AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

czwartek, 26 czerwca 2014

Moje ulubione aplikacje na Androida

Jeszcze rok temu stałam na stanowisku, że telefon ma służyć do dzwonienia, ewentualnie smsowania i że naprawdę nie potrzebuję żadnych bajeranckich aparatów z milionem aplikacji. Bo niby po co? Mam piękny kalendarz książkowy na notatki, ozdobny adresownik, notes na zakupy, zdjęcia robię Nikonem, seriale oglądam na komputerze, książki czytam w łóżku przed snem... Zupełnie nie czułam potrzeby zmieniania czegoś, co tak dobrze funkcjonowało.

A potem przyszła wiosna i mój powrót do pracy. Nagle okazało się, że doba skróciła się o 9 godzin, a ja, w swoim mniemaniu mistrzyni organizacji, zaczynam się totalnie gubić. Stosy kartek z notatkami po prostu zalały mi torebkę. A i tak ciągle o czymś zapominałam. Opłacić rachunki, uzupełnić Hubisiowi pampersy w żłobku, kupić płyn do prania, przypilnować terminu szczepienia, zadzwonić z życzeniami, zamówić świeże szkła kontaktowe, spytać koleżankę o namiary na dobrego logopedę, itd. itd. Spraw wciąż przybywało, czego o czasie bynajmniej powiedzieć nie można było.

Podczas gdy ja gubiłam się coraz bardziej, mój małżonek radził sobie nadzwyczaj dobrze. Zsynchronizował sobie telefon z kalendarzem, prowadzonym na laptopie, poustawiał przypomnienia. E-maile przychodziły mu na aparat, więc zawsze był na bieżąco. Lista zakupów też lądowała w telefonie. To z jego Nokii dodawałam pierwsze fotki na Hubisiowego Instagrama. No cóż, w końcu mu pozazdrościłam :-).

Swój stary, malutki telefon zamieniłam na solidną cegłę z dużym wyświetlaczem i zaczęłam wielkie testowanie aplikacji na Androida. Część z nich znalazłam sama, część dzięki wpisowi Pauli z One little smile. To ona też zainspirowała mnie do podzielenia się z Wami moją własną top piątką aplikacji dla zabieganych. Wciąż zastanawiam się, jak ja mogłam bez nich funkcjonować :-).

Oto aplikacje, z których bardzo chętnie korzystam i które mogę z ręką na sercu polecić.


Any.do – aplikacja idealna dla mnie. Prosta, intuicyjna, minimalistyczna i świetnie spełniająca swoje zadanie. Biało – niebieska. Zapisuję w niej wszystko, co mam do zrobienia i odhaczam, gdy sprawę załatwię. A jak nie załatwię, automatycznie mam ją na liście zadań na następny dzień. Podoba mi się, bo to namiastka moich ukochanych „papierowych” list, które praktykuję od lat.

Generalnie świetnie mi się z Any.do „współpracuje”. Codziennie rano zaprasza mnie do zaplanowania dnia, dyskretnie przypomina o zadaniach i niezmiennie chwali, jak uda mi się wszystko zrealizować :-). Próbowałam kilku innych aplikacji, w tym Evernote, ale to z Any.do dogaduję się najlepiej. Polecam wszystkim wielbicielom robienia list.



Listonic – moja lista zakupów. Kolejna, niezwykle prosta, ale bardzo fajna aplikacja. Zastąpiła mi kartkę na lodówkę i bardzo ułatwiła codzienne zakupy. Notuję w niej na bieżąco wszystko, co trzeba dokupić. Doświadczenie ostatnich miesięcy pokazało mi bowiem, że jeśli odłożę chociażby o 5 minut zanotowanie tego, co akurat się w Hubisiowie skończyło, zwykle już o tym nie pamiętam. Tak samo zresztą, jak o zabraniu kartki z lodówki :-).

