AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

niedziela, 2 listopada 2014

Pierwsza wizyta u fryzjera

Od pewnego czasu nosiłam się z zamiarem podcięcia Hubisiowi włosów. W ciągu ostatnich miesięcy bardzo mu urosły i szczerze mówiąc, nie wyglądały już fajnie. Każdy rósł w swoją stronę i każdy był innej długości. Zaczynały zakrywać mu uszy, a na czole tworzył się mało elegancki dzióbek. W dodatku coraz częściej zwyczajnie mu przeszkadzały.

Po nieudanej, jedynej jak dotąd próbie zrobienia tego samodzielnie, wiedziałam, że musi obciąć go fryzjer. Że nie poradzę sobie z uciekającym i krzyczącym Hubertem i w efekcie znowu będzie nosił nad karkiem stylowy zygzak. Rozmawiałam już nawet o tym z moją fryzjerką i chociaż wstępnie się zgodziła, wciąż odkładałam wizytę. Bałam się zwyczajnie. Bałam się płaczu, histerii, krzyku i stresu. Jego i mojego. 

O tym, że w Olsztynie jest fryzjer dla dzieci dowiedziałam się od koleżanki z pracy. Dwa dni wcześniej podcinała tam włoski swojej dwuletniej córeczce i była bardzo zadowolona. Znalazłam więc ich stronę internetową, sprawdziłam gdzie się znajdują i jeszcze tego samego dnia umówiłam Hubisia na wizytę. 

Miałam tydzień, by go do tej wizyty przygotować. Korzystając ze wskazówek, jakie znalazłam na ich stronie tłumaczyłam Hubisiowi, że ścięte włoski zawsze odrastają, pozwalałam mu czesać swoje i zachęcałam, by czesał misia (lalek niestety nie posiadamy). Opowiadałam mu, że pojedziemy do fajnego, kolorowego miejsca, gdzie miła pani uczesze mu włoski, na wszelki wypadek nie używając słowa „obcinać”. I że będzie tam świnka Peppa, którą mój młody uwielbia. Gdy umawiałam się na wizytę fryzjerka poprosiła mnie też, bym wzięła Hubertowi jakieś zapasowe ubranko na wypadek, gdyby nie pozwolił założyć sobie pelerynki i ulubioną zabawkę, by czuł się z nią bezpieczniej.

Gdy dotarliśmy na miejsce, salon okazał się radosnym, kolorowym miejscem z zabawkami, łosiem na biegunach oraz tablicą i stolikiem do rysowania. Jeden z foteli fryzjerskich miał postać czerwonego motoru, przed którym stał telewizor z lecącą akurat świnką Peppą :-). A że byliśmy troszkę przed czasem, Hubiś miał czas, by oswoić się z nowym miejsce i poobserwować, co się tam dzieje. Patrzył uważnie, jak inny chłopiec, mniej więcej w jego wieku, miał „czesane” włoski. Obok stała jego mama, podczas gdy jedna z pań fryzjerek cięła, a druga puszczała bańki mydlane.

Z każdą minutą czuł się coraz swobodniej. Rysował kredą na tablicy i starał się ściągnąć z półki jakąś zabawkę. Gdy przyszła jego kolej z wielką ochotą usiadł na motorze i bez zająknięcia dał sobie założyć pelerynkę w pieski. Zamiast swojego misia, wziął na fotel kredę, którą wcześniej rysował. Po chwili zorientował się co się dzieje i zamarł. Siedział wyprostowany, bardzo grzeczny, ale spięty i zerkał na mnie niepewnie. Widać było, że troszkę się boi, ale stara się być dzielny. Pani fryzjerka nie tracąc czasu zabrała się od razu do pracy, a ja starałam się go rozluźnić. Udało mi się nawet wywołać na jego buźce kilka uśmiechów :-).


Poszło szybko i bezboleśnie. Jedyny moment, w którym prawie kapnęła mu łezka, pojawił się wraz z suszarką, co zaskoczyło mnie najbardziej, bo w domu suszarkę uwielbia. Zauważywszy to, pani fryzjerka natychmiast ją wyłączyła, a ja przytuliłam i wycałowałam. A potem znowu była kreda i tablica :-).

Na koniec wizyty Hubiś dostał Certyfikat Pierwszego Ścięcia Włosków z zalaminowanym małym kosmykiem, żółtą piłeczkę i lizaka. Bardzo spodobało mi się to, że fryzjerka zapytała mnie wcześniej, czy może tego lizaka dać. Pozwoliłam, a biedny Hubiś na widok dużej wieży z lizaków tak głośno przełykał ślinkę, że nie mogłyśmy powstrzymać się od śmiechu. Za wszystko zapłaciłam 30 zł.


