AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

niedziela, 23 marca 2014

Żłobek - jak przygotować do niego mamę?

Ostatnio podzieliłam się z Wami naszymi doświadczeniami odnośnie przygotowania maluszka do pójścia do żłobka (klik). Opisałam kilka drobnych rzeczy, które warto zrobić jeszcze przed dniami adaptacyjnymi, i które mogą ułatwić szkrabom pierwsze, najtrudniejsze dni w żłobku. Czułam się w miarę pewnie w tym temacie i wiedziałam, co chcę przekazać, bo przerobiliśmy je w praktyce i u nas się sprawdziły. Stwierdziłam, że skoro pomogły nam, jest nadzieja, że chociaż w części sprawdzą się również u Was :-).

W komentarzach poprosiłyście mnie o rady, jak przygotować do tej wielkiej zmiany mamę, a z tym jednak, przyznaję się bez bicia, wciąż sama mam problem. Chociaż opiekunki w żłobku stwierdziły, że i tak jestem jedną z najspokojniej nastawionych do sprawy mam :-). Nie płakałam pod drzwiami, nie wydzwaniałam do nich po dziesięć razy dziennie, nie robiłam problemu z wypuszczeniem dziecka z objęć. Okazuje się bowiem, że to wcale nie z dziećmi, a właśnie z ich mamami jest na początku największy problem. 

Jak poradzić sobie z myślą, że na tyle godzin oddajemy nasze skarby w obce ręce? Jak pozbyć się wyrzutów sumienia i wątpliwości, czy i jak nasze dziecko zniesie rozłąkę? Co zrobić, by nie czuć ogromnej tęsknoty i strachu? To pytania, które zapewne zadaję sobie nie tylko ja, ale i wiele z Was.



Myślałam o tym naprawdę dużo. O poranku, gdy ubierałam Hubisia do żłobka i wieczorami, gdy w myślach robiłam podsumowanie dnia. Dziesiątki razy do południa i popołudniu... I wiecie, do jakiego doszłam wniosku? Że nie ma na to innego sposobu, niż po prostu pogodzenie się. Pogodzenie się z tym, że wracasz do pracy. Pogodzenie się z tym, że dziecko jest w żłobku. Pozbycie się wyrzutów sumienia i to bez względu na powód powrotu do pracy. 

Wracasz do pracy ze względów finansowych? Boisz się, że stracisz pracę? W takim kraju niestety żyjemy. Przecież z czegoś trzeba spłacać kredyt mieszkaniowy... 

Chcesz kontynuować karierę zawodową? Brakuje Ci pracy, ludzi? Masz do tego pełne prawo. Wiele mam łączy swoją pracę zawodową z macierzyństwem i nie stają się przez to gorszymi matkami. 

Nie chcesz być całkowicie zależna finansowo od swojego męża? To zupełnie naturalne, dla wielu kobiet stanowi to poważny problem. 

Znudziła Ci się monotonia codzienności? To wcale nie oznacza, że jesteś wyrodną matką! Chyba nie ma nic gorszego, niż rozdrażniona, sfrustrowana kobieta :-).

Nie mnie oceniać rodziców oddających dzieci do żłobków, przecież powodów jest tyle, ile nas samych. Nikt nie ma prawa osądzać, czy wyciągać pochopnych wniosków. Czasami żłobek jest jedynym i najlepszym rozwiązaniem. Dla całej rodziny. Trzeba się z tym pogodzić. 

Przecież usamodzielnianie się dziecka jest czymś zupełnie naturalnym. Prędzej, czy później będziemy musiały oswoić się z tą myślą. Zaoszczędzi nam to ogromu stresu i wyrzutów sumienia, jeśli zrozumiemy to już teraz. Rozłąka to naturalna kolej rzeczy, nie życiowy dramat, czy nasza osobista porażka.


Jestem przekonana, że wybrałaś dla swojego dziecka najlepszą z możliwych opcji. Dokładnie sprawdziłaś miejsce, gdzie je oddałaś i zrobiłaś wszystko, co w Twojej mocy, by maluszek spokojnie zaadaptował się w nowym otoczeniu. Dałaś i jemu i sobie czas na oswojenie się ze żłobkiem. Stopniowo wydłużałaś godziny. To jest bardzo ważne, nie tylko dla szkraba, ale i dla Ciebie. Taki trening tęsknoty. 

