AUTOR BLOGA NIE ZEZWALA NA KOPIOWANIE!!

poniedziałek, 2 marca 2015

Insta-luty

Mało nas było w lutym i na blogu i na instagramie. Fotkom nie sprzyjała ani pogoda, ani dopadające nas choróbska. Nie znaczy to jednak, że próżnowałam. Wręcz przeciwnie - luty to był zdecydowanie miesiąc Hubisiowej mamy. Postanowiłam w końcu zrobić coś z moim zmęczeniem; z tym, że usypiam razem z Hubertem, że mam coraz mniej siły i chęci praktycznie na wszystko i że tak mało czasu poświęcam samej sobie. Poszłam więc za radą mojego mądrego małżonka i postanowiłam zmęczyć się jeszcze bardziej :-). 

Od trzech tygodni, choćby waliło się i paliło, co drugi dzień jestem na siłowni. Podzieliliśmy się z mężem wieczornymi obowiązkami kąpielowo-książeczkowo-usypiającymi i na zmianę wykorzystujemy nasze karnety. O dziwo, powrót do regularnych ćwiczeń po 2,5 roku przerwy okazał się łatwiejszy niż myślałam, a ja nabrałam dużo więcej energii. Odkrywane na nowo mięśnie okrutnie mnie na razie bolą, ale wracam do domu z uśmiechem na twarzy. I jestem z siebie naprawdę dumna!

Za aktywnością fizyczną poszła też większa dbałość o to, co jem. No bo jak już człowiek przekona się na własnej skórze, ile wysiłku kosztuje spalenie np. 300 kcal, to potem zaczyna się głęboko zastanawiać, czy ta czekolada jest na pewno tego warta :-). W lutym odkryłam też książkę "Jadłonomia" i nieoczekiwanie dla samej siebie zakochałam się w tych "zielonych" przepisach. 

Także ćwiczę i lepiej się odżywiam. Ciągle tylko śpię za mało, ale to już wina fantastycznych książek, na jakie ostatnio trafiam :-). Już szykuję dla Was wpis z najnowszymi recenzjami :-). 

A tymczasem, serdecznie zapraszam na nasz Insta-luty:

1/ jazdę samochodem zawsze wykorzystuję na słuchanie audiobooków, 2/ nie wiedziałam w sklepie, który wybrać, to wzięłam oba :-),
3/ odkryłam w tym miesiącu czystka i mam zamiar sprawdzić, czy rzeczywiście ma tak rewelacyjne działanie, 4/ czekamy na wiosnę!

1/2 Hubisiowa mama potańczyła troszkę w tym miesiącu na branżowym balu (a właściwie podeptała trochę męskich butów,
bo tańczyć tylko z mężem potrafi :-)), 3/ była okazja wybrać się do fryzjera, 4/ i takie cudo piękne na głowie mieć :-)

1/ dostaliśmy zaproszenie na ślub mojej cudownej Milenki, 2/ wpadliśmy w odwiedziny do Hubisiowych Dziadków,
3/ mojego słodkiego chrześniaka również :-), 4/ a oto pierwszy portret Hubisiowej mamy w wykonaniu mojego uzdolnionego syna :-)

1/ upiekliśmy zaskakująco dobry pasztet z selera, 2/ a na śniadanko pałaszowaliśmy pastę ze słonecznika i suszonych pomidorów,
3/ przepisy zarówno na pasztet, jak i na pastę pochodziły z "Jadłonomii" (polecam); 4/ a to spotkanie blogerek na olsztyńskiej siłowni (z: Sylwią)

1/2 pierwszy, prawie wiosenny spacer i oficjalne otwarcie sezonu piłkarskiego, 3/ nareszcie doczekałam się polskiej edycji GoodFood,
4/ piłka siatkowa i zawał serca, którego prawie dostałam w dogrywce :-)

1/ rośnie nam mały barista, 2/ odkrycie miesiąca - "Stulecie winnych" (oba tomy) Ałbeny Grabowskiej,
z niecierpliwością czekam na 22 kwietnia i premierę trzeciego tomu,
3/ w lutym skończyłam też czytać ostatnią książkę z całej bibliografii Jo Nesbo i oficjalnie uznałam się jonesbomaniaczką :-),
4/ bywa i tak, że żeby zrobić obiad, niezbędna okazuje się pomoc małej świnki Peppy :-)


Do zobaczenia w Insta-marcu :-)

Ściskam ciepło,

-♥-

Hubisiowa mama

3 komentarze:

  1. Ty piękna kobieto potrafisz zmotywować nawet największego leniucha :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wystarczy okrutnie się zmęczyć aktywnością, że człowiek na twarzy dostaje banana. Endorfiny po ćwiczeniach dodają skrzydeł i uzależniają! ;)
    Pięknie Asiu wyglądasz. Piękne zdjęcia :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mamuśka jaka Ty elegancka i cudna!

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mogłam gościć Cię w naszym Hubisiowie :-). Będzie mi bardzo miło, jak napiszesz parę słów.

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83),
jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione.