AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

wtorek, 24 czerwca 2014

Baby shower

Moja siostra niedługo zostanie mamą. Wszystkim nam powoli udziela się atmosfera oczekiwania i miłego podekscytowania.  Imię wybrane, torby do szpitala spakowane, łóżeczko w pokoju stoi, trasa na porodówkę opracowana, zostało zrobić tylko jedno... Baby shower!!! A żeby było jeszcze fajniej – baby shower niespodziankę :-)!

Ja wiem, że to amerykański zwyczaj, że można się bez tego obejść, że w Polsce wciąż funkcjonują zabobony i ktoś może uznać to za zapeszanie. Ale życie jest tak krótkie, że aż żal nie skorzystać z okazji do tego, by spotkać się w większym gronie, pośmiać, zjeść coś pysznego, a przede wszystkim sprawić radość bliskiej osobie. 

Zastanawiając się nad miejscem imprezy, wspólnie z dziewczynami uznałyśmy, że młoda mama najswobodniej będzie czuła się u siebie w domu, dlatego do spisku włączyłyśmy mojego szwagra. Trzeba przyznać, że spisał się na medal, bo nie tylko wyprowadził moją siostrę o umówionej godzinie z domu, byśmy zdążyły wszystko przygotować, pięknie posprzątał mieszkanie, ale też ostrzegł nas o ich wcześniejszym powrocie wymuszonym przez deszcz, wysyłając po kryjomu sms’a.

Dziewczyny zadbały o stronę kulinarną imprezy, ja o dekorację przyjęcia i spięcie całości. Pomysły i inspiracje gromadziłam od tygodni, za realizację wzięłam się na tydzień przed zaplanowanym terminem niespodzianki. Kto obserwuje Hubisiowo na Instagramie, mógł już w niedzielę podejrzeć, jak nam to wyszło :-).

Foremki do muffinek, słomki, mini tabliczki i etykiety na cytaty kupiłam w Scandi Loft.  A że reszty obmyślonych przeze mnie dekoracji nigdzie nie mogłam znaleźć, zrobiłam je sama. Girlandy pasujące do wzorów na papilotkach, chorągiewki do muffinek, ozdobne buteleczki i mini-girlanda „It’s a boy” - wszystko made in Hubisiowo :-). Poświęciłam na to dwie noce, ale naprawdę było warto, przede wszystkim dla wyrazu twarzy mojej siostry, gdy to wszystko zobaczyła :-).
























































































































































































Imprezę zrobiłyśmy typowo "na słodko" z jednym małym wyjątkiem dla obowiązkowych ogóreczków. Były muffinki snicersowe, tiramisu truskawkowe, pączki twarogowe, domowej roboty ciasta i ciasteczka, sałatka owocowa i inne pyszności.

Spędziłyśmy cudowne trzy godziny, wypełnione śmiechem, rozmowami, wspomnieniami i przepysznym jedzeniem. Naprawdę fajnie było widzieć, jak przyszła mama w pełni cieszy się swoim stanem i jest dumna z dziewięciomiesięcznego brzuszka. Jak razem z nami śmieje się w nos starodawnym zabobonom i z radością ogląda prezenty dla maluszka. 

Jeśli kiedyś w przyszłości będzie mi dane być jeszcze w ciąży, na pewno zafunduję sobie podobne przyjęcie :-).

Pozdrawiam serdecznie,

Hubisiowa mama

31 komentarzy:

  1. Świetne jest takie przyjęcie. A jedzenie wygląda bardzo smakowicie. Nie mówiąc o wystroju- rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
  2. baby shower to moje niespełnione marzenie... może przy trzecim...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgłaszam się na ochotnika do organizacji :-)

      Usuń
  3. Asiu, Ty się chyba minęłaś z powołaniem! Jak patrzę na te zdjęcia i przypominam sobie relację z Hubisiowego roczku to dochodzę do wniosku, że powinnaś być party plannerem! Naprawdę pięknie to wszystko zorganizowałaś i jestem pewna, że Twoja siostra była zachwycona! Do pełni relacji brakuje mi tylko jednego... informacji o tych prezentach, wiesz, takie zboczenie zawodowe, aż mnie ciekawi czy korzystałaś z jakiś moich wpisów czy nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już Asiu zaspokajam Twoją ciekawość :-). Wśród prezentów był album dziecka na pierwsze trzy lata, lusterko do samochodu przyczepiane na nagłówek, były książeczki dla maluszka, zabawki i komplet bobasowych naczyń i sztućców :-). I dziękuję Ci za miłe słowa :-)

      Usuń
    2. To bardzo fajne prezenty! Szczególnie fajnie, że pomyślałyście np. o tym lusterku, bo sama pamiętam jak szybko okazało się, że bez niego nie da się jeździć z Oleńką w samochodzie!

