AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

wtorek, 23 września 2014

Myśli potargane # 2

13 września 2014 (sobota)
Rano przyjechała do nas Hubisiowa Babcia. Młody tak ucieszył się na jej widok, że aż trudno to opisać. Śmiał się, piszczał, wtulał i całował. A potem spędził z Babcią cały dzień, dzięki czemu w końcu wyszłam na prostą z rzeczami do prasowania. Siedem godzin z żelazkiem w ręku. Jestem nienormalna :-).

14 września 2014 (niedziela)
Chyba coś zaszkodziło Hubertowi, bo wymiotował w nocy. Żadnych innych objawów choroby nie zaobserwowaliśmy. Nie ma gorączki, wysypki, ani biegunki. Nie wygląda też na to, by coś go bolało. Biega i bawi się zupełnie normalnie. Podejrzewałam, że mógł cichaczem połknąć jedną z czerwonych jagódek, które rosną na krzaku przy placu zabaw, a które od dawna bardzo go kuszą. Gdy go o to spytałam odpowiedział, że „taaaa”. Ale szybko się uspokoiłam, bo na pytanie kontrolne, czy zjadł ślimaka również odpowiedział "taaa" :-).

15 września 2014 (poniedziałek)
W niedzielę zostanę matką chrzestną mojego siostrzeńca Maksa. I będzie to nietypowy chrzest, bo będzie nas dwie. "Nas" w sensie matek chrzestnych. Gdy po raz pierwszy o tym usłyszałam, od razu przypomniała mi się bajka o Śpiącej Królewnie. Jej matkami chrzestnymi były trzy dobre wróżki, które z okazji chrztu obdarowały królewnę czarodziejskimi darami – pięknością, dobrocią i mądrością... Fajnie byłoby móc dać Maksowi taki prezent :-).

16 września 2014 (wtorek)
Hubiś jest chory. Po 14stej dostałam telefon ze żłobka, że ma wysypkę i gorączkę. Moja przełożona zabroniła mi wyjść z pracy, by go z tego żłobka zabrać. Zrobiło się mocno nieprzyjemnie, bo praca nigdy nie będzie dla mnie ważniejsza od syna. U lekarza okazało się, że to jakieś wstrętne wirusisko, więc od jutra jestem na zwolnieniu. I jakby problemów było za mało, to w moim autku padły łożyska, a Hubisiowy Tata przypadkowo roztrzaskał swój telefon. To zdecydowanie nie był dobry dzień.

17 września 2014 (środa)
Kupiłam dzisiaj prezent dla Maksa. Zamiast srebrnej łyżeczki będzie Tula. Mam nadzieję, że polubią się z Maksem :-).
Ps. Chory Hubisław Wiercidupka przeobraził się w Hubisława Jęczydupkę. Nie jest lekko...

18 września 2014 (czwartek)
Czasami omyłkowy telefon okazuje się uśmiechem losu :-). Chwila rozmowy i nagle mam sponsora nagród w konkursie na Hubisiowym fanpage’u. Tak się cieszę :-).

19 września 2014 (piątek)
Dzisiaj na kontroli pediatra zaskoczyła mnie stwierdzeniem, że Hubiś ma bostonkę. Wcześniej była mowa po prostu o wirusówce. Lekarka przedłużyła mi zwolnienie do środy włącznie i nie pozwoliła zabrać młodego na niedzielne chrzciny. I nie wiem teraz co zrobić, bo jedyne osoby, które mogłyby się Hubertem zająć, będą na tej imprezie.

20 września 2014 (sobota)
Hubi czuje się zdecydowanie lepiej. Właściwie dokuczają mu już tylko krosty. Cieszę się, gdy znowu widzę dawny Hubisiowy uśmiech :-).

21 września 2014 (niedziela)
Chrzciny Maksa. Piękna, rodzinna uroczystość, szkoda tylko, że bez udziału Hubisia i Hubisiowego Taty.

