AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

czwartek, 20 lutego 2014

Żłobek czy niania?

Niedługo wracam do pracy. Konkretnie 25 marca. Wracam, bo muszę wrócić. Od samego początku wiedziałam, że ta chwila nadejdzie, dlatego staram się do sprawy podejść dojrzale i bez skrajnych emocji (na razie średnio mi się to udaje, ale pracuję nad sobą :-)). I tak, będąc matką pierwszego kwartału, mając dziecko urodzone 4 stycznia, dostałam od losu wspaniały prezent w postaci dodatkowego pół roku. Normalnie, od czerwca byłabym już w pracy. Niejedna mama dziecka 5 dni starszego od Hubisia, bardzo mi pewnie zazdrości.

Te kilkanaście miesięcy z Hubisiem były najszczęśliwszym okresem w moim życiu. Najszczęśliwszym, nie najłatwiejszym :-). Nigdy nie doświadczyłam takiego ogromu miłości, czułości i niewyspania :-). Nie żałuję nawet sekundy. Ale takie teraz mamy czasy, że o pracę trzeba dbać, szczególnie w naszym województwie. Dlatego wracam...

Oczywiście, boli mnie serce, gdy pomyślę, jak wiele godzin z Hubisiowego dnia mi umknie. Ściska za gardło, gdy sobie wyobrażę, że to nie ja będę pierwsza widziała czynione przez niego postępy. Ale pocieszam się, że wszystkie jego „wielkie” pierwsze razy już były. Pierwsze „mama”, pierwszy ząb, pierwszy krok, pierwszy spontaniczny buziak... Jeszcze tylko pozostało pierwsze „kocham cię”, ale mam nadzieję, że mimo wszystko uda mi się to usłyszeć jako pierwszej :-).


 
Od 1 marca Hubiś idzie do prywatnego żłobka. Nie ukrywam, że była to dla mnie bardzo trudna decyzja. Wiele miesięcy miotałam się z myślami, co zrobić. Babcie mieszkają dobrą godzinę drogi od nas, a pracę rozpoczynam o 7.30. Nawet nie chcę myśleć, o której bym musiała budzić młodego, by zdążyć go zawieźć i wrócić do Olsztyna. A zostawienie go u Dziadków na „roboczy tydzień” i zabieranie na weekendy od razu odrzuciłam z oczywistych powodów. Nie przeżyłabym tego i tyle.

Skoro Hubisiowi Dziadkowie odpadają, to czemu nie opiekunka, spytacie? Jak można dziecko oddać do żłobka, skoro stać cię na opiekunkę? Przecież on jest taki maleńki, nie będzie nawet potrafił powiedzieć, jeśli ktoś go skrzywdzi... Oczywiście, te i inne pytania mnie również przychodziły do głowy. I musiałam sobie na nie odpowiedzieć...

Dlaczego nie opiekunka? Bo gdy myślę o opiekunce, natychmiast włącza się we mnie jakaś lampka alarmowa. Od wielu lat podchodzę do tematu bardzo nieufnie. Boję się zwyczajnie. Jeszcze żebym znała jakąś nianię idealną, miała okazję posłuchać o niej u znajomych, zobaczyć, jak bawi się z dzieckiem... i ją podkupić :-). Ale nie znam i nie mam możliwości podkupienia :-). 

Ja po prostu nie wyobrażam sobie, że miałabym zostawić dziecko z obcą osobą, sam na sam. Musiałabym chyba kamery zainstalować. Autentycznie. Zwariowałabym, myśląc co się tam dzieje. Już nawet nie chodzi o to, że jednym znajomym zginęła biżuteria (wraz z nianią), a u koleżanki niania okazała się nałogową alkoholiczką. Chodzi o bezpieczeństwo i zdrowie mojego Hubisia.

Może mam skrzywienie zawodowe, może przesadzam, ale mam też powody. Pamiętam jak wczoraj  sprawę sądową, na której byłam podczas swoich studenckich praktyk. Sprawa była utajniona i mecenas „załatwiał” mi status osoby zaufania pokrzywdzonej rodziny, bym w ogóle mogła być na sali. Sprawa dotyczyła 3 letniego chłopca i jego niani i była to sprawa o molestowanie seksualne. I niani to molestowanie udowodniono.... Wiem, że to patologia, że takie rzeczy zdarzają się niezwykle rzadko i to „innym”, a nie nam. Ale przecież matka tego chłopca też chciała dla niego jak najlepiej. I nie zatrudniała osoby z ulicy, tylko z polecenia... Wciąż pamiętam oczy tej matki, nagranie z przesłuchania chłopca... To było przerażające...

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jest mnóstwo cudownych kobiet, które swoją pracę niani wykonują z wielkim zaangażowaniem, miłością do dziecka i uczciwością. Tylko jaką mam pewność, że trafię właśnie na taką?

