AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Fotoksiążka Printu po raz drugi i konkurs!

Wiedziałam, że na jednej się nie skończy. Że mnie to wciągnie jak „House of cards” i będę chciała więcej i więcej. Że wrócę, by ponownie stworzyć coś wyjątkowego. W stu procentach naszego – Hubisiowego. I wiedziałam, że znów będę zachwycona :-).

O naszej pierwszej fotoksiążce z Printu - drukujemy emocje, pisałam Wam tutaj. To właśnie ona zasiała w moim sercu nieszkodliwe i bardzo przyjemne uzależnienie. W ciągu kilku miesięcy przejrzałam ją ze sto razy i wciąż nie mogłam się nadziwić, że na tych pięknych, błyszczących stronach jest mój Hubiś! 

I chociaż początkowo myślałam o kolejnej na koniec 2014 roku, to wszystkie moje plany legły w gruzach, gdy zobaczyłam zdjęcia z roczkowej sesji Hubisia. Magda Sulwińska zrobiła mu tak wiele, tak pięknych fotografii, że po prostu nie mogłam nie mieć ich w wersji papierowej. A że już jedno cudeńko na półce stało, to decyzja podjęła się sama :-).

Konto na Printu.pl już miałam, plan na fotoksiążkę też, pozostało tylko wybrać te naj- naj- najfajniejsze zdjęcia (najtrudniejsza część programu) i ułożyć je w edytorze, który zresztą wydał mi się jeszcze prostszy niż za pierwszym razem. Przykładowo tak:










Nie minęła godzina, a „Hubisiowy Roczek” został przyjęty do realizacji i kilka dni później przyfrunął w nasze progi.

Wtedy wystarczyło jedno spojrzenie, bym wiedziała – oficjalnie i nieodwołalnie jestem printu-maniaczką. Co więcej - jest mi z tym dobrze i nie zamierzam tego zmieniać! 

W tym miejscu chciałabym jeszcze raz podziękować Perfekcyjnej mamie, bo to wygrana na jej blogu dała mi możliwość przekonania się na własne oczy, że czasami warto dać się namówić kampanii reklamowej. I nawet nie wiecie, jak się cieszę, że teraz to ja mam możliwość obdarowania Was taką okazją. Printu – drukujemy emocje postanowiło bowiem przekazać Hubisiowym czytelnikom aż pięć bonów na realizację fotoksiążek!

- 2 x bon o wartości 100,00 zł (przy zamówieniu za min. 101,00 zł) oraz
- 3 x bon o wartości 50,00 zł (przy zamówieniu za min. 51,00 zł)

Co trzeba zrobić, żeby o nie zawalczyć? 

Wystarczy w komentarzu pod tym postem napisać, dlaczego (według Was) warto drukować zdjęcia, a nie przechowywać je wyłącznie na komputerowym dysku?

Chciałabym Was jeszcze prosić o to, byście oprócz odpowiedzi na konkursowe pytanie:
  1. Polubili facebookowy profil naszego sponsora Printu – drukujemy emocje (klik). Za takie fajne nagrody, naprawdę im się to należy, prawda :-)?
  2. Byłoby mi też bardzo miło, gdybyście polubili nasze Hubisiowo, jeśli dotychczas tego nie zrobiliście (klik).
  3. Publicznie udostępnili plakat konkursowy (do pobrania tutaj). Może być na FB, może być na blogu, jeśli go posiadacie. Napiszcie mi tylko w komentarzu, w jaki sposób to uczyniliście. 



Bawimy się od dzisiaj do 12 czerwca włącznie. Po tym terminie Hubisiowy Tata i ja subiektywnie wybierzemy pięć najfajniejszych odpowiedzi, a do ich autorów polecą bony na fotoksiążki.

Powodzenia!!!!

Hubisiowa mama

59 komentarzy:

  1. Mam tysiące zdjęć na dysku. Wiele tysięcy zaginęło po jego czyszczeniu. Wspomnienia się zacierają, zanikają, coraz ciężej je przywoływać z biegiem czasu, zapamiętać tych co odeszli,ich rysy twarzy,zmarszczki, grymasy. To uwieczniamy na fotografiach. A potem oprawiamy w albumy,lub drukujemy luzem,opisujemy. Dlaczego? Chociażby po to by następne pokolenia mogły poznać swoje korzenie. Dzieci,mogły wziąć taki album w dłonie i razem z nami przypomnieć sobie najpiękniejsze chwile. Zobaczyć jak byli malutcy ,jak ich rodzice też tacy byli. To nieocenione chwile, coś co jest bardzo ważne w naszym życiu. Świadomość własnego pochodzenia, świadomość zatrzymania chwil na dłużej by w każdej chwili móc uchwycić je w dłonie, wrócić do nich w każdym miejscu na świecie, wtedy,kiedy tylko tego zapragniemy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego warto drukować zdjęcia a nie przechowywać je wyłącznie na dysku? Kiedyś nie byłam zwolenniczką drukowania zdjęć, ale zmienił to mój mąż kiedy skasował mi z dysku 4 lata życia naszego pierwszego syna. Oj ja chyba wtedy 2 dni ryczałam (czyt. Płakałam). Na szczęście zdjęcia udało się odzyskać :-) od razu je wydrukowałam. Od tej pory drukuje wszystkie. No a poza tym uważam, że do albumu zajrzemy częściej niż do komputera... ja mam jeszcze więcej chwil z moimi chlopakami kiedy razem siedzimy i przeglądamy... bezcenne chwile :-) i myślę że to może być głównym argumentem dlaczego warto drukować zdjecia, bo każda chwila z dziećmi to skarb. Pielegnujmy wspomnienia... Justyna Pawlak

    OdpowiedzUsuń
  3. zdjecia drukowane a pliki na dysku moze jestem starej daty ale jakos lepiej mi sie takie zdjecia oglada, wybieram najlepsze zdjecia do albumu moge stawic w ramki podarowac dziadkom, chrzestnym. Na roczek Tomka podarowalam rodzicom chrzestnym albumy z jego pierwszymi waznymi momentami i byl to dla nich super prezent. Mam w planach zrobic podobne dla dziadkow i dla nas ze by przegladac zdjecia razem z synkiem. Jakos z plikami z komputera jest inaczej, gorzej. pozdrawiam marta i tomek pingwiny@op.pl na fb jako marta makiewicz

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlaczego? Jest mnóstwo odpowiedzi...Głównie to że mamy mnóstwo, naprawdę mnóstwo zdjęć w komputerze, mam dwójkedzieci, więc tych zdjęć jest masa, wystarczy że raz popsuł się komputer zdjęć do tej pory nie ma - niestety. Swojego czasu chodziliśmy je wywolywać, ale ciągle było że za drogo, że nie mamy albumów. I teraz też staramy się drukować zdjęcia, ale też dlatego że to naprawdę Piękna pamiątka, można uchwycić cudowne chwile i potem na nie patrzeć z łezką, można albumy zabrać ze sobą. Mieszkamy daleko i od rodziców i od teściów, oni rzadko widują wnuki, a ja mam jeszcze swoich dziadków, którzy nie uznają komputerów, więc to dla nich zawsze drukujemy i przywozimy masę zdjęć, aby mogli się nami nacieszyć. Są to wspaniałe wspomnienia, cudna pamiątka. Można też wspaniale spędzić czas z rodziną oglądając takie albumy, wspominając i śmiejąc się przypominając sobie co było na zdjęciach. Są to wspaniałe chwilę - pilnujmy tego aby mieć takie pamiątki....Martyna Kicińska

