AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

piątek, 21 marca 2014

Pięć rzeczy, które pomogły mi przetrwać cukrzycę ciążową

Dzisiejszym postem oficjalnie otwieram na blogu serię „Hubisiowej piątki” :-). 

„Hubisiowa piątka” będzie naszą subiektywną listą pięciu przebojów w różnych, czasami najdziwniejszych dziedzinach. Ulubieńców, które z czystym sumieniem możemy polecić. Na początek, „Pięć rzeczy, który pomogły mi przetrwać cukrzycę ciążową” :-). 

Do napisania tego posta natchnęła mnie koleżanka, która właśnie zmaga się z cukrzycą ciążową i dwa dni temu napisała do mnie sms’a z pytaniem, jak ja to przeżyłam :-).

Jeśli jesteście z nami od dłuższego czasu to zapewne pamiętacie, że ostatnie miesiące ciąży minęły mi pod znakiem walki z wiecznie skaczącym poziomem cukru. Byłam na rygorystycznej niskocukrowej diecie, a po nocach śniły mi się wanny wypełnione cukierkami. Musiałam jeść co dwie godziny, co szybko przestało być fajne. Nastawiałam budzik na szóstą rano, by coś przekąsić, a potem wracałam spać. Wieczorem kładłam się, ale przy łóżku czekało jedzenie na obowiązkową przekąskę o pierwszej w nocy. O trzeciej w nocy znowu miałam pobudkę, tym razem na mierzenie poziomu cukru. Jadąc do znajomych lub na zakupy, zabierałam ze sobą pojemniczki z dozwolonym jedzeniem i nie piłam praktycznie nic innego niż wodę.

Robiłam wszystko, by nie zaszkodzić dziecku i nie musieć aplikować sobie zastrzyków z insuliny. Strasznie się ich bałam. Starałam się, jak mogłam, ale cukier w mojej krwi i tak robił, co chciał. Ten sam chleb zjedzony o tej samej porze, w takiej samej ilości, jednego dnia powodował u mnie wielki wyrzut cukru, a drugiego nie pozostawiał po sobie nawet śladu. W czarną rozpacz już wpadałam, bo nie mogłam zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Dopiero na dwa dni przed urodzeniem Hubiego dowiedziałam się, że te skoki cukru nie były spowodowane moim złym odżywianiem, tylko przedawkowaniem tabletek hormonalnych na ciążową niedoczynność tarczycy. Lekarka wypisała mi omyłkowo na recepcie czterokrotnie za wysoką dawkę leku i stąd się brały wszystkie moje problemy (pisałam o tym tutaj). 

Cukrzyca minęła wraz z narodzinami Hubisia, znowu mogę jeść mój ukochany keczup, ale nie wiem, czy wytrwałabym w tym wszystkim, gdyby nie ta oto Hubisiowa piątka:



1.  Najwspanialsze na świecie antybakteryjne mydło Cuticura Little Grubs o kolorze i niesamowitym zapachu czekolady. Przyniosła mi go ze swojej apteki moja siostra i od tamtej chwili jest obowiązkowym kosmetykiem w naszej Hubisiowej łazience. Kosztuje 7 zł i jestem w nim zakochana. Gdy mój mózg obsesyjnie pożądał cukru, mycie rąk tym czekoladowym cudem przynosiło mi prawdziwą ulgę :-).

2. Przyprawa podlaska w diecie bezsolnej. Największy paradoks mojej ciążowej cukrzycy - sól podnosiła mi cukier. Nawet pół łyżeczki wsypane do wody z gotującymi się ziemniakami, powodowało dzikie wyniki na glukometrze. A że mdłych posiłków to już naprawdę bym nie zdzierżyła, kupiłam ją bez zastanowienia. W Rossmannie za 4 zł. Przyprawa okazała się świetna i na stałe zamieszkała w naszej kuchni. To nią właśnie doprawiam wszystkie zupki Huberta. 

3. Czekolada gorzka Lindt 85%. Gdy w ciągu dnia walczyłam ze zbyt wysokim poziomem cukru, w nocy miałam istne dołki glukozowe. Cukier spadał tak drastycznie, że diabetolog kazała mi wstawać o pierwszej w nocy i jeść, a po dwóch godzinach sprawdzać glukometrem, czy już jest ok. A że ok dalej nie było i cukier był za niski, dostałam pozwolenie na trzy kostki gorzkiej czekolady! Boże, co to była za słodycz :-). Jadłam te trzy kostki dobre piętnaście minut, delektując się każdym milimetrem czekolady. Gdy ostatnio jej spróbowałam, język mi kołkiem stanął od tej goryczy, ale wtedy... niebo w gębie :-).

4. Stewia – kolejny cudowny pomysł mojej siostry. Miała ją w doniczce, dzieliła się listkami, a ja wrzucałam ich fragmenty do dzbanków z wodą, jak niektórzy robią z miętą. Podobno substancja słodząca w stewii jest słodsza od cukru mniej więcej trzystukrotnie, a w wersji suszonej trzydziestokrotnie. Ma tyle zalet, że aż ciężko wybrać, które z nich są najważniejsze. Obniża ciśnienie krwi, ma właściwości bakterio- i grzybobójcze i obniża poziom glukozy we krwi :-)! Dla mnie była zbawieniem, żałuję tylko, że odkryłam ją dopiero na dwa tygodnie przed porodem.

5. Parowar. Gdyby nie on, nie wiem, czy w ogóle jadłabym cokolwiek na ciepło. Smażenie odpadało z definicji, gotowanie i pieczenie podnosiło mi niebezpiecznie cukier, tylko parowanie dawało szansę na normalny, w miarę sycący posiłek. W użyciu non stop, również po urodzeniu Huberta, a wciąż jak nowy :-). 

