AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

środa, 11 lutego 2015

Myśli potargane # 8

19 stycznia 2015 (poniedziałek)
Mój dwulatek kompletnie mnie dzisiaj zaskoczył. Wracaliśmy ze żłobka. Hubi jechał z tyłu w foteliku, ja prowadziłam, ale w drodze do domu postanowiłam zahaczyć jeszcze o pocztę. Stanęłam więc na pasie do skrętu w lewo, a nie – jak zawsze – do skrętu w prawo. Widząc to, Hubiś zaczął kręcić się w foteliku i po chwili wykrzyknął „Mama! Nie tu! Nie tu! Tam!”. Zaskoczona odwróciłam się i zobaczyłam, że paluszkiem pokazuje mi sąsiedni pas, ten, którym pojechalibyśmy do domu. Do tej pory nie mogę wyjść z podziwu. Hubi - mój mały słodki GPS. 


21 stycznia 2015 (środa)
Od kilku dni, gdy przyjeżdżam po Hubisia do żłobka, widzę w oknie jego buźkę. Czeka na mnie. Niby bawi się klockami, ale co chwilę zerka, czy przypadkiem nie przyjechałam. A gdy w końcu podchodzę do okna… Aż serce mi ściska, gdy widzę tę radość. Ten nosek przyklejony do szyby, te szczęśliwe oczka… Mój ukochany moment dnia.


24 stycznia 2015 (sobota)
Hubi robił dzisiaj z Babcią kopytka. Danie, które uwielbia i które mógłby jeść zawsze i o każdej porze (podobnie zresztą jak ja). Babcia pozwoliła mu rozsmarowywać rączkami mąkę na stolnicy, co z wielkim rozmachem czynił, a jego oczka były wielkie z ekscytacji. Już dawno nie widziałam, by czymś był tak bardzo przejęty. Gdy później jedliśmy je na obiad, klepał się po brzuchu i mówił: "Ja siam, ja siam" i zadowolony słuchał pochwał :-).


26 stycznia 2015 (poniedziałek)
Po miesiącu odpieluchowywania, Hubiś wrócił dziś ze żłobka w tych samych spodenkach, w których pojechał. Pękam z dumy!


29 stycznia 2015 (czwartek)
Dostałam dzisiaj telefon z Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego z informacją, że niestety muszą przełożyć wizytę Huberta w poradni kardiologicznej z początku lutego na koniec marca. I szczęście w nieszczęściu, bo kompletnie o niej zapomniałam i pluję sobie z tego powodu w brodę. Z serduszkiem Hubiego jest wprawdzie wszystko ok, ale ze względu na swoje wcześniactwo i niską wagę urodzeniową do trzeciego roku życia objęty jest opieką kardiologa dziecięcego. Podobno właśnie w pierwszych trzech latach życia ujawniają się wrodzone wady serca. Wizytę ustala się z ponad rocznym wyprzedzeniem. Nie wybaczyłabym sobie, gdyby przez moje gapiostwo, Hubi stracił szansę na specjalistyczne badania. Całe szczęście, że wyszło, jak wyszło.


3 lutego 2015 (wtorek)
Hubiś zrobił mi dzisiaj małą awanturkę na parkingu przed żłobkiem. W skrócie chodziło o to, że chciałam prowadzić samochód, a mój syn uważał, że zrobi to lepiej :-). Pakując się na fotel kierowcy, krzyczał: "Ja siam brum brum! Mama tam! To (czyli on) tu!" i pokazywał mi, że mam siąść w jego foteliku. Przez pierwsze pięć minut było nawet zabawnie, lecz szybko przestało mi być do śmiechu. Hubiś wił się, wyrywał, płakał, nie przekonywały go żadne argumenty typu "Jesteś za malutki". Tłumaczyłam, prosiłam, nic, jak grochem o ścianę. Aż w końcu pokazałam mu pedały i pytam: "Zobacz, żeby jechać samochodem, trzeba naciskać te pedały. Dosięgniesz do nich?". Hubi spojrzał na pedały, na mnie i odpowiedział powoli "Neee". "To jak chcesz zawieźć mamę do domku?". Hubiś zerknął jeszcze raz na pedały, po czym, spokojnie, bez słowa protestu, zszedł z fotela i powędrował do drzwi z fotelikiem... :-).