Listonic ma biało-zieloną kolorystykę i fajny gadżet w postaci małych grafik, pojawiających się przy wpisanych produktach. Przykładowo, jeśli wpiszecie na listę zakupów płyn do płukania tkanin, pojawi się miniaturowa pralka. Jeśli owoc, zobaczycie małe jabłuszko. Dla mnie fenomenem jest to, że Listonic potrafi odróżnić na mojej liście zakupów zwykłe „mleko” od „mleka Hubisia”. Przy tym pierwszym pojawia się mała szklana buteleczka i kawałeczek żółtego sera, jak ogólnie oznaczany jest tam nabiał, a przy „mleku Hubisia” pojawia się maleńki smoczek :-)

No i ma jeszcze jedną zaletę, pomaga kontrolować wydatki, bo kupuję to, czego faktycznie potrzebuję. 


LendMate – aplikacja „pożyczkowa” na androida. Pozwala zapanować nad tym, co i od kogo, bądź co i komu pożyczyliśmy. W prosty, intuicyjny sposób możemy zapisać w niej daty pożyczki i nazwy pożyczonych rzeczy. 

Bardzo lubię tę aplikację, tym bardziej, że nawyk notowania pożyczonych rzeczy wyniosłam z rodzinnego domu. Pamiętam, że w naszej kuchni, na wewnętrznej stronie szafki wisiała duża kartka, na której rodzice wszystko notowali, dzięki czemu doskonale wiedzieli, u kogo znajduje się dana rzecz lub komu powinni coś zwrócić. 

Lend Mate ma dwa główne działy „biorę” i „daję”. Pozwala przypisać pożyczki do konkretnych osób z listy kontaktów i poszeregować je według kategorii, np. na książki, pieniądze, narzędzia, ubrania i in. 

Wbrew pozorom bardzo przydatna aplikacja, bo przez „pożyczki” niejedna znajomość się zakończyła. Warto pamiętać, co i komu pożyczyliśmy. Ja osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji, w której przez pomyłkę posądziłabym kogoś o nieoddanie rzeczy, której nigdy tej osobie nie pożyczałam. Spaliłabym się chyba ze wstydu.


WhatsApp – to aplikacja, która nie tyle pozwala zaoszczędzić czas, co pieniądze. Jak dla mnie ma same zalety. Po pierwsze jest darmowa. Po drugie działa na iPhone'a, BlackBerry, Windows Phone, Androida i urządzeniach Nokii. Po trzecie pozwala na wysyłanie do woli wiadomości tekstowych, zdjęć, filmów i dźwięków, czyli jest czymś na kształt komunikatora lub czatu. Po czwarte nie ogranicza ilości wysyłanych znaków, jak w smsach. Po piąte jest szybka. Po szóste bez reklam. No i po siódme, działa na całym świecie (ale trzeba mieć dostęp do internetu). Gdy Hubisiowy Tata był ostatnio w Czarnogórze korzystaliśmy właściwie tylko z WhatsAppa. Spisywał się fenomenalnie.

Warto wiedzieć, że po roku bezpłatnego używania tej aplikacji na Androidzie, BlackBerrym, WindowsPhonie i Nokii, WhatsApp upomni się o zapłacenie 0,99$ za dalsze korzystanie. No, ale nie jest to kwota, która nadwyrężyłaby mocno nasz budżet, więc jakoś ją przeboleję :-). Podobno tylko w przypadku iPhone’ów trzeba zapłacić 0,99$ z góry, przy pobieraniu aplikacji, ale nie sprawdzałam, czy to prawda. Wiecie może coś na ten temat?



TVN Player – dzięki tej aplikacji mogę oglądać ulubione programy i seriale w dowolnym miejscu i czasie. Siedząc w poczekalni do lekarza, prasując, czy szykując obiad. W każdej chwili mogę przerwać, a potem kontynuować oglądanie. Ta aplikacja to naprawdę świetna sprawa dla zabieganych osób, które pomimo braku czasu nie chcą rezygnować z "Prawa Agaty", czy "Project Runway".

Acha, i wielki plus za „Świnkę Peppę”, jedyną bajkę, która jest w stanie skupić Hubisia na dłużej niż 30 sekund :-).
 