Nie mam i dlatego pozostała mi ostatnia opcja, czyli żłobek. Niejako z założenia od razu odrzuciłam żłobek państwowy. Dlatego, że dzieci dużo, a opiekunek mało. Że w dużej grupie, dużo łatwiej o infekcje. Że brak monitoringu on-line. Że niestety częściej się słyszy o „nieprawidłowościach” w stylu celowego przeziębiania dzieci itp. I tu też od razu zaznaczam, że wiem, że są gdzieś cudowne placówki państwowe, ale skoro miałam możliwość wyboru, to zdecydowałam się na opcję żłobka prywatnego.



Zanim wybraliśmy konkretny, zrobiliśmy długi i solidny research. Pytaliśmy znajomych, prosiliśmy rodzinę i sąsiadów, by popytali swoich znajomych, pojeździliśmy pooglądać na własne oczy. W końcu wybraliśmy. Umowa podpisana, po weekendzie Hubisia i mnie czekają dni adaptacyjne.

Wybraliśmy żłobek „zaufany” i sprawdzony przez znajomych. Żłobek, do którego nasi znajomi rodzice wracają z kolejnym dzieckiem. W którym spędziliśmy trochę czasu, sprawdzając, jak Hubiś się zaklimatyzuje.

Zobaczymy, jak będzie. Chciałabym wierzyć, że dobrze... Hubiś garnie się do dzieci, bardzo. Aż piszczy z radości, gdy je widzi podczas spacerów. Ma towarzyską duszę. Widzę, jak naśladuje i uczy się od starszego od siebie o dwa miesiące Kacprowego, synka Karolibu. Jak do tej nauki się garnie. Jak szybko przyswaja nowe umiejętności. Gdy zobaczyłam, jak panie w żłobku malują z rocznymi szkrabami, byłam zaskoczona. Takie maluszki??? A jednak. Nie mam wykształcenia pedagogicznego, więc nie mam pewności, czy odpowiednio się z nim bawię.

Mam nadzieję, że dzięki żłobkowi mój jedynak nauczy się chociaż odrobiny cierpliwości :-). I dzielenia się zabawkami :-). Że podpatrując inne dzieci na nocnikach, sam też szybciej załapie, o co w tym wszystkim chodzi. Że nauczy się troszkę samodzielności. 

Wiem, że będzie pewnie chorował, to nieuniknione. Pogodziłam się z tym. Mam tylko nadzieję, że w mniejszej grupie będzie łapać infekcje rzadziej, niż byłoby to w grupie większej. Zrobię, co w mojej mocy, by ta nasza rozłąka nie była dla niego traumą. By nie poczuł się przeze mnie opuszczony. I by nie zauważył, jak wiele kosztuje mnie zostawienie go samego w żłobku. 

Jeśli zauważę niepokojące objawy, porozmawiam, jeśli nic to nie zmieni, zmienię żłobek... Mam jednak nadzieję, że będzie dobrze. Trzymajcie za to mocno kciuki!!!

A jaki jest Wasz pogląd? Babcia? Żłobek? Niania? Jakie macie doświadczenia? A może podpowiecie mi, jak przeżyć te trudne „pierwsze dni”?

Pozdrawiam ciepło,

Hubisiowa mama

62 komentarze:

  1. Joasiu, ja miałam i mam to szczęście, ze mam przecudowną teściową, która opiekowała się moimi dwoma synami, gdy wracałam do pracy. Wiem, ze z nią mają najlepiej na świecie. Nawet lepiej niż z moją mamą (ups). Ale to prawda. Teściowa ma już też swoje lata i na szczęście ja też mogłam pójść na roczny macierzyński, zeby ją trochę odciążyć, bo i tak teraz pomaga odbierać z przedszkola i szkoły chłopaków.
    Ja wracam do pracy w maju i też zastanawiam się co zrobię. Myślę, zę babcia chętnie się Miłoszkiem zajmie, ale Maks i Mieszko będą musieli wtedy dłuzej "siedzieć" w szkole i przedszkolu.

    A jeśli chodzi o nianie, mam takie samo zdanie i obawy co Ty. Wolałabym też żłobek, a jesli już to prywatny, ale nie zawsze jest wszystkie mamy na niego stać.