    OdpowiedzUsuń
  5. udostępnione na fb jako Martyna Kicińska

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam bardzo wiele zdjęć na dysku, a warto je drukować bo laptop może się zepsuć i tak było u mnie. Przepadło by mi tyle pięknych zdjęć gdyby nie ich wywoływanie:) Poza tym uwielbiam albumy i nie wyobrażam sobie podarować komuś płyty ze zdjęciami zamiast albumu wypchanego zdjęciami:) uwielbiam ułożone kolejno zdjęcia najlepiej z moim podpisem, a do foto książki podchodzę póki co nie ufnie. Chciałabym ale się boję że to nie to zobaczymy może i to tego typu drukowania zdjęć się przyzwyczaję. Udostępniłam jako Roksana Prusaczyk i Dzwoneczkowy Raj Mamy na Fb

    OdpowiedzUsuń
  7. My też z Bartusiem mamy jedną już fotoksiążkę i nie ma piękniejszych chwil niż wracać do niej. Uwielbiam zdjęcia takie, "żywe" w sensie wywołane albo wydrukowane bo wtedy mogę do nich wracać kiedy chcę i nie muszę przeszukiwać setek plików na komputerze. Poza tym zdjęcia w wersji papierowej są trwałe i właściwie niezniszczalne, a te na dysku łatwo utracić. Dopiero oglądając zdjęcia Bartusia widzę jak on się bardzo zmienia, jak szybko rośni i jak piekielnie szybko ucieka czas i te piękne chwile... Maja Rybińska

    OdpowiedzUsuń
  8. Zbieram się do tego, aby wydrukować wszystkie zdjęcia, zanim cos się z nimi stanie... ale obawiam się, że mi pieniędzy nie starczy, bo fotek jest caaaaaała masa :-) Już nawet przygotowaliśmy całą ścianę w salonie na powieszenie tych pamiątek :-)
    Może tym razem uda mi się wygrać....

    Banerek udostepniony na facebooku :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zbieram się do tego, aby wydrukować wszystkie zdjęcia, zanim cos się z nimi stanie... ale obawiam się, że mi pieniędzy nie starczy, bo fotek jest caaaaaała masa :-) Już nawet przygotowaliśmy całą ścianę w salonie na powieszenie tych pamiątek :-)
    Może tym razem uda mi się wygrać....

    Banerek udostepniony na facebooku :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam zdjęcia i mam kilka solidnych albumów za czasów gdy jeszcze do aparatów wkładało się klisze ;-)
    W erze cyfrówki nie było ograniczenia (chyba że karta się kończyła ;-) ) co za tym idzie powstała bardzo duża ilość zdjęć a później drukowanie... segregowanie .... bardzo czasochłonne ale jakie piękne. Wyciągasz album i przenosisz się do czasów wspomnień .. do wypadu nad morze ... do pierwszej randki... do okresu ciąży .... czy pierwszego roku dziecka ;-) imprezy urodzinowej czy fajnych wakacji z dziadkami ;-) Fotoksiążki to fenomenalny wynalazek gdzie sami sobie wybieramy układ ... ilość zdjęć... dzięki temu możemy zaoszczędzić na czasie. A i książka jest trwalsza niż zwykły album. Moje dzieciaki uwielbiają zdjęcia. Często wertują albumy gdzie ja byłam mała ... albo oglądają zdjęcia z moich wycieczek z lat szkolnych - tak tak już wtedy miałam hopla na punkcie robienia zdjęć ;-) Gabi często sięga po album ślubny gdzie ogląda kreacje weselne. Cóż po takich małych rączkach albumy się w różnym stanie ;-) Za to mamy 3 fotoksiążki, dwie małe specjalnie dla nich, gdzie są uwiecznione ich pierwsze miesiące ;-) i w sumie za każdym razem jak ktoś nas odwiedza, biegną do szafki, wyciągają te fotoksiążki i pokazują jakie były małe. Trzecia książka to kopia prezentu na Dzień Babci i Dziadka gdzie uwieczniliśmy wspólne wakacje z dziadkami - niby tylko 3 dni ale wiele do zapamiętania, wiele optymizmu i miłości płynących ze zdjęć. W zeszłym roku też zrobiliśmy prezent moim teściom na rocznicę ślubu, gdzie wykonaliśmy wielką fotoksiążkę od czasów ich studniówki aż do teraz- poprzez wszystkie śluby dzieci, narodziny wnuków, imprezy rodzinne. Powstał piękny pamiątkowy album pokoleniowy... polały się łzy ;-) Aż żałuję , ze nam nie zamówiłam dodatkowej kopii . Zdjęcia to nasze wspomnienia, nasza przeszłość uwieczniona na papierze ... taki pamiętnik ... warto go mieć pod ręką ... Czasem przeglądając dysk ze zdjęciami wpadniesz na jakąś serię ... na jakieś wydarzenie i mówisz ale było fajnie :-) uśmiechasz się do siebie i wyruszasz w przeszłość by przeżyć to jeszcze raz. Tylko po co to zagrzebywać w stercie zdjęć ?? Warto je wydrukować. Są chwile o których warto pamiętać. To pięknie brzmi ale sama zamierzam się przekopać przez ostatnie 4 lata i zrobić fotoksiążki z największych wydarzeń :-) I na bank cofnę się do pierwszych wakacji z mężem :-)) Tak ... aż się rozmarzyłam ... i już będę miała dobry dzień ... dzięki wspomnieniom :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. banerek na blogu :-)) w panelu bocznym karlitka.blogspot.com i na fb :-)

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam zdjęcia wydrukowane. Uwielbiam je przeglądać, segregować, układać, wspominać. Nie wiem co takiego w sobie mają, ale na pewno wolę je od tych na dysku czy w telefonie. Na pewno dużo bezpieczniej mieć zdjęcia wydrukowane. Nie wiadomo w jakim momencie, może nam się coś stać w komputerze czy też z dyskiem i wtedy najczęściej jest już po zdjęciach. Cóż złośliwość rzeczy martwych. Więc warto czasami się ubezpieczyć i wydrukować/ wywołać :) A i wspomnienia, te wydrukowane zostają na wiele, wiele lat, możemy je później pokazywać naszym dzieciom, wnukom itd, wyblakłe, naderwane, może lekko zniszczone ale nasze, z pięknymi wspomnieniami, zdjęcia z duszą.... :)
    Pozdrawiam
    Udostępnione na fb jako Ewelina Rzepka

