AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

sobota, 15 marca 2014

Wychować optymistę

Wychować optymistę. To moje marzenie i życiowy cel. Nauczyć Hubisia radości życia, ufnego patrzenia w przyszłość i nie załamywania się porażkami... Jak najczęściej wywoływać na jego twarzy radosny uśmiech. Zawsze pokazywać do połowy pełną szklankę.... Nauczyć doceniać codzienność. 

Głęboko wierzę w to, że radość życia to cecha wyuczona, nie wrodzona. I że z optymizmem jest trochę tak, jak z inteligencją :-). Każdy z nas rodzi się z jakimś potencjałem i od wychowania zależy, czy ten potencjał rozwiniemy, czy nie. 

Na szczęście Hubiś jest radosnym dzieckiem. Nie śmieje się tylko wtedy, gdy akurat rozpacza na całego. Trafiło nam się dziecko skrajnych emocji, ze zdecydowaną przewagą tych pozytywnych. Może to geny, może wychowanie, za parę lat się okaże.



Uwielbiam Hubisiowy śmiech, uzależniłam się od niego. Od urodzenia rozśmieszałam go na wszystkie znane mi sposoby. Głupie miny, dziwne dźwięki, małpie tańce i łaskotki. Podobało mu się, czekał na to z błyszczącymi oczkami. Śmieliśmy się godzinami. Płakaliśmy też, żeby być uczciwym, przez kolki i problemy z cycem, ale jak nie płakaliśmy, to się wygłupialiśmy. I tak jest do teraz. 

Gdy zrobił się starszy, to on zaczął rozśmieszać nas. Gdy zauważył, że coś wywołuje u nas uśmiech, starał się robić to kolejny raz. I kolejny. My z kolei dalej rozśmieszaliśmy jego i tak się nawzajem nakręcamy do tej pory :-). 

Zapachnie teraz banałem, ale śmiech naprawdę ułatwia nam życie. Gdy my mamy kłopoty lub jesteśmy zmęczeni, uśmiech Hubisia dodaje nam sił. Gdy Hubi napotyka na trudności, nasz uśmiech sił dodaje jemu. Gdy przy próbie chodzenia upadł pierwszy raz, rozpłakał się bardzo. Przytuliłam go, zaczęłam bić brawo, chwalić i śmiać się. Pewnie dlatego, gdy upadł następnym razem, już nie płakał, tylko śmiał się i ruszył dalej. Z każdą kolejną umiejętnością było podobnie. Mam nadzieję, że właśnie w ten sposób będzie podchodził do niepowodzeń w przyszłości. Postaram się go tego nauczyć.

  
Marzy mi się też nauczyć Huberta zachwytu nad światem. Dostrzegania piękna w zwykłych rzeczach. Kto ma go tego nauczyć, jak nie ja? Mech na drzewie, pomalowany kredą chodnik, motylek, tęcza, dziura w płocie... Im będzie starszy, tym więcej rzeczy będą mogła mu pokazać. 

Nie zawsze jest łatwo. Jak wszyscy ludzie, my też mamy problemy, gorszy nastrój, kłopoty w pracy. Hubert też nie zawsze jest aniołem i potrafi porządnie dać w kość. Czasami ten uśmiech wymaga dużego wysiłku, ale dla niego naprawdę warto. Poza tym, trafiła mu się mama, która sama jest stukniętą optymistką. Czasami, w tym swoim optymizmie wręcz fanatyczną. Z uporem maniaka wynajduję małe rzeczy, z których mogę się cieszyć. Do problemów podchodzę z ufnością, że wszystko będzie dobrze. Staram się unikać kontaktu z ludźmi wiecznie narzekającymi, zatruwającymi siebie i innych. Nie układam czarnych scenariuszy. Jestem w tym swoim optymizmie uparta jak osioł :-). Ktoś może powiedzieć, niedojrzałe to i naiwne, ale mam to w nosie. To moje życie i jestem szczęśliwa. 
 
Nie zawsze tak było. Kilkanaście lat temu czekałam na wyniki badań, od których zależała cała moja przyszłość. Właśnie wtedy postanowiłam, że jeśli wszystko będzie dobrze, to docenię to, co mam i będę cieszyć się każdym, nawet najnudniejszym dniem swojego życia. To przeżycie było paradoksalnie najlepszym, co mogło mnie spotkać :-).

Wiem, że jeszcze wiele pracy przede mną. Że wychowanie optymisty wcale nie będzie prostym zadaniem. Że nie raz zwątpię. Ale wierzę też, że mimo wszystko się uda. Bo niby dlaczego miałoby się nie udać :-)? Trzeba przecież do sprawy podejść optymistycznie, prawda :-)?

Ściskamy Was ciepło i mnóstwo optymizmu życzymy,

Hubisiowa mama

35 komentarzy:

  1. Oczywiście, że się uda! Ty - optymistka, Hubiś - najsympatyczniejsze dziecko pod słońcem, więc jesteście skazani na sukces i przyjdzie on łatwo. Wyobraź sobie, ile pracy będzie kosztować mnie-pesymistkę wychowanie optymistów ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ucz się optymizmu razem z dziećmi, zobaczysz jakie to fajne :-)

      Usuń
    2. Będę próbować, szczególnie po tym komentarzu Agaty Filewicz (niżej), bo nie chciałabym, żeby moje dzieci miały takie wspomnienia jak Agata o atmosferze w rodzinnym domu!