 
Oczywiście używam też aplikacji takich jak Instagram, Skype czy Facebook, ale to raczej "pożeracze" czasu, niż jego "pozyskiwacze". Pewnie wiecie coś na ten temat :-)?

A może Wy znacie jakieś inne ciekawe, ułatwiające życie aplikacje? Może coś mi polecicie?

Z góry dziękuję i serdecznie pozdrawiam,

Hubisiowa mama

33 komentarze:

  1. WhatsApp u mnie to podstawa jako komunikacja z rodzinka i znajomymi w Polsce, natomiast do listy zakupów używam notatnika i również mi się sprawdza. Poza tym podstawa to ebay i paypal - zakupy online najbardziej ułatwiają mi życie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ebay i mnie kusi, tyle że wtedy musiałabym mieć jakąś dodatkową aplikację kontrolująca stan konta :-)!

      Usuń
  2. W ogóle nie orientuje się w aplikacjach, jedynie fb nie jest mi obcy : ) i yt. W ogóle nawet nie wiem gdzie mogłabym ich szukać i dlatego super jest ten post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo i serdecznie polecam wypróbowanie :-)!

      Usuń
  3. Z babskich aplikacji lubię też WomanLog :) wszystko w jednym miejscu.
    SKorzystam na pewno z Twojej listy, bo nei słyszałam o tych aplikacjach.
    A mój kalendarz zeszytowy ni chce mi np. przenosićzadań na kolejne dni tylko giną na poprzednich kartkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było dokładnie tak samo, dlatego tak spodobało mi się Any.do :-). Polecam serdecznie i pozdrawiam!

      Usuń
  4. Ja jestem z wiernych fanów Evernote i choć próbowałam z Anydo to jednak się nie przekonałam ;)
    Ale za to bardzo polecam Ci Pocket - super wygodne miejsce do przechowywanie rzeczy, które chcesz przeczytać, ale nie masz aktualnie czasu. Klikasz i wrzucasz sobie do pocketa, i to nie linka, a całą treść, do której masz potem dostęp nawet jak nie jesteś online. Oprócz tego przy blogowaniu bardzo przydaje mi się specjalna aplikacja do zarządzania blogowym fanpage (ona się na iPhone nazywa Pages, a na Samsungu chyba Menadżer Stron czy jakoś tak).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Evernote przymierzyłam się właśnie za Twoją sprawką :-). A Pocket właśnie sprawdziłam i już wiem, że to coś dla mnie! Bardzo dziękuję :-)!!!

      Usuń
  5. Ja, jako zagorzała miłośniczka list, muszę wypróbować tego Listonica! Obecnie Skarb i Niania spisują mi na kartce co trzeba, ja dopisuję, a potem robię fotkę i z tym idę do sklepu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Listonic powinien Ci się spodobać :-). Ps. Ale mi miło, że do mnie zajrzałaś. Dzięki Asi z Prezentuje prezenty jestem Twoją cichą wielbicielką :-).

      Usuń
    2. he he, to miło mi, bo ja też do Ciebie zerkam i podglądam, ale się nie wypowiadałam póki co :-)

      Usuń
  6. Fajny jest jeszcze Viber :) Jak się jest w zasięgu internetu to można dzwonić za darmo do kogoś kto tego Vibera też ma zainstalowanego. A z kobiecych aplikacji "kalendarz miesięczny" taki z różowym notesikiem. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez używam kalendarzyka - ikonkę ma w postaci takiego różowego notesu z kwiatkiem, prawda :-)? a Vibera już oglądam, dziękuję za podpowiedź!