    OdpowiedzUsuń
  13. Każda mama wie o czym mówi druga mama mówiąc o tysiącach zdjęć na dysku ;) Jak przychodzi dziecko na świat,uwieczniasz każdy moment jego życia na setkach zdjęć,każda chwila warta jest upamiętnienia.Dziecko rośnie,już wraz z jego pierwszymi urodzinkami masz na dysku ogrom jego zdjęć,które przeglądasz z wzruszeniem,kiedy to było,jak to się stało że moje dziecko tak szybko urosło,a przecież jeszcze przed Tobą wiele wspaniałych chwil,wiele momentów w życiu wartych by je zachować na zawsze.Zdjęcia trzymane na dysku często wpadają w bałagan,są dosłownie wszędzie,w różnych folderach,ciężko je potem odnaleźć szczególnie jak szuka sie konkretnego,co prawda można je układać w odpowiednich folderach,opisywać-ale czy nie każdemu zdarza się że akurat dysk z tymi zdjęciami się zepsuje?Mi się zdarzyło,zdjęć nie odzyskałam,straciłam zdjęcia z okresu 6 miesięcy moich dzieci.Dlatego jestem ZA tym by zdjęcia drukować,trzymać je u siebie w domu,czy to w albumie,czy właśnie w fotoksiążce,które moim zdaniem są najlepszym przeznaczeniem dla takich właśnie najpiękniejszych wspomnień.Wspomnienia na papierze - od lat w takiej właśnie formie są przekazywane pokoleniom.U dziadka na kolanach,z rodziną przy świątecznej kolacji...zawsze ktoś wyciągnie album,żeby powspominać tamte chwile,które dzięki tak wspaniałemu urządzeniu jakim jest aparat,można było uwiecznić.Te chwile nie wrócą,ale dzięki drukowanym zdjęciom można je zawsze żywo wspominać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Udostępnione na FB jako Kasia Koch

    OdpowiedzUsuń
  15. Dlaczego watro drukować zdjęcia? Ostatnio to był główny temat rozmowy między mną a moją mamą. Prosiłam ja o przegranie zdjęć z komputera na płytę abym mogła je wywołać bo zaginą. Ktoś mógłby je przypadkiem usunąć szczególnie że mam 3 młodszych braci którzy korzystają z tego komputera. Ciężko byłoby pozniej je odzyskać. Po za tym wydrukowane zdjęcia można ładnie ozdobić w ramkę i powiesić na ścianie co dodało by pięknego uroku w mieszkaniu, byłoby tak ciepło i rodzinnie. Lepiej jest wydrukować dlatego też ponieważ mogłyby sprawdzić wielka radość mojemu synkowi gdy skończy 18 lat i dostanie w prezencie zdjęcia z całego dzieciństwa od narodzić do dnia 18 stki w którym zrobiłabym ostatnie zdjęcie do albumu w którym specjalnie zostawione zostanie miejsce. <3 Pozdrawiam serdecznie https://www.facebook.com/malina.pozeczka

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdjęcia towarzyszą mi przez całe życie. Jako dziecko uwielbiałam siadać w wielkim fotelu u dziadków i oglądać stare duże albumy, które babcia trzymała na szafie. Pod warstwą kurzu kryły się starannie przyklejone zdjęcia. Czarne karty delikatnie otulała cienka bibuła. Te fotografie miały w sobie niezwykły urok. Były owiane tajemnicą. Miałam wrażenie, że są za cienką mgłą. Sama uwielbiam zatrzymywać czas. Wracać do niego w wolnej chwili. Uśmiechać się gdy wspomnienia są na wyciągnięcie ręki. Chcę mieć pamiątkę na całe życie. Chcę patrząc na tą zatrzymaną chwilę przeżywać jeszcze raz to co w danym dniu nam towarzyszyło. Bo to prawdziwe uczucia i emocje są zamknięte na zawsze. Radość i smutek. Po prostu nasze całe życie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gapa ze mnie bo zapomniałam że banerek jest na blogu !

      Usuń
  17. Odkąd prowadzę bloga znowu pokochałam robić zdjęcia. śliczne Te Twoje zdjęcia z roczku :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mówią, że „tylko teraźniejszość jest realna, a dzień dzisiejszy nie przyjdzie po raz drugi”… Ale czy takie zdjęcie nie jest tą właśnie teraźniejszością? Uchwyconą w niezwykły sposób, zaklętą w kadrze, której można dotknąć? Namacalną. Niezwykłą…
    Uwielbiam wychwycać te wyjątkowe chwile i zapisywać je nie tylko w kadrach pamięci – bo ta bywa zawodna – ale i na papierze.. Pachnącym… Jak ja kocham zapach papieru…
    I chyba nie będzie nic wspanialszego, gdy jesień życia nadejdzie, kiedy będę mogła usiąść wraz z mężem (dziećmi, wnukami.. ) w wygodnym wiklinowym fotelu na werandzie i popijając ciepłą herbatę z różą rozkoszować się wspomnieniami… Pewnie niejedno nas zaskoczy… sprowokuje rozmowę :) Bo przecież w głowach zostały tylko skrawki tych wspomnień, zasnute mgłą…
    "Wspomnienia są jedynym rajem, z którego nie można nas wygnać"
    I to nam daje zdjęcie.
    Magię fotografii… której komputer, tablet czy inne cudo techniki nie będzie w stanie oddać nigdy!
    https://www.facebook.com/karolina.stecka.1
    Pozdrawiam,
    Mimisiowo

    OdpowiedzUsuń
  19. Mówią, że „tylko teraźniejszość jest realna, a dzień dzisiejszy nie przyjdzie po raz drugi”… Ale czy takie zdjęcie nie jest tą właśnie teraźniejszością? Uchwyconą w niezwykły sposób, zaklętą w kadrze, której można dotknąć? Namacalną. Niezwykłą…
    Uwielbiam wychwycać te wyjątkowe chwile i zapisywać je nie tylko w kadrach pamięci – bo ta bywa zawodna – ale i na papierze.. Pachnącym… Jak ja kocham zapach papieru…
    I chyba nie będzie nic wspanialszego, gdy jesień życia nadejdzie, kiedy będę mogła usiąść wraz z mężem (dziećmi, wnukami.. ) w wygodnym wiklinowym fotelu na werandzie i popijając ciepłą herbatę z różą rozkoszować się wspomnieniami… Pewnie niejedno nas zaskoczy… sprowokuje rozmowę :) Bo przecież w głowach zostały tylko skrawki tych wspomnień, zasnute mgłą…
    "Wspomnienia są jedynym rajem, z którego nie można nas wygnać"
    I to nam daje zdjęcie.
    Magię fotografii… której komputer, tablet czy inne cudo techniki nie będzie w stanie oddać nigdy!
    https://www.facebook.com/karolina.stecka.1
    Pozdrawiamy!
    Mimisiowo

    OdpowiedzUsuń
  20. Dla mnie warto z jednego prostego powodu:) Zdjęcia na paierze mają duszę, oprócz emocji na nich przekazanych wiąże się z nimi coś jeszcze co trudno mi określić...są magiczne...przynajmniej dla mnie nabiaerają takiej wartości. No i pachną:))))
    Ps. banerek będzie wieczorem na blogu:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dlatego warto drukować zdjęcia? Jako specjalistka od prezentów mam gotową odpowiedź: bo wydrukowane zdjęcia to jeden z najpiękniejszych prezentów! Dobitnie przekonałam się o tym w minione Boże Narodzenie, kiedy mimo iż pod choinką czekało wiele gadżetów, o których marzą dziś ludzie, największą radość sprawił wszystkim kalendarz ze zdjęciami Oleńki. I wcale nie chodzi tylko o zdjęcia bobasów czy małych dzieci - każdy ma jakieś wyjątkowe zdjęcia: ze ślubu, z podróży, z imprezy. A z każdego z takich zdjęć można (m.in. przy pomocy serwisów takich jak Printu) wyczarować mnóstwo wyjątkowych prezentów!
    P.S. Hubisiowo lubię od dawna, Printu polubiłam, a banerek jest na FB.