5 lutego 2015 (czwartek)
Mamy nowe słowo! Oglądałam dziś z Hubim książeczkę z dzikimi zwierzątkami. Pokazując palcem zwierzaka pytałam „Co to jest?”, a Hubiś odpowiadał mi jak zawsze „to”. Jednym słowem, dzień, jak co dzień. Aż tu nagle, przy ostatniej stronie, usłyszałam w odpowiedzi „wąś” (wąż). I chociaż zdaję sobie sprawę, że młody prędzej, czy później zacznie mówić, to i tak mało nie spadłam z krzesła z zaskoczenia :-).


8 lutego 2015 (niedziela)
Hubiś przybiegł dziś do mnie z kartką wypełnioną po brzegi różowymi i zielonymi gryzmołkami. Z dumą wyciągnął ją przed siebie i oznajmił: „Mama”. „To dla mnie Huberciku?” – spytałam. „Nie! Mama! To!” – odpowiedział. Okazało się, że po raz pierwszy na rysunku nie było „domu”, tylko zrobił mój portret :-). Paluszkiem pokazywał mi, gdzie są moje oczy, gdzie włosy, a gdy spytałam, gdzie są ręce, stwierdził „o nie!” i dorysował kilka różowych kresek, bo najwidoczniej o nich zapomniał. Rozbawił mnie tym, ale i wzruszył. A mój pierwszy Hubisiowy portret schowałam na pamiątkę :-).
Ps. Dla zainteresowanych: niniejsze dzieło sztuki można podziwiać tu (klik).


10 lutego 2015 (wtorek)
Hubisiowy Dziadek nauczył ostatnio młodego lepić śnieżki, a potem nimi rzucać. Tak mu się ta śniegowa zabawa spodobała, że teraz biega po domu, schyla się po niewidzialny śnieg, lepi raczkami niewidzialną kulkę i rzuca nią w nas, piszcząc z radości, gdy uciekamy i otrząsamy się z niewidzialnego śniegu. Rozkoszny jest przy tym niesamowicie. Dzisiaj dostało się śnieżką nawet cioci Sylwii, która wpadła wieczorkiem na kawę :-).


11 lutego 2015 (środa)
Hubiś miał wczoraj w żłobku choinkę. Trochę późno, ale tyle dzieci chorowało w styczniu, że nie było sensu robić jej wcześniej. Gdy wieczorem Hubisiowy Tata podpytywał się go, jak było, dowiedział się następujących rzeczy: 1. Był św. Mikołaj. 2. Tak, prawdziwy. 3. Hubiś nie bał się go wcale. 4. Tak, dostał od Mikołaja prezent. 5. Tak, tę piękną ciężarówkę. 6. Inne dzieci nie dostały prezentów. 7. Wcale. 8. Tylko Hubi dostał, bo tylko Hubi był grzeczny. 9. Inne dzieci były niegrzeczne. 10. Inne dzieci są zawsze niegrzeczne, tylko Hubi jest grzeczny. 11. Zawsze :-).
Grunt to dobra autoprezentacja :-).




-♥-
Hubisiowa mama

13 komentarzy:

  1. Kochany chłopak!!! Uwielbiam Hubisiowy blog! Moja codzienna dawka pozytywnej energii - oprócz uśmiechu mojego synka oczywiście :) !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, nawet nie wiesz, jak mi miło :-)

      Usuń
  2. Oczywiście, że Hubiś najgrzeczniejszy w całym przedszkolu:) Kochany jest jak nie wiem co :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, jak w szpitali, po urodzeniu, pielęgniarki nazwały go "najniegrzeczniejszym dzidziusiem na całym oddziale" :-). Zobacz Olu, jaką długą drogę przeszedł...:-)

      Usuń
  3. "Tylko Hubi dostał, bo tylko Hubi był grzeczny" - grunt to dobry PR :) Świetne te wasze myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post!
    www.amelieatelier.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta ostatnia historyjka jest zabójcza! Tylko Hubiś był grzeczny, inne dzieci nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tej wersji się trzyma aż do dzisiaj :-)

      Usuń
  6. Aż sobie wyobraziłam ten nosek przyklejony do szyby <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudności te wasze myśli potargane. Taki duży chłopczyk już z Hubisia :*

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.