AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

piątek, 6 czerwca 2014

Jak wspomóc rozwój mowy dziecka? - część II

Zgodnie z obietnicą, zapraszam Was na drugą część gościnnego wpisu Zosinkowej Mamy, która opowiada jak wspomóc rozwój mowy dziecka.

***

HUŚTAWKA 

Wiecie, że huśtanie stymuluje rozwój mowy??? Bo ja nie miałam o tym zielonego pojęcia! Zamontowaliśmy zwykłą huśtawkę niemowlęcą w przedpokoju (był to okres jesienno-zimowy), co spotkało się z entuzjazmem u córki. Teraz, gdy jest ciepło mniej z niej korzysta, bo sporo jest bujana na placach zabaw. 

Dobrze jest, gdy huśtamy dziecko do przodu i do tyłu, na boki i robimy coś w rodzaju „kręciołka”. W ten sposób stymulujemy jakieś ważne ośrodki w mózgu; piszę ogólnikowo, ponieważ nie jestem tu koneserem, a co się z tym wiąże, nie znam odpowiedniej terminologii.

Możemy również pobawić się w huśtanie w kocu, ale do tego potrzebne są już dwie dorosłe osoby. Wskazane są także wszelkie hamaki, bujaki itd.


INNE SPOSOBY WZMACNIANIA APARATU MOWY

Aparat mowy bardzo wzmacnia puszczanie baniek mydlanych! Początkowo córka oczywiście nie posiadała tej umiejętności, ale po 2 tygodniach zaczęły jej wychodzić pierwsze bańki, oczywiście nagradzane oklaskami :-).

Pomocne jest również dmuchanie wiatraczka na patyczku (takiego zwykłego, „odpustowego”), kąpiel w pianie i zdmuchiwanie jej z dłoni, dmuchanie piórka, wąchanie kwiatków. Przy wąchaniu istotne jest, by dziecko miało zamkniętą buzię! Córka teraz „wachą” nawet kwiatki z Lego Duplo ;-).






























Rozwój mowy prowokują także zabawy typu „na niby” – karmienie lalek, misiów, odkurzanie, prasowanie, drewniane czy plastikowe narzędzia itp., itd. Jakież było moje zdziwienie, gdy pani logopeda zasugerowała, aby niespełna rocznej Zosi kupić serwis dla lalek (z dużymi elementami)! A teraz Córka wydaje całe przyjęcia! A przy tym naśladuje dźwięk picia, mlaskania itp., itd. Chociaż wiem, że w przyszłości będę musiała ją tego oduczyć, podobnie jak i pokazywania języka, który aktualnie wystawia na komendę ;-), oblizywania warg (zlizuje z warg np. jogurt, bawi się też „w kotka” i zlizuje deserek ze spodeczka). No ale vis maior!


JEDZENIE I PICIE

Już na pierwszej wizycie córka musiała zademonstrować w jaki sposób je i pije. A piła wówczas z typowego niekapka z „dzióbkiem”. Okazało się, że jest to błąd, ponieważ pijąc z takiego kubka język układa się analogicznie jak przy butelce ze smokiem. Musiałam zakupić kubek typu 360 stopni. 

Pierwotnie wybrałam firmy lovi, ale córka miała problemy z nauką picia z niego. Całe szczęście, że kubek 360 stopni z Aventu (klik) okazał się strzałem w dziesiątkę! Co prawda producent poleca ten produkt dla dzieci 12m+, ale spokojnie 8-miesięczne dziecko może opanować sztukę picia z niego.

Ok. trzynastego miesiąca pani logopeda zaleciła nam wprowadzenie kubka ze słomką (klik), w celu wzmocnienia mięśni ust, tak też zrobiłam. Ale uwaga! Pani logopeda nakazała mi stosować oba kubki zamiennie! W związku z tym niania napełnia rano córce oba kubki wodą i stawia w dostępnym dla niej miejscu, a po przyjściu z pracy robię podobnie.

Ponadto dostałam nakaz absolutnego pozbycia się smoków do ssania! Co prawda używałam ich tylko do zasypiania i czasem do uspokojenia, ale logopeda była nieugięta! Z dnia na dzień wyrzuciłam wszystkie smoki, trzy dni męczarni i po sprawie…

W kwestii jedzenia miałam przede wszystkim ograniczyć do minimum posiłki podawane butelką, tak by do ukończenia pierwszego roku życia przez Córcię wyeliminować je zupełnie! W tamtym okresie (ok. 8 miesięcy) Zosia zjadała ok. 7 posiłków, w tym trzy butle…. Najpierw odjęłam jeden posiłek i zamieniłam na „łyżeczkowy”, potem za miesiąc drugi, a w dniu ukończenia 1 roku zakończyłam nocne usypianie „przy butli”, zastępując kaszką jedzoną łyżeczką przed kąpielą. Bardzo się tego obawiałam, martwiłam się, że Zosia nie będzie chciała jeść, że nie będzie mogła zasnąć. A zawsze cieszyłam się, że moje dziecko zasypia punkt 2000 i jest czas dla męża, domu, odrobinka dla siebie… Nic podobnego! Zmianę Zosia zniosła idealnie. Praktycznie przestawiła się w ciągu 3-4 dni. Poza tym nie musiałam się już martwić o jej ząbki!