    OdpowiedzUsuń
  22. ZDJĘCIA WARTO DRUKOWAĆ BO TO POZWALA UTRZYMAĆ PORZĄDEK, WYBIERAMY TYLKO TE NAJWAŻNIEJSZE , NAJPIĘKNIEJSZE. POZA TYM ALBUM W PRZECIWIEŃSTWIE DO KOMPUTERA MOŻNA WZIĄĆ WSZĘDZIE I Z NIEGO ,,SKORZYSTAĆ".
    Mariankowa z podaj dalej:)
    baner na fcb na moim profilu. Natalia Gendera- Gryciuk

    OdpowiedzUsuń
  23. Ach jaka piękna ta fotoksiążka. Też je uwielbiam.
    Ostatnio na 60 rocznicę urodzin zrobiłyśmy z siostrami taką książkę naszej mamie. Oczywiście w Printu, które poznałam dzięki Tobie.
    Była bardzo zadowolona. Miała swoje zdjęcia , ale włożone luzem do szuflady w wielkim bałaganie.
    Dzięki tej książce przypomniała sobie swoją młodość, jak pięknie wyglądała , gdy miała dwadzieścia parę lat. Aż łezka w oku jej się zakręciła, gdy ją oglądała.
    Teraz leży na półce wśród książek i albumów i mama często ją bierze i ogląda. Sprawia jej to dużo radości i wywołuje wspomnienia.

    Gdybym wygrała tą fotoksiążkę Printu, wydrukowałabym tym razem wspomnienia sobie i mężowi. 11 czerwca będziemy obchodzić 9 rocznicę naszego ślubu. Myślę, że idealnym prezentem byłaby możliwość wydrukowania w formie tej przepięknej książki naszych wspomnień z naszego ślubu i wesela.
    Moglibyśmy wspólnie z naszymi trzema synami usiąść i oglądać , wspominać i pokazać im jak to było, gdy rodzice się pobrali. Jak pięknie wtedy wyglądaliśmy i jacy byliśmy szczęśliwi.
    Kiedyś ta książka mogłaby być również takim wspomnieniem i pamiątką dla naszych dzieci.
    Warto drukować emocje.:-)))) choćby dla tych wspomnień. One zawsze będą obecne w naszych sercach, ale warto je uwiecznić również na papierze, zwłaszcza w formie tak cudownej fotoksiążki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aa zapomniałam napisać, ze udostępniłam na fb i na blogu.

      Usuń
  24. Dlaczego warto drukować Emocje (czytaj –ZDJĘCIA)? Pomijając sam fakt złośliwości przedmiotów martwych (chociaż pewnie niektórzy powiedzą, że dysk żyje) mimo wszystko możemy bezpowrotnie utracić nasze „zarejestrowane obrazem” wspomnienia. Tabletu, komputera czy też dysków przenośnych nie zabierzemy ze sobą wszędzie i zawsze… A przecież już takie maleńkie foto np. ukryte w portfelu –zdziałać może cuda! (noooo np. sroga mina mężulka, siedzącego w portmonetce i już pamiętamy, że w drodze do domu trzeba „bajdę” szykować bo kolejna suknia w szafie będzie ). Wystarczy zdjęcie Synka czy Córeczki w ramkę włożyć i postawić na biurku iiiiiiiii UWAGA! nawet bardzo ciężki dzień w pracy staje się chociaż na chwilę kojący - bo spoglądamy właśnie na swoje Największe Skarby na Ziemi!!! Ze zdjęciami jest podobnie jak z książką – kiedy strony stają się od czytania grubsze, to tak jakby ktoś tknął w daną powieść DUSZĘ!!! Fotografia ma to samo – im więcej osób trzyma, podziwia dane zdjęcie tym bardziej zyskuje ono na wartości i znaczeniu! Fotoksiążka – coś wspaniałego, zawsze porządek w albumie  żadna ciocia ani przyjaciółka „nie podkradnie” (czytaj –wymusi szczerym uśmiechem) naszej ulubionej fotki, bo przecież nie łatwo było się zmobilizować by ją wywołać. Taka fotoksiążka przeżyje lat wiele, może nawet i wiele pokoleń i ktoś kiedyś przeglądając stronice (być może będzie to nasz praprawnuczek) powie, że to NAJLEPSZY i NAJPIĘKNIEJSZY ALBUM Z DUSZĄ!!!

    Na FB Kamilla Margas

    OdpowiedzUsuń
  25. Opowiem na swoim przykładzie :) Otóż wszystkie zdjęcia z czasów gimnazjum, liceum zgrywałam na komputer stacjonarny. Później gdy został zakupiony laptop korzystałam głowinie z niego a komputer stacjonarny poszedł w niepamięć. Wiele razy zbierałam się do drukowania zdjęć jednak zawsze było coś. Wystarczyło przekonanie, że przecież są na komputerze więc mogę je oglądać w każdej chwili a na wywołanie przyjdzie czas. Teraz po ok 2 latach chciałam je wydrukować , włączam komputer a tam co?? nic nie działa. Moje jedyne , największe pamiątki z tych cudownych lat po prostu "trafił szlag" . Jak sobie o tym przypomnę to jakbym mogła sama siebie bym udusiła. Jeden jest z tego plus. Teraz, gdy mam córkę i zrobię jej zdjęcia zostają drukowane w tym samym miesiącu . Wiem , że te zdjęcia są i w każdej chwili mogą je wyjąć i powspominać . Zdjęcia licealne poszły w niepamięć natomiast zniknięcie zdjęć córki na których widać jak rośnie i jak się rozwija oooo nie..... tego bym już nie przeżyła :)
    A tak poza tym WYDRUKOWANE ZDJĘCIA TO NAJPIĘKNIEJSZE OZDOBY W NASZYM DOMU :) Obok nich nikt nie przejdzie obojętnie.
    Marzy mi się, żeby Lenka dała tatuśkowi swoją fotoksiążkę na dzień Ojca :) trzymam kciuki może się uda :)
    Udostępnione na fb - Paulina Adamczyk
    https://www.facebook.com/profile.php?id=100001716318720&ref=tn_tnmn

    OdpowiedzUsuń
  26. Udostepniłam na FB jako Ania Czapka-Moraniec i pod ta sama nazwa lubie oba profile. Dlaczego warto? Otórz juz pisze...