Acha, i pamiętaj, że to naturalne, że szkrab na początku płacze. Boi się, nie rozumie, dlaczego mama wychodzi. Wiem z doświadczenia, jakie jest to trudne przeżycie dla rodzica. Ale to mija. Gdy po kilku, czasami kilkunastu dniach wrócisz po dziecko, przybiegnie z uśmiechem i będzie chciał Ci pokazywać nowe zabawki. Zobaczysz, jak błyskawicznie zacznie się rozwijać, przebywając z innymi dziećmi i ucząc się od nich. Nasz Hubiś tańczy teraz tupiąc jedną nóżką, dokładnie tak, jak robią to dzieci przy jednej ze żłobkowych piosenek. Gdy rozstawiam krzesełko do karmienia, sam biegnie po śliniaka. Nie pozwala sobie pomóc z łyżeczką, tylko wszystko „sam". Takich przykładów jest całe mnóstwo. 

I chociaż początki będą trudne, to z każdym dniem będzie lżej, i dziecku i Tobie. Zobaczysz :-). Jestem o tym przekonana! I życzę Ci tego z całego serca!

Trzymaj się cieplutko, 

Hubisiowa mama

17 komentarzy:

  1. Cholera za chwilę to przede mną - 3-4 miesiące i na samą myśl mnie mdli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na pewno bym płakała przy drzwiach, przynajmniej jak tak sobie o tym myślę. Chyba nigdy nie będziemy w takiej sytuacji więc ciężko mi to wszystko zrozumieć. A jeżeli chodzi o oddawanie dziecka do żłobka to nie rozumiem tylko tych Mam, które siedzą w domu a dziecko odsyłają do żłobka dla swojego widzi mi się. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak jestem na zwolnieniu, albo chocby na urlopie, zawsze odsylam Małą do żłobka. Mam wtedy czas dla siebie, na posprzatanie w spokoju, na ugotowanie obiadu, zakupy itp. Wg mnie, to nie jest zdrowe siedziec 24h z dzieckiem w domu. Dziecko nie rozwija sie tak, jak inne dzieci, chodzace do zlobka/przedszkola. ja ledwo wytrzymalam na macierzynskim i skrocilam go sobie do 5 miesiecy, poniewaz nie wyobrazam sobie zycia w domu.. chcialam do ludzi! Oczywiscie, wszystko zalezy od mamy...
      Wg mnie kobieta powinna pracowac, uniezaleznic sie od meza i korzystac z kazdej chwili na wyjscie do ludzi, a tata w tym czasie moze zajac się Bąblem.

      Usuń
    2. Czasami to nie są "widzimisię" tylko chęć oswojenia dziecka ze środowiskiem rówieśników, każdemu maluchowi dobrze zrobi parę godzin w towarzystwie innych dzieci. A mama może robić w tym czasie również coś pożytecznego. Z góry piszę, że ja dziecka nie oddam do żłobka, nie dałabym rady ;), ale myślę, że jeśli miejsce jest sprawdzone to może przynieść same korzyści dla dziecka jak i dla mamy :) Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Wiadomo, że dziecko potrzebuje rówieśników, ale są różne rozwiązania. Można poszukać jakiś zajęć, wziąć dziecko na basen, teraz mamy mnóstwo możliwości. Nie wiem czemu, może mam złe zdanie o żłobkach, ale takich dobrych wydaje mi się, że jest bardzo mało.
      A tak jak napisała Hubisiowa Mama ile rodziców tyle zdań :)

      Usuń
    4. Ja nadal jestem z Filipem w domu, nie planuję oddawać go do żłobka, a mimo to Fi ma kontakt z rówieśnikami. Chodzimy na basen, na inne spotkania i warsztaty, widujemy się ze znajomymi dzieciatymi czy z koleżankami mającymi dzieci w tym samym wieku. Nie potępiam mam oddających dzieci do żłobka mimo, że same są w domu, tylko zauważam, że nie tylko tam nasze maluchy mogą mieć kontakt z innymi dziećmi.

