AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

czwartek, 1 stycznia 2015

Z Hubisiowej Biblioteczki # 3

Książkowym wpisem zakończyłam ubiegły rok, książkowym chciałabym też zacząć nowy. Może dzięki temu spełni się popularny przesąd, że jaki 1 stycznia, taka reszta roku? Chciałabym, bo książki kocham miłością bezwarunkową i nie wyobrażam sobie bez nich życia.

Tym razem, w cyklu "Z Hubisiowej Biblioteczki", chciałabym pokazać Wam książki, które przeczytałam w listopadzie i grudniu. Aż kurczę się z żalu, że było ich tak mało, lecz minione dwa miesiące były zbyt intensywne, bym zdołała przeczytać więcej. Mam głęboką nadzieję, że w styczniu to nadrobię. Tym bardziej, że na mojej półce pojawiło się co najmniej dziesięć fantastycznie zapowiadających się nowości.


„Zostań, jeśli kochasz” Gayle Forman

Od lat staram się trzymać zasady, że najpierw książka, potem film. Dlatego, gdy wokół filmowej adaptacji „Zostań, jeśli kochasz” zrobiło się głośno, postanowiłam przed jej obejrzeniem, przeczytać książkę. Piękne recenzje i wysokie pozycje na listach bestsellerów tylko mnie do tego zmotywowały.

Żeby zbyt wiele Wam nie zdradzić, napiszę tylko, że „Zostań, jeśli kochasz” to opowieść o tragicznym wypadku i najważniejszej w życiu decyzji, przed którą stanie główna bohaterka, a także o nastoletniej miłości, przyjaźni i rodzinie. Generalnie książkę czyta się całkiem przyjemnie, mam jednak do niej duże „ale”...

W moim odczuciu ta opowieść jest po prostu za słodka. Wiem, jak dziwnie może to brzmieć, przecież to historia rodzinnego dramatu, ale w moim odczuciu Gayle Forman naprawdę przesadziła. W jej książce wszystko jest zbyt idealne, by można było zatracić się w historii i zwyczajnie w nią uwierzyć. Na krystalicznym obrazku doskonałej rodziny brak jest jakiejkolwiek skazy. Mia jest dobrą, bardzo ładną i niezwykle uzdolnioną muzycznie dziewczyną, która ma idealnych, wspaniałych rodziców i rozkosznego młodszego braciszka. Jej miłość jest rodem z filmów o Kopciuszku, a przyjaciółka marzeniem każdej nastolatki. Słodyczy tej nie jest w stanie zepsuć nawet tragiczny wypadek i jedyne wytłumaczenie, jakie mogę na to znaleźć, to chęć uwydatnienia przez autorkę straty, jaką poniosła główna bohaterka.

Książkę przeczytałam do końca, ale nie udzieliły mi się ani głęboki smutek, ani też współodczuwanie, o których czytałam w recenzjach. A szkoda, bo uważam, że tematyka naprawdę wymagałaby odrobinę refleksji. Prawdę mówiąc, tylko w jednym momencie autentycznie się wzruszyłam. To właśnie pełne miłości, pożegnalne słowa dziadka Mii uratowały tę książkę.

Podsumowując, okazałam się zbyt stara i zbyt rozpieszczona dotychczas przeczytanymi książkami, by docenić powieść Gayle Forman. Polecam ją za to jako prezent dla nastolatek, jestem przekonana, że z miejsca się w niej zakochają :-).



„Czarne skrzydła” Sue Monk Kidd

Piękna opowieść o dwóch kobietach, które na pozór dzieliło wszystko: kolor skóry, status społeczny i materialny, a które połączyła niecodzienna przyjaźń na tle XIX-wiecznego Południa Stanów Zjednoczonych. 

Sarah Grimké była córką zamożnego plantatora i szanowanego prawnika, Hetty zaś - czarnoskórą niewolnicą. Ich losy skrzyżowały się w dniu 11-stych urodzin Sarah, kiedy to rodzice podarowali jej Hetty w prezencie. I pomimo, że dziewczynka kategorycznie sprzeciwiła się „posiadaniu” drugiego człowieka, szybko okazało się, że nie ma w tej kwestii żadnego prawa głosu. Chcąc wynagrodzić Hetty krzywdę niewolnictwa, wbrew surowemu zakazowi nauczyła ją pisać i czytać. Chroniła, usprawiedliwiała i kryła. Nie wiedziała jeszcze, że w ten sposób rozpoczyna długą drogę walki z niewolnictwem, która ostatecznie zaprowadziła ją na karty amerykańskiej historii. Sarah Grimké istniała bowiem naprawdę i była jedną z pierwszych abolicjonistek i feministek, która na Południu XIX-wiecznych Stanów Zjednoczonych odważyła się walczyć o zniesienie niewolnictwa.

„Czarne skrzydła” to opowieść o 35 latach, w których życie Sarah przeplatało się z życiem Hetty. Bardzo podobało mi się, jak Sue Monk Kidd połączyła prawdziwą historię z literacką fikcją (na końcu książki dowiadujemy się co było czym). I to, że pokazując obie kobiety, nie popadła w cukierkowe tony. Zarówno jedna, jak i druga bohaterka popełniały błędy, wybuchały niesprawiedliwym gniewem i potrafiły czytelnika zwyczajnie wkurzyć. Były ludźmi z krwi i kości. I chociaż dla tej książki nie zarwałabym nocy, to jej lektura była dla mnie prawdziwą przyjemnością.

Jeśli lubicie klimat XIX-wiecznego Południa, na pewno Wam się spodoba.



„Angielska dziewczyna” Daniel Silva

Lubicie powieści szpiegowskie? Ja uwielbiam! A Daniel Silva to prawdziwy mistrz gatunku.

Madeline Hart to wschodząca gwiazda brytyjskiej polityki. Jest młoda, piękna i inteligentna. Dziewczyna skrywa jednak pewien sekret – jest kochanką premiera Wielkiej Brytanii Jonathana Lancastera. Gdy w nieznanych okolicznościach zostaje uprowadzona, zadanie jej odnalezienia zostaje powierzone agentowi izraelskiego wywiadu, Gabrielowi Allonowi. Allon ma na to tylko siedem dni, później dziewczyna zginie.

Mam nadzieję, że nie popsuję Wam przyjemności czytania, jeśli zdradzę, że ustalenie miejsca pobytu Madeline to dopiero początek historii. Od tego momentu akcja nabiera tempa i nie zwalnia nawet na moment. Daniel Silva umiejętnie dawkuje emocje i co najważniejsze, do samego końca potrafi nas zaskoczyć. Muszę przyznać, że niektóre zwroty akcji po prostu wbijały mnie w fotel.

Jeśli lubicie powieści szpiegowskie, koniecznie się tą książką zainteresujcie. Naprawdę warto!


A co gościło ostatnio w Waszych biblioteczkach :-)? Pochwalicie się?

Pozdrawiam gorąco!

Hubisiowa mama

-♥-

5 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że ostatnio bardzo zaniedbałam książki. W kolejce czeka ich z 5 a ja ciągle mam co innego do zrobienia.lub jestem zbyt zmęczona.
    Muszę przyznać, że "Czarne skrzydła" i "Angielska dziewczyna" bardzo mnie zainteresowały. Czy zgodzisz się je pożyczyć?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyglądają na ciekawe książki, ja ostatnio wkuwam księgę pt. "Rodzeństwo bez rywalizacji". I są ku temu powody :)
    Ale spoko, w kolejce czeka Murakami :)
    Pozdrawiam Asiu, wszystkiego cudownego w nowym Hubisiowym Roku!!!

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.