    Moja sąsiadka miała taką nianie, która jak się okazało później, nie miała czucia w rękach. Nie czuła ani zimna ani ciepła. Kiedyś chciała dać córeczce sąsiadki gorące mleko. Dzięki Bogu sąsiadka na czas wróciła do domu.
    Trzymaj się Kochana. zobaczysz , ze będzie cudownie Hubisiowi w tym żłobku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja żałuję, że nie mieszkamy w tym samym mieście, co Hubisiowa Babcia, bo Hubi ją uwielbia, a Babcia zajmuje się nim wspaniale. Aż mnie w kompleksy czasami wpędza :-). No, ale co zrobić? Buziaki wielkie dla Ciebie i wszystkich Twoich chłopaków

      Usuń
  2. To na pewno nie łatwe ale gdybym miała wybierać: żłóbek czy obca niania też wybrałabym żłobek :) Na pewno Hubiś się zaaklimatyzuje i będzie miło spędzał czas. Co do chorowania to pewnie będą infekcje ale marzec to już prawie wiosna a wiadomo, że z choróbskami najgorzej w sezonie jesienno-zimowym. Poza tym kiedyś i tak swoje będzie musiał odchorować - jak nie w żłobku to w przedszkolu lub szkole... :| Będzie dobrze - dacie radę oboje :)
    Mój Fabiś od połowy marca wędruje do babci bo mamy blisko a od września już do przedszkola. Mam nadzieję, ze pobyt u babci ułatwi mu pójście do przedszkola bo on strasznie przywiązany do mnie jest :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzymam mocno kciuki, by i u Was się wszystko ułożyło! Pozdrawiam ciepło!!!!

      Usuń
  3. Ja osobiście nie miałam do czego wracać (straciłam pracę przed zajściem w ciążę), ale teraz gdy synek ma prawie półtorej roku szukam pracy. Narazie chodzę na szkolenie finansowane z UE, a dzieciaczkiem zajmuje się moja mama :) i jest to wspaniałe rozwiązanie. Co prawda rozglądam się za żłobkiem, żeby jak znajdę pracę wysyłać Darka tam np. 2 razy w tygodniu, ale jak narazie możliwość przyjazdu babci jest niezastąpiona :)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcie to w ogóle największe skarby! Zazdroszczę Wam tego, że macie je blisko!

      Usuń
  4. Trzymam kciuki! Też uważam, że żłobek jest lepszym rozwiązaniem niż niania. Sama mam nadzieję, ze uda mi się dogadać z sąsiadami, którzy zajmują się swoimi dziećmi :) Ale nie o tym. Trzymaj się dzielnie. Znam malucha, któremu dostosowanie się do żłobka zajęło aż 6 miesięcy, ale teraz jest dzielnym żłobkowiczem, i nawet choroby mu nie straszne :) Sama? Nie wiem jak wrócę... :/ mam jeszcze prawie pół roku przed sobą i masę przemyśleń

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję,że u nas będzie szybciej niż 6 miesięcy, bo chyba by mi serce pękło, gdyby tak długo Hubiś nie mógł się dostosować. Korzystajcie Kochana z tych sześciu miesięcy, ile tylko się da :-)! Buziaki

      Usuń
  5. Zacznę zupełnie nie na temat - z całego Twojego wpisu najbardziej poruszyło mnie zdanie, że to były najszczęśliwsze, choć wcale nie najłatwiejsze miesiące Twojego życia. Dziś akurat spotkałam się z koleżanką z pracy i ona pytała mnie jak sobie wyobrażałam macierzyński przed i jak jest w rzeczywistości. I powiedziałam jej, że choć są różne dni, bo wiadomo, że każde nawet najsłodsze dziecko ma czasem gorszy dzień, to żadnego z nich nie zamieniłabym na siedzenie w biurze.

    A co do opcji - to jest bardzo indywidualna kwestia zależna od sytuacji każdej rodziny i to wcale nie tylko sytuacji finansowej. Ja co prawda jeszcze dłuższy czas nie wrócę do pracy, ale jak wiesz mamy już nianię, abym mogła czasem za dnia coś zrobić, aby Oleńka jadła lepiej, no i żebyśmy mogli chodzić na randki ;) Z tego względu niania była dla nas lepszym rozwiązaniem niż żłobek (babcie mamy na tyle daleko, że nie ma opcji, aby na stałe zajmowały się Olcią i w sumie to chyba dla wszystkich lepiej ;)). Uważam, że w Waszym przypadku żłobek jest trafioną decyzją - Hubiś wydaje mi się 'dojrzały'/'rozwinięty' jak na swój wiek (duża dygresja - złapałam się dziś na myśleniu, że on jest w wieku Oleńki, a przecież jest parę ładnych miesięcy młodszy, bo Ola urodziła się we wrześniu), dlatego uważam, że sobie w żłobku poradzi. I na pewno kontakt z innymi dziećmi dobrze mu zrobi - ja widzę jak Ola lubi chodzić do klubu malucha i jak wracamy do domu to pyta czemu nie ma dzieci. A na koniec garstka doświadczeń własnych i to dosłownie - ja poszłam do przedszkola kiedy miałam 1.5 roku, wtedy chyba było mniej żłobków, moja Mama musiała pracować, a Prababcia która się mną zajmowała nie dawała już rady fizycznie. I zawsze uważałam, że to było dobre doświadczenie - ponoć dzięki niemu bardzo szybko nauczyłam się mówić ;) I zostałam gadułą na całe życie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana jesteś Asiu!!! Dziękuję Ci bardzo za ten komentarz! Bardzo, bardzo podniósł mnie na duchu :-)! Trzymajcie się cieplutko!

