AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

poniedziałek, 20 października 2014

Zachęć swoje dziecko do mycia zębów

Jeśli miałabym wymienić dwie rzeczy, które wyniosłam z domu, za które jestem szczególnie wdzięczna moim rodzicom, byłyby to na pewno - miłość do książek i bzik na punkcie zdrowych zębów. To właśnie dzięki rodzicom, ich zaangażowaniu i trosce nie drżę teraz przed wizytą u dentysty i nie martwię się, ile będzie kosztowało kolejne leczenie kanałowe.

Za punkt honoru postawiłam sobie, by zdrowym uśmiechem cieszył się również mój Hubiś. By dbanie o higienę jamy ustnej uważał za coś naturalnego i fajnego. By wyrobił w sobie silny nawyk, który za osiemnaście lat każe mu umyć zęby nawet po nocnym powrocie ze studenckiej imprezy :-). Chciałabym też bardzo, by w dzieciństwie mycie ząbków kojarzyło się mu z dobrą zabawą, a nie z przykrym obowiązkiem.

Dlatego tak chętnie przyjęłam zaproszenie do akcji „Zachęć swoje dziecko do mycia zębów”. Bo jest ważna i potrzebna. Bo należy głośno mówić o problemie niemytych zębów u małych dzieci. Bo nasze polskie maluchy zasługują na piękne, zdrowe uśmiechy.



O Hubisiowe ząbki zaczęłam dbać na długo przed tym, zanim się pojawiły. Po każdym „posiłku” przemywałam mu dziąsełka miękkim jałowym gazikiem, zamoczonym w ciepłej, przegotowanej wodzie. Wprawdzie dziecko karmione wyłącznie mlekiem matki nie jest zagrożone próchnicą, to już maluszek, który pije mleko modyfikowane, jak najbardziej. A że nasze „cycowe” początki były bardzo trudne i przez pierwsze 1,5 miesiąca Hubert karmiony był w sposób mieszany, dlatego od razu musiały pójść w ruch gaziki. Myślę jednak, że bez względu na to, czy dziecko karmione jest mlekiem mamy, czy mlekiem modyfikowanym, warto od samego początku przyzwyczajać dzieci do higieny jamy ustnej.

Gdy Hubertowi zaczęły wyrzynać się pierwsze ząbki, dalej przemywałam je jałowymi gazikami, ale dodatkowo kupiłam silikonową gryzako-szczoteczkę. Hubiś bardzo ją lubił, szczególnie, gdy wcześniej wkładałam ją do lodówki. Nie tylko czyściła mu ząbki, ale pomagała na bolesne ząbkowanie.

Pierwszą szczoteczkę z włosiem dostał, gdy w buźce miał już całego ząbka. Na szczęście przyzwyczajony do majstrowania w otworze gębowym bez większych protestów pozwalał sobie szczotkować ząbki. Przy okazji wspomnę Wam też, że dentyści radzą, by pierwsze mycia wykonywać z dzieckiem na kolanach lub w pozycji pół leżącej (pozycji dziecka oczywiście). Umożliwia to utrzymywanie kontaktu wzrokowego i porozumiewanie się z dzieckiem. U nas najlepiej sprawdzało się natomiast mycie ząbków przed dużym lustrem w przedpokoju, tak by Hubiś mógł dokładnie obserwować każdy mój ruch. Do tej pory tak właśnie lubi najbardziej.

Z czasem ząbków przybywało, czego nie mogę niestety napisać o Hubisiowym zapale do ich mycia. Im jest starszy, tym częściej buntuje się przy szczotkowaniu. A że akurat w tej kwestii na pewno mu nie popuszczę, to nie raz muszę wspinać się na wyżyny pomysłowości, jak go do mycia zębów zachęcić. Myjemy więc zęby razem, albo sobie nawzajem (Hubiś mnie, a ja w tym samym czasie jemu), śpiewam mu piosenki, albo wygłupiam się, tak by roześmiany otworzył zaciśniętą paszczę :-). Moimi opowieściami o robaczkach w buzi zupełnie się nie przejmuje, ale za to często działa zwykła zabawa w akuku albo prośba, by pokazał, gdzie ma język i ząbki.



Po szczotkowaniu zawsze pozwalam mu też umyć ząbki samemu. Nakładam pastę, wcieram ją delikatnie we włosie (by jej od razu nie zjadł) i chwalę ile wlezie, tak by był dumny i szczęśliwy. Niech się uczy, przyzwyczaja i pozytywnie kojarzy.

A skoro wspomniałam już o pierwszych pastach do mycia ząbków, to na pewno wiele z Was miało podobne do moich dylematy fluorowe. Podawać? Nie podawać? Którą pastę wybrać? Warto więc wiedzieć, że zdaniem lekarzy dziecko do około 3 roku życia nie powinno myć zębów pastą z wyższą zawartością fluoru niż 500 ppm. Dlaczego? A dlatego, że podawanie dziecku pasty z dużą zawartością fluoru (1500 ppm lub więcej) powoduje ryzyko zatrucia zwanego fluorozą. Fluoroza objawia się plamami na zębach oraz symptomami takimi jakie występują przy zwykłym zatruciu. Wszystko dlatego, że dzieci nie mają wyuczonego jeszcze na tym etapie rozwoju odruchu wypluwania nadmiaru pasty. Nasz Hubiś dopiero teraz, po wielu miesiącach nauki i prób z Hubisiowym Tatą, zaczyna pluć nadmiarem pasty.

