestem w nim zakochana. I chciałabym móc poświęcić mu jak najwięcej czasu. By wiedział, jaki jest dla mnie ważny, jak mi zależy.



Odkąd na świecie pojawił się Hubiś, siłą rzeczy mam jednak czasu dla męża dużo mniej. Dużo, dużo, dużo mniej, bo pamiętajcie, że trafił nam się egzemplarz w postaci Hubisława Wiercidupki, który trzech sekund nie usiedzi w spokoju :-). I chociaż oboje kochamy naszego szkraba nad życie, czasami potrzebujemy czasu tylko dla siebie. By po prostu ze sobą pobyć, wsłuchać się w siebie, porozmawiać, odpocząć.

Takie chwile „tylko dla nas” nie zdarzają się często, ale staramy się jak możemy, by z nich nie rezygnować. Mamy to wielkie szczęście, że zaledwie 50 kilometrów od nas mieszkają Hubisiowi Dziadkowie, których Junior uwielbia i przy których czuje się równie bezpiecznie, jak przy nas. 

I to właśnie dzięki Hubisiowym Dziadkom zrobiliśmy sobie w ten weekend wakacje :-). Słodziak nasz pojechał rozrabiać do nich, a my, niedospani i zmęczeni, spędzamy wspaniały, cuuudownie relaksujący czas w naszym Hubisiowie. Nie mając ani siły, ani ochoty fruwać po mieście, wskoczyliśmy po prostu w ciepłe kapciuchy i delektujemy się nic-nie-robieniem :-). Zero prania, prasowania, sprzątania i gotowania :-). Pyszności zamówiliśmy sobie, korzystając z foodpanda.pl (bo aktualnych ulotek z daniami na wynos też nam się nie chciało szukać), zapaliliśmy zapachowy wosk, włączyliśmy rewelacyjny film „Sierpień w hrabstwie Osage” (klik) i spędziliśmy najcudowniejszą randkę, jaką tylko mogliśmy sobie teraz wymarzyć :-). Która nota bene wciąż trwa :-).

I nie mam wyrzutów sumienia, że nie myślałam o Hubisiu cały czas, albo że nie zadzwoniłam dziś wieczorem, tylko wysłałam smsa do Hubisiowych Dziadków. Nie jestem złą matką, dlatego że pozwalam sobie odpoczynek „od dziecka”, jakkolwiek okropnie to brzmi i do końca nie jest trafnym wyrażeniem.

Tak, jesteśmy z Hubisiowym Tatą rodzicami, ale jesteśmy również dwójką młodych ludzi, którzy postanowili przejść razem przez życie. Przecież Hubiś dorośnie, założy swoją własną rodzinę, a my znowu zostaniemy sami, tylko we dwoje. 

Może jestem niepoprawną romantyczką, ale głęboko wierzę, że jeśli będziemy pielęgnować nasze uczucie, walczyć o nie i szanować się nawzajem, wciąż będziemy ze sobą szczęśliwi. A takie weekendy, jak ten, to kolejny malutki krok ku wspólnej starości. 

Pozdrawiam ciepło wszystkich zakochanych rodziców :-),


Hubisiowa mama

* post zawierał lokowanie produktu firmy Foodpanda

38 komentarzy:

  1. Zazdroszcze Wam tej randki... Moja polowka w tej chwili jest ponad tysiac km od Nas.
    Ale Kocham go z calego serca!
    I wcale nie grzeszysz ze nie wykonalas telefonu tylko wyslalas smsa :)
    Tylko kochani, grzecznie dzis! :) :D

    Romantycznego, cieplego wieczoru :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Łezka się zakręciła :)
    Słusznie, że wyrzutów sumienia nie masz bo szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci. Przecież nie zostawiliście Hubisia byle gdzie z byle kim tylko z kochającymi dziadkami, którzy równie dobrze się nim zajmą :)
    Pozdrawiam Was kochańce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My również cieplutko Was pozdrawiamy!!!