      Usuń
  6. Słuszna decyzja, ja nie pracuje, poszukuję pracy..ale synek chodzi do żłobka, dlaczego? bo jak znajdę pracę ciężko będzie by go w środku roku przyjęli, niania? odpada... Igor jest jedynakiem i odkąd chodzi do żłobka zmienił się w pozytywnym znaczeniu tego słowa, wie że należy dzielić się zabawkami, a co najważniejsze w żłobku uczą się poprzez zabawę, to innego typu zabawy jak te w domu. Czy choruje? jak każde dziecko :) katar to nie choroba, a tak poważnie chory tzn jakaś jelitówka była 3 tygodnie temu, ale czy to wina żłobka? Cała rodzinka moja i męża to przechodziła, w żłobku także była, ale nie wiem gdzie i od kogo synek złapał :) chwila moment wyzdrowiał i dalej uczęszcza do żłobka. Ja jestem bardzo zadowolona z pobytów synka w żłobku, mam nadzieję że Ty również będziesz, co prawda synek uczęszcza do państwowego, nowo otwarty z projektu unijnego :) więc monitoring posiadają i opiekunek też jest odpowiednio dużo :) u synka w grupie 14 dzieci i 3 opiekunki, oczywiście pielęgniarka wchodzi zabawia dzieci, bądź zabiera maluszki, którym chce się spać :) Trzymam kciuki, bądź dzielna, ja już wiem jak ciężko było na początku ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, że Igor nauczył się dzielić zabawkami, pocieszyłaś mnie, bo u nas z tym wielki problem jest :-). Hubiś musi dość długo znać jakieś dziecko, by pozwolić mu wziąć jakąś swoją rzecz. Martwiło mnie to i bardzo chciałabym to zmienić.

      Usuń
  7. My całe szczęście nie stoimy jeszcze przed takim problemem i pewnie stać nie będziemy z racji wykonywanego przez nas zawodu. Leoś dopiero pójdzie do przedszkola, ale gdybym stała przed takim wyborem jak Wy to zdecydowanie wybrałabym żłobek. W życiu nie zostawiłabym Młodego z obcą osobą. Jesteśmy również nieufni w stosunku do niani - tak, jak piszesz - z całą pewnością jest mnóstwo wykwalifikowanych i dobrych opiekunek, ale skąd mamy pewność, że właśnie na taką trafimy?
    Poza tym uważam, że jeśli już z kimś chcemy zostawić dziecko to pośród innych dzieci, gdzie będzie mogło przebywać i rozwijać się z rówieśnikami. My z racji tego, iż nie planujemy posłać Leosia do żłobka chodzimy z nim na zajęcia z innymi dziećmi w jego wieku by mógł przebywać, bawić się i prawidłowo rozwijać wśród innych dzieci.
    Z całą pewnością rozłąka z Hubisiem będzie dla Was ciężka. W końcu przeżyliście najpiękniejszy rok razem będąc ze sobą 24 godziny na dobę, dlatego trzymamy za Was mocno kciuki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Wam takiego zawodu, który pozwala Wam zostać z Leośkiem w domu... Bardzo :-)! Ps. Jeszcze raz wszystkiego najwspanialszego z okazji Leosiowego roczku!!!

      Usuń
  8. Ja miałam to nieszczęście, że wrócić musiałam do pracy po 6 miesiącach :/ Jagą opiekują się babcie, na zmianę. Opcja najtańsza, ale nie zawsze jest tak jakby się chciało, Każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy. W październiku Jaga skończy 2 latka i się zastanawiam czy od września nie dać jej do żłobka. Też bardzo się garnie do każdego dziecka spotkanego na ulicy, ma niespożyte pokłady energii, co przekłada się na wieczorne zasypianie. Ogólnie boje sie trochę, ale myślę, że jest gotowa i że to wyjdzie na jej korzyść. Decyzja jeszcze nie zapadła, ale bardzo intensywnie o tym myślę. Dam znać jak postanowię !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, każdej opcji są plusy i minusy, nawet opcji z babcią w roli głównej :-). Babcia ma przecież swoje życie, no i swoje podejście do wychowania wnusia (czyt. rozpieszczania), niekoniecznie zgodnego z planem rodziców :-). Daj znać koniecznie, jak postanowisz, a ja obiecuję, że dam znać, jak to u nas będzie się wyglądało! Pozdrawiam!!!

