AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

poniedziałek, 24 listopada 2014

Myśli potargane # 5

7 listopada 2014 (piątek)
Będąc mamą chłopca, domyślałam się, że ta chwila kiedyś nastąpi. Nie sądziłam jednak, że przydarzy się tak szybko. Otóż Hubiś dostał dziś pierwszą uwagę „do żłobkowego dzienniczka”. Okazało się, że ugryzł kolegę. Poszło oczywiście o zabawkę. Podobno tamten chłopczyk chciał ją wyrwać Hubertowi, młody oddać jej nie chciał, wywiązała się więc mała przepychanka, uwieńczona odbitką Hubisiowego uzębienia na skroni kolegi. Na szczęście chłopcu nic poważnego się nie stało, ale ślad zębów pozostał. Opiekunka powiedziała mi, że wszystko stało się tak szybko, że nie zdążyła nawet podbiec.

Całą drogę ze żłobka tłumaczyłam więc, że nie wolno gryźć innych dzieci, że tego chłopca na pewno bardzo bolało, że on zapewne też nie chciałby, by ktoś go ugryzł, że to nieładnie... Po czym, gdy godzinę później opowiedziałam o wszystkim Hubisiowemu Tacie, ten spojrzał na młodego z dumą i stwierdził: „I bardzo dobrze synu, pamiętaj nigdy nie pozwól sobie odebrać swojej własnej zabawki”. No i to by było na tyle, jeśli chodzi o moje rozmowy wychowawcze :-).

8 listopada 2014 (sobota)
Hubiś nocuje dzisiaj u Dziadków. Na samą myśl o tym, że w końcu porządnie się wyśpię, jestem tak podekscytowana, że nie mogę usnąć :-).

9 listopada 2014 (niedziela)
- Huberciku, idź do pokoju i zawołaj mamę na obiad – poprosiła dzisiaj Hubisiowa Babcia.
- Mama! Tam! Mniam mniam! – usłyszałam po chwili od mojego małego synka :-).

12 listopada 2014 (środa)
Po co komu łapka na muchy, skoro jest nasz Hubiś :-)? Od powrotu ze żłobka biega po całym domu i łapie wyimaginowane owady. Z przejęciem na twarzy i ogromnym poczuciem misji. Łapie je klaszcząc w powietrzu dłońmi i wysuwając do przodu nogę w wypadzie a’la Chodakowska. Potem przybiega do mnie i pokazuje swoją niewidzialną zdobycz. Bawi się, wykorzystując do tego tylko i wyłącznie własną wyobraźnię. Dumna jestem z mojego małego pogromcy much :-).

13 listopada 2014 (czwartek)
Moja Mama była dzisiaj w Olsztynie i zabrała Hubisia na to nieszczęsne, zaległe szczepienie na ospę, o które tak się ostatnio pokłóciłam z przychodnią. Zastanawiam się, czy kiedykolwiek uda mi się zaszczepić Huberta bez problemów i negatywnych emocji.

15 listopada 2014 (sobota)
Zrobiłam sobie dzisiaj mały prezent i spędziłam pół dnia na spotkaniu Olsztyńskich Blogerek. Tak miło było spotkać się z dziewczynami, porozmawiać, pośmiać się... Tak bardzo tego potrzebowałam. A po spotkaniu zapakowałam ferajnę i pojechaliśmy na urodziny mojej siostry. Było rodzinnie, wesoło i dokładnie tak, jak powinno być. To była naprawdę fajna sobota.

17 listopada 2014 (poniedziałek)
Wystraszyłam się dzisiejszej nocy i to bardzo. Hubiś obudził się około drugiej, przyszedł do nas do łóżka i poprosił o mleczko. Chwilkę to trwało, więc zdążył się już dobrze rozbudzić. Gdy w końcu przytulony do mnie siorbał sobie powoli, pokazał nagle palcem na ścianę, na której nic nie było (żadnego cienia, nic zupełnie) i spytał: „A kto to?”. Odpowiedziałam, że nic tam nie ma, na co mój synek z zaskakującą pewnością w głosie stwierdził „Tam, pan”. Tłumaczę mu więc znowu, że to tylko ściana i tam żadnego pana nie ma. On jednak obstawał przy swoim i pokazując paluszkiem mówił „o tam, pan”. I chociaż nie wierzę w duchy, ani w żadne tego typu historie, autentycznie poczułam dzisiaj gęsią skórkę.