      Usuń
  3. To ważne aby pamiętać o tym, że jest się nie tylko rodzicem ale również mężem/żoną :) Dzieci kiedyś dorosną i wyfruną z gniazdka a małżeństwo musi przecież trwać nadal ;) Udanego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i oczywiście wzajemnie :-)

      Usuń
  4. O tak, dobrze zrobiliście:) My też wciąż zakochani:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale ja lubie ten Twoj blog, jest mi taki bliski, czytasz te same bajki Hubisiowi, i czasem przelewasz na papier to co czuje! Pozdrawiam serdecznie mama Lenki rowniez wiercidupki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu i również pozdrawiamy!!! Ps. Buziaki od Hubisława Wiercidupki dla Lenki

      Usuń
  6. Ależ miło się czyta takie wpisy! Nie żeby inne wpisy na Twoim blogu nie były słodkie, ale to naprawdę ważne, aby zostając mamą nie przestać być żoną, kochanką, przyjaciółką. Jedna mądra kobieta, mam trójki dzieci, gdy ja zostałam mamą powiedziała mi, że usłyszała kiedyś na kazaniu takie słowo - 'dziecko to owoc sezonowy', bo dziecko prędzej czy później wyfrunie z gniazdka, więc trzeba też troszczyć się o swoje relacje małżeńskie, bo to one są na całe życie....
    A randki bardzo polecam z własnego doświadczenia, choć nasze są krótsze, ale częstsze ;) Poleciłabym Ci też - w miarę możliwości wszystkich zainteresowanych - zrobienie z tego zwyczaju i od razu ustalenie jakiegoś harmonogramu randkowania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, marzą mi się takie regularne randki, jakie robicie sobie razem z Panem M. :-). Buziaki wielkie

      Usuń
  7. Twój mąż to chyba naprawdę skarb :) A od dzieci odpocząć czasem trzeba, dla zdrowia relacji :) Udanego weekendu we dwoje !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hubisiowy tata to skarb, szczególnie w dwupaku z Hubisiową mamą :-). Oddzielnie nie jesteśmy już tak fajni :-). Buziaki przesyłamy i również cudnego weekendu życzymy!

      Usuń
  8. Zazdroszczę Wam tego czasu sam na sam. U mnie w rodzinie nikt nie ma odwagi zająć się Helenką, a przecież nie jest z niej znowu taka łobuziara... I pomimo, że bardzo, bardzo, bardzo ją kochamy, to kochamy też siebie i tęsknimy za wieczorem spędzonym tylko we dwoje... ale przecież Helenka kiedyś dorośnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Wam kochani, by się w końcu odważni znaleźli :-). I żebyście mogli pozwolić sobie na czas tylko dla siebie. Życzę Wam z całego serca!

      Usuń
  9. Zazdroszczę i ja, my mamy dziadków w domu więc mamy lepiej i gorzej w tej kwestii za razem :) Poza tym dwójkę w tym jedno karmione w pełnym wymiarze ciężko podrzucić na dłużej :P Ale za rok :))))))))
    Miłych wakacji jeszcze dziś życzę :)
    http://kusiatka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rok szybko minie, a wtedy szalejcie, bawcie i korzystajcie z dziadkowej pomocy :-). To przecież żaden wstyd poprosić o pomoc :-). Buziaki

      Usuń
  10. Normalnie buzia sie cieszy jak czyta się o takich zakochańcach jak wy. Hubiś ma najlepszą opiekę pod słońcem (oczywiście poza wami) więc cieszcie się każdą chwilą spędzoną razem

    OdpowiedzUsuń
  11. ojej, ja juz nie pamiętam kiedy ostatni raz randkowałam z M. Chyba czas sobie przypomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  12. Miłość trzeba pielęgnować i wy doskonale to potraficie:)
    Takie weekendy po prostu są nam rodzicom potrzebne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :-). Buziaki dla Was kochani