      Usuń
  3. Podbudowałaś mnie troszkę... Ale tylko troszkę, bo choć żłobek rozważam dopiero od września (kiedy O. będzie miał ponad 12 miesięcy), już nie śpię spokojnie. W głowie same najgorsze myśli i poczucie, że mamusia zamiast odłożyć wszystko na bok i być mamusią, dziecko na wygnanie skazuje :( Strasznie się boję tego momentu i rozpaczy w oczach mojego dziecka, kiedy za drzwi będę wychodzić. Pewnie przesadzam, ale mnie wciąż się wydaje, że on jeszcze taki malutki, że jeszcze nie jest gotowy. Wydaje mi się również, że spokojniejsza bym była, gdyby przy najmniej już mówił- wtedy mógłby jakoś dać znać, jeśli coś by się działo... Chlip!
    Ale brawa dla Hubisia, że taki dzielny chłopak! I dla Ciebie też wielkie uznanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super wpisy, naprawdę! Sama nie muszę oddawać córeczki do żłobka, ponieważ babcia się nią będzie zajmować, ale mimo wszystko chętnie czytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze piszesz ! Jak ja lubię takie mamy :) Ja jeszcze do sierpnia w złobku a później idę z moimi szkrabami do przedszkola. Płacz jest zawsze, czasami chwilowy, czasami troszkę dłużej, ale w 98% mija naprawdę. Wiek co mówię bo mam pod sobą 20 dzieciaczków i z każdym to przerabiałam. Mama musi być silna i sie nie rozczulać pod drzwiami bo wtedy jest tylko gorzej. Wiem ostro powiedziałam, ale juz nie raz przerabiałam czułe rozstanie z płaczem mamy i dziecka i pozniej to dziecko dłuzej do siebie dochodzi. Mój na razie ze mna w grupie, ale od wrzesnia sie rozdzielamy i pewnie tez bedzie płacz, ale wiem, ze na krótko a później juz tylko zabawa;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja po prostu poszłam i... oddałam Mała na 5 godzin na początku. Po pierwszym tygodniu, nie chciała wracać do domu o 12, więc zostawiłąm Ją już do 16.. i tym sposobem, od pół roku siedzi w żłobku po 10 godzin i ani myśli wracać... :-)
    Nie płakałam, nie denerwowałam się, nie myślałam całymi dniami o Niej. To nie wpływa dobrze na zachowanie dziecka. Ja tam wierzę, że podświadomie dzieci czują, że rodzic się zamartwia na drugim końcu miasta. Nie miałam problemu, żeby dąć ją do żłobka jak skończyła roczek, ponieważ wróciłam do pracy po 5 miesiącach od porodu i od tego czasu Mała siedziała z Nianią.
    U nas żłobek poszedł "gładko" :) Już po pierwszym tygodniu widziałam jak wnosi w swoje życie coś nowego. To jedzenie łyżeczką, to sprzątanie zabawek, to próby (nieudolne, ale jednak) ubierania bucików, coraz to nowe odgłosy zwierzątek, minki, słówka. Danie Kasi do żłobka to była jedna z moich NAJLEPSZYCH decyzji....I to nie prywatny żłobek, a publiczny!
    Teraz tylko obawiam się, bo od września czeka nas zmiana grupy, jak Kasia zniesie zmianę Pań opiekunek.

    ale niestety, nie oszukujmy się, nie każde dziecko dobrze się adaptuje... do tej pory w grupie Kasi sa dzieci, które płaczą jak ich mama wychodzi.. a to już pół roku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie muszę stawać przed takimi rozterkami, ale jakiś czas temu jeszcze nie wiedziałam jak się potoczą nasze losy i rozważałam różne opcje. Dla mnie żłobek to zło konieczne, przynajmniej dla dziecka do 1, 5-2 lat, dla starszego do dobre rozwiązanie.Hubiś już dość duży, zresztą Hubisiowa Mama z pewnością wszystko spr. :) Trzymam kciuki za dzielne Hubisiowo:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo pomocne i cenne rady . Super to Joasiu napisałaś. Na pewno pomoże nie jednej mamie. A Tobie gratuluję takiego podejścia. :-)) Pozdrowionka ciepłe.