22 września 2014 (poniedziałek)
Zasypialiśmy dziś razem. Hubiś wtulony we mnie, mocno obejmował rączką moją szyję. Nie spał, ale leżał bardzo spokojnie. Szeptałam mu do ucha bajkę o piesku, który poszedł szukać swojego przyjaciela – parowaru... Po raz pierwszy słuchał jak zaczarowany. Magiczne chwile...:-).


Hubisiowa mama 

25 komentarzy:

  1. Też mam tak z tymi bajkami szeptanymi do ucha:)) Swoją drogą dałaś mi rewelacyjny pomysł z tą tulą na prezent dla chrześniaka, na pewno wykorzystam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to cieszę się bardzo i serdecznie Was pozdrawiam :-)

      Usuń
  2. Super te myśli. A jak to z tymi matkami chrzestnymi? czemu tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo można :-). A rodzice Maksia nie chcieli wybierać pomiędzy swoimi siostrami - mną, czyli jedynym rodzeństwem mamy Maksa i drugą mamą chrzestną - jedynym rodzeństwem taty Maksa :-).

      Usuń
  3. Przełożona chyba nie ma serca lub matką nie jest i nie wiem co jest ważne, a co ważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj Hubiś będzie Ci kiedyś wdzięczny za te myśli potargane <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawiązując do parowaru masz jakieś fajne przepisy na dania z niego, którymi mogłabyś się podzielić?
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kocham parowar właśnie za to, że nie trzeba mieć do niego żadnych specjalnych przepisów. Kupuję po prostu najróżniejsze mieszanki warzywne, mrożone brokuły, kalafior, co mi wpadnie w ręce i wrzucam do pojemnika, a na górną półeczkę kładę rybę lub dobrze wymarynowane mięsko (bo takie w samej soli smakuje mocno mdło). Do tego ryż lub kasza i w 20 minut i obiad gotowy :-).

      Usuń
    2. Kurcze! Akurat puściłam posta o parowarze (i przepisach, mniej więcej takich samych jak Twoje)! ;) A dla siostrzeńca na chrzest zamówiłam Tulę. A potem wchodzę tu na bloga i sobie myślę: o co cho? :)

      Usuń
  6. Szkoda, że taka cudowna uroczystość ominęła Hubisia :( Swoją droga u mnie w rodzinie też był taki chrzest, gdzie dwie matki chrzestne były :)
    Te szeptane na ucho bajki są jak czaru na nasze dzieci :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie jest, gdy dziecko zaczyna uważnie słuchać bajek :)
    Uwielbiam te chwile!
    A Twoja przełożona nie popisała się.. nie rozumiem takiego braku empatii :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak pisałaś o swoim patencie na usypianie Młodego, czyli o opowiadaniu Bardzo-Nudnej-Bajki-Na-Dobranoc :-). U nas też się to sprawdziło :-)

      Usuń
  8. Pytanie kontrolne, prezent dla chrześniaka, przyjaciel - parowar.... REWELACJA!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubie takie zapiski ,,, czasami jestem zła, że sama takich nie robie na bieżąco, a to wystarczy kilka chwil. Swoją drogą przez te kilka dni dużo się u Was wydarzyło, ale najważniejsze że Hubiś już lepiej się czuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja notuję w telefonie, na paragonach, w notesie, na gazetkach z tesco :-). Czasami trudno mi później to znaleźć, ale wiem, że jeśli nie napiszę od razu, zapomnę lub nie będę miała już na to czasu :-). Pozdrawiam Beatko!!!!

      Usuń
  10. Ale u Was atrakcji! Nie nudzicie się... :) O tych matkach chrzestnych słyszę pierwszy raz i żałuje że nie słyszałam wcześniej! Apropo bajek...te wymyślane są najcudowniejsze dla naszych maleństw:) Pisałam o tym ostatnio u mnie na blogu:) Pozdrawiamy z chłopakami gorąco! Bostonka jest paskudna! Zdróweczka!

    OdpowiedzUsuń
  11. tylko westchnąć nam zostało Ehhhhh... wiesz o czym piszę :D trzymaj się cieplutko

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.