19 listopada 2014 (środa)
Chyba będę musiała przechrzcić Hubisława Wiercidupkę na Hubisława Podgryzajkę. Gryzie nas ostatnio na potęgę. I żadne tłumaczenia, ani prośby nie pomagają. W końcu po kolejnym, zębolowym ataku, powiedziałam do niego szybciej niż pomyślałam: „Huberciku, czy ty w ogóle wiesz, jak to boli? Może ugryziesz się sam i się przekonasz?”. I w tej samej sekundzie Hubert zanurzył zęby we własnym przedramieniu. Płakał z 10 minut, a ja razem z nim... Skąd miałam wiedzieć, że w końcu postanowi posłuchać matki?

 - ♥ -

Hubisiowa mama

20 komentarzy:

  1. Sarkazm + dziecko = love!

    Powiem Ci, że ja też miałam ciarki czytając o nocnym "tam panu". Czytałam kiedyś w sieci, że dzieci podobno widzą więcej i są bardziej spirytystyczne niż dorośli. Choć sama nie wierzę w duchy to i tak zawsze się trochę poboje, nim nadejdzie zbawcza racjonalizacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! I to silniejsze od nas, prawda :-)? Uściski z Hubisiowa

      Usuń
  2. Czemu musiałaś walczyć z przychodnią o szczepienie na ospę? Przecież to nie jest obowiązkowe szczepienie?

    Hubiś jak zawsze zaskakuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Walczyłam o godzinę szczepienia. Nie mogę teraz zwolnić się z pracy, ani wziąć urlopu, a oni nie chcieli zaszczepić Huberta po południu. Pisałam o tym w poprzednich myślach potarganych :-).

      Usuń
    2. A co do przychodni to dziwne obyczaje. U nas się umawia i Pani się pyta czy szczepienie czy wizyta kontrolna i nie ma znaczenia czy jest to godzina 8, 12 czy 16. Dopóki lekarz przyjmuje powinno być szczepienie. No ale różnie z służbą zdrowia to bywa. Może tam na północy macie inne obyczaje :) Obyście nie mieli już takich niesnasek :) A następne szczepienie dopiero za ok 4 lata więc będzie spokój :) Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Temat rzeka. .. a moje postanowienie noworoczne to na pewno zmiana przychodni.

      Usuń
    4. To zupełnie jak moje. Tez planuję zmienić przychodnię Ali :)

      Usuń
  3. U nas też występuje gryzienie ale tylko w domu i gdy się bawimy i droczymy i łaskotamy. Nagle wyrasta mi mały wampirek. Zawsze zganiałam to na zęby.Tym bardziej, że nie było żadnych info,że żłobka, że jest jakaś akcja gryzienia. Albo takie coś nie występuje, albo Panie zaradzają nieźle :) Co nie zmienia faktu, że pewnie by poinformowały o czymś takim, gdyby się działo .Tak więc nadal pozostaję przy zębach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj i u nas gryzienia nie ma końca-Kacper pomimo, że ma tylko dwa zęby potrafi pokazać, że to aż dwa zęby

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobno do piątego roku życia dzieci widza anioly,może Hubis zobaczył swojego Anioła Stróża?Pozdrawiam serdecznie Kasia

    OdpowiedzUsuń
  6. Ej, historia o 'tam panu' i mnie przyprawiła o ciary!!!!!! Ale posłuchanie matki i tak najlepsze :)))))

    OdpowiedzUsuń
  7. No a moja Amelka jak ją proszę żeby ugryzła tatę, to nie chce, tylko mamę by gryzła :) A co do uwag i tatusiów,,,, oj znam już kilka takich historii że ho ho :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozwaliłaś mnie ta historyjką z duchem. Może Hubiś ma szósty zmysł? :P Mnie też bardzo podobało się spotkanie. I ciesze się, że Cię poznałam sąsiadko!

    OdpowiedzUsuń
  9. Uśmiałam się czytając. Poza tym motywem ze ścianą... Przerażające. My z mężem już byśmy nie mogli zasnąć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mama, tam Mniam mniam, boskie :)
    A nocna pobudka.. brrr.przerażające! Chociaż pewnie opowiadał Ci swój sen! Młody teraz tak często robi - mówi że coś widział w nocy i opowiada co lub kogo widział. We śnie (mam nadzieję :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Super blog!
    Zostaje tu! :)

    Pozdrawiam.

    P.S. super było Cie poznac :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.