    Kiedy urodzil sie kRYSTIANEK okazalo sie ze ma wade serduszka... Kardiolog... neurolog... pozniej doszedl chirurg... Jak to matka non stop robilam zdjecia a ze czasu nie bylo (jak przt Krzysiu pierwszym synku) drukowac czy wywolywac bo meczyly mnie wizyty w spzitalach i w inne dni chcialam odpoczac... zdjecia szly na komputer do coraz to nowych folderow poczawszy od marca 2013 do lutego 2014... Cesc zdjec przeslalam rodzinie... niektore dalam na fb czy zglosilam do konkursow... ale duzo zdjec nadal zalegalo w folderach z datami... wtedy tez lapop moj zaczal BZYCZEC...
    Kolega ktory nas odwiedzil powidzial ze lepiej zbeym zgrala sobie zjdecia (nie mialam jak bo moj laptop nie posiadal nagrywarki) czesc poszla na pen drive, czesc wzial kolega... i ledwo wyszedl do domu, chcialam z mezem obejrzec film a lapop zaswiecil i sie wylaczyl... :( Myslalam ze peknie mi serce kiedy powiedziano mi ze uszkodzona glowica, zdjecia mozna odzyskac ale kosztuje to ponad 1000zl,.. Wazne bylo dla mnie zbey byly a nie ile kosztuje... NIESTETY w naszym przypadku nie bylo mozliwosci odzyskania - zbyt wielkie uszkodzenie... :( kilka dni po tej informacji wygralam ksiazke foto w konkursie i na wieczor mialam juz gotowe zjdecia do wywolania... Dlatego gdybym wygrala tym razem zapewne zamiescilabym reszte zdjec ktore udalo mi sie odzyskac od znajomych i rodziny... bo pierwszy roczek naszego drugiego synka mozna zliczyc na kilku kartkjach fotoksiazki :(

    OdpowiedzUsuń
  27. to bardzo proste. Dlaczego warto drukować zdjęcia ? Bo one przetrwają dłużej niż my. Moja 2 letnia prawie córeczka gdy pokazujemy jej babcie z polski na laptopie patrzy i się cieszy ale gdy damy jej album do ręki i widzi to samo zdjęcie ogląda je godzinami , pokazuje kazdy szczegół i śmieje się w niebogłosy . Uwielbiam to . Jak by rozumiała ze to takie ważne ze za kilka lat sama bedzie wspominać jak oglądała zdjęcia babci będąc taka mala. Moja rodzina podzielona jest na 3 kraje . Każdy z daleka od siebie . Cudownie jest wziaac w dłonie zdjęcia i godzinami patrzeć na nie pijąc kubek gorącej kawy . Mając kilka sztuk w torebce i w każdej chwili moc się pochwalić swoja prawnuczka jak w przypadku mojej babci. Osoby starej daty . Sama wyciągam od czasu do czasu zdjęcia których nie da się już wywołać bo klisze już dawno wyblakły a ja moge dalej wspominać dzięki nim czasy mego dzieciństwa . Tak samo bedzie ze zdjęciami których mam tysiące z pierwszych 2 lat mojego jak narazie jedynego dziecka . Chciała bym również jej dać to szczęście jakim jest magia wywołanego zdjecia . A największym moim marzeniem jest dać mojej mamie chorej na raka prezent w postaci zdjęć od narodzin mojej córeczki aż do dnia obecnego . Tak by lerzac po chemi w łóżku mogła wsiąść album i podziwiać jak piękna wnuczkę ma . Mimo ze dzieli nas 1100km bedzie mogła choć w części mieć ja przy sobie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moj profil na facebooku: https://www.facebook.com/aneta.czachor

      Usuń
  28. Udostępniłam na facebooku pod moim imieniem i nazwiskiem Aneta Czachor

    OdpowiedzUsuń
  29. Bo wydrukowane mogą tylko wyblaknąć, a na dysku wywietrzeć:-) Jadwiga Kosowicz-Czerwińska
    Plakat udostępniony na fb

    OdpowiedzUsuń
  30. Cudo, cudo!!! Uwielbiam książki z Printu

    OdpowiedzUsuń
  31. Zdjęć w komputerze, na dysku mam tysiące. Przeglądam je praktycznie codziennie, wybiórczo, ot tak dla przyjemności albo gdy czegoś szukam. Nie ma w tym może takiego uroku jak w przeglądaniu albumów ze zdjęciami starej daty, ale gromadzenie zdjęć na dysku daje niemal nieograniczone możliwości, a chyba każda mama (szczególnie maluszka) wie, że ograniczyć się do kilku zdjęć dziennie jest niemożliwe ;)

    Zdjęcia wydrukowane są dla mnie jednak ważne z innego powodu. Odwiedzając moich dziadków, pradziadków synka, zawsze mam jakieś przy sobie. Oglądanie zdjęć w telefonie jest dla nich męczące, zdjęcia są małe, poza tym dziadkowie nie czują się chyba zbyt komfortowo mając przed sobą takie urządzenie. Natomiast, gdy przyjeżdżam do nich z albumem pełnym zdjęć albo fotoksiążką - ich radość jest wielka, oglądają zachłannie, a dumna prababcia zaraz leci pokazać album z wnuczkiem sąsiadce :)


    Udostępnione na FB - https://www.facebook.com/aleksandra.filipowska.5
    a.filipowska@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  32. Dlaczego warto bo od kiedy pojawiły sie aparaty cyfrowe , nie wywołuje się fotek co zas powoduje ze zapominamy o fajnych chwilach , nasze wspomnienia odchodzą w niepamięć a za pare lat nie będziemy mogły pokazać dziecku jak wyglądało jako niemowlę , jak stawiało pierwsze kroki , bo przecież komputer może sie popsuć , karta pamięci zgubić a w takiej ksiazce od Printu przetrwają .
    Udostepnilam na fb https://www.facebook.com/profile.php?id=100002344381941
    mmwwss1@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie wiem czemu, ale mój poprzedni komentarz zniknął :(.
    Na fb https://www.facebook.com/natalia.bialyh

    A dlaczego warto drukować zdjęcia? Bardzo proste pytanie i odpowiedź, by pozostały z nami na zawsze. Historia z życia, koleżanka miała wszystkie zdjęcia na twardym dysku, niestety dysk twardy jest jedynie z nazwy, bo się zepsuł. I co teraz, a no nic, lament i poszukiwanie zdjęć od znajomych, rodziny, w mailach. Kiedyś nikt by o czymś takim nie pomyślał, bo zdjęcia były w albumach a nie w folderach. Poza tym jeśli ktoś mnie odwiedza, to z miłą chęcią ogląda album/książkę, a oglądanie zdjęć na ekranie komputera, gdzie jest ich o wiele więcej (bo do druku wybiera się zawsze tylko część powtarzalnych ujęć) już taką przyjemnością nie jest. No i ramki, czy tylko ja zauważyłam, że ktokolwiek wchodzi do domu, w którym jeszcze nie był, pierwsze co robi to ogląda zdjęcia w ramkach?

    OdpowiedzUsuń
  34. Bo złośliwość rzeczy martwych jest poza naszą kontrolą, możemy stracić wszystkie wspomnienie w ciągu jednej sekundy. Dysk może się spalić, paść. Nasze chwile "ulotne jak ulotka, złapane jak fotka" może zjeść jakiś trojański robak. Fotka wywołana, dotykana, przytulana, może towarzyszyć nam wszędzie. Możemy nosić ją wymiętoszoną w kieszeni spodni, poodznaczaną drobniakami w przegródce portfela, możemy postawić w ramce i patrzeć każdego poranka otwierając oczy. Możemy nad nią zapłakać pozostawiając na niej wieczny ślad łzy, możemy pociąć w małe serduszka i nosić w medalionie na piersi. A w chwili, kiedy prądu brak, a w duszy ciężko coś gra, sięgnąć po tą wymiętoszoną z kieszeni, poodznaczaną z portfela, otworzyć medalion i uśmiechnąć się po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
  35. iwona lewandowska,
    udostępnione tu: https://www.facebook.com/iwona.kowalczyk.961