      Usuń
  9. Ja gdybym miała do wyboru nianię albo żłobek, też wybrałabym żłobek. I też koniecznie z monitoringiem, inne nie wchodziłyby w grę. Ale cieszę się ogromnie, że nie muszę stawać przed takimi dylematami ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, że nie musisz stawać przed tym trudnym wyborem! Żłobek, który ostatecznie wybraliśmy, nie ma jeszcze założonego monitoringu, ale w najbliższych planach jest jego założenie :-).

      Usuń
  10. I nas czeka wybór żłobka. Który wy wybraliscie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysłałam Ci wiadomość prywatną na FB :-). Ale pamiętaj, że my go dopiero sprawdzimy w marcu :-). Buziaki

      Usuń
  11. Ja chyba też bym wybrała żłobek. Myśląc o niani nasuwa mi się tysiąc myśli a nie wiadomo na kogo się trafi. Słysząłam o takim przypadku że niania napoiła maleństwo alkocholem bo sama podpijała a dziecko widocznie jej przeszkadzało. W sprawdzonym żłobku maleństwo napewno będzie się dobrze czuć. A dzieci wśród rówieśników lepiej się rozwijają. Starszemu dopiero koło 2 roku życia wytłumaczyłam że kredki to nie są do jedzenia tylko do malowania i jak to się robi natomiast młodszy miał rok i sam umiał kredkę trzymać i nią malować po kartce. Więc przebywanie z bratem naprawdę dużo mu dało.
    To samo będzie jak twój maluszek pójdzie do żłobka.
    No cóż początki będą trudne ale myślę że jak będziesz odbierała uśmiechniętego malucha to nadrobi cały dzień rozstania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że dzieci szybciej i lepiej się rozwijają w towarzystwie innych dzieci. Dlatego z reguły młodsze rodzeństwo jest dużo sprytniejsze i szybsze od starszego :-). A co do Hubisia, marzę, by odbierać go uśmiechniętego, tak jak piszesz. Trzymaj kciuki! Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  12. Ja wracam do pracy na przełomie września i października. W gardle mnie ściska, kiedy o tym myślę, bo dziecko kocham,a swojej pracy nie lubię:( Przy pierwszym dziecku, po moim powrocie do pracy, synem opiekowała się moja mama. Teraz planuję znaleźć nianię dla córki, syn chodzi do przedszkola. Mam nadzieję, że będę miała opiekunkę, która zajmowała się dzieckiem którejś mojej znajomej albo kuzynki. Żłobkom trochę nie ufam, a poza tym tam opiekunka zajmuje się kilkorgiem dzieci, nie da rady wszystkich dzieci, które tego w danym momencie potrzebują - przytulic, wziąć na ręce itp. Po przeczytaniu Twojego wpisu zaczynam się jednak zastanawiać. Zdaje się, że w moim mieście nie ma żłobka z "monitoringiem", ale sprawdzę i może ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że dwie opiekunki na ośmioro/dziesięcioro dzieci, to za mało, by wszystkie na raz utulić. Też o tym myślałam, ale niestety muszę jakoś to przeboleć, bo znajomej, zaufanej opiekunki niestety nie mam :-(.

      Usuń
    2. Witam, i moje trzy grosze jako mamy której synek chodził do żłobka od roku i 4 miesięcy:)
      Z moich przemyśleń i doświadczeń dot. tej opcji mogę powiedzieć, że dzieci super radzą sobie w nowych sytuacjach życiowych bez względu jakie by one nie były i potrafią się do nowych sytuacji przyzwyczaić szybciej niż my...najważniejsze to nie dać po sobie poznać że się czegoś boimy lub jest nam przykro, że musi tam zostać( sama to przeżyłam:)) pokaż synkowi, że jest fajnie przedstaw wszystko jako przygodę i super zabawę, żegnaj się i witaj z uśmiechem a nie ze strachem:) prędzej czy później synuś zobaczy że to normalna kolej rzeczy...po naszych doświadczeniach widzę że dzieci np. płaczą przy samym pożegnaniu a gdy tylko wejdą na salę minie naprawdę niewiele czasu a płacz lub zły humorek zamieni się w zainteresowanie innymi dziećmi, zabawkami i aktywnościami które przygotowują ciocie żłobkowe.
      co do małej ilości niań przypadających na liczbę dzieci.... to nie są Panie z łapanki które nie potrafią zapanować nad dziećmi...uczą się tego zawodu i myślę że większość jest po prostu do tego stworzona :))) więc dadzą radę...a poza tym sytuacji gdy wszystkie dzieci naraz czegoś chciały, przynajmniej w moim żłobku zdarzały się niezmiernie rzadko, więc i z tym na pewno nie będzie problemu:)) głowa do góry żłobek gdy nie ma babci na miejscu jest najlepszym wyjściem i z naszej perspektywy, gdy synek jest już przedszkolakiem jest bardzo sentymentalnym wspomnieniem...dodam również, że przejście dziecka ze żłobka później do przedszkola wiąże się z mniejszymi problemami zarówno aklimatyzacyjnymi ( dla dziecka to po prostu nowe miejsce i nowe dzieci), a nie nowa sytuacja :) jak i zdrowotnymi bo odporności nabiera już wcześniej.
      Pozdrawiam serdecznie,
      stała czytelniczka Mart