Oczywiście pani logopeda zwróciła też uwagę na konsystencję posiłków, wskazała jak stopniowo przechodzić na bardziej „stałe” pokarmy z coraz większymi kawałkami. Zwróciła również uwagę na kwestię nauki jedzenia łyżką. Ponadto okazało się również, że karmiąc Zosię łyżeczką również robię to nieprawidłowo… Łyżeczkę powinnam trzymać prosto, tak by dziecko górną wargą samo zgarniało z niej pokarm. Początki nie były proste, ale już na następnej wizycie, tj. po 2 miesiącach, Córcia prawidłowo jadła i piła i bardzo wzmocniła sobie mięśnie buzi i języka.


TELEWIZJA

Zosię obowiązuje zakaz oglądania telewizji. Pani Logopeda zaleciła utrzymanie takiego stanu rzeczy co najmniej do drugiego roku życia, no i tego się trzymamy. W zamian zaproponowała nam wizyty w Teatrze Lalek, w najbliższą niedzielę idziemy już na trzeci spektakl! 

System nerwowy dziecka dojrzewa do obrazu telewizyjnego dopiero po drugim roku życia. Do 3-5 roku życia dziecko nie powinno przebywać przed TV więcej niż trzydzieści minut dziennie. Przygodę z TV należy rozpocząć od prostych bajek z nieruchomym tłem i niewielką ilością ruszających się postaci, np. archaiczna dość kreskówka „Bolek i Lolek”.

Uffff… dobrnęłam już prawie do końca… Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam. Przepraszam za niezbyt precyzyjną terminologię! Pamiętajcie, że najistotniejsze w całej przygodzie logopedycznej jest… optymistyczne podejście. Małe dziecko powinno się tym bawić, nie odczuwać przymusu, a to już nasza w tym głowa, a przede wszystkim kompetentnego logopedy! Praktycznie żadna z opisywanych umiejętności nie przychodziła nam od razu, było wiele zabaw, powtórzeń. Współpracowała ze mną niania i mąż. Liczy się pewna konsekwencja i umiejętność wplatania adekwatnych zabaw w rytm dnia. 

Mówcie dużo do dziecka i to bez znaczenie, czy ma 3 miesiące, czy przekroczyło rok. Powoli i wyraźnie, stosunkowo prostymi zdaniami. Nie spieszczajcie wyrazów i starajcie się ich nie zdrabniać. Dziecko szybciej nauczy się słowa „kot” niż „kotek”, „ptak” niż „ptaszek”.

Przesyłam Wam moc serdeczności i trzymam kciuki!!!!

Zosinkowa mamusia

12 komentarzy:

  1. j.w.dobry motyw z tym huśtaniem-teraz wiem dlaczego mój Tomuś tak to lubi:)) Dziękuję Bogna przypomniałaś mi że już czas żebym ten kubek firmy avent kupiła Tomkowi bo Wiki też przez niego przechodziła:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielkie dzięki za ten wpis (a właściwie za oba)! Choć moja Oleńka naprawdę dużo już mówi to i tak te informacje są bardzo pożyteczne. A już ten tekst o telewizji to po prostu zacytuję mojemu teściowi, który uważa, że 'pozbawiamy' Olę takich ładnych bajek!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękuję za wszystkie porady. Żałuję, że 4 lata temu nie miałam tej wiedzy :(

    OdpowiedzUsuń
  4. o tym kubeczku avent 360 słyszałam co nieco, że dziecko uczy się pić jak z dorosłego kubeczka i że nic się nie wylewa, to mówisz, że warto go kupić? a w ogóle to dzięki za cenne rady, w życiu bym nie pomyślała, że huśtanie może rozwijać aparat mowy, a tv to najchętniej bym wyrzuciła, ale mąż by się pewnie zapłakał :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem wdzięczna za te podpowiedzi. Co nieco już wiedziałam, ale teraz mam pewność na co zwrócić szczególną uwagę. Mam tylko wątpliwość co do tego tv. U nas oczywiście nie ma tv i oglądamy sporadycznie, u rodziców. Zawsze wiedziałam, że to ma zły wpływ na dziecko pod różnymi względami. Ale jak to się ma do piosenek dla dzieci z teledyskami? U nas muzyka to stały element dnia, a teledyski oglądamy sobie i tańczymy przy nich przynajmniej raz dziennie. Tak jest od ok 8 miesiąca życia Amelki (obecnie ponad 2 lata) i trochę wcześniej u Marysi (obecnie 11 miesięcy). Krótkie bajki typu Uki, Kot Filemon, Mały Miś Kuba włączamy przed snem (zwykle 1-2 bajki).

    OdpowiedzUsuń
  6. Ufff czyli nie jest ze mna tak zle bo duzo rzeczy robie :) ale popracuje z praca nad gestami !:) dziekuje ci.pozdrawiam Magda

    OdpowiedzUsuń
  7. Zamiast teledysków można włączyć płytę z piosenkami dla dzieci...my tak robimy, płyty są nawet jako dodatki do gazet "mamusiowych" . Jeśli w tych teledyskach często zmienia się tło, nakładają się ruchome obrazy, to tym bardziej nie są odpowiednie dla małego dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  8. hmm z tego postu praktycznie wszystko robimy już od x czasu a maluchy nadal nie mówią za duzo

    OdpowiedzUsuń
  9. czas na konsultację logopedyczną, przyczyny mogą być różne....

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.