AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

wtorek, 18 marca 2014

Wyprawka do żłobka

Od 3 marca Hubiś chodzi do żłobka. Trochę czasu zajęło nam (zarówno jemu, jak i mnie) dostosowanie się do nowej sytuacji, ale z każdym dniem jest coraz lepiej. Jak wyglądała nasza żłobkowa adaptacja, opowiem Wam w następnym poście. 
 
Dzisiaj pokażę Wam za to naszą żłobkową wyprawkę. Co powinno się w niej znaleźć, dowiedzieliśmy się przy podpisywaniu umowy. Dostaliśmy wtedy małą karteczkę z wypisanymi w punktach rzeczami, które powinniśmy do żłobka przynieść. Oczywiście w praniu okazało się, że karteczka powinna zostać lekko doprecyzowana, ale to drobny szczegół, z którym szybko sobie poradziliśmy.





1. Pościel

Pościel, którą początkowo przeznaczyłam na wyprawkę, miała wymiary 140 x 100 cm. Okazała się jednak za mała, ponieważ w żłobku Huberta rozścielana jest na leżaczkach na tzw. zakładkę i służy dzieciom zarówno za prześcieradełko, jak i kołderkę. Ta „zakładka” przywołała wspomnienia mojego przedszkolnego leżakowania i identycznego ułożenia pościeli. Jak widać, mimo upływu lat, dobrych patentów się nie zmienia:-). 

Pościel, którą zaniosłam w drugim podejściu, miała już „dorosłe” rozmiary. Nie musiałam jej jakoś specjalnie opisywać lub oznaczać :-). Ma swoje miejsce na półeczce przeznaczonej dla Huberta, więc nie powinno dojść do żadnej pomyłki.

Na naszej karteczce był przy pościeli jeszcze punkt dotyczący woreczka na ubranka, gdy maluszek szykuje się do spania. W praktyce okazało się jednak, że nie jest on zupełnie potrzebny, a garderoba Hubisia ląduje na odpowiednią półeczkę w szafie.

2. Ręcznik

Tutaj z kolei przesadziłam w drugą stronę. Do żłobka przyniosłam duży ręcznik kąpielowy, a wystarczający (i wskazany) był taki o rozmiarze 50 x 70 cm. Musiałam wymienić go więc na mniejszy i opisać imieniem Hubisia, tak by wisząc w łazience, nie pomylił się z innymi.

Zarówno pościel, jak i ręczniki są regularnie oddawane rodzicom do prania.

3. Ubranka na zmianę

Trudno, żeby rocznym szkrabom, raz na jakiś czas nie zdarzył się „wypadek przy pracy”. A to jedzonko wyląduje na spodniach, a to jakiś niekontrolowany przeciek się pojawi. Dlatego w szafce każdego maluszka powinny znaleźć się ubranka na zmianę. Tak na wszelki wypadek. Nam się na szczęście jeszcze nie przydały, ale lepiej być przygotowanym :-).

4., 6. Chusteczki nawilżane, chusteczki higieniczne w pudełeczku

W żłobku, do którego chodzi Hubert, każdy rodzic, raz w miesiącu przynosi jedno opakowanie nawilżanych chusteczek dla dzieci i jedno opakowanie chusteczek higienicznych w pudełku. Chusteczki są używane według potrzeb przez wszystkie dzieci, bez konkretnego wskazania imienia.

5. Pampersy

Na kartce z wyprawką maluszka znaleźliśmy informację, że każda sztuka pieluszki powinna być podpisana imieniem dziecka. Początkowo nie rozumiałam idei tego podpisywania, przecież każde dziecko ma pieluszki w swojej szafeczce, więc po co jeszcze dodatkowo je oznaczać. Podczas dni adaptacyjnych zauważyłam jednak, jak bardzo usprawnia to „ciociom” pracę przy przewijaniu maluszków. 

Oprócz sytuacji nadzwyczajnych, gdy przewinięcie szkraba jest pilne i konieczne z przyczyn oczywistych, opiekunki przewijają maluchy również „taśmowo”, by nie chodziły długo w nieświeżych pampersach. I by za każdym razem nie biegać do konkretnej szafeczki, wyjmują po prostu dziesięć pieluch i zabierają się do ogólnej akcji „przewijanie”. Szybko, sprawnie, bezboleśnie i bez pomyłki w rozmiarze lub firmie pampersa. Genialne w swojej prostocie.

7. Śliniaki 

Jakie konkretnie mają być, dowiedziałam się od opiekunek jeszcze przed dniami adaptacyjnymi. Miały być trzy, koniecznie duże, z ceraty, wiązane i z kieszonką. Żadne inne nie wchodziły w grę :-). Podobno lata praktyki pokazały, że właśnie one sprawują się najlepiej. 