      Usuń
    3. Dziękuję Ci za te słowa!!! Tchnęłaś we mnie nadzieję :-)!!!! Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  13. Pracowałam moment w państwowym żłobku i uciekłam szybko bo to faktycznie moim zdaniem prehistoryzne metody i brak uwagi nie, nie. Wiele moich koleżanek miało bączki w prywatnych to inna bajka wiesz jeszcze taki renomowany sprawdzony, ni co tu dużo mówić starają się. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  14. Sama się nad tym zastanawiam, umowa mi się skończyła, więc powoli rozglądam się za pracą. Kiedy pomyślę o niani na równowadze pojawia się monitoring w domu, o nie, chyba jednak wolę żłobek.

    OdpowiedzUsuń
  15. jeśli niania to tylko ktoś sprawdzony, najlepiej z rodziny.
    jeżeli o żłobek chodzi, kontakt z dziećmi rewelacja, ale te wszystkie wirusy i bakterie doprowadziły by mnie do załamania nerwowego :(

    chyba jestem szczęśliwa z tego powodu, że mogę zostać w domu z Nelką :)
    chociaż nie powiem, czasem ludzi mi brakuje, i to bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, nawet nie wiesz, jak Ci tego zazdroszczę, zresztą pisałam Ci już... :-). A jak Ci ludzi brakuje, wsiadaj i do Olsztyna na kawę przyjeżdżaj. My tu się Wami na pewno zajmiemy :-)!

      Usuń
    2. dziękuję:) na pewno z zaproszenia skorzystamy :*

      Usuń
  16. U nas będzie przyjaciółka raz w tygodniu bo wrócę do pracy na etat śmieszny bo 3/5 jak dobrze pójdzie :) I będę pracować wtedy gdy mąż w domu lub przyjaciółka będzie mieć wolne u siebie w pracy.
    No chyba, że będzie trzeba to do żłobka pójdzie choć wolałabym zostać w domu. Ale jak mus to mus i zarabiać coś będzie trzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, jak mus to mus. Trzymam kciuki, by wszystko u Was super zadziałało!!!

      Usuń
    2. Dziękujemy :)
      A Wam życzę szybkiego i bezbolesnego dostosowania się ;)

      Usuń
  17. Żłobek, żłobek:)
    Łatwo nie będzie, ale da radę jak nie my?

    OdpowiedzUsuń
  18. witam, ja też żłobek. ale wyłącznie państwowy! pracuję w prywatnych zlobkach i przedszkolach i swoich dzieci bym tam nie zostawiła. rodzice niestety widzą niewiele z tego co się dzieje pod ich nieobecność. poltoraroczne bliznieta zawoze do państwowego żłobka gdzie musi im być dobrze bo rano wyciągają rączki do "cioc " a po południu trudno ich wyciągnąć z sali. mają indywidualne diety i intensywne ćwiczenia rehabilitacyjne, których potrzebuja. starszy synek chodzi do państwowego przedszkola i nawet nie bralabym pod uwagę prywatnego. moje podstawowe pytanie do pan opiekunek dotyczy wykształcenia i UPRAWNIEŃ do pracy z dziećmi. prywatne instytucje niestety rzadko zatrudniają odpowiednio przygotowany personel, państwowe- MUSZĄ mieć właściwą kadrę. pozostaje kwestia czy nam dany nauczyciel/ opiekun odpowiada ale to już decyzja rodzica. pozdrawiam:-) Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie pracujesz w Olsztynie :-)? Bo jeśli pracując w takiej placówce, piszesz, że byś tam dziecka nie oddała, to pozostaje mi już chyba tylko pracę rzucić i w domu zostać... ech...

