AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

piątek, 18 kwietnia 2014

Agnieszka Kaluga "Zorkownia"

„Zorkownia” Agnieszki Kalugi to jedna z książek, których po prostu nie da się przeczytać w zatłoczonym autobusie, na szybko, bez skupienia. Potrzebuje ciszy i zamknięcia się tylko na nią. Przeżycia, przepłakania, przemyślenia... Wtedy wnika w duszę...



Każde zdanie, każde słowo, zostawia po sobie ślad. Milion myśli, refleksji nad tym, co się ma i jak bardzo tego niedocenia. Uświadamia, że choroba nie wybiera, może dotknąć każdego z nas. Wobec niej wszyscy jesteśmy równi. Niby każdy to wie, ale w codziennej gonitwie łatwo zapomnieć. 

W hospicjum, w którym wolontariuszką jest autorka, umierają maleńkie dzieci, profesorowie, bogaci i biedni, młodzi i starzy... Na każdej stronie jesteśmy świadkami śmierci, cierpienia, ale i wielkiej siły, nadziei i radości z każdej chwili „bycia”. Prawdziwi ludzie, prawdziwe historie. Wszystko tak pięknie ubrane w słowa, że bardziej przypomina poezję, niż pamiętnik z pracy w hospicjum... 


Zarwałam dwie noce, by przeczytać „Zorkownię”, chociaż biorąc ją do ręki, spodziewałam się kolejnej, marketingowo rozdmuchanej pozycji. Myliłam się. Bardzo się myliłam. 

To naprawdę wartościowa książka, którą warto przeżyć, bo „przeczytać” to w jej przypadku za mało powiedziane. 

Jeśli kiedyś będziecie mieli okazję, poświęćcie jej swój czas. Nie pożałujecie. Obiecuję. 

Hubisiowa mama

11 komentarzy:

  1. Jejku zbieram się do niej już od jakiegoś czasu ale w ręce mi jeszcze nie wpadła :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tradycyjnie od siostry pożyczyłam :-)

      Usuń
  2. czytałam fragmenty - przeżywałam każdy jej milimetr, każdy wyraz - tym bardziej, że sama przechodziłam przez stratę najbliższej osoby - Mamy.

    zbieram się do przeczytania całej - wiem ile mnie to będzie kosztowało, ale mam też świadomość, że to swego rodzaju oczyszczające doświadczenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno przeżyjesz jej lekturę inaczej niż ja...

      Usuń
  3. Nie wiem, czy dałabym radę przeczytać taką książkę ...

    OdpowiedzUsuń
  4. tez nie wiem, czy dałabym radę..
    Wesołych świąt, Asiu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Asiu, na nadchodzące święta życzę Wam Wesołych Świąt, miłości i ZDROWIA!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja odkąd zostałam mamą to nie mogę takie książki czytać. Nawet filmy z przemocą czy śmiercią dzieci omijam. Za dużo łez mnie to kosztuje i potem dojść do siebie nie mogę. O dziwo, w swojej pracy jestem osobą, która nie może pokazywać emocji ani się rozczulać. Nie wiem jak ja to robię :-) Pozdrawiam i życzę wesołych i zdrowych Świąt w gronie bliskich i ukochanych Wam osób :-*

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, to jest jedna z tych książek, które pragnę przeczytać...

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.