Kupując je na Hubisiową wyprawkę, wzięłam więc jeden śliniak więcej do domu. I wiecie, że faktycznie są dużo lepsze od używanych przeze mnie do tej pory? Mam dużo mniej prania i sprzątania! A kosztowały mnie 5 zł! Genialne! 

Acha, śliniaki musiałam podpisać markerem z drugiej strony :-).

8. Kubeczek

Na „wyprawce maluszka” wpisana była butelka, ale Hubiś nie pije już ani z butelki, ani z niekapka. Teraz na topie jest zwyczajny kubeczek lub picie prosto z butelki z wodą mineralną. Dlatego do żłobka dałam mu kubeczek 360 stopni z Lovi, który ostatnio wrócił do Hubisiowych łask. Można mu go dać bezpiecznie do łapek, bez obawy wylania całej zawartości. Żeby się nie mylił z innymi kubeczkami, od spodu namalowałam mu dużą literkę H :-).

9. Szczoteczka i pasta do zębów

Kto czyta Hubisiowo już jakiś czas, wie, że mam małego bzika (no dobra, dużego :-)) na punkcie zębów i higieny jamy ustnej. O ząbki Hubisia dbałam jeszcze gdy ich nawet nie było :-). Dlatego bardzo mi zależało na tym, by chociaż po jednym posiłku, „ciocie” myły mu ząbki, a jeśli nie byłoby to możliwe to chociaż dawały mu do rączki szczoteczkę z niewielką ilością pasty. Hubiś już doskonale wie, co się z nią robi i nawet jeśli nie umyje ich dokładnie (bo nie umyje), to przynajmniej będzie sobie utrwalał ten zdrowy nawyk :-).

Tej pozycji na żłobkowej liście nie było, ale nie mogłam jej nie dodać.

Ktoś z Was mógłby spytać jeszcze, a co z kapciami? W wielu żłobkach, o przedszkolach nie wspominając, kapcie są przecież obowiązkowe. W Hubisiowym żłobku obowiązkowe nie są. Podłogi są ciepłe, wyłożone miękką wykładziną, więc postanowiliśmy wspólnie z Hubisiowym tatą, że na razie będzie biegał bez kapci. Dla zdrowotności :-). Tym bardziej, że nasze Attipaski są jeszcze delikatnie za duże. 

No i jeszcze kwestia danych kontaktowych i upoważnień do odbioru dziecka. Pomimo tego, że wszystko znajduje się już w Hubisiowej teczce u dyrekcji, wydrukowałam opiekunkom taką małą ściągę i przyczepiłam do tablicy korkowej na sali. By w razie czego nie musiały długo szukać. Tak dla spokoju sumienia.

I to koniec naszej Hubisiowej wyprawki :-). Mało? Dużo? Nie mam pojęcia. Wiem tylko tyle, że upływający czas pewnie troszkę ją zmodyfikuje.

A jak to wyglądało u Was? Zanosiłyście coś więcej? A może mniej? Może o czymś zapomniałam? Będę wdzięczna za Wasze rady!

Pozdrawiam Was gorąco, 

Hubisiowa mama

29 komentarzy:

  1. U nas to wyglądało wręcz identycznie :) Tylko pościel dziecięca.

    OdpowiedzUsuń
  2. u nas rownież - jedyną różnicą to było jedzenie - każdy z rodziców dostarczał jedzenie we własnym zakresie

    OdpowiedzUsuń
  3. A przybory do pisania, malowania, kolorowanki? :D U nas były :D

    A i mam uwagę co do hurtowego przewijania dzieci :( W żłobku Zosi taka opcja zakończyła się zapaleniem sromu :( kilka matek skarżyło się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie gadżety związane z rysowaniem, malowaniem itd. pokryte zostały z wpisowego, które musieliśmy zapłacić :-). Co do taśmowego przewijania, wystraszyłaś mnie trochę :-). Chociaż z drugiej strony widziałam jak to wygląda, maluszki nie ganiają stadnie z gołymi tyłeczkami, tylko są przewijane po kolei, a zasady higieny również są przestrzegane. Trzeba więc mieć nadzieję, że to był jakiś incydentalny przypadek :-).

      Usuń
    2. U nas też wyprawka plastyczna była we wpisowym zawarta, w przedszkolu tak samo.
      A przewijanie taśmowe zrozumiałam raczej jako akcję przebieramy po kolei wszystkich, ale z zasadami higieny, świeże chusteczki przy każdym, świeży pampers, mycie rąk pomiędzy. Tyle, że jedno dziecko po drugim, by na pewno pieluszek nikt długo nie miał jakby nie wołało dziecko. U nas problemów nigdy nie było. Chociaż teraz jak Mikołaj jest starszy i w przedszkolu robi wszystko sam, to jeszcze czasami do końca dobrze się nie podcierał, ale zgłosiliśmy i teraz ma przy większej sprawie wołać panią, która mu pomoże i nie ma problemu.