    OdpowiedzUsuń
  36. Asiu, doskonale wiesz dlaczego warto wywoływać zdjęcia, a nie tylko trzymać je na dysku, wystarczy spojrzeć na zdjęcia Hubisia w Waszym mieszkaniu :) Wszędzie stoją ramki z jego zdjęciami i podejrzewam, że nie tylko :). Takie zdjęcie w ramce czy to stojące na komodzie czy wiszące na ścianie przywołuje codziennie te najwspanialsze chwile. Te, o których nie chcemy nigdy zapomnieć. Sama mam na ścianie powieszone zdjęcia malutkiego Krzyśka i codziennie nie mogę się nadziwić jak się zmienia. Poza tym czasami jest tak, że ktoś bliski odejdzie od Nas, a kiedy na komodzie stoi zdjęcie ukochanej babci czy dziadka, jakoś człowiekowi lżej, ma wrażenie, że ta osoba jednak cały czas jest przy Nas. Obserwuje, przysłuchuje się rozmowom, nadal uczestniczy w Naszym codziennym życiu. Bierzesz wtedy taką ramkę ze zdjęciem do ręki i mówisz np. do swojej ukochanej babci: "Babciu, zobacz, to jest mój syn, zobacz jak rośnie" albo "Babciu, proszę pomóż mi,bo już sama nie wiem co mam robić z tym moim nieznośnym szkrabem" ;) Umówmy się, że do zdjęć w komputerze się z reguły nie mówi ;). Czyli potwierdza się stara prawda, że takie papierowe zdjęcia mają duszę, skoro skłaniają nas nie raz do wyznań :).

    A druga rzecz jest taka, że w czasach, kiedy każdym pierwszym lepszym smartfonem można zrobić miliony super zdjęć, to przy tej ich ilości one w końcu gdzieś "giną". Nie pamiętamy, że mamy taką, a taką fotkę. Warto więc wywołać te najpiękniejsze. I kiedy przychodzi np spędzić samotnie wieczór wyjąć album i cofnąć się pamięcią do tych wesołych urodzin, albo pamiętnego grilla w deszczu ;)

    A po trzecie, to w ubiegłą niedzielę byłam u swojej mamy w odwiedzinach i właśnie na takie wspominki przy fotkach nas wzięło. Ile razy siedzi się w kręgu i podaje zdjęcia z rąk do rąk, opowiada co się wtedy przytrafiło. Mama próbuje sobie przypomnieć gdzie wtedy, a wtedy byliśmy. Naprawdę mega frajda :).

    No, to się rozpisałam ;) A baner udostępniłam na swoim FB- Natalia Maciej Kleczewscy.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja nie jestem nowoczesna. Nie lubię czytać książek w formie ebooków i nie lubię oglądać zdjęć na ekranie komputera. Zdjęcie, jak książkę trzeba dotknąć, pomacać, obejrzeć z każdej strony, sprawdzić jak pachnie nawet, inaczej nie ma klimatu przy oglądaniu ich. Mamy mnóstwo zdjęć na specjalnie do tego celu zakupionym dysku, bo wszystkich wywołać się po prostu nie da. I zawsze mam problem z wyborem zdjęć do albumu, zawsze to odkładam na później, ale regularnie te 2-3 razy w ciągu roku wywołuję hurtem zdjęcia po 200-300 sztuk i skrupulatnie układam w albumach. Martynka uwielbia oglądać siebie i całą rodzinę na zdjęciach. I oglądamy je niemal codziennie. To są niepowtarzalne chwile, wspominamy sobie, opowiadamy, rozmawiamy przy tym dużo.. Dlatego właśnie tak lubię wywoływać zdjęcia :)
    Udostępniony plakat na fb Agnieszka Staśkiewicz
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  38. Zdjęcia utrwalone, wywołane, przechowywane w albumie, włożone do ramki, fotoksiążki... są namacalne, można je dotknąć, podziwiać, są częścią naszego życia, zatrzymaniem przeszłości. Bo przecież, takie, które zostało zrobione to już przeszłość, nie przyszłość i nie teraźniejszość. Warto wywyoływać, warto je przechowywać. Sposobów jest wiele, jednak z doświadczenia wiem, że te przechowywane na dysku, ulegają zapomnieniu, a często utracie. Pamiętam, jak byłam małą dziewczynką, lubiłam podglądać mojego dziadka przy wywoływaniu zdjęć. Dziadek nie był zawodowym fotografem, jednak miał swoją prywatną ciemnię, w której wywoływał zdjęcia. Lubiłam się z nim przekomarzac, często przeszkadzając mu w pracy, np. zapalając światło. Dziadek się troszkę gniewał, aż w końcu zaprosił mnie do swojego fotograficznego świata. Czułam się wtedy taka doceniona, taka dorosła, widziałam jak powstaje zdjęcie i potrafiłam siedzieć w tej ciemni bardzo długi czas... Po urodzeniu córeczki, zdjęć mam trylion, staram się selekcjonować i systematycznie wywoływać. Uważam, że zdjęcia mają dusze, dziś często sięgam do starych albumów, patrzę na bliskie mi osoby, których już z nami nie ma. Nie ma i dziadka. Lecz dzięki wywołanym zdjęciom, mogę zawsze na niego popatrzeć, spojrzeć mu w oczy i np przypomnieć sobie co robił, co lubił, kim był. Mieszkamy daleko od rodziny, dlatego często pokazuje córce albumy ze zdjęciami, dzięki temu odległość dzielaca mnie od rodziców, ją od dziadków, troszkę się zmniejsza. Lubię, po prostu, lubię wywołane zdjęcia. Mają w sobie magię. To tak jak pisanie listów. Naprawdę mało osób je pisze. Technologia wyparła tradycję. Nie chciałabym, aby tradycja wywoływania zdjęć zanikła. Niedługo córcia kończy roczek, taka Fotoksiążka Printu, byłaby wspaniałą pamiątką. Wasze zdjęcia jak zwykle piękne. Pozdrawiamy Was serdecznie, Edyta z Nadią.
    Udostępniony plakat na fb jako Edyta Malepsza

    OdpowiedzUsuń
  39. dawno, dawno temu gdy zdjęcia robiło się aparatami analogowymi i jedyną możliwością zobaczenia tychże zdjęć było wywołanie kliszy - traciłam majątek - każe kieszonkowe, wakacyjne prace szły na klisze, potem na wywołanie. Kilka lat później gdy można było w salonie foto zaznaczyć opcję wywołania kliszy i zapisu zdjęć na płycie cd - nie musiałam już ich wywoływać, ale nadal traciłam sporo kasy - wywoływałam tylko te dobre, wartościowe, te które chciałam zachować. Gdy "dorobiłam się" pierwszej cyfrówki - odetchnęłam, pomyślałam, że skoro zainwestowałam tyle pieniędzy w aparat to nie będe już "tracić" kasy na odbitki. Dysk w komputerze zapełniony był po brzegi gigabajtami zdjęć i ... no właśnie wtedy zostałam przywołana do porządku - komputer ze zdjęciami, moim doktoratem spalił się - zniszczone wszystko, zdjęcia, praca, materiały i ból - bo tyle pracy, czasu, poświęceń, tyle chwil które zatrzymałam dla siebie na później, tyle zdjęć, których do końca nie przejrzałam nie zdążyłam się w nich zakochać.