      Usuń
    2. Tak dokładnie ten - z kwiatkiem. bardzo przydatny jak dla mnie :) A Vibera polecam. Pozwala zaoszczędzić sporo pieniędzy na rozmowach telefonicznych :)

      Usuń
  7. ja odkąd powiedziałaś mi o dwóch pierwszych używam i już chyba nie potrafię bez nich funkcjonować. Sprawy pilne i błahe oraz zakupy - bez tych apek nie byłyby już takie same

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się apka na zakupy i ten czat. ten czat to nawet mam ale nie korzystałam z niego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zainstalowałam juz Listonic :)
    Dzięki Asiu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ooo, wszystko dla mnie! Dziś wieczorem meniu popracuje nad tym;) dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  11. Na listę zakupów polecam Out of milk. Można zsynchronizować z innym użytkownikiem androida i mąż wie czy przy okazji ma coś kupić ;) whatsapp używam na co dzień od ponad dwóch lat, ale teraz już na 3 telefonie. Nigdy nic nie płaciłam.
    Any.do muszę przejrzeć. Przyda się na pewno!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mąż ciągle namawia mnie na korzystanie z Listonica, a ja uparcie robię listę zakupów na karteluszkach... Potem pakuję taki karteluszek między inne rzeczy w torebce i zanim dojdę do sklepu muszę przeszukać torebkę kilkakrotnie :/ A telefon przecież zawsze w jednej i tej samej kieszonce, z reguły naładowany, więc może porzucę swoje tradycyjne metody i upartość na rzecz usprawniających codzienność nowinek technologicznych? :)

    Kiedy nasz Krzysio był maluteńki a ja szukałam optymalnej metody usypiania dzidziusia ;), zainstalowałam sobie w telefonie aplikację Sleep Sheep. Być może Tobie się nie przyda ta aplikacja, ale jeżeli dziecko nie zasypia bez kołysanki, dźwięku suszarki, samochodu lub bicia serca, to Sleep Sheep będzie bardzo pomocna. Kilka kołysanek i inne odgłosy zawsze pod ręką :).

    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze zebym umiala to wszstko znaleźć w swoim telefonie to byłoby super.
    Mialam na tablecie Listonica i chyba z racji tego ze byl za duzy wróciałm do karteczek :)
    POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. any.do mnie zaciekawiła, ciekawe czy na appla też znajde :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja mam MojaGazetka gdzie znajduja sie wszystkie marketowe gazetki

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam na telefonie mnóstwo aplikacji, które wiecznie ściąga mi mąż, ale szczerze mówiąc rzadko z nich korzystam;)) Najczęściej z kalkulatora albo kalendarza;p Ale może czas im się przyjrzeć dokładniej?...:))) Pozdrawiam Cię ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie WhatsApp króluje już kolejny sezon, i polecam każdemu. Dodatkowo mam aplikację mobilną mojego banku, żeby móc na bieżąco monitorować stan konta, bo jak wyrwę sie na zakupy to roznie to bywa:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pierwsze dwie zaczynam ściągąć! Świetny wpis. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  19. No ładnie - takim oto sposobem dwie pierwsze aplikacje są już na moim telefonie. Idąc dalej, właśnie zamówiłam pakiet internetu!!...... chyba od dziś ktoś będzie musiał się dorzucać do mojego rachunku :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Moim numerem jeden, bez którego żyć nie potrafię jest endomondo :)
    Ściskam Asieńko i pozdrawiam gorąco!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Polecem SayHi jeśli ktoś potrzebuje częściej korzystać ze słowników obcojęzycznych.
    Dragon - taki dyktafon z którego można skopiować tekst np do smsa ( zwłaszcza jak ktos nie lubi pisać na dotykowej klawiaturce)
    WhatsApp jak widzę nie trzeba poleca, fajny jest jeszcze WeChat

    OdpowiedzUsuń
  22. Swietny post, bardzo lubie tego typu wpisy :-) smartphone jednak znacznie potrafi życie ułatwić, trzeba tylko wiedzieć, jak go mądrze wykorzystać :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Listonic to tez jedna z moich ulubionych aplikacji, odzwyczaiłem się od zapisywania listy zakupów na kartce :) Polecam też aplikację Wiem Co Jem, można sprawdzać jedzenie pod kątem szkodliwości składników.

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo ciekawa lista, taka wręcz niestandardowa! :) Ale też od tamtego czasu tworzenie aplikacji znacznie sie rozwinęło i to również może mieć wpływ na to, że wydaje mi sie ta lista nietypowa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minęły 3 lata, a to w świecie aplikacji jak 300sta :-).

      Usuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.