      Usuń
  19. hahaha, pracuję w poznaniu, bawie się z dziećmi po angielsku. widzę szczegóły których rodzice nie widzą. czasem jest mi zwyczajnie smutno. oddając swoje dzieci do żłobka wiedziałam dokąd je oddaje bo w tym zlobku też pracowałam. wtedy jeszcze nie było moich bliźniąt na świecie więc miałam dystans. podobały mi się opiekunki (5 na 16 dzieci), dieta, zabawy... podobało mi się (i nadal podoba) spokój i radość w paniach opiekunkach. prywatne zlobki... hm, dobrze że będziesz miała monitoring:-) będzie dobrze. czasem sobie myślę że może lepiej nie mieć takiej świadomości i spać ciut spokojniej... ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, jak to zależy wszystko od placówki i ludzi... Wyżej jest komentarz Marleny, która pracowała w państwowym żłobku i ma odmienne zdanie. Tak sobie myślę, że my mamy, to mamy przerąbane. Nigdy nie mamy pewności, nikt nigdzie tak nie zadba o nasze dzieci, jak my same. No, ale pracować trzeba... Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  20. współczuję Ci, wyobrażam sobie jak trudna musiała być ta decyzja i czuję ulgę, że nie muszę stać przed takim wyborem. Ja zrezygnowałam z pracy, żeby być z moimi chłopcami i była to dla mnie decyzja bezproblemowa, uważałam, że moje dzieci są warte dla mnie nieporównywalnie więcej. Ani przez chwilę, nie żałowałam decyzji, zwłaszcza, że w głębi duszy czułam, że przez pracę straciłam nasze pierwsze dziecko. O żłobkach i takich i takich też słyszałam różne opinie i negatywne i pozytywne, a do opiekunek podchodzę identycznie - nie mam zaufania (choć słyszę, że zdarzają się cudowne, ale ja wolę nie sprawdzać na jaką bym trafiła). Pewnie finansowo byłoby nam łatwiej, ale jest dobrze i staram się doceniać to co mam. Zgadzam się, że w prywatnych żłobkach pracują osoby bez kwalifikacji, bo brakuje uregulowań prawnych na to. Podsumowując, smutno mi, że musisz borykać się z takimi decyzjami. Wiem co czuję serce matki :( Gorąco Cię pozdrawiam, a Hubisiowy uśmiech bezcenny i piękny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My również serdecznie Was pozdrawiamy!!!!! I dziękujemy!

      Usuń
  21. Wydaje mi się, że podjęłaś słuszną decyzję. Trudną, ale słuszną. Ja nie musiałam tego robić do tej pory, dzięki temu spędzam już drugi rok z maluchem.. ale za rok czeka mnie to samo. I już teraz serce mi się ściska na myśl, że będę musiała zostawić maleńką roczną Kropeczkę w obcym miejscu.Wprawdzie moi rodzice mieszkają po sąsiedzku, ale oboje pracują, więc mogą się zająć dzieckiem tylko dorywczo, z pewnością nie na pełny etat. Ale gdy czytam uzasadnienie Twej decyzji to myślę, że podjęłabym dokładnie taką samą. Pozdrawiam cieplutko i życzę powodzenia w tej nowej sytuacji. Głównie Tobie Asiu, bo Hubiś sobie poradzi na pewno!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana!!! I jeszcze raz gratuluję nowego członka rodziny :-)!!!!!!

      Usuń
  22. Ja w ogóle nie jestem w stanie sobie teraz wyobrazić takiej sytuacji. Niezwykle rzadko zostawiam komuś Filipa, muszę mieć naprawdę ważny powód. Ale wiem, że kiedyś przyjdzie czas, że trzeba będzie Filipa troszkę od mamusi oddzielić. I tutaj chyba podzielam Twoje zdanie. Prywatne żłobki teraz wychodzą naprzeciw potrzebom rodziców i myślę, że to będzie najlepsze rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ostatnio w Olsztynie powstał nawet taki, który zapewnia "wieczorki dla rodziców", by mogli sobie chociaż raz na jakiś czas na randkę pójść i opiekunkę do domu w razie choroby dziecka, urodziny dla malucha itp. All inclusive (łącznie z opłatą :-)) :-)!

      Usuń
  23. Ja również od marca oddaję dziecko do prywatnego żłobka w Olsztynie :) Moja córcia urodziła się 5 stycznia a ja niestety również wracam do pracy :( być może wybrałyśmy ten sam żłobek i się niedługo spotkamy i być może poznamy :) pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może nawet razem w szpitalu leżałyśmy???? Gdzie rodziłaś, jeśli mogę podpytać tak intymnie :-)?

      Usuń
    2. W Szpitalu Wojewódzkim :) Ciekawa jestem, czy po opiniach różnych osób wybrałyśmy ten sam żłobek :)