    Dzisiaj nauczona doświadczeniem - robię kopię dysku, zdjęć, ale albo przede wszystkim znowu wydaje niemałe pieniądze na odbitki, albumy, pudła do przechowywania zdjęć - dlaczego - to proste - dopiero gdy mam zdjęcie w ręku czuję Jego magię, energię - zakochuje się w nim - najpierw powoli aby za chwil kilka zdecydować, że to moje najlepsze zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń
  40. oczywiście zapomniałam dodać że grafikę konkursową umieściłam na blogu

    OdpowiedzUsuń
  41. https://www.facebook.com/Hubisiowo/photos/a.514359191988965.1073741828.514302891994595/631928450232038/?type=1&theater

    grafika na fb, bo niestety blog mało poczytny, a i mi systematyczności brak :)

    Ja zdjęcia wywołuję, ponieważ zawsze napstrykam setki fotek, raz je przejrzę, a później to już nawet nie chce mi się ich przesegregować. I tak leżą sobie dni, tygodnie i miesiące, aż w końcu mnie coś najdzie i siedzę godzinami i przebieram, poprawiam i wybieram. Nie lubie oglądać zdjęć w formie elektronicznej, wolę takie namacalne, czasami lekko przybrudzone czy z pozaginanymi rogami. No i największy plus: tych zdjęć jest kilka i są wybrane te najbardziej wyjątkowe, a na kompie jest ich tysiące!

    OdpowiedzUsuń
  42. Mój synek ma 2,5 roku i jak tylko skończył roczek zrobiłam mu na pamiątkę fotoksiążkę. Najlepsza decyzja jaką podjęłam. Zdjęcia w formie papierowej dają nam możliwość powrotu do tych wspaniałych chwil. Na dysku, pendrive i komputerze mam ogrom różnych zdjęć. Jednak te najwspanialsze i najbardziej chwytające za serce są wydrukowane i w albumie oraz w fotoksiążce. Teraz jak już malsuzek rozpoznaje każdego bierze książkę bądź album w ręce i opowiada historie według własnej wyobraźni, a tę ma przeogromną. Tak zdjęcia drukowane to najlepsza forma jaką można mieć. Nigdy z niej nie zrezygnuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Banerek udostępniłam na Fb jako Agnieszka Wodecka;-)

      Usuń
  43. Uwielbiam zdjęcia w każdej postaci, aczkolwiek jestem jednak tradycjonalistka i forma papierowa album albo foto-książka musi być:) Mamy już trochę tego w swojej kolekcji. Od momentu kiedy urodził, się nasz syn tych zdjęć jest coraz więcej. Ma już za sobą kilka profesjonalnych sesji jak i tych robionych przez rodziców :) Obiecałam sobie średnio co dwa miesiące wywoływać te najlepsze ujęcia by pewnego wieczoru siąść i wyjąć album i powspominać. Forma papierowa zdjęć ma swój klimat, swoją historię, można je dotknąć, można komuś zdjęcie skraść, po prostu jest namacalna :) Tym bardziej w dobie obecnej techniki forma papierowa to coś w stylu old school :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Uwielbiam zdjęcia w każdej postaci, aczkolwiek jestem jednak tradycjonalistka i forma papierowa album albo foto-książka musi być:) Mamy już trochę tego w swojej kolekcji. Od momentu kiedy urodził, się nasz syn tych zdjęć jest coraz więcej. Ma już za sobą kilka profesjonalnych sesji jak i tych robionych przez rodziców :) Obiecałam sobie średnio co dwa miesiące wywoływać te najlepsze ujęcia by pewnego wieczoru siąść i wyjąć album i powspominać. Forma papierowa zdjęć ma swój klimat, swoją historię, można je dotknąć, można komuś zdjęcie skraść, po prostu jest namacalna :) Tym bardziej w dobie obecnej techniki forma papierowa to coś w stylu old school :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Uwielbiam zdjęcia w każdej postaci, aczkolwiek jestem jednak tradycjonalistka i forma papierowa album albo foto-książka musi być:) Mamy już trochę tego w swojej kolekcji. Od momentu kiedy urodził, się nasz syn tych zdjęć jest coraz więcej. Ma już za sobą kilka profesjonalnych sesji jak i tych robionych przez rodziców :) Obiecałam sobie średnio co dwa miesiące wywoływać te najlepsze ujęcia by pewnego wieczoru siąść i wyjąć album i powspominać. Forma papierowa zdjęć ma swój klimat, swoją historię, można je dotknąć, można komuś zdjęcie skraść, po prostu jest namacalna :) Tym bardziej w dobie obecnej techniki forma papierowa to coś w stylu old school :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Uwielbiam zdjęcia w każdej postaci. Aczkolwiek jestem jednak tradycjonalistką i forma papierowa album lub foto-książka musi być:)
    Odkąd urodził się nasz syn zdjęć jest coraz więcej i postanowiłam sobie, że co dwa miesiące z tysiąca zdjęć będę wybierać te naj naj :)
    Forma papierowa ma swój klimat, swój urok, można je dotknąć, można je komuś skraść i wydaje mi się, że mają większe szanse na przeżycie bo to one tworzą tak naprawdę historię. Żyjąc w obecnych czasach multimedialnych człowiek powoli zapomina o papierze, zdjęcia papierowe są takie old school :) i niech takie pozostaną :) Uwielbiam je także dlatego, że w każdej chwili mogę siąść wyjąć album i po prostu powspominać. Mam nadzieję ,że uda mi się zarazić tym uwielbieniem mojego synka :) Zdjęcia papierowe są po prostu magiczne :)
    Plakat udostępniony na fb https://www.facebook.com/ewelina.wawrzykmazurczak
    Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Pamiętam te czasy, kiedy zanosiłam klisze do wywołania, dni wyczekiwania na zdjęcia od fotografa a potem ogromną radość i frajdę z ich oglądania po tysiąc razy, wspominania historii na nich uwiecznionych, przekładania jednego za drugim i ten ich wspaniały zapach... może to się wydać niektórym z Was dziwne, ale zawsze uwielbiałam zapach papieru fotograficznego :) Kocham zdjęcia i uwielbiam usiąść w fotelu z albumem w ręku i przeglądać je godzinami, dopiero przy fotografii można sobie uświadomić jak szybko biegnie czas, fotografia to taki cud świata który potrafi pokazać nam wszystko. Uważam, że zdjęcia warto drukować czy wywoływać bo mają w sobie coś magicznego, pamięć ludzka jest ulotna - papier nie. Zdjęcie przypomni nam każdą ważną w naszym życiu chwilę, piękne miejsca w którym byliśmy, przypomni lata dzieciństwa i dawne czasy, przypomni bliskie nam osoby - często też te których już nie ma z nami. Dobrze przechowywane zdjęcia przetrwają wiele lat, nas nie będzie ale zdjęcie pozostanie!
    Udostępnione na fb przez Agnieszka Kuśmiderska.

    OdpowiedzUsuń
  48. Pamiętam te czasy, kiedy zanosiłam klisze do wywołania, dni wyczekiwania na zdjęcia od fotografa a potem ogromną radość i frajdę z ich oglądania po tysiąc razy, wspominania historii na nich uwiecznionych, przekładania jednego za drugim i ten ich wspaniały zapach... może to się wydać niektórym z Was dziwne, ale zawsze uwielbiałam zapach papieru fotograficznego :) Kocham zdjęcia i uwielbiam usiąść w fotelu z albumem w ręku i przeglądać je godzinami, dopiero przy fotografii można sobie uświadomić jak szybko biegnie czas, fotografia to taki cud świata który potrafi pokazać nam wszystko. Uważam, że zdjęcia warto drukować czy wywoływać bo mają w sobie coś magicznego, pamięć ludzka jest ulotna - papier nie. Zdjęcie przypomni nam każdą ważną w naszym życiu chwilę, piękne miejsca w którym byliśmy, przypomni lata dzieciństwa i dawne czasy, przypomni bliskie nam osoby - często też te których już nie ma z nami. Dobrze przechowywane zdjęcia przetrwają wiele lat, nas nie będzie ale zdjęcie pozostanie!
    Udostępnione na fb przez Agnieszka Kuśmiderska.