My początkowo używaliśmy pasty nie zawierającej fluoru w ogóle. Później stopniowo wprowadzaliśmy pasty z niską jego zawartością. W ramach akcji „Zachęć swoje dziecko do mycia zębów do Hubisiowa trafiła pasta do zębów Brush-Baby dla dzieci w wieku 0-3 lat. Posiada ona zalecaną do tego wieku ilość fluoru oraz xylitol – naturalny cukier, przyjazny dla zębów. Xylitol, znany mi do tej pory raczej z kuchni, okazał się bardzo przyjazny zębom. Przeczytałam, że bakterie wywołujące próchnicę nie mogą z niego korzystać, więc nie produkują kwasów, które niszczą zęby. A badania wykazały, że w obecności xylitolu lepiej działa też fluor.



Hubiś dostał też swoją pierwszą w życiu szczoteczkę soniczną BabySonic, przeznaczoną dla dzieci w wieku 0-3 lat. Jest malutka, wygodna do trzymania i ma mięciutkie włosie. Wyposażona jest w dwuminutowy timer, który co 30 sekund sygnalizuje konieczność przejścia do następnej ćwiartki uzębienia. Gdy jest włączona świeci i delikatnie drga. Około tygodnia zajęło nam oswojenie z nią Huberta, który zdecydowanie bardziej widział ją w roli śrubokręta, niż szczoteczki do zębów, ale udało się :-). Uwielbia moment, w którym burczą obie szczoteczki – jego i moja :-). I wiem, że już niedługo będzie się nią całkiem sprawnie posługiwał, oczywiście pod moją kontrolą i przy mojej pomocy.

Warto pamiętać, że dentyści zalecają, by ząbki myć za dziecko do mniej więcej trzeciego roku życia, a później dokładnie kontrolować, jak mu to mycie wychodzi i w razie potrzeby doszczotkować. W ramach ciekawostki powiem Wam, że na polskim rynku dostępne są już tabletki i płyny barwiące niedomyte szkliwo, czyli niewidoczny gołym okiem osad nazębny. Prawda, że fajny sposób, by sprawdzić, czy nasz kilkulatek dobrze radzi sobie z myciem? W dodatku, jeśli trafi się nam ambitny model dziecka, to jest szansa, że go takie tabletki dodatkowo zmobilizują :-).

Gdy dziecko troszkę podrośnie nauczmy je korzystać z nitki dentystycznej i zwróćmy uwagę, by czyściło język. Regularnie wymieniajmy szczoteczkę na nową, szczególnie po przebytej chorobie. Uczmy też, że zjedzenie słodyczy = umycie ząbków. A przede wszystkim odwiedzajmy regularnie dentystę. I nigdy, przenigdy nie dajmy sobie wmówić, że „zębów mlecznych się nie leczy”.

Jestem pewna, że przy odrobinie serca i zaangażowania, nasze dzieci będą miały w przyszłości za co nam podziękować!

Trzymam mocno kciuki za zdrowe uśmiechy Waszych szkrabów, a Wy proszę trzymajcie kciuki za zdrowe ząbki Hubisia :-).

Pozdrawiam ciepło,

Hubisiowa mama

9 komentarzy:

  1. U nas na odwrót - Antuan najpierw sam myje ząbki, potem rodzice poprawiają:) Też mam niemałego bzika na punkcie higieny jamy ustnej, ale z zupełnie odwrotnego (to już drugi odwrót^^) powodu niż Ty Asiu, niestety... Teraz mam paszczę zdrową,zaplombowaną, ale sama o to zadbałam.

    U nas był ostatnio bunt, ale to już tylko wspomnienie;)


    Ściskam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój Miłosz ostatnio nie chce myć zębów. Tzn chce szczoteczkę i sam ją gryzie i zjada pastę. Nie da sobie umyć ząbków.
    Muszę zmienić mu pastę, bo ostatnio używa takiej od 3 r.z, chłopaków.

    OdpowiedzUsuń
  3. A moja roczna còrcia bardzo się cieszy jak będzie "myła" ząbki... Krzyczy "myju, myju" i nie może się doczekać kiedy podam jej szczoteczkę. Niestety kończy się to na pogryzieniu szczotki. Nie pozwala mi umyć jej ząbków! Czy to normalne w jej wieku?!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem pewna, że Hubiś będzie miał zdrowiutkie i piękne ząbki.

    Ala ostatnio się buntuje i nie chce szorować zębów tylko wyjada pastę ze szczoteczki :(

    OdpowiedzUsuń
  5. My myjemy tak jak Wy od początku i teraz też muszę używać sztuczek, bo dwulatek lubi bunt :) ale nie odpuszczamy! :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Hehe Miłoszek też widzi w bzykajacej szczoteczce bardziej śrubokręt, a nawet przerobił ją na myjkę do podłogi. Musialam zabrać. ASIENKO w Tobie jest tyle dobroci, ciepła, cierpliwosci i mądrości... uwielbiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mobilizujesz mnie Asiu, bo ostatnio trochę odpuściłam z tym myciem po każdym posiłku, czasem zwyczajnie zapominam, bo ciągle coś do zrobienia. Ale masz rację oczywiście, urlop się skończył, czas wziąć się w garść. Kropka też niedawno otrzymała swoją szczoteczkę, więc coraz więcej mamy tych zębów do umycia!

    OdpowiedzUsuń
  8. My myjemy codziennie rano i wieczorem :)
    alexanderkowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.