I to cała piątka, która pozwoliła mi przetrwać cukrzycę ciążową ze względnie zachowanym zdrowiem psychicznym :-). 

Wiem, że wiele z Was również zmagało się lub dalej zmaga z cukrzycą ciążową. Co pomagało Wam? Może macie swoje patenty, które pomogą innym mamom? Podzielcie się proszę!

Pozdrawiam gorąco,

Hubisiowa mama

11 komentarzy:

  1. Bez cukrzycy ciążowej też godne wszystko polecenia :D

    OdpowiedzUsuń
  2. koło cukrzycy nawet nie stałam, ale mam ochotę za zakup każdej z tych pięciu rzeczy

    OdpowiedzUsuń
  3. O tej przyprawie nie słyszałam. Muszę sprawdzić. Ale ogólnie widać wyszło Ci na zdrowie ;) Czekolada jest średnia na szybkie podniesienie cukru, bo tłusta trochę, najlepsze są soki lub inne płyny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze, ja kupiłam stevie i kompletnie mi nie przypadła do gustu... Dziwny posmak w kawie, czy herbacie. Na szczęście już nie słodzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie miałam cukrzycy, ale lista bardzo mi przypadła do gustu..zwłaszcza nr 1.
    7 złotych powiadasz?

    OdpowiedzUsuń
  6. ja się męczę już 3 miesiąc z cukrzycą... a patentów na przetrwanie opracowałam już sporo - da się upiec nawet cukrzycową szarlotkę:D zapraszam do mnie wszystkie Słodkie Mamy: http://www.slodziutkamama.blogspot.com/2014/08/dietetyczna-szarlotka-bez-maki-zotka.html

    OdpowiedzUsuń
  7. W pierwszej ciąży test obciążenia glukozą wyszedł w normie, niestety w drugiej już nie i też musiałam zmierzyć się z cukrzycą ciążową. Stosowałam dietę, a w 32 tygodniu musiałam zacząć stosować również insulinę. Zapraszam do lektury mojej historii, mam nadzieję, że pomorze to nie którym słodkim mamusiom zmierzyć się z tą chorobą, doda trochę otuchy, przybliżyć jak w moim przypadku wyglądała insulinoterapia.

    Pozdrawiam Matka Mężatka
    http://moja-probeczka.blogspot.com/search/label/Cukrzyca%20ci%C4%85%C5%BCowa?max-results=6

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli ktoś szuka b. słodkiej stewii zobaczcie tutaj -> www.facebook.pl/slodkisekretnatury
    Jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przetrwałam jedną ciążę niestety z cukrzycą. Diabetolog co wizyta straszył mnie insuliną jak nie zacznę tyć.... udawało mi się utrzymać jako taki cukier, ale z ledwością utrzymywałam wagę, przyrosty ewentualnie symboliczne.

    Jeszcze nie przytyłam po pierwszym dziecku, a wygląda na to, że jestem w ciąży. Z bety wychodzi czwarty tydzień - wiecie po czym się zorientowałam - cukier rano na czczo mam stanowczo za wysoki. Jem czy nie jem - w okolicach 120. Chyba bez insuliny na noc się nie obędzie - ale zadanie nr 1 - utrzymać :)

    Nie mam się komu wyżalić, nie mogę nikomu powiedzieć (poza przyszłym ojcem), że jestem w ciąży, to choć anonimowo w internet wrzucę... Nie mogę się cieszyć, bo jak na razie 2 poronienia, 1 donoszona (choć gdybym poczekała na rozwój sytuacji jak radzą lekarze skończyłaby się równie szybko jak nr 2), no i jedna niepotwierdzona... posypała się zanim dotarłam do lekarza. Poronienia nawykowe na wczesnym etapie - straszna sprawa. Są dwie kreski, test z krwi pokazuje wczesną ciążę, ale zanim coś można zobaczyć na USG beta zaczyna spadać i kolejny płacz... No i dlatego powiedzieć nikomu nie mogę, będą pytać... drążyć... w przypadku niepowodzenia wykazywać się zrozumieniem... innymi słowy rozdrapywać rany

    No to wylałam to z siebie - przepraszam te które przybiłam. Ja już wiem jak walczyć; test z krwi na B hcg, jeżeli wyjdzie pozytywny to za dwa dni ponownie plus progesteron. Jeżeli hcg się podwoiła, lub jest bliska podwojenia - biegiem do lekarza - ciąża powinna być do uratowania. No to pojutrze znowu B hcg i progesteron, tym razem do tego niestety cukier i niestety dwóch lekarzy do odwiedzenia...

    OdpowiedzUsuń
  10. __________________________________________________________________________________________________________________
    PRZY CUKRZYCY WAŻNYM JEST, ABY DOSTOSOWAĆ ODŻYWIANIE DO TABEL Z TZW. NISKIMI WĘGLOWODANAMI:
    Są to węglowodany, które po spożyciu podnoszą poziom cukru we krwi maksymalnie do 26% wzrostu, czyli nie nadwyrężają trzustki. Jemy niskotłuszczowo, 0% negatywnych toksyn, energetyczne węglowodany wyłącznie nie przekraczające po spożyciu dozwolonej granicy; czyli 26% wzrostu. Pokarmy o właściwym doborze białek, oraz co niezmiernie istotne, nie zawierające toksyn spowalniających i zatruwających nasze organizmy.

    __________________________________________________________________________________________________________________

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja akurt wolałam czekoladę z Biedronki, zdecydowanie tańsza :) Cukrzyca to nie wyrok, ja przetrwałam nawet insulinę. Mamy które czują się zagubione, zapraszam tutaj : https://nieslodkiciezar.blogspot.com przepisy można tez stosować na codzień bo cukrzyca uczy zdrowego podejścia:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.