    OdpowiedzUsuń
  49. Plakat udostępniony na fb.

    Kiedyś było fajnie :-) jak chciało się zobaczyć zrobione zdjęcia to trzeba było iść wywołać kliszę... A teraz w dobie cyfrówek niby jest lepiej bo można zrobić więcej fajnych zdjęć. Tylki gorzej z ich wywoływaniem. Bo wszystkie są super i każde chce się mieć- ja tak mam. Ubielbiam mieć zdjecia w albumie bo mogę w każdej chwili po niego sięgnąć. A takie na dysku bardzo często po pewnym czasie znikaja, a papierowe zostają :-)
    Niestety jeszcze nie mam na swojej półce fotoksiążki ale marzę aby wkońcu taką mieć!!!
    Pozdrawiam Joanna Drankowicz

    OdpowiedzUsuń
  50. Krystyna Kiklica12 czerwca 2014 23:03

    Hmm.. i co tu napisać.. pewnie wszyscy poprzednicy dokładnie opisali, że na komputerze to zawsze nie pewne, bo awarie przychodzą nie raz bardzo niespodziewanie i wszystko można stracić, że dyski zewnętrzne, płyty i inne nośniki tez bywają zawodne.. a czasu już nie cofniesz.. zdjęć z ważnych momentów w życiu nie odtworzyć.. to wszystko prawda.. ale dla mnie najważniejsze jest co innego.. rozpalam w kominku, zanurzamy się pod kocem i wspólnie przewracamy stronice w albumie, cieszymy się każdym zdjęciem, opowiadamy anegdoty, wspominamy.. każdy ma zdjęcia, które może oglądać po stokroć i za każdym razem coś nowego w nich odkryje.. to jest właśnie magia fotografii. Na komputerze mam, jak każdy, tysiące zdjęć, setki podobnych ujęć.. często niepoprzebieranych bo zawsze czasu brak.. a wywołuje się te najfajniejsze ulotne momenty, najpiękniej uchwycone chwile.. Mam taki jeden album, z którym nie potrafię się rozstać, zabieram go na dłuższe wyjazdy, czasem oglądam go w kolejce do lekarza.. bardzo mnie relaksuje i uszczęśliwia.. taki swoisty talizman z najważniejszymi wydarzeniami w moim życiu <3.

    Plakat udostępniłam na moim fb.

    Dobrej nocy :)
    Krystyna

    OdpowiedzUsuń
  51. To chyba przeznaczenie, że trafiłam na ten konkurs :) Wcześniej chyba go nie zauważyłam i łapię się w ostatnim praktycznie momencie. Mam ,,tysiące,, zdjęć mojego synka (samego) albo z tatą, babcią, siostrami czy braćmi... właśnie zdałam sobie sprawę, że nie ma on żadnego zdjęcia ze mną, własną matką!! Dopiero to do mnie dotarło! Przyznam, że wolę robić zdjęcia, niż aby mi robiono. Jakoś czuję się nieswojo, nie wiem co mam zrobić, jaką minę, czy się uśmiechnąć czy nie. Muszę schować wstyd do kieszeni i w końcu zrobić dużo zdjęć, bo za kilka lat gdy Barek będzie już większy (teraz ma 11 miesięcy) zapyta, dlaczego nie ma mamy na zdjęciach i co mu odpowiem? Gdybym wygrała bon na fotoksiążkę, miałabym dodatkową motywację, żeby zachować wiele wspólnych, pięknych chwil. Do tej pory dbałam tylko o zdjęcia Bartka, chwytałam każdą ważna chwilę, tylko, że beze mnie.. Od dziś już nie ,,boję się,, zdjęć, chcę za kilkanaście lat wracać do naszych WSPÓLNYCH chwil. Można to zrobić jedynie za pomocą zdjęć, one za nas zapamiętają i chodzi tu o zdjęcia na papierze. Te na komputerze nie mają już takiego uroku, magii, nie są tak przemyślane. Straconego czasu już nie nadrobię ale mogę się poprawić i zacząć od dziś! Jeśli wygrałabym fotoksiążkę, to za każdym razem jak będę ją oglądać, czy to za 5, 10 czy 20 lat będę pamiętać dzięki komu ją mam i w jaki sposób ją wygrałam. Naprawdę! I myślałabym o tym z wielką wdzięcznością ;) udostępniłam plakat na fb jako Luiza Kaleja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście miało być Bartek a nie Barek ;)

      Usuń
  52. Dlaczego warto drukować zdjęcia a nie przechowywać je wyłącznie na komputerowym dysku??? Zdecydowałam się na bardzo osobisty wybór uzasadnienia. Zacznę od tego, że od niedawna bank, w którym przechowuję oszczędności zaproponował swoim klientom nową usługę. Mianowicie, każdy chętny może założyć tu swoją kapsułę czasu, miejsce, w którym można pozostawić jakiś ślad po sobie dla przyszłych pokoleń. Taką kapsułę można otworzyć najwcześniej po 100 latach! Zważając na fakt, że po urodzeniu długo wyczekiwanego synka stałam się bardzo sentymentalna i z zapałem maniaka zaczęłam spisywać historie oraz kolekcjonować pamiątki rodzinne, to możliwość przekazania czegoś moim praprawnukom przyciągnęła mnie niczym magnes. A co lepszego można zostawić naszym dzieciom, wnukom i prawnukom niż uchwycone w obiektywie bezcenne chwile, obrazy z naszego życia. Pamiątka w postaci wydrukowanych i "zalbumowanych" zdjęć, czy przepięknej fotoksiążki z opisami pod zdjęciami to nieocenionym skarb pod względem sentymentalnym. Wszyscy mamy korzenie. Historię moich przodków niestety wymazała najpierw II wojna światowa, a potem ciągnący się przez lata okres komunizmu w Polsce. Moja rodzina ukrywała i niszczyła fotografie i dokumenty, a historie wiążące się z tym okresem są wciąż dla moich dziadków zbyt bolesne, by zdecydowali się przełamać milczenie. Ja chcę dać moim potomkom możliwość poznania tego jak wyglądali jego przodkowie, jak dorastali i co robili ich dziadkowie, pradziadkowie i prapradziadkowie, kiedy byli dziećmi i kiedy dorośli, możliwość zobaczenia jak zmieniał się świat ich najbliższych. Nie zostawiłabym takiej pamiątki na cyfrowym nośniku, nie ryzykowałabym utraty danych. Technologia się rozwija, idzie na przód, sprzęty „starzeją się”, wychodzą z użycia. A poza tym wiadomo, że drukowane zdjęcia mają duszę :)

    Grafika udostępniona na Facebooku jako Kat Rud
    Pozdrawiam serdecznie,
    Kasia


    OdpowiedzUsuń
  53. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.