      Usuń
  4. Zazdroszczę takiej Siostry Monice :D Też bym chciała kiedyś takie przyjęcie niespodziewankę :D I te detale, które tak uwielbiam mnie zachwycają Asia :D Świetna robota :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I polecam się przy trzecim maluszku :-)

      Usuń
  5. już Ci to mowiłam, że twoja siostra ma mnóstwo szczęścia, że urodziłyście się w tej samej rodzinie i jesteście siostrami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obie mamy szczęście, że mamy siebie :-).

      Usuń
  6. Ale fajnie to wszystko wygląda. Również nie miałam takiej imprezy i troszkę żałuję. Może jeszcze będzie okazja :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Karola i trzymam kciuki za to, by była kolejna okazja :-)

      Usuń
  7. To się nazywa prawdziwa impreza. Pięknie i smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Już wiem kto mi zorganizuje baby shower w przyszłości. Jesteś niesamowita, a siostra jest szczęściarą, że ma taką zdolną bratnią duszę. Piękne to przyjęcie, dopieszczony każdy element!

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowne! uwielbiam te ostatnie trendy przyjęciowe, gdzie uwagę przykłada się nie tylko do jedzenia ale również do oprawy! Wszystko wygląda tak pięknie i odświętnie dzięki drobnym detalom, które często można zrobić samemu! Super!

    OdpowiedzUsuń
  10. Organizatorka spisała się na medal! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super niespodzianka i idealnie zorganizowana. Dobre to jest dla Mamy, bo kto wie kiedy będzie miała okazje spotkać się w takim gronie już po porodzie. Zresztą jak dziecko jest takie zupelnie malusienkie to spotkania ze znajomymi już nie są takie same :)
    Kto wie może mnie też ktoś zorganizuje takie przyjęcie w końcu poród dopiero w grudniu.

    OdpowiedzUsuń
  12. O mamo, ale pięęęęęknie!!!!!!!!!! Jak nie chciałam baby shower przy Mill tak zdecydowanie przez Twój wpis już marzę o jakimś przy (oby!) bisowym dzidziusiu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Białe ptasie mleko - mniam!

    OdpowiedzUsuń
  14. taka niespodzianka!!! Ach, zazdroszczę przyszłej mamie, że ma osoby które potrafiły wzystko tak fajnie zorganizować :)

    zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  15. Też marzyła mi się taka impreza :) Pięknie zorganizowane i do pozazdroszenia :) A te babeczki snikersowe to można przepis ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis mam z bloga "Gotuję bo lubię". Podesłałabym linka do przepisu, ale że mam wyłączoną opcję kopiowania, na nic by się Wam nie przydał. Wrzucam więc przepis, bo króciutki:

      Składniki: 250 g mąki, 7 łyżek cukru; 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia, 4 łyżki likieru baileys, 3 Snicersy, 1 jajko, 160 ml mleka, 60 g topionego masła

      W misce łączymy suche składniki. Wszystkie mokre składniki łączymy w miseczce i dodajemy do suchych. Mieszamy chwile łyżką, dodajemy pokrojone w kostkę batony i mieszamy jeszcze chwilę. Takim ciastem napełniamy foremki i pieczemy w piekarniku nagrzanym do temperatury 190 stopni ok. 25 minut. Należy pamiętać, że ciasto na muffinki powinno być grudkowate i nie zbyt starannie wymieszane.

      Smacznego :-)!

      Usuń
  16. Impreza wygląda imponująco !!! Aż żałuję, że sama nie chciałam BS wrrr Może przy kolejnym Bąbelku uda mi się to nadrobić :)
    btw. Zaczynam planować imprezę urodzinkową naszego Ciumastego i m.in. biegają mi po głowie urocze butelki z lemoniadą - Wasze kupowałaś czy spożytkowałaś jakieś wtórniaki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buteleczki są po soczkach Bobo Fruta - miały idealną wysokość, kształt, no i cenę :-).

      Usuń
    2. Dziękuję za cenną wskazówkę :)

      Usuń
  17. Ale piękna impreza :)
    Miłego dnia :)
    Ada

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.