      Usuń
    3. Tak, tak ucz się z dziećmi i od dzieci :) One z natury są wesołe że hej! Nie życzę nikomu takich wspomnień z dzieciństwa. Ja jakoś się z tego wyrwałam i nigdy nie poddawałam się domowemu przytłaczaniu, ale to nie jest łatwe. Trzeba w sobie znajdować cząstkę dziecka przez cały czas i dać się ponieść fali humoru, bezstresowości i ciekawości życia :)

      Usuń
  2. Uśmiech Hubisia powala mnie za każdym razem! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałbym tak potrafic. Sama jestem realistką ze sporymi naleciałościami pesymistycznymi i raczej będzie mi trudniej, ale zgadzam się w 100% że nic nie dodaje tyle sił co śmiech dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, dzieci to najwspanialsza motywacja świata :-). Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  4. Popieram! Ja sama dzięki narodzinom córeczki 6,5 miesiąca temu stałam się bardziej optymistyczna ;) Chcę, żeby było jej w życiu dobrze i sama muszę ją nauczyć jak do tego dążyć ;) Optymizm się przyda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Optymiści są szczęśliwsi, zdrowsi i bogatsi :-). Tak podobno mówią badania :-)

      Usuń
  5. Chciałabym mieć Cię za sąsiadkę. Nie po to, żeby uczyć się optymizmu, tylko żeby go wspólnie dzielić i mnożyć. Mam pecha, że moja mama jest skrajną nihilistką, pesymistką, dekadentką, defetystką.. nie przesadzam. Moje życie w domu było ponure do szpiku kości. Piszesz, że odcinasz się od takich ludzi. Ja tak strasznie bym tego chciała, ale.... od rodziców?? Taki los. Na szczęście do zawsze szukałam ŻYCIA poza domem i dzięki temu uśmiech i śmiech jest moją wizytówką. Od niepamiętnych czasów postanawiam sobie, że nie będę taka jak moja mama. Teraz ja może rzucam banałem i zwietrzałym sloganem, ale powiem Ci z ręką na sercu, że udaje mi się to. Patrzę trzeźwo i z perspektywy czasu i no kurczę, jestem inna niż Ona :) Moja dwuletnia córeczka w swoim króciutkim dotychczasowym życiu naśmiała się ze mną więcej niż ja przez 26 lat ze swoją mamą. Przydałby mi się tylko kompan. Także ten. Chciałabym mieć Cię za sąsiadkę.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i niezwykle cenię Cię za to, że spróbowałaś żyć inaczej i że starasz się otaczać radością i optymizmem swoją córcię. Tak trzymać kobietko :-)!!!! A co do sąsiedztwa - nie jesteś przypadkiem z Olsztyna :-)??? Bo jak tak, wpadaj na kawę! Zapraszam!!! Będziemy dzielić i mnożyć (świetnie to ujęłaś nota bene). Buziaki z Hubisiowa

      Usuń
    2. Dziękuję Ci za życzliwość. Staram się i próbuję z całych sił, choć - o czym zapomniałam dodać w poprzednim komentarzu - czasami jednak muszę się zmagać z nihilistycznymi genami i pozostałościami po trudnym dzieciństwie. Ale w tym wszystkim i tak jestem pozytywnie nastawiona do życia, bo owo nastawienie już tyyyle razy przysporzyło mi sukcesów, że wiem, że warto :) No i weszło mi już w krew :)

      A co do Olsztyna. To leży on pod zupełnie innym niebem niż mój Sandomierz ;) Nie mniej jednak dziękuję za miłe zaproszenie i już zapowiadam, że zamierzam z niego skorzystać. Nikt nie zna dnia ani godziny, ale przy moim uwielbieniu do akcji podróżniczo-towarzyskich jedno jest pewne: że któregoś pięknego dnia zawitam(y) w Waszych Hubisiowych progach :)

      Usuń
    3. Nawet nie wiesz, jak bardzo bym się cieszyła :-)

      Usuń
  6. Jesteś bardzo mądra Hubisiowa Mamo. Dlatego na pewno się uda zrobić tak jak postanowiłas. A Hubiś juz się wydaje być optymistą. Inaczej być nie może z tym uśmiechem. On to ma wrodzone. Powodzenia Kochani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Kasiu! Za wszystkie przemiłe słowa i za to, że u nas jesteś! Buziole wielkie

      Usuń
  7. Zgadzam się z tym wszystkim! Podpisuję wszystkim, czym mogę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wierzę , że Ci się uda :) Ślicznie się śmieje :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem pewna że się uda. Bo Twój optymizm aż emanuje z bloga, więc.. najzwyczajniej w świecie on MUSI być optymistą. Ha, a ja dla odmiany dziś wylewam swoje żale na blogu :))) Ale dla równowagi czasem trzeba, prawda :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak :-). Równowaga w przyrodzie to podstawa :-). Buziole dla Was!

      Usuń
  10. bardzo fajny plan na życie :) wierzę, że Wam się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  11. uśmiech Hubisia jest porpostu rozbrajający:) jasne, że Wam się uda, optymistom wszystko przychodzi łatwiej :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie tak, jak piszesz Judytko. Buziaki wielkie

      Usuń
  12. Zazdroszczę takiego optymizmu;) Sama dopiero się go uczę i chcę go nauczyć Filipa. Nie wiem czy mi się to uda, bo że Tobie tak, to jest pewniejsze niż pewne;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że Ci się uda :-) ! Trzymam kciuki i pozdrawiam

      Usuń
  13. Wiesz co? Uwielbiam cię uwielbiam twoje notki pełne radości ciepła milości . I bardzo się cieszę że choć jedna osoba z bloga mieszka bliżej mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za przemiłe słowa! I zapraszamy na kawkę, jak będziecie w pobliżu :-)

      Usuń
    2. Nie kuś nie kuś. Ja sie urodziłam w Olsztynie. Moja hm... Matka tam mieszka.

      Usuń
  14. Ty jesteś naczelną optymistką jaką znam:) Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  15. fajnie tu u Was:) i tak optymistycznie ;) notosruu leci do zakladek:) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.