AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

niedziela, 12 października 2014

21 miesięcy Hubisia

Jeszcze kurz nie zdążył opaść po podsumowaniu dwudziestu Hubisiowych miesięcy, a już mamy oczko. Dwadzieścia jeden miesięcy, jakkolwiek niewiarygodnie to dla mnie brzmi, właśnie stało się faktem. Kiedy, jak i dlaczego tak szybko???? Nie mam pojęcia. Pocieszam się tylko, że to Hubisia miesiące liczę, a nie moje :-).

Co więc nowego u mojego szkraba? 

Przede wszystkim jaja :-)! Tak, tak, dziecię me w końcu postanowiło zwerbalizować swoją ulubioną śniadaniową zachcianką i skandując pod lodówką „jaaaa-jaaa... jaaa-jaaa” głośno domaga się jajecznicy :-). Do Hubisiowego słownika dołączyło też inne kulinarne słowo: „baniania”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza: „mamo chcę banana teeerrrazzzz!”. Nauczył się też pięknie i wyraźnie mówić „Pepa” od pewnej świnki, która zawładnęła jego sercem. Ach, i zapomniałabym o kolejnym słowie, poniekąd również kulinarnym, bo po raz pierwszy wypowiedzianym przy oglądaniu gazetki z Lidla, a mianowicie o słowie „pan”.

Skoro jesteśmy przy kulinariach, to warto zaznaczyć, że wielka miłość do parowaru troszkę wyparowała i aktualnie rządzi blender! Hubi dostał od nas do zabawy stary zepsuty blender bez końcówki i blenduje wszystko co popadnie, oczywiście wydając przy tym stosowne do okoliczności warczenie :-). Ostatnio nawet zdarzyło mu się z nim usnąć i dopiero po kilku długich minutach nocnej histerii zorientowałam się, że zabranie mu go z łóżeczka nie było najlepszym pomysłem :-). A przecież wyraźnie mi tłumaczył: „brrrr”. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko, że była trzecia nad ranem.




W ogóle wciąż zadziwia mnie, jak doskonale rozumie, co się do niego lub w jego obecności mówi. Nieustannie wtrąca się w rozmowy dorosłych, potakując lub zaprzeczając temu, co mówimy. Gdy ostatnio opowiadałam przez telefon znajomej o zimowych bucikach, jakie mu kupiłam, pobiegł do przedpokoju i je przyniósł. Gdy mówiłam siostrze o nowej restauracji z przepysznym jedzeniem, popędził do kuchni i przyniósł z szafki słoiczek (nie był to zbyt duży komplement dla mojego gotowania, ale cóż, mówi się trudno :-)). I tak jest na okrągło. Wszystko wie, wszystko słyszy, wszystko rozumie. Tylko powiedzieć jeszcze do końca nie potrafi.

Krokiem milowym dwudziestego pierwszego miesiąca jest zdecydowanie dmuchanie nosa! Boże, co to za ulga przy wiecznym żłobkowym gilu! Hubiś dmuchający w chusteczkę, to było moje wielkie marzenie :-). Ziściło się w końcu! Ale żeby nie było tak pięknie, idą mu chyba piątki, bo znowu ślini się potwornie, pojękuje w nocy, a ulgę przynoszą mu dopiero żele na ząbkowanie.

Co do reszty, jest pewnie jak każdy prawie-dwulatek. Słodki uparciuch i chodząca demolka :-). Śmieszek mój kochany :-)!

Gorąco pozdrawiam, 

Hubisiowa mama

21 komentarzy:

  1. Mały kucharz Ci rośnie. Będziesz miała z niego, mamo, pociechę. No, juz masz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłoby super, gdyby odziedziczył po Tacie talent do gotowania :-). Uściski!!!!

      Usuń
  2. Chodząca demolka ;) To brzmi jakoś znajomo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheheh. tylko wczoraj - stłukł szklankę, wylał z butelki olej, pomalował kredką ścianę i podarł jedną z moich książek :-). Ale i tak go kocham nad życie :-)

      Usuń
  3. Kacper nie ma dziś weny na spanie ale widok Hubisia dał mi 5 minut na przymkniecie oka. Żebyś widziała jak on się uśmiecha do tego zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karola, musimy w końcu poznać naszych chłopaków :-)!

      Usuń
  4. Bardzo szybko czas leci. Hubiś juz taki duży i cały czas taki wspaniały. Wszystkiego dobrego :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, cudny! w tą demolkę to jakoś nie wierzę, ale co tam;)
    Antek też brrrrrryczy przy każdym domowym urządzeniu, nawet przy prostownicy;)

    A dmuchanie noska? O jak zazdroszczę! Uczymy Antuana, ale nic z tego. Muszę poczekać jeszcze.

    Wszystkiego dobrego moje Hubisiątka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maryś, po moim wymuskanym, dopieszczonym Hubisiowie nie ma śladu :-). Ale i tak nigdy w życiu nie zamieniłabym Hubisia na czyste ściany i dywany :-).

      Usuń
  6. Hahaha... jak ja dziękowałam za umiejętność dmuchania :))) Do tej pory pamiętam datę, taka to zmiana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to ogromna ulga i dla malca i dla mamy, prawda? Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  7. I cóż napisać? :) Hubiś - wspaniały! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Brawo dla Hubercika! ;) Pola jest na etapie zakończenia znajomości z pampersem, z każdym dniem idzie lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas wciąż nocnikowa sinusoida. Gratulacje dla Poli :-)!

      Usuń
  9. słodki uparciuch? chodząca demolka?? brzmi bardzo BARDZO znajomo, Asiu :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję 21-ki. Chłopak rośnie, że hej! Przyniesienie słoiczka - mistrz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dmuchanie nosa? - Zazdrość do potęgi. Jak to osiągnęłaś ? U nas niestety po każdej próbie efekt odwrotny - wciąganie gila :/

    Hubiś taki rozrabiaka ? Nie wygląda wcale a wcale :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie za szybko uciekają dni i miesiące. Pamiętam Hubisia ze zdjęć w koszyku, a tu już jak wczesniej pisałaś Hubis nie ma już brzuszka bobasowego. Rosną nam Pociechy :)

    Miłoszek tak dokazuje i demoluje że boję się o jego przyszłość ;) W czwartek przerysował swoim autkiem auto norweskiego sasiada :/ i to cały bok.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.