AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

poniedziałek, 31 marca 2014

Zawirusowani

Dopadł nas wirus i przygniótł do ziemi. Znienacka i bez litości. Całą Hubisiową trójkę. W ubiegłą sobotę kładliśmy się spać zupełnie zdrowi, w niedzielę gorączka nie dała już żyć. Gdy temperatura Huberta dochodziła do 40 stopni, a żaden z naszych „wizytowo-domowych” pediatrów, nie mógł przyjechać, zapakowaliśmy młodego do samochodu i popędziliśmy do szpitala. Na miejscu zobaczyliśmy kolejkę, która przyprawiła mnie o drżenie serca, ale która na szczęście sprawnie się poruszała. 

Po dwóch godzinach byliśmy w domu, Hubisiowe leki zaczynały działać, a my mogliśmy wreszcie przyjrzeć się sobie nawzajem. Bo gdy dziecko choruje, to człowiek przecież nie myśli, że dreszcze, że w głowie się kręci, tylko pomóc chce, szybko, jak najszybciej.

Spojrzeliśmy więc na siebie i różowo nie było. Stary, dobry rtęciowy termometr pokazał u mnie 39,2 stopni, a Hubisiowemu Tacie 38,8 stopni. Ja miałam kaszel okropny, on stracił głos praktycznie. Hubiś spał biedny, a my próbowaliśmy się pozbierać. Bo przecież następnego dnia poniedziałek, obowiązki, terminy, ja miałam umówionego lekarza medycyny pracy przed wtorkowym powrotem, a Hubisiowy Tata rozprawę ważną. Trzeba się w garść wziąć. Nie ma czasu na chorowanie.

W poniedziałek niestety lepiej nie było, ani u Hubisia, ani u nas. Znowu pediatra, obowiązkowa pauza w żłobku, temperatura. Kaszel, katar i wszystkie inne diabelstwa. Na odsiecz przyjechała Hubisiowa Babcia, dzięki której mogłam do lekarza medycyny pracy się wybrać. A tu stanowcze „nie” dla mojego powrotu z uwagi na zapalenie oskrzeli. Lekarz rodzinny, antybiotyki i tygodniowe zwolnienie jeszcze zanim pracę w ogóle zaczęłam. Na antybiotykach skończyło się również u Hubisiowego Taty.

Patrząc na tę naszą kolorową trójkę, Hubisiowa Babcia zadzwoniła po Hubisiowego Dziadka i zarządziła natychmiastową przeprowadzkę do ich kwatery głównej. A potem przez kolejne dni opiekowali się całym naszym domowym szpitalem. Brak mi słów, jak jestem im wdzięczna. To oni postawili nas na nogi.

Najszybciej doszedł do siebie Hubercik. Hubisiowy Tata na tyle wydobrzał i odzyskał głos, że w piątek poprowadził szkolenie. Ja jeszcze w czwartek miałam ponad 39 stopni gorączki, ale w piątek czułam się już znacznie lepiej. Nawet kwitek dostałam, że zdolna do pracy jestem, chociaż w gardle dusi do tej pory. 

Gdy w sobotę po raz pierwszy od tygodnia wytknęliśmy nosy z domu, okazało się, że na Mazury dotarła wiosna :-). Pięknie było i słonecznie. I serce ze wzruszenia ściskało, gdy patrzyłam, jak Hubiś bawi się placu zabaw, na którym spędziłam moje dzieciństwo...








Dużo zdrówka życzymy Kochani,

Hubisiowa mama
 

26 komentarzy:

  1. Dużo zdrówka dla Was Kochani ! Jakaś wirusówka panuje, bo nas po powrocie z wakacji dopadło to samo. Najpierw Leosiowy Tata, następnie Leo, a na koniec ja. Zdradliwa ta wiosenna pogoda. Pozdrawiamy ciepło :))) !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zdradliwa, wszyscy chorują! Dużo zdrówka dla Was!

      Usuń
  2. oj toście się pochorowali zbiorowo! Dobrze, że już po wszystkim i że miał Was kto leczyć i doglądać. A teraz buźki do słoneczka proszę wystawiać i się zdrowo trzymać.
    P.S. i jakbyś dała znać skąd jest ta czapka Hubisia to się nie pogniewam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście z allegro :-). Czapka smerfetka od użytkownika "mysztal" :-).

      Usuń
  3. Witamy :-) Cieszymy się z powrotu do zdrowia całej Hubisiowej Rodziny :-) Mnie również serce rośnie, gdy widzę jaką radość sprawia zabawa na huśtawce mojemu Hubusiowi na placu zabaw, na którym ja się bawiłem jako mała dziewczynka :-) Pozdrawiamy Ania i Hubuś :-) Jesteście cudowni :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, aż policzki nam zapłonęły! Buziaki wielkie dla Was

      Usuń
  4. No to mieliście przeprawę. Dzięki pomocy dziadkom i sile daliście radę. To najgorsze co może być jak się jest chorym razem z dzieckiem. jak się nie ma siły wstać a dziecko wymaga opieki. Buziaki dla Was. Dobrze, że jesteście już zdrowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Kasiu! I gorąco pozdrawiamy Ciebie i całą Twoją męską drużynę :-)

      Usuń
  5. Zdrówka, zdrówka :* by cieszyć się wiosną! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj chorowitki...;(

    Muszę wybrać się na zakupy wiosenno- letnie ;)
    Już w poniedziałek ruszam na łowy z Mamuszkowem ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale fajnie!!!! Szkoda, że tak daleko mieszkacie...

      Usuń
  7. Dużo zdrowia dla Was i mam nadzieję, że więcej choroby Was nie dopadną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i również zdrówka jak najwięcej na tę wiosnę życzymy!

      Usuń
  8. w takim razie dobrze, że mieliście tak wpaniałą opiekę domową, która szybko postawiła Was na nogi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez Hubisiowych Dziadków trwałoby to pewnie dużo dłużej... Buziaki wielkie dla Was

      Usuń
  9. Dobrze, że udało Wam się skorzystać choć troszkę z tego pięknego weekendu. Cieszę się, że doszliście już do siebie. Oby takie zbiorowe choróbsko pojawiało się u Was jak najrzadziej. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas panuje angina....
    Czadowa czapa :D Skąd???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Allegro :-). Czapka smerfetka od użytkownika "mysztal".

      Usuń
  11. Fajnie, że macie na kogo liczyć w trudnych sytuacjach;) Zdrówka Wam życzę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hubisiowi Dziadkowie są najlepsi na świecie :-)! Pozdrawiamy ciepło!

      Usuń
  12. Zdrówka zatem dla całej trójcy ! U nas ja poległam na pierwszej lini, ale niestety ja już wydobrzałam, a mąż i Jaga się rozkładaja :(

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.