AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

sobota, 31 stycznia 2015

24 i 25 miesiąc Hubisia

Minione dwa lata to bezwątpienia największa i najpiękniejsza przygoda mojego życia. Owszem, dotychczasowe życie wywróciło się nam do góry nogami, ale to właśnie ta perspektywa okazała się tą właściwą... 

Miłość, o sile jakiej nigdy bym się nie spodziewała; odpowiedzialność za drugiego człowieka, ułożone na nowo priorytety – to wszystko zawdzięczamy jednej osobie. Małemu uparciuchowi o wesołych oczach, który od ponad dwóch lat wypełnia nam myśli i serca.

Minęło już prawie 25 miesięcy. Już a może dopiero? Tyle jeszcze przed nami, a każdy dzień przynosi kolejne zmiany. Niepostrzeżenie nasz Hubisław zmienił się z „Pana Nie” na „Pana Ja Sam”. Owszem, wciąż jest uparty jak mały słodki osiołek, ale słowo „siiiaamm!” zdecydowanie wyparło dotychczas królujące słowo „nie”. Tak więc „siam” będzie się ubierał, „siam” będzie jadł, ciągnął sanki, robił kopytka, prasował, czy zmieniał żarówkę. Naśladuje nas na każdym kroku, chce robić wszystko to, co my i nie potrafi zrozumieć, że na przykład parzenie kawy w ekspresie to niekoniecznie dobry pomysł dla dwulatka :-).

































Zrobił się też niesamowicie ciekawski i bardzo spostrzegawczy. Wszędzie wypatrzy św. Mikołaja. Na butelce coca-coli, na starej gazetce reklamowej... A gdy widzi narysowane obok prezenty, zawsze klepie się po brzuszku i mówi to „to”, co ma oznaczać, że to są prezenty dla niego :-). Ostatnio zafascynował go też cień, rzucany przez rzeczy lub niego samego. Ku mojemu zaskoczeniu szybko załapał, o co chodzi i teraz wciąż na nowo pokazuje go paluszkiem, upewniając się, czy to też jest cień. Albo macha rączką i cieszy się, jak cień robi to samo. Niedawno zaskoczył dziadka, gdy pokazał w książeczce cień rzucany przez łóżko bohatera.

Książeczki to teraz jedne z jego ulubionych zabawek. Przynosi je do łóżka przed snem i każe sobie czytać. Czasami nie chce wypuścić ich z rączek i usypia przytulony do papierowej strony. Cieszę się z tej zmiany, tak długo na to czekałam... Zaczął też w końcu rysować. Za kredkami wprawdzie wciąż nie przepada, ale za kolorowymi zakreślaczami i długopisami zdecydowanie tak. I za flamastrami do wanny. A na pytanie co rysuje, zawsze odpowiada to samo – „dom”.

Stał się bardzo nieśmiały. Już nie rozdziela uśmiechów na prawo i lewo. Długo oswaja się z nowym otoczeniem. Długo przekonuje do nieznanych mu ludzi. Nie za bardzo chce też bawić się z innymi dziećmi, o dzieleniu się zabawką nawet nie wspominając. Może to efekt żłobkowych wojen o zabawki, a może taki etap, sama nie wiem.

Jego największym autorytetem jest Hubisiowy Tata. Gdy dzwoni telefon, krzyczy, że to „Tata!”, to samo jest z domofonem. Gdy pytam, czy kocha mamusię, odpowiada „Nie! Tata!” :-). Gdy nie chce wracać ze żłobka do domu, wystarczy, że powiem, że czeka na niego tata, natychmiast zmienia zdanie. A gdy na ulicy widzi mężczyznę w czarnym płaszczu, woła „tata” i dopiero po chwili dodaje „neee... pan”. To tata ma go kąpać, tata ma usypiać. Wygania mnie z pokoju, bo chce być tylko z tatą :-). Identyczna rzecz ma się zresztą z Hubisiowymi Dziadkami. Aktualnie Babcia poszła w tak zwaną odstawkę, a ulubionym towarzyszem Hubisia jest Dziadek :-).

Minione dwa miesiące przyniosły nam też kilka nowych słów. Ostatnio rozmawiałam z mężem przez telefon i bezwiednie rysowałam na kartce serduszko. Hubiś spojrzał na kartkę i wykrzyknął jak gdyby nigdy nic „O! selce!”. Albo gdy wyciąga rączkę po coś dobrego, zawsze domaga się, że ma być tego „tsy!”. Co więcej, doskonale wie, ile to jest trzy i nie da się oszukać dwoma :-). Mówi już, że babcia to „Ziosia” i że Maks to „Mas”. Dzisiaj oznajmił też dziadkowi, że śnieg „pada”. A gdy widzi gdzieś na rysunku sowę (lub pingwina) krzyczy, że to „uu-uu”.

Urósł do 89,5 centymetrów i właściwie wszystkie ubranka o rozmiarze 86 są już dla niego za małe. Waży 13 kg i nosi bucik o rozmiarze 24 cm. Prawdziwy chłopczyk się z niego zrobił :-).

Najwspanialszy chłopczyk, jakiego znam :-).

-♥-

Ciepło ściskam,

Hubisiowa mama

9 komentarzy:

  1. Ale słodziak :)
    Zapraszam http://hopeinmusichim.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, wierzę że życie wywrocilo się do góry nogami, znam to :) ale te nowe umiejętności naszych dzieci są tak fascynujące ze nie zamieniłoby się już tego życia na inne :) śliczny chłopczyk.
    www.xavilove.blogspot.com zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam i coś mi nie pasuje - jakoś nie pamiętam żeby Hubiś należał do osób wstydliwych :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudownie jest patrzeć, jak nasze dzieci rosną. Dla mnie to coś wspaniałego patrzeć na rozwój tych maleńkich istotek. Mój ma dopiero 8 misięcy... ale sama doskonale wiesz, jak czas szybko płynie. Dużo zdrówka dla Was!

    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. To chyba taki wiek, ze dziecko staje się coraz bardziej świadome i pojawia się to uczucie wstydliwości, zwłaszcza przy obcych ludziach.
    Wiesz, Asiu czasem zupełnie mnie zaskakuje, jak to możliwe, że ten czas tak szybko biegnie? Pamiętam jak zaczynałam Cię podczytywać i Hubi był malutkim chłopczykiem, nie miał nawet roku. Za każdym razem dziwię się jak to możliwe 25 miesiąc??? Wow :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki śmieszek słodziutki ;) Faktycznie, już duży chłopak z niego :) 90 cm to już nie żarty :D

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas zawsze jest szesc. I Np w sklepie weźmie 6 batoników:) pozdrawiam Angelika i Xavier

    OdpowiedzUsuń
  8. I ile włosów ma, Asiuuuu! Ja wiem że to zupełnie nie jest najważniejsze, ale jako że Mill bardzo przypomina mi małego Hubisia widzę szansę na jakieś włosy... kiedyś :)))) Buziaki zimowe dla cudownego dwulatka i dumnej z powodem mamy!

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.