Cieszę się, że w Olsztynie powstało takie miejsce, jak Fryzek. Przyjazne dziecku i przyjazne rodzicowi. Że pierwsza wizyta u fryzjera minęła Hubisiowi w miłej, radosnej atmosferze. Że mam z niej tak fajną pamiątkę. I że gdy pytam go teraz, czy chce znowu pójść do fryzjera, krzyczy „taaaa” i biegnie po buciki. 

Na pewno tam wrócimy, a wszystkim mamom z Olsztyna i okolic z ręką na sercu polecamy!

Hubisiowa mama

20 komentarzy:

  1. O super sprawa! I bardzo pozytywne zaskoczenie z fryzjerką, która pyta, czy może dać Twojemu synowi słodycz. Nie znoszę sytuacji, kiedy ktoś daje dziecku ciastko bez pozwolenia mamy, maluch się rozświetla, a potem mama wychowawczo musi słodycz zabrać. Sadyzm obustronny. U nas co prawda 8-my miesiąc dopiero, ale fryzjer to coraz bliższa nam sprawa, bo Pola jest kudłaczkiem kochanym. Zrobię research na Śląsku, może też mamy coś takiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie samo podejście jak Ty, nie znoszę gdy ktoś częstuje Huberta słodyczami lub chipsami bez mojej zgody. I tu nawet nie chodzi o kwestię cukru czy konserwantów, tylko o ludzką beztroskę. Przecież dziecko może mieć alergię, albo cukrzycę, albo problemy z ząbkami.

      Usuń
  2. Noo, fryzura bardzo dorosła:) Dzielny chłopak! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam już zdjęcia z tego wydarzenia na Instagramie i bardzo mi się podobały, ale po tym opisie to aż zazdroszczę Ci, że macie w Olsztynie takie super miejsca! Ja co prawda nie wybieram się jeszcze z Oleńką do fryzjera, bo chcę, żeby miała długie włoski, ale w razie potrzeby zdecydowanie lepiej poczułaby się w takim miejscu niż w normalnym salonie dla dorosłych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno w Warszawie macie dużo takich pięknych miejsc :-). I to jest super. Że jest taka możliwość, Że nie trzeba maluszka prowadzić do "dorosłego" fryzjera. Że ktoś o dzieciakach pomyślał.
      Ps. Jakbym miała córeczkę też zapuszczałabym jej włoski :-). Buziaki dla Was!

      Usuń
  4. wygląda na to, że to świetne miejsce! Ja ścinałam już włoski Bena jakieś 15 razy w tym dwa maszynką i te dwa były właśnie okupione sporym płaczem, ale już nie było wyjścia, bo nożyczkami nie pozwala sobie obcinać, a trwa to o wiele dłużej. A włosy to mu rosną jak szalone! Taka wizyta byłaby wybawieniem, ale też bardzo się boję, że skoro mi nie pozwala, to co dopiero komuś obcemu... w każdym razie zmobilizowałaś mnie żeby poszukać takiego fajnego salonu gdzieś u nas i kto wie, może będę bardzo pozytywnie zaskoczona :) Hubiś to śliczny blondynek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj koniecznie, może Ben zrobi Ci niespodziankę :-)

      Usuń
  5. bardzo fajny salon ... z takim to się nigdzie nie spotkałam :) ale dzięki temu dzieci nie boją się aż tak... powinni tak też gabinety stomatologiczne budować :)

    zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz sto procent racji z tymi gabinetami stomatologicznymi. Ja właśnie zaczynam takiego szukać :-)

      Usuń
  6. No proszę - nawet dyplom jest! wow! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas w Kielcach też jest podobny fryzjer, szkoda,że nie dają dyplomów:) Sama zachowałam pukiel włosków z malutką karteczką o tym wydarzeniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pukiel włosów to taka wzruszająca pamiątka, prawda :-)?

      Usuń
  8. Super pomysł z tymi zalaminowanymi włoskami ;)

    Czyli wizyta bardzo udana ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj Hubi jak to zobaczy ten wpis za kilka lat to pogrozi mamie palcem. Gdzie taki aniołek mógłby mieć atak płaczu i histerii? Od razu widać, ze to grzeczne dziecko :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Super! Faktycznie Hubiś bardzo skupiony wygląda :) Słyszałam już o tym miejscu ale jeszcze się nie wybrałyśmy :) Luśkę ścinamy regularnie, ale taka przygoda to dla niej będzie świetna zabawa.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.