AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

poniedziałek, 14 lipca 2014

Dziura w tłumiku i książki

Moje autko odmówiło ostatnio współpracy i wylądowało w warsztacie. Na parę dni Hubisiowy Tata przejął ode mnie obowiązki szofera Hubisia, a ja przesiadłam się do autobusu miejskiego, zupełnie zapominając o korkach i szukaniu odpowiedniego miejsca do zaparkowania.

Ku mojemu zaskoczeniu dziura w tłumiku i kolejka w warsztacie stały się źródłem jednej z moich ulubionych życiowych przyjemności. Jadąc do pracy i z niej wracając spędzałam w autobusie prawie godzinę dziennie i czytałam, czytałam i jeszcze raz czytałam... Nie e-booki, przeglądane w pośpiechu na komórce, a prawdziwe, pachnące książki. Zanim autko do mnie wróciło, przeczytałam te trzy książki:

 
„Przez 10 minut” Chiary Gamberale pożyczyła mi Sylwia, prowadząca bloga Jej cały świat. To historia kobiety, której świat runął nagle na głowę. W jednej chwili straciła ukochanego męża i pracę, która dawała jej poczucie bezpieczeństwa. Pogrążająca się w depresji Chiara trafiła do terapeutki, która zaproponowała jej grę „w 10 minut”. Codziennie w ciągu jednego miesiąca miała przez 10 minut robić coś, czego do tej pory nigdy nie robiła. Mogło to być cokolwiek, byleby tylko wykonywała to po raz pierwszy w życiu. I chociaż Chiara nie była do końca przekonana, podjęła jednak wyzwanie...

Książka lekka, przyjemna i niosąca za sobą ogromny potencjał optymizmu i nadziei. O tym, że warto próbować, nie wolno zrażać się porażkami, że trzeba być odważnym i że nigdy nie jest za późno na pozytywne zmiany w życiu. 

„Dziecko dzień po dniu” Pameli Druckerman. Kontynuacja „W Paryżu dzieci nie grymaszą”, chociaż moja siostra stwierdziła, że jest to raczej pierwsza część w pigułce. Sto złotych zasad francuskiego wychowania podanych w krótkich, dowcipnych punktach. Zaczęłam ją czytać u fryzjera, skończyłam w drodze do pracy.

Dzięki tej książce zrozumiałam w końcu, jaki błąd popełniłam usypiając Hubisia w pierwszych miesiącach jego życia (czego konsekwencją było nieprzespanych 12 miesięcy). Dowiedziałam się też, jak nauczyć mojego szkraba cierpliwości i upewniłam, że zdrowy egoizm jest nie tylko dopuszczalny, ale wręcz wskazany w życiu każdej mamy.

Jak dla mnie bomba, pewnie dlatego, że nie czytałam jeszcze „W Paryżu...”. To swoisty kieszonkowy elementarz, którego lekturę polecam każdej młodej mamie.

Książkę „Bez znieczulenia. Jak powstaje człowiek” wygrałam w konkursie na blogu Karoliny z The moments of life. To wywiad-rzeka, który z Marzeną i Romualdem Dębskimi, znanymi i cenionymi specjalistami w zakresie położnictwa i ginekologii, przeprowadziła dziennikarka "Wprost" Magdalena Rigamonti.

Książka porusza kwestie życia, ciąży, porodu i trudnych wyborów. Państwo Dębscy opowiadają o sytuacjach, gdy trzeba walczyć o każdą minutę życia nienarodzonego jeszcze dziecka. O szacunku dla pacjentek, ich wyborów i próśb. O aborcji i polskim prawie. W pamięć zapadły mi szczególnie słowa Marzeny Dębskiej z pierwszego rozdziału: "Przede wszystkim jesteśmy po to, żeby życie podtrzymywać, ratować, wspomagać. Zgadzamy się co do tego, że przerywanie ciąży jest złem. Tylko że jesteśmy lekarzami. Są sytuacje, kiedy to zło jest konieczne albo jest złem mniejszym".

Książka przejmująca, prawdziwa i szczera do bólu. Głos rozsądku w szaleństwie, jaki ogarnął ostatnio środowisko polskich położników. Nie dla każdego, ale polecam, szczególnie z uwagi na trwającą właśnie debatę o lekarskich klauzulach sumienia i prawie do dokonania legalnej aborcji.



A Wy miałyście okazję przeczytać którąś z tych pozycji? Jakie są Wasze wrażenia? A może mogłybyście polecić mi coś na kolejną samochodową awarię, którą mam zamiar niedługo zorganizować :-)?

Gorąco pozdrawiam,

Hubisiowa mama

9 komentarzy:

  1. Postaram się zdobyć książkę "Dziecko dzień po dniu" skoro mówisz, że jest tam rzecz o nauce spania... Z Krzysiem miałam z tym problem. Uparciuch był pod tym względem nieziemski. Wyznawał zasadę, że spanie jest dla mięczaków ;). A teraz, kiedy jestem w ciąży z drugim Bejbikiem, czas wyprostować ścieżki, dopilnować niepopełnienia pewnych błędów.

    Pozdrawiam i dobrego dnia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet w takiej sytuacji można znaleźć coś pozytywnego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zachęciłaś mnie do przeczytania "Dziecko dzień po dniu"
    alexanderkowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. DOWÓD - Eben Alexander - polecam bardzooo !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam, ale już wciągam na swoją listę! Dzięki!

      Usuń
  5. Jeśli chodzi o książki to ja ostatnio zaczytuję się w tych podróżniczych i je polecałam na blogu. Ale bardzo mnie ciekawi jaki błąd popełniałaś przy usypianiu Hubisia, zdradzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki Tomka Michniewicza mam już dzięki Tobie na swojej liście "do przeczytania" :-). A co do usypiania Hubisia, gdy był maleńki, zrywałam się do niego w nocy przy każdym najmniejszym kwileniu. Wydawało mi się, że tuląc i kołysząc go nie pozwalam mu się wybudzić, no i ocalam pozostałych domowników przed nocnym koncertem. A tymczasem, postępując w ten sposób nie dałam młodemu żadnej szansy na to, by nauczył się samodzielnie przechodzić z jednej fazy snu do drugiej. Powinnam była pozwolić mu chwilkę popłakać, dać szansę na uspokojenie się samemu. Nauczenie się po prostu. Nic dziwnego, że przez rok potrzebował moich objęć po każdym obrocie na drugi bok. Bo tak było od samego początku...

      Usuń
    2. Moja Kornelia po dziś dzień potrzebuje mojej obecności podczas usypiania i przerwanego snu :(
      Podobnie jak Ty, chciałam żeby czuła się bezpiecznie jak była maleńka, byłam na każde zawołanie... no i codziennie usypiam na rękach, tuląc do serca dwuletnią "dzidziulkę" :)

      Usuń
  6. Ja jestem w trakcie "W paryżu dzieci nie grymaszą". Muszę przyznać się, że "męczę" ja od pół roku. Czyta się przyjemnie, ale jednak gustuję w innych gatunkach, więc kolejne rozdziały idą mi bardzo opornie. Ale fakt, że niektóre spostrzeżenia są bardzo trafne i sama też z niektórych korzystam. Jeśli "Dziecko..." jest pigułką dla poprzedniej wersji, to chyba się skuszę, może pójdzie szybciej :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.