      Usuń
  13. Wyjatkowe łabędzie uczucie musi być piekne i szczere. Mąż Twoj szczesciarzem jest! Takie randki są najwspanialsze ;) najwspanialsza mama uczy dziecko milosci i szacunku i szczescia. Kochajcie się na potęgę i dużo Hubisiow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hhihihi, Ulu moja kochana! Raczej liczba Hubisiów nie zwiększy się po tym weekendzie, ale Twoje życzenie zachowam w serduszku i przypomnę sobie o nim, gdy nadejdzie odpowiedni czas :-). Mnóstwo ciepłych myśli ślemy Wam do dalekiej Norwegii

      Usuń
  14. Zazdroszczę;)
    Niedaleko nas mieszkają teściowie, ale nie ufam im i nie zostawiam Filipa, bo dali mi ku temu aż za dużo powodów. A mój tata też mieszka 50 km od nas, ale karmienie piersią jeszcze nam ogranicza możliwości. Mam jednak nadzieję, że niedługo weekendy u dziadka będą się zdarzały, a my będziemy mogli nacieszyć się sobą;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Cieszę się, że udało Ci się znaleźć drugą połówkę pomarańczy, ja na razie szczęścia nie mam, ale i na mnie keidyś może przyjdzie pora! I zyczę Wam jak najwięcej takich randek :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A wiesz, że ja mam tak samo???Znam mojego męża od 8lat i mam wrażenie że z dnia na dizeń kocham go bardziej....zdarzają się gorsze dni ale jest ich naprawdę malutko...a taka randka jak Wasza jest naszym marzeniem....w sumie już nie raz i nie dwa mówiliśmy że chętnie byśmy powtórzyli nasze studenckie weekendy:P

    OdpowiedzUsuń
  17. Piekne napisane... Takie prawdziwe, takie szczere i bardzo życiowe... Oj racja... dzieci kiedyś dorosna i wyfruna z gniazdka, dlatego trzeba nieustannie pielęgnować ta miłość małżeńska :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pięknie napisałas, ale piękniejsze jest to, że spotkanie swojej drugiej polowki nie zdarza się tylko w filmach i bajkach ;)
    Ja za pierwszym razem nie trafiłam, choć myślałam, że tak..
    Teraz za drugim razem jest fajnie. Oby tak już zostało ;)

    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  19. Pięknie to wszystko napisałaś. I wszystko jest prawdą. Tych Waszych randek Wam zazdroszczę ;-))) tak pozytywnie oczywiście. My niestety musimy jakoś inaczej sobie randki organizować, bo całej trójki do dziadków nie możemy dać. Nooo, chyba że za jakiś czas jak Miłoszek będzie ciut starszy. Pozdrowienia dla Was.

    OdpowiedzUsuń
  20. O jak miło. :)
    Też staramy się z mężem spędzać czas we dwoje, nie mówię tu tylko o wypadzie do sklepu po zakupy - he, he ;)) Bardzo lubię wyjść np. do restauracji bez dziecka. Choć teraz znowu będzie trochę trudniej, bo za ok. miesiąc dołączy do nas córeczka, więc na początku będę uziemiona.

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetnie się czyta takie piękne posty.. a tym lepiej, że mam dokładnie takie samo zdanie. Bardzo lubię spędzać czas z mężem, bez dziecka (ostatnio trochę to utrudnione, bo jedno z dzieci zawsze jest i tak z nami, ha!). Jesteśmy przyjaciółmi - już 11 lat, a dopiero później parą .. to chyba faktycznie najlepszy patent na związek. Pod koniec roku pojechaliśmy na wesele przyjaciół i zostawiliśmy Młodego na cały weekend z dziadkami, i naprawdę nie miałam wyrzutów, cieszyłam się że nie muszę się martwić o rajstopy (że podarte zaraz będą), o wygniecioną sukienkę z wtartymi w nią kawałkami jedzenia i inne atrybuty mamuśki. Cieszyłam się że po prostu mogę się poczuć jak kobieta, ładnie ubrać i dobrze czuć. Bez męża zresztą też bardzo lubię wychodzić. Fajnie jest spotkać znajomych i przez chwilę pobyć dawną sobą :) To przecież nie umniejsza roli mamy w której spełniam się codziennie :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.