      Usuń
  24. Kochana, będzie dobrze, nie martw się na zapas. Ja też niedawno wracałąm do pracy i miałam te same odczucia, co Ty. Też stanęłam przed dylematem - żłobek,czy niania. Szczęśliwie, szukając wśród znajomyc udało mi się znaleźć nianięz polecenia - to mama mojej koleżanki z pracy. Jest cudowna, uwielbiamy ją z Marceliną na czele, ale gdyby nie ona, nie wiem, czy bym się zdecydowała na kogoś z ogłoszenia... Była duża szansa, że byłby to też prywatny żłobek. Fajnie, ż ten Wasz ma moniyoring - będziesz spokojniejsza, ale na pewno będziesz dużo widziała po Hubisiu -czy chętnie tam idzie, jak się zachowujepo powrocie... Nie martw się na zapas,bo jest bardzo duża szansa, że Hubiś świetnie się tam zaklimatyzuje - w końcu dobrze sprawdziliście to miejsce, więc jest duża szansa, że będzie super. Czego oczywiście Wam życzę i trzymam mocno kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  25. Uważam, że żłobek to dobry pomysł :) Sama nie chciałabym by dziecko siedziało w obca kobieta w domu, która może zajrzeć nam w każdy kąt domu i przy okazji zwyczajnie "olać" maluszka ;/ Wydaje mi się, że w takiej grupie to inaczej funkcjonuje. Oprócz opiekunek dzieciaki mają siebie. Zawsze to wpływa na integracje i rozwój maluszka- tak mi się wydaje...Wiadomo są obawy, ale z czasem zapewne będziesz juz spokojniejsza a maluszek zadowolony :) Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję! Dziękuję Ci za komentarz i pozdrawiam!

      Usuń
  26. Ja oddałam swojego malucha do żłobka i to była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć! Naprawdę! Córcia uwielbia tam chodzić, pokazuje potem w domu co robiła, śpiewa piosenki, niesamowicie rozwinęła się w mówieniu, nie boi się ludzi, jest pogodnym dzieckiem i nie widzę powodu dla którego miałabym ją trzymać w domu z nieznaną osobą. My wybraliśmy żłobek państwowy, pierwsza grupa była taka sobie, ale teraz jest w średniakach i naprawdę sobie chwalę. Fakt, że choruje na potęgę (choć w tym miesiącu jest jakby lepiej? odpukać...), ale prędzej czy później będzie musiała pójść "do ludzi", więc choroby jej nie ominą. Ja wszystkim dookoła polecam żłobek!
    Pozdrawiam i życzę powodzenia w aklimatyzacji,
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Podniosłaś mnie na duchu :-)

      Usuń
  27. Też stałam przed sytuacją- żłobek czy niania. Wybrałam nianie, ale z polecenia, dziewczynę którą powiedzmy znałam z opowieści. Zostawiając małego z nianią czy w żłobku tak czy siak zostawiasz go z obcą osobą, w złobkach tez zdarzają się sytuaucje, że opiekunki źle zajmują sie dziecmi, dzieci chodzą w mokrej pieluszce przez cały dzień, albo przemoknietych butach. Z opowieści znam wiele takich przypadków. Także nie moge się zgodzic, że żłobek to ostatnia alternatywa. Zdażają się nianie (obce kobiety, nie z polecenia) które okazują się super opiekunkami, lepszymi niż te ze złobków. Najlepszą instytucja są jednak dziadkowie, ale tez nie mogłam skorzystać z ich pomocy niestety. Mały do września jest z nianią, potem wysyłamy go do żłoba. Co do powrotu do pracy, to napewno pierwszy tydzień bedzie ciężki, potem wszystko wróci do normy, zaczniesz działać jak kula wystrzałowa i nadrobisz popołudniu te stracone 8 godzin. Mój mały Olek urodził się 22 grudnia 2012, zabrakło nam kilku dni do rocznego macierzyńskiego. Mimo to postanowilam zostac z nim do momentu skończenia I roku. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mam nadzieję, że u mnie też tak będzie z powrotem do pracy, bo nie ukrywam, mam lekkiego pietra, jak się z wszystkim wyrobię :-). Pozdrawiam ciepło!!!!!

      Usuń
  28. Żłobek jak najbardziej. Mój poszedł do złobka jak miał 13 miesięcy, rozwój dziecka niesamowity. Mamy dwa latka od pół roku bez pampersa. mówi pełnymi zdaniami, spiewa piosenki. Wiem, wiem łatwo mi mówić bo w żłobku jest z mamą, faktycznie ale widze tez po innych dzieciach jak od wrzesnia do teraz sie rowineły. mój fabiś jeszcze kilka miesiecy ze mną w grupie, a od wrzesnia juz sie rozdzielamy. Choroby są ale to nieuniknione i trzeba przez to przejsc. Trzymam kciuki za Hubisia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy!!!! Napawasz mnie nadzieją, że wszystko będzie ok! Buziaki

      Usuń
  29. Gdyby byla tylko taka opcja to bym wybrala babcie ale niestety obie mieszkaja ponad 1000 km od nas. Myslalam dlugo o niani, takiej ktora by z nami zamieszkala , miala swoj pokoj i byla dostepna 24/7. Ale teraz juz wiem ze jednak zlobek bedzie najlepszym rozwiazaniem. Juz oswoilam sie z ta mysla, teraz tylko czekam na powrot do pracy.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.