      Usuń
    3. Dokładnie takie taśmowe przewijanie miałam na myśli :-).

      Usuń
  4. A jak z infekcjami? U nas pierwsze dni w żłobku były pierwszymi dniami chorowania :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kilku dni ma katar, ale poza tym zdrowy jak ryba :-). Tfu, tfu, odpukać. Nie licząc oczywiście trzydniowego pobytu w szpitalu, po rozbiciu czoła o futrynę, ale to akurat w domu się stało.

      Usuń
  5. My w przyszłości raczej zatrudnimy Babcię do opieki nad Marysią i całe szczęście bo u nas w miejscowości to nawet nie ma żłobka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hubisiowe babcie niestety w innych miastach mieszkają :-(

      Usuń
  6. dobrze wiedziec, pewnie przyda nam sie za rok ta wiedza! a co do kapci to idealne znajdziesz tu: http://www.fiorino.eu/sklep/pl/ mamy od dawna; skorzane, mieciutka podeszwa, po prostu ideał!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne! I cena też przystępna. Dzięki za namiary, zaraz coś wybiorę :-).

      Usuń
    2. A ja polecam http://paputki-sweetbaby.otwarte24.pl

      Usuń
  7. Przydatne :) nas to niestety czeka od września, czytałam podobną listę na stronie naszego żłobka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już z perspektywy dwóch tygodni, mogę Cię zapewnić, że jest dużo lepiej, niż myślałam, że będzie :-). Skończył się płacz, a zaczęła zabawa i nauka. Codziennie zauważamy kolejną nową umiejętność. Wczoraj, po raz pierwszy w życiu, gdy Hubiś usłyszał muzykę, podbiegł do mnie, wziął mnie za obie ręce i tak zaczął tańczyć :-)! Wiadomo, każdą matkę boli myśl, że takiego maluszka musi zostawić na 8-9 godzin, ale nie każda z nas ma wybór. Będzie dobrze, zobaczysz!

      Usuń
  8. U nas pewnie dodatkowo - zapasowy smok :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak! My bezsmokowi, więc z głowy wyleciał :-).

      Usuń
  9. U nas wręcz identycznie to wyglądało:) No poza jedną drobną modyfikacją:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja osobiście raczej do żłobka Filipa nie wyślę. Jak będzie taka potrzeba, to mamy ciocię męża na emeryturze albo nianię, ale z chęcią poczytam, jak to wszystko wygląda, bo szczerze powiedziawszy nie bardzo mogę sobie to w praktyce wyobrazić;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, będę Wam na bieżąco relacjonować. Szczerze i bez owijania w bawełnę :-).

      Usuń
  11. A ja sie zdecydowałam na żłobek, pomimo obu babć na miejscu. Na razie Złożyłam podanie, w maju sie okaże co dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzymam kciuki, byście dostali się do najlepszego u Was żłobka!!! Pozdrawiam ciepło!!

      Usuń
  12. Na lato jakiś krem z filtrem UV, woda w butelce z dzióbkiem - takie były wymagania w żłobku/przedszkolu warszawskim gdzie prowadzałam dzieci mojej szwagierki. A na teraz dodałabym (jeśli dzieci wychodzą z opiekunkami na dwór) pomadkę do ust - mój Ąte ma ciągle popękane usteczka;) Ale to takie tam moje widzi-mi-się;) Aaaa i jeszcze jedno bym dodała jak Antek poszedłby do żłobka - telefon z funkcją videorozmowy, żebym nie umierała z tęsknoty;) Albo sama wpakowałabym mu się do kieszonki. Dobra, żartowałam, poprzestańmy na pomadce:D

    OdpowiedzUsuń
  13. a do jakiego złobka chodzi Hubiś :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz do mnie na e-maila, podanego w zakładce "Kontakt", to dam Ci namiary :-)

      Usuń
  14. Ze swojej strony rekomendujemy, aby zwrócili Państwo uwagę na pościel dla dziecka. Na rynku dostępnych jest wiele produktów pochodzących z Chin, które nie są najwyższej jakości. A przecież małe dziecko jest najbardziej podatne na alergię. Zanim więc kupimy pościel zwróćmy uwagę na metkę i skład materiału z którego jest wykonana.

    OdpowiedzUsuń
  15. My bardzo zbliżony powyższy zestaw poszerzyliśmy o fikuśny plecaczek w formie niedźwiadka http://www.tutulandia.com/pl/p/Apple-Park-Plecak-Przedszkolaka-Niedzwiadek/3150 :) Po prostu cudo!

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.