    OdpowiedzUsuń
  9. Skasował mi się poprzedni komentarz :/ A napisałam jak bardzo lubię tego bloga. To najlepszy blog jaki czytam! Jest moim numerem jeden, później długo nic a następnie cała reszta. Naprawdę! Różni się od innych tego typu blogów i ciężko opisać mi słowami jaka jest to różnica... W odróżnieniu od innych blogów parentingowych ( czy jako to się tam pisze) z tym się utożsamiam w 100% .Wszystko co piszesz jest takie prawdziwe. Widać, że nie są to puste słowa tylko Twoje myśli, spostrzeżenia - samo życie :) Uwielbiam tu zaglądać bo mam wrażenie jakbym wpadała do koleżanki na kawę. Z niecierpliwością czekam na każdy kolejny wpis. I mogłabym tak wymieniać i chwalić w nieskończoność ;) Pozdrawiam i ściskam małego przystojniaka ;*
    Magda F

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam,
    Dużo jest racji w tym co piszesz, zwłaszcza w tym, że w naszym pięknym kraju kobieta czasami musi pracować i ja również pracuję i nie uważam się za gorszą matkę, a wręcz przeciewnie - wydaje mi się, że tak stęskniona wracam do domu za swoim synkiem, że okazuję mu więcej uwagi i wspólnej zabawy, niż mamy siedzące w domu.... Czemu tak piszę, bo ostatnio usłyszałam od "znajomej", że jak można zostawić pół roczne dziecko i wrócić do pracy - a można - mój synek akurat jest pod opieką babaci, więc ten dylemat miałam z głowy, ale nigdy mi nie przyszło na myśl, by zrezygonować z pracy. Jestem pracującą mamą i nie wstydzę się tego, bo moje dziecko jest szczęśliwe i nie krzyczę na nie - jak co niektóre mamy zmęczone dziećmi: "bo przecież są z nimi 24 h/dobę". Może wypowiedź trochę nie w temacie żłobkowym, ale zawodowym, bo wybór żłobka również wiąże się z koniecznością powrotu do pracy ;)
    No i gratuluję Hubisiowej Mamie spokoju przy odprowadzaniu Synka do żłobka - dzięki temu dziecko też czuje się pewniej !!!

    OdpowiedzUsuń
  11. 2 tygodnie temu musiałam zostawić Nikusie z tatą na niecałe 2 dni i pojechac 100 km na zajęcia na uczelni... połowa trasy przepłakana, noc nieprzespana i urwanie się z połowy zajeć, by szybciej wrócić do maleństwa... Coś strasznego :( i tak co 2 tygodnie :(

    Zapraszamy do nas:
    http://www.nikoletta.com.pl/

    OdpowiedzUsuń
  12. Jasne, że małe dziecko najlepiej czuje się przy mamie i nic dziwnego, że wiele mam żłobek traktuje jak zło konieczne. Ale nie musi być tak źle. Dużo zależy od charakteru dziecka. Mój synek ryczy jak wyskoczę na godzinkę na zakupy, nawet gdy jest z tatą, dlatego na razie nie ma mowy o żłobku. Ale gdy skończy trzy lata na pewno pójdzie do przedszkola, ze względu na moje zdrowie psychiczne;) I zauważyłam, że wśród moich znajomych, dziewczynki szybciej adaptują się do nowych warunków.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja ostatnio jestem dość mocno zainteresowana żłobkowymi tematami. Babcia, która po dwóch latach pogodziła się z tym, że pracy dla niej już nie ma (farmaceutka po 50tce) i w pełni będzie mogła oddać się wnusiom, ni z gruchy ni z pietruchy dostała pracę. Dla dwóch lat z Malinami nie pozwolimy jej zrezygnować z pracy, więc musimy znaleźć inną alternatywę i najrozsądniejszy wydaje mi się właśnie żlobek.
    Tyle zła już na ten temat usłyszałam, że aż się trzęsę ze strachu, ale myślę, że to właśnie problem, który siedzi